„DOBRZE, ŻE JESTEŚ” –  GABRIELA GARGAŚ | Ta historia nie pozwala czekać na jutro!

„DOBRZE, ŻE JESTEŚ” – GABRIELA GARGAŚ | Ta historia nie pozwala czekać na jutro!

Nie każdy czuje prawdziwą magię świąt. Wokół nas każdego dnia spacerują ludzie, dla których święta mogłyby właściwie nie istnieć. Brak bliskiej rodziny, bolesne wspomnienia i rozrywające serce poczucie samotności – to właśnie te czynniki sprawiają, że zamiast pełnych ciepła rodzinnych spotkań, wiele osób przeżywa te dni w odosobnieniu, często zanurzając się w pracy i skupiając się na pozornie ważnych projektach. Właśnie takim bohaterem jest Borys, którego czytelnikom przedstawia Gabriela Gargaś w swojej niezwykłej świątecznej propozycji Dobrze, że jesteś.

W życiu Borysa zmienia się dużo, gdy poznaje rudowłosą Zoję – kobietę inną niż wszystkie, otuloną światłem i pięknym uśmiechem, spontaniczną i mieniącą się wszystkimi kolorami. To spotkanie to dla Borysa strzał wyjątkowych doznań – zaskakująco pięknych uczuć, ale też szalonych kłótni, które wyraźnie nie sprzyjają wspólnej wizji… Ta historia to wachlarz najtrudniejszych emocji! Gabrysia Gargaś dosłownie szarga uczuciami bohaterów, dając im tylko fragment czasu na piękne wspólne uniesienia. Później zmienia się przecież wszystko.

I to samo autorka robi z czytelnikiem! Każe mu przeżywać emocje bohaterów, analizować słuszność ich niecodziennych decyzji i wizualizować sobie własne życie na ich bolesnych doświadczeniach. Każe myśleć nad jutrem, którego może zabraknąć… I wreszcie każe dostrzec ludzi, którzy są obok i zwyczajnie chcą pomóc. Przyjaźń zdaje się wręcz być najważniejszym motywem tej nostalgicznej opowieści. I bardzo dobrze, bo niekiedy to właśnie przyjacielska dusza, okazuje się najbardziej potrzebnym wsparciem.

Ta historia nie pozwala czekać na jutro! Nie daje odłożyć uczuć na lepszy moment. Każe być tu i teraz. I każe płakać, a przynajmniej się mocno wzruszyć. Skrajnie poruszająca i momentami tak niewymownie smutna, a przy tym tak bardzo ciepła, otulająca, mądra i przede wszystkim niezwykle pouczająca – takie odczucia pozostawia we mnie powieść Dobrze, że jesteś Gabrysi Gargaś. I właśnie takie powieści potrzebne są nam na święta!

„MROCZNE JEZIORO” –  NATASHA PRESTON | Jezioro nie zapomina…

„MROCZNE JEZIORO” – NATASHA PRESTON | Jezioro nie zapomina…

Na początku wszystko wydaje się takie łagodne, beztroskie, wręcz dziecięco niewinne. Jedynie kruche fragmenty wspomnień każą zachować czujność i podpowiadają, że ten delikatny wakacyjny wstęp, to jedynie świetnie przemyślane wprowadzenie do zaskakująco mrocznej historii. Historii wypełnionej niewymownym skwarem, otulonej ciemnym złowróżbnym lasem i wreszcie namaszczonej tajemnicą, która miała na zawsze pozostać nietknięta… A jednak Mroczne jezioro nie zapomina takich chwil…

Natasha Preston idealnie wprowadza czytelnika w klimat. Zaprasza go na wakacyjny obóz, gdzie poza nauką pływania w jeziorze i budowaniem leśnych szałasów, pałaszuje się hot-dogi, zapiekany makaron z serem oraz najlepsze – krakersy z piankami marshmallow. Ta sielankowa atmosfera trwa jednak tylko do czasu. Już pierwsze grupowe zadanie w lesie okazuje się przepowiednią tego, co czyha na główne bohaterki. Dwie młode kursantki, które po latach wracają na obóz w roli szkolących się opiekunek, szybko nabierają świadomości, że ktoś celowo próbuje przywrócić ich traumatyczne wspomnienia. Właśnie wtedy napięcie zaczyna rosnąć i jego poziom wzmacnia się nieprzerwanie aż do końca. Autorka świetnie manipuluje odbiorcą, co i rusz podrzuca mu szereg mylnych tropów, każąc mu czujnie obserwować dosłownie każdego. Bo każdy może okazać się tym, który w ten jakże obłąkańczy sposób, próbuje dosięgnąć ramion sprawiedliwości.

I jeszcze ta zatrważająco duszna atmosfera! Złowrogi las otula tu nie tylko spowite mrocznym tytułem jezioro, ale też wymownie odgradza pozornie bezpieczne obozowisko od pobliskiej miejscowości, skazując je tym samym na przerażające wydarzenia, które namacalnie wgryzają się w jego beztroski rytm. Tworząc tę wymowną aurę odosobnienia, autorka idealnie buduje napięcie i sprawia, że ta niepokojąco groźna nuta klaustrofobii, bardzo realistycznie dogania także samego czytelnika. I chociaż thriller ten skierowany jest do młodszego odbiorcy, to nie ma żadnych przeciwskazań, aby dobrali się do niego także dorośli miłośnicy gatunku. Tym bardziej, że pod powłoką paraliżującej duchoty, skrywa się naprawdę trudna i mocno rozpaczliwa historia. Historia, której finał każe zbierać przysłowiową szczękę z podłogi.

Tego tytułu po prostu nie da się zapomnieć! Niepokojąco duszna atmosfera staje się podłożem dla iście przerażających zdarzeń – przed czytelnikiem otwiera się zaskakująco mroczna historia, wypełniona niewymownym skwarem i namaszczona dawną tajemnicą, która miała na zawsze pozostać nietknięta. Początkowa beztroska okazuje się tu jedynie wstępem do przerażającej i w gruncie rzeczy smutnej historii. Historii, którą Natasha Preston kończy w sposób porażający. Finał Mrocznego jeziora to niemal definicja fabularnego obłędu – ten thriller warto poznać, niezależnie od wieku.

Recenzja we współpracy z wydawnictwem Feeria.

„W 80 FILIŻANEK DOOKOŁA ŚWIATA” –  JAROSŁAW MOLENDA | Kawiarnie, kawiarenki…

„W 80 FILIŻANEK DOOKOŁA ŚWIATA” – JAROSŁAW MOLENDA | Kawiarnie, kawiarenki…

Kawiarnie, kawiarenki... Jakże cudownie oderwać się czasami od domowej codzienności i skosztować kawy tam, gdzie nabiera ona magicznej mocy. Właśnie za to najbardziej lubię kawiarnie! Za ich wyjątkową atmosferę, aromatyczne zapachy, niezwykłe walory smakowe i tę osobliwą chwilę tylko dla siebie, nawet jeżeli wszystkie stoliki wokół zdają się właśnie tętnić życiem. O tej magicznej kawiarnianej aurze, w niezwykle pasjonujący sposób, opowiada Jarosław Molenda w pięknie zobrazowanej propozycji W 80 filiżanek dookoła świata.

To było naprawdę rozkoszne przeżycie! Znany pisarz, publicysta i globtroter oprowadza nas po kilkunastu wyjątkowych kawiarniach, po miejscach niemal mitycznych, które sam nazywa „strażniczkami ideału życia artystycznego, jego żywotności oraz słabostek”. Ta publikacja to przede wszystkim wachlarz pięknie skrojonych ciekawostek, zarówno historycznych, jak i społecznych, często też zupełnie niespodziewanych, które niejako tworzą aurę kultowych już przecież miejsc. Rozmaite propozycje smakowe, lokalne zwyczaje, dawne rytuały i znane nazwiska odwiedzające dany lokal – to właśnie te elementy stoją często za sukcesem opisywanych kawiarni. Podróż Molendy wciąga bezgranicznie, a umieszczone w jej przedziałach śliczne fotografie, grafiki oraz ilustracje, jedynie wzbogacają jej cudowny smak.

Magia kawowych doznań! Pochłonęły mnie nie tylko piękne fotografie, niezwykłe ilustracje i pasjonująca treść, która w nadzwyczajny sposób otula to wyjątkowe wydanie, ale przede wszystkim pochłonęły mnie miejsca, do których przeniosłam się w poszukiwaniu kawowej rozkoszy. Jarosław Molenda zaprasza na niebywałą wycieczkę po piętnastu najsłynniejszych kawiarniach świata, po miejscach niemal mitycznych, a z pewnością niebanalnych, może wręcz artystycznych. W 80 filiżanek dookoła świata to niezbędnik dla każdego smakosza kawy. To także idealny pomysł na prezent.

Recenzja we współpracy z wydawnictwem Lira.

„SUŁTANKI” –  IWONA KIENZLER | Co tak naprawdę działo się w haremie?

„SUŁTANKI” – IWONA KIENZLER | Co tak naprawdę działo się w haremie?

Bliskowschodni harem niejednokrotnie sprowadza myśli do przybytku rozkoszy, a jednak to niemal mityczne słowo, w rzeczywistości może pochwalić się znacznie szerszą definicją. To właśnie zamieszkała przez kobiety część tradycyjnego muzułmańskiego domu oraz pożerające ją dawne intrygi, okazują się najważniejszym motywem Sułtanek, niezwykle ciekawej i przede wszystkim pięknie wydanej propozycji Iwony Kienzler.

Autorka od początku wyraźnie skupia się na szczegółach, pozostawia czytelnikowi nie tylko bogatą definicję sułtanatu, ale przedstawia też kolejne sułtanki, dzięki czemu ten może sobie dokładnie zarysować rolę kobiet oraz całego haremu w czasach Imperium Osmańskiego. W ówczesnym świecie przyjaźń między osmańskimi księżniczkami właściwie nie istniała, wszelkie znajomości były bardzo interesowne, często krótkie, niejednokrotnie były tylko elementem rozmaitych intryg i kłamstw. To właśnie dzięki tym szalonym zależnościom, czytałam Sułtanki z tak żywym zainteresowaniem! Ogromnym atutem okazało się też samo wydanie. Bogate ilustracje mocno wzmacniają przekaz, a przy tym pozwalają odbiorcy wiarygodnie wizualizować opisywaną przez autorkę treść.

Historie kolejnych osmańskich sułtanek intrygują i zaskakują zarazem, choć rozdziały poświęcone każdej z nich zdają się być naprawdę krótkie, w niektórych przypadkach ocierające wręcz o fabularny niedosyt. Nie przez przypadek o tym wspominam, w mojej opinii bowiem, Sułtanki zyskałyby na jakości, gdyby ta mocno zahaczająca o fakty historyczne i przez to zauważalnie podręcznikowa forma, została po prostu sfabularyzowana. Fakty przedstawione w formie powieści historycznej, nadałaby tej publikacji zupełnie innego charakteru, nadal merytorycznego, interesującego i fascynującego – do tych określeń nie mam wątpliwości, ale przy tym także pełnego żywych emocji. 

Jestem oczarowana pięknymi ilustracjami, jakie znalazłam w Sułtankach! To właśnie dzięki nim, mogłam szczegółowo zwizualizować sobie historię osmańskich kobiet – tak bogatą w treści historyczne, uświadamiającą, pełną zaskakujących intryg i fascynującą zarazem. Gdyby treść ta przedstawiona była w nieco dłuższej i przede wszystkim sfabularyzowanej formie, byłabym z pewnością jeszcze bardziej zachwycona! Książkę polecam głównie tym, którzy dopiero zaczynają interesować się kulturą Bliskiego Wschodu. W mojej opinii, to idealny wstęp do definicji sułtanatu, haremu oraz historii Imperium Osmańskiego.

Recenzja we współpracy z wydawnictwem Lira.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger