„TAJEMNICA POŁOŻNEJ” – EMILY GUNNIS | Fascynująca, brawurowa i zaskakująco kryminalna podróż po szczelinach mrocznej przeszłości

„TAJEMNICA POŁOŻNEJ” – EMILY GUNNIS | Fascynująca, brawurowa i zaskakująco kryminalna podróż po szczelinach mrocznej przeszłości

Niezwykle piękna i poruszająca powieść, jednocześnie wieloaspektowa i nieodkładalna saga. To treść wypełniona umyślnymi kłamstwami i zawiścią dawnych spojrzeń, mocno intrygująca i niejednoznaczna. Emily Gunnis uderza w szalenie emocjonujący motyw zaginięcia dziecka – nie jednego, gdyż jak barwnie pokazuje, historia lubi się powtarzać. Tajemnica położnej skrywa w sobie zagadkową przeszłość, okazuje się przygodą charakterną i niepokojącą.

Chociaż pierwotnie nasuwa się tu myśl o angażującej powieści obyczajowej, z czasem fabuła ujawnia także swoje dramatyczne oraz kryminalne elementy. Dla odbiorcy to przede wszystkim niesamowita kompozycja zdarzeń, które za pomocą zmyślnie wplecionych retrospekcji, rozciągnięte zostają na wielu bohaterów oraz trzy kluczowe płaszczyzny czasowe. Tragiczna i niewątpliwie przejmująca przeszłość koreluje tu z równie szokującą teraźniejszością, prowadząc czytelnika śladami długoletnich sekretów i poświęceń rzutujących na życie potomnych, utrwala podłe zbrodnie, chce przywołać winnych, domaga się szczerości zachowanych wspomnień. Pamiętna noc sylwestrowa roku 1969, niewyjaśnione zaginięcie kilkuletniej córki gospodarzy, budząca dyskusje renowacja posiadłości, prace odkrywkowe w znamiennej plebanii i powtórne zniknięcie małego dziecka – tak zapętlona zostaje intryga, której korzenie sięgają trudnych czasów wojennych oraz dwóch istotnych dla tajemniczej historii rodzin, upamiętniając traumatyczne i z pewnością wzruszające sceny z udziałem tytułowej położonej. Wyobraźnia działa tu na wysokich obrotach, plastycznie obrazując coraz bardziej alarmujące zależności między kreacjami, w napięciu przedstawiając kolejne fragmenty zawiesistej w odczuciu układanki.

Fascynująca, brawurowa i zaskakująco kryminalna podróż po szczelinach mrocznej przeszłości. Brzemienna scena z okresu drugiej wojny światowej okazuje się zalążkiem wielowymiarowej i jednocześnie wieloletniej intrygi – staje się zarzewiem smutnych i niepokojących zdarzeń, zwiastunem dwóch dramatycznych ram czasowych, zalążkiem wstrząsającego i niespodziewanie powtórnego motywu zaginięcia dziecka, pamiętnym wstępem do utrwalenia goryczy ludzkiego poświęcenia. Emily Gunnis przekonująco wdziera się w cieniste powiązania między dwiema rodzinami, uwalnia instynkty ludzkiego zła i tuszowane latami tajemnice, mnogością twarzy natomiast, domaga się skupienia i atencji – właśnie w ten sposób dąży do sportretowania złożonej prawdy.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

„UWIKŁANA”– NATASHA PRESTON | Ten weekend pozostanie makabrycznym wpisem w pamiętniku ich nastoletnich wspomnień

„UWIKŁANA”– NATASHA PRESTON | Ten weekend pozostanie makabrycznym wpisem w pamiętniku ich nastoletnich wspomnień

Rewelacyjny thriller młodzieżowy. Miejscem zbrodni osadzony w starym letniskowym domku, myślami natomiast zagnieżdżony nie tylko w świadomie zaakcentowanej naiwności młodej dziewczyny, ale też w porywach jej zauroczonego serca, z pewnością tajemniczy i otwarcie wodzący czytelnika za nos. Natasha Preston tworzy charakterystyczną dla siebie aurę nastoletniej niepewności, krok po krok uwalniając skrywane przez przyjaciół fragmenty alarmującej układanki. Uwikłana okazuje się powieścią wielu znaków zapytania, dostarcza także romantycznych doznań.

Beztroski wypad z przyjaciółmi niespodziewanie zamienia się w iście makabryczny koszmar. Dla odbiorcy to przede wszystkim intryga wymagająca detalicznej obserwacji – ten morderczy spektakl ewidentnie bowiem rozegrał się w gronie zaniepokojonych bohaterów. Stary domek z widokiem na jezioro, zakrapiany alkoholem wieczór i wreszcie dwoje martwych uczestników w kałuży rozciągającej się widowiskowo krwi. Tak zainscenizowana zbrodnia pobudza wyobraźnię do działania, jednocześnie uruchamia czujność i zachęca do bacznego przyglądania się poszczególnym twarzom. Zastosowana narracja pierwszoosobowa pozwala śledzić wydarzenia oczami osiemnastoletniej Mackenzie – w jej postawie łatwo wychwycić nutę bezmyślnego zaufania, także specyficzną podatność na spontaniczne zakochanie, ale przede wszystkim niesamowitą dociekliwość w prowadzonym osobiście śledztwie. Każdy zmyślnie mija się tu ze szczerością własnych wyznań, każdy chowa znamienne sekrety przeszłości, każdy miał niejako powód do dokonania zemsty, każdy zatem w pewnej chwili, staje się obiektem rzeczowego podejrzenia. Sama fabuła z czasem przybiera wyraźnie neutralny ton, autorka skupia się na rozbudzeniu świeżej namiętności oraz aktach formalnego przesłuchania, ogniwo po ogniwie odkrywając kolejne elementy niebezpiecznej gry. Finał zaskakuje nie tyle samym sprawcą, a raczej jego dyskusyjną motywacją. Nie zmienia to jednak poziomu satysfakcji z lektury – ta niezaprzeczalnie dostarcza odpowiednio kryminalnych wrażeń.

Ten weekend pozostanie makabrycznym wpisem w pamiętniku ich nastoletnich wspomnień. Domek letniskowy nad jeziorem, zaprzyjaźnione grono młodych ludzi, paskudna w krwawym portrecie zbrodnia i wreszcie tajemnicze fragmenty układanki, które mogły stanowić pretekst do perfidnej zemsty. Natasha Preston niepokojąco wdziera się w otchłań zaintrygowanej wyobraźni, umyślnie prowokuje czytelnika i podsuwa scenariusze, jednocześnie zachęca do śledzenia rodzącej się naocznie namiętności. A wszystko w nieśpiesznej i zauważalnie naiwnej narracji, w której dociekaniu zaszyta zostaje potrzeba zdefiniowania sprawcy. Uwikłana to świetny thriller młodzieżowy – enigmatyczny, ale też zaskakująco uczuciowy.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria

„DUŻE DZIEWCZYNY NIE PŁACZĄ”– ANNETTE CHAVEZ MACIAS | Fotografia rodzinna wykadrowana czułością absolutnie wyjątkowych kobiet

„DUŻE DZIEWCZYNY NIE PŁACZĄ”– ANNETTE CHAVEZ MACIAS | Fotografia rodzinna wykadrowana czułością absolutnie wyjątkowych kobiet

Przepiękna i niesamowicie budująca podróż po rodzinnych wartościach. Historia widziana oczami czterech spokrewnionych kobiet – mocno osobista i sentymentalna, przede wszystkim jednak naznaczona potrzebą znalezienia wewnętrznego szczęścia. Annette Chavez Macias wkrada się do wyraźnie niezaspokojonych serc, szkicuje fragmenty ich różnobarwnych codzienności, pozwala poczuć przenikliwą stratę, zdefiniować wątpliwości, zrozumieć pragnienia. Ten nad wyraz delikatny portret eksponuje ważne, może nawet fundamentalne emocje.

Przestrzeń tej powieści wypełniona zostaje delikatnością kobiecej wrażliwości. Autorka stawia na dogłębną narrację pierwszoosobową, odkrywając przed czytelnikiem intymność każdej z czterech kuzynek. Odbiorca chłonie poszczególne opowieści z dużym zaangażowaniem, wyczekując tego jednego trudnego momentu, który ponownie scali zaprzyjaźnione w młodości życiorysy. Zanim jednak wedrze się w rodzinną tragedię, spogląda na domagające się atencji uczucia zawiedzionej wyglądem własnego małżeństwa Mari, przenikając tlące się w niej rozczarowanie wybrzmiewającą nijakością dnia. Równolegle śledzi zakochaną w przystojnym szefie Ericę, obserwuje naruszoną niesprawiedliwością codzienność zawodową Seleny i podgląda pierwsze akty bliskości nieśmiałej nauczycielki Gracie. Każda z nich buduje ogniwo wspólnej, niezaprzeczalnie potrzebnej i fascynującej opowieści, każda mierzy się z własnymi przeżyciami, każda dąży do zdefiniowania siebie na nowo. Piętnaście lat życiowej rozłąki, morze wzruszających wspomnień i wreszcie traumatyczna chwila, która pozwala bohaterkom przedrzeć się tęsknotą przez najważniejsze lekcje, wyniesione niegdyś słowami ukochanej abuelity. Przeszłość okazuje się nie tylko cudowną pamiątką, ale też kluczem do zbudowania satysfakcjonującej przyszłości. Więzi rodzinne, siła przebaczenia, szczere rozmowy, przyjaźń, niespodziewane macierzyństwo, postawienie siebie na pierwszym miejscu – te motywy zdają się być zaakcentowane najbardziej, to w nich zaszyta zostaje prawdziwa refleksja.

Fotografia rodzinna wykadrowana czułością absolutnie wyjątkowych kobiet – zaprzyjaźnionych niegdyś kuzynek meksykańskiego pochodzenia, których serca domagają się szczęścia. Annette Chavez Macias zagląda do czterech wrażliwości z widoczną subtelnością, pozwalając odbiorcy nieśpiesznie wizualizować najpiękniejsze wartości. Każda z naruszonych twarzy czuje niewygodę nasyconej dorosłością prozy dnia, każda doświadcza uczuciowej samotności, każda pragnie naszkicować portret uśmiechniętego jutra. Odpowiedzią okazuje się tu właśnie rodzina – refleksyjne przypowieści abuelity, niezapomniane tradycje, sztuka przebaczania, wspólnie przeżywana strata oraz siła niesamowitej przyjaźni.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Kobiecym

„PONIEWAŻ WIERZĘ W CIEBIE”– REBECCA YARROS | Piękna, absorbująca i niezaprzeczalnie uczuciowa konfrontacja z bolesną przeszłością

„PONIEWAŻ WIERZĘ W CIEBIE”– REBECCA YARROS | Piękna, absorbująca i niezaprzeczalnie uczuciowa konfrontacja z bolesną przeszłością

Ta miłość potrzebuje strawić narzucone wojną poczucie winy, potrzebuje też zetrzeć się ze sprzeciwem bliskich. On stoi w kontrze z niemal całym miasteczkiem, ona dumnie otula go nieocenionym wsparciem. Ponieważ wierzę w ciebie to kolejna angażująca powieść niesamowitej Rebekki Yarros – w odczuciu nie tak smutna i nie tak przygnębiająca, a jednak nadal dramatyczna, uczuciowa i nieodkładalna. To niezaprzeczalnie piękna i wartościowa historia, to także lekcja pogodzenia się z bolesną przeszłością.

Tu nie ma przestrzeni na jednoznaczne emocje. Jedna decyzja wojenna przecina życiorys młodszego brata, wymusza też urwanie kontaktu i ucieczkę w nieznane. Brak przebaczenia ze strony bliskich, nieprzyjazne nastawienie mieszkańców, skrywane przez lata tajemnice – Camden przygnieciony zostaje wymownym ciężarem, w jego spontanicznym powrocie do rodzinnej Alby w Kolorado, zanurzona zostaje nie tylko osobliwa relacja miłosna, ale przede wszystkim chęć zderzenia się z niesprawiedliwym osądem innych, z porzuceniem przez ojca i niechętną postawą starszego brata. I chociaż to mężczyzna stanowczy i wyraźnie impulsywny, potrafi utrzymać się w ryzach, widać w nim także doskwierającą potrzebę akceptacji. Bo przecież nikt go nigdy tak naprawdę nie wysłuchał. Ta historia to karuzela różnobarwnych doznań – to charakterny klimat małego miasteczka, to smutne wspomnienia, to poszukiwanie ważnych kompromisów, to starcie z nieprzewidywalnością choroby Alzheimera, to poruszająca walka o zaufanie bliskich i zrozumienie lokalnej społeczności, to piękne relacje z dziećmi i wreszcie wyjątkowa więź z jedyną kochającą go osobą. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa pozwala odbiorcy poznać przemyślenia obu zatroskanych bohaterów – pozwala wgryźć się w jego przenikliwe wątpliwości, jednocześnie poczuć jej otwartość na wspólne przeżycia. Ta namiętność wydaje się soczysta i niezwykle zmysłowa, a jednak zauważalnie potrzebuje przedrzeć się przez tuszowane latami sekrety. Niewątpliwie domaga się wrażliwej atencji czytelnika.

Piękna, absorbująca i niezaprzeczalnie uczuciowa konfrontacja z bolesną przeszłością. Ponieważ wierzę w ciebie to małomiasteczkowy romans z nieoczywistym wizerunkiem motywu drugiej szansy, to także przejmująca historia o charakterze obyczajowo-dramatycznym. Kreacja obciążona pokłosiem wojennej decyzji, druzgocące poczucie winy, walka o przychylność mieszkańców i akceptację bliskich, nierówna codzienność z chorobą Alzheimera, niejednoznaczna próba przywrócenia rodzinnej tożsamości i w tym wszystkim namiętność, domagająca się szczerej definicji. Rebecca Yarros nie zapomina również o dawnych tajemnicach, dba zatem nie tylko o ważne wartości, ale także o intrygującą stronę swojej powieści.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Hype (Filia)

„TAJEMNICA LEKARKI” – LESLIE WOLFE | Trzymający w napięciu i jednocześnie wzruszający thriller medyczny

„TAJEMNICA LEKARKI” – LESLIE WOLFE | Trzymający w napięciu i jednocześnie wzruszający thriller medyczny

Ta historia niepostrzeżenie wkrada się w mroczne korytarze ludzkiej duszy. Otulona aurą zabiegowej niepewności, naruszona dramatem rodzinnych wspomnień, spowija wyobraźnię niczym znakomity i z pewnością angażujący film. Leslie Wolfe plastycznie wdziera się do kobiecej perspektywy, przywołując znienawidzoną twarz z przeszłości i tym samym burząc nieskalaną opinię. Tajemnica lekarki to thriller medyczny z mocno zaakcentowaną warstwą psychologiczną – odczuwalnie zagadkowy i niepokojący.

Jedna chirurgiczna decyzja, która diametralnie zmienia życie głównej bohaterki. Przypomina niechciane fotografie, podważa kompetencje, wreszcie wywołuje lawinę medialnych pytań. Anne to profesjonalistka, która na stole operacyjnym, nie straciła dotychczas żadnego pacjenta. Ten nieskażony wizerunek zostaje przerwany roztrzęsionym medycznym głosem, aktywując splot intrygujących w swym przebiegu zdarzeń. Bo przecież to życie można było jeszcze uratować. Tak zainaugurowana zostaje zagadka fabularna, tak też rozpoczyna się mocno absorbująca gra psychologiczna. Dla odbiorcy tym bardziej ciekawa, iż prowadzona odczuwalnie intymną narracją rzuconej w krąg moralnych podejrzeń lekarki. Poruszająca rodzinna przeszłość, nienawiść, instynktowna próba rozprawienia się z ludzkim złem – podłoże tej sprawy zaszyte zostaje w przywołanych wspomnieniach, jednak ten labirynt ma w sobie także niespodziewane zwroty akcji. Czytelnik naprzemiennie wtapia się tu bowiem w sceny nasączone motywem zdrady, dostrzega kobiecą zazdrość, z zaangażowaniem śledzi prokuratorską chęć zniszczenia układnego w rozmowach małżeństwa. Ten osobisty charakter powieści, dodaje kreacjom wiarygodności, pozwala zajrzeć w ich ewidentnie zakłamane serca, każe spacerować po zaułkach alarmujących myśli. Złożona intryga niewątpliwie pobudza wyobraźnię, podobnie jak przystępnie wprowadzona terminologia medyczna, minusem okazuje się dość nużący wstęp i wielokrotne powracanie w myślach do tej jednej znamiennej sceny w szpitalu. Napięcie z czasem rośnie, prowadząc do finału, który bezsprzecznie spotka się z różnymi osądami – z jednej strony spodziewany, z drugiej szokujący, w odczuciu z pewnością otwarty.

Trzymający w napięciu i jednocześnie wzruszający thriller medyczny. Napełniona szpitalną niepewnością aura, przekonująca kobieca narracja, a także instynktowna decyzja o raptownym zwieńczeniu ludzkiego życia – ta zagadka intryguje od pierwszych stron, a jednak w pełni angażuje dopiero z czasem, przybierając nieobliczalny i niespodziewanie osobisty ton. Przejmujące zdarzenia z rodzinnej przeszłości, przenikliwe kłamstwa, nienawiść, prokuratorska dociekliwość i wreszcie niezrażona obsesyjna zazdrość – Leslie Wolfe prowadzi czytelnika po najczarniejszych szczelinach ludzkiego zła, zwodzi wyobraźnię, otwartym i nieco szalonym finałem natomiast, pozostawia myśl o możliwej kontynuacji.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mando

„ZDEJMIJ Z NIEBA KSIĘŻYC” – KRISTAN HIGGINS | Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności

„ZDEJMIJ Z NIEBA KSIĘŻYC” – KRISTAN HIGGINS | Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności

Tak trudno wpuścić chorobę do swojej barwnej codzienności... Z dnia na dzień otworzyć się na przenikliwy ból, na zmęczenie i zacieśniającą się w płucach duszność. Kristan Higgins ewidentnie nie szczędzi swojej bohaterki, każe jej skonfrontować się z najtrudniejszym pożegnaniem, każe pogodzić się z utratą wspólnej przyszłości, wreszcie każe przygotować miłość do łagodniejszego przejścia przez proces nieuniknionej żałoby. Zdejmij z nieba księżyc to powieść przejmująca w każdej dotkniętej niesprawiedliwością stronie, doszczętnie piękna, wartościowa i niepowtarzalna.

Jeden wzruszający list do zmarłego taty i czytelnik już wie, że nie ominie go lawina fabularnych wzruszeń. Bo przecież to nie jest zwykły list, to list ostatni w naruszonych brutalną chorobą latach, to podsumowanie minionego szczęścia i ważne wyznanie, ale przede wszystkim to narzucone umieraniem słowa, to absolutnie wymowny wpis do pamiętnika kończącego się zbyt szybko życia. Życia Lauren, która domyka swój krótki rozdział. Idiopatyczne włóknienie płuc – to właśnie ta diagnoza niszczy dalszą uśmiechniętą przyszłość, to w niej zakorzenione zostaje pragnienie afirmacji pozostałych chwil istnienia, to w niej zainaugurowana zostaje potrzeba listownego wsparcia męża w scenach zbliżającego się zderzenia z rozdzierającą pustką. Dla odbiorcy to doświadczenie skrajnie smutne, wręcz wstrząsające, z pewnością refleksyjne i boleśnie wrzynające się w wyobraźnię, ale też rozczulające i mocno romantyczne. Dla pogrążonego w rozpaczy Joshuy to swoista motywacja do przepracowania niewyobrażalnej traumy, do oswojenia boleści duszy, do przetrawienia kolejnych etapów trudnej żałoby, do pogodzenia się z niepodważalną stratą, wreszcie do akceptacji i otwarcia się na kolejne dni własnej przyszłości. W jego kreacji autorka zmyślnie zaszywa spektrum autyzmu, wielokrotnie utrwalając bezradność zanurzonego w tęsknocie mężczyzny. I chociaż ten na zewnątrz zdaje się być opanowany nawet w najbardziej gorzkich epizodach, wewnątrz naocznie trzęsie się z bezsilności. A czytelnik wtóruje mu w tym apatycznym żalu, nie potrafiąc opanować spływających nieprzerwanie łez.

Listy Lauren to niepowtarzalna forma pożegnania. To wdzięczność za słodkie i zmysłowe chwile razem. To szczere zakochanie. To kobieca troska i przezorność. To dobra znajomość potrzeb ukochanego męża. To swoiste przyzwolenie na nową miłość. Ten bezwzględny scenariusz życia staje się zatem nie tylko walką z dławiącym brakiem powietrza i nieodwracalną utratą kolejnych funkcji płuc, ale też sentymentalną podróżą po śladach najpiękniejszych wspomnień – tych wcześniejszych, pełnych czułości i rozczulających rozmów o wspólnych planach na rodzinną przyszłość. Ta jednostronna korespondencja to pokaz fundamentalnych wartości. Bo przecież najważniejsze chwile czekają w krótkich kadrach codzienności, w naturalnej chęci wspierania bliskich, czasami po prostu w samej obecności.

Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności. To absolutnie wyjątkowa i rozczulająca powieść, w której przenikliwy smutek domyka rozdział najważniejszych wspomnień. Kristan Higgins eksponuje piękne chwile i daje nadzieję na uśmiechnięte jutro, ale przede wszystkim dotyka czułych strun i utrwala niepodważalną myśl – nikt nie jest gotowy na zbyt szybkie pożegnanie, nikt nie jest też gotowy na łamiącą tęsknotę za utraconą miłością. To życie niezaprzeczalnie ma zbyt krótką datę ważności. Ta niesprawiedliwość okrutnie boli, przygniata, nie pozwala zapomnieć. To jedna z tych historii, które na zawsze pozostaną w szczelinach mojego serca.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Media Rodzina (Gorzka Czekolada)

„TWÓJ NA ZAWSZE” – ABBY JIMENEZ | Absolutnie piękna i rozczulająca, zabawna, potrzebna i odurzająca!

„TWÓJ NA ZAWSZE” – ABBY JIMENEZ | Absolutnie piękna i rozczulająca, zabawna, potrzebna i odurzająca!

Ta książka zaraża pięknymi wartościami! Po urzekającej powieści To nie może się udać, czas na miłosne perypetie niesamowitej przyjaciółki Alexis. Abby Jimenez zjawiskowo bawi się tu humorem, nieustannie budzi uśmiech na twarzy czytelnika, jednocześnie barwnie wkrada się w dwie zauważalnie pogubione perspektywy. Pozwala zatem dostrzec wewnętrzne dylematy, troski i potrzeby, skupiając się nie tylko na pragnieniach uczuciowych, ale też na życiu zawodowym, rodzinnym i tym przyjacielskim. Twój na zawsze niezaprzeczalnie wkradnie się do wielu nasączonych wrażliwością serc.

Fundamentem tej zjawiskowej znajomości okazuje się przede wszystkim praca w tym samym szpitalnym zespole. Briana to świeżo rozwiedziona młoda lekarka, w której spontanicznych gestach, autorka zmyślnie zaszywa przyjemną dozę narwanego charakterku oraz narzucony przeżytymi przykrościami brak zaufania do mężczyzn. Narracja Jacoba niewątpliwie wyróżnia się na rozbrajającym kobiecym tle, podyktowana zostaje bowiem skrajną wrażliwością na kontakt z innymi. To introwertyk wyczulony na zbyt natarczywe bodźce, każdą sytuację analizuje w myślach wielokrotnie, przeżywa, drąży, trawi. Nazywany doktorem śmierć – pierwotnie znienawidzony przez nią, równolegle wspaniały człowiek w oczach innych, przesłodki w relacji z najmłodszymi pacjentami. Zainicjowana przez niego wymiana listów, okazuje się strzałem w dziesiątkę, pozwala też rozwiać wątpliwości i przebić się strzałą do wzajemnych serc – to właśnie w ten kameralny sposób, ta urocza dwójka tworzy własną romantyczną historię.

Klimat tej powieści początkowo zdaje się być nieco poważniejszy niż pierwszy tom serii, ale autorka nie zapomina o przekomicznych akcentach – na dobre rozkręca się już po zaaranżowaniu motywu fake dating, dosłownie szalejąc w oczach zadurzonej wyobraźni. Pozwala też ponownie odwiedzić miasteczko Wakan, zajrzeć do Alexis i Daniela, podejrzeć świetnie wpleciony w ich towarzystwie one bed trop. To uczucie potrzebuje przepracować traumy, zmierzyć się z wrzawą dokuczliwych lęków oraz niewątpliwie trudnym słowem depresja – mimo bolesnych doświadczeń, mimo strachu przed przeszywającą samotnością. Na bazie rozwijającej się sukcesywnie więzi autorka pokazuje, jak ważna może okazać się sama obecność – nawet, jeśli druga osoba otwarcie jej unika, wręcz odpycha, może nawet próbuje zranić. Ten odczuwalnie refleksyjny charakter dopełnia także zainscenizowana tu przewlekła choroba nerek – istotna dla zdarzeń fabularnych, niezwykle osobista dla samej autorki. I podobnie, jak miało to miejsce w poprzedniej części, tu również na końcu pojawiają się pytania do czytelników – to w nich ukryta zostaje zachęta do szerszej dyskusji.

Absolutnie piękna i rozczulająca, zabawna, potrzebna i odurzająca – dla mnie po prostu powieść idealna. Uczucie tych dwojga domaga się delikatności, zrozumienia i przyjacielskiego wsparcia, wymaga też aktorskiego szaleństwa w ramach spontanicznie zaaranżowanego motywu fake dating. Twój na zawsze to historia zagnieżdżona w męskiej szlachetności, w skrajnie introwertycznej nieśmiałości oraz w świetnie sportretowanym tu lęku społecznym, ale też w kobiecym poczuciu bezradności, w ukrywanych przed światem ogniwach depresji oraz w uroczo kształtującym się pragnieniu wdzięczności. Abby Jimenez zaprasza na rozbrajającą konfrontację z ludzkimi słabościami – emocjami zanurzoną w przenikliwym strachu przed porzuceniem, tak bardzo życiową i inspirującą.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza

„MOST NAD WZBURZONĄ WODĄ” – MARCEL WOŹNIAK | Kryminał domagający się dociekliwego czytelnika

„MOST NAD WZBURZONĄ WODĄ” – MARCEL WOŹNIAK | Kryminał domagający się dociekliwego czytelnika

Ta powieść zauważalnie wymaga skupienia, ale odwdzięcza się absorbującym i z pewnością treściwym śledztwem. Most nad wzburzoną wodą to intryga zanurzona w otchłani ludzkiego zagubienia, w mrocznych szczelinach poruszającej przeszłości, krok po kroku uwalniająca nikczemne przywary człowieka. Marcel Woźniak tworzy fabułę na kanwie zasłyszanej niegdyś historii, wplata w nią także faktyczne wydarzenia medialne, niezaprzeczalnie dba również o mocno dramatyczny wydźwięk swojej kryminalnej propozycji.

Zagnieżdżona w sylwestrowym huku akcja zdaje się być początkowo nieznacząca, a jednak okazuje się zwiastunem najgorszego koszmaru. Jeden spowity zmierzchem strzał, brak dowodu na niewinność i wreszcie znaleziona w blasku fajerwerków śmierć – tak zapowiada się koniec policyjnej kariery Jana Sambora, tak zainaugurowane zostaje wieloaspektowe dochodzenie. Kreacja tego bohatera naznaczona zostaje nie tylko niewiedzą o pamiętnej nocy, ale też mocno przejmującymi wizjami, smutną, wręcz boleśnie wrzynającą się przeszłością, która niepostrzeżenie wkrada się w przygaszone, może nawet zrezygnowane zmysły. Dla czytelnika to zagadka przede wszystkim mglista i niejednoznaczna, wymagająca dokładnego przyglądania się mijanym twarzom, zdefiniowania przebiegu dawnej tragedii oraz czujnego rozglądania się po chaosie wyraźnie zaplątanych epizodów. Autor odczuwalnie dba o zawiesistą i nieprzeniknioną aurę, wyzwala ludzki strach i drażniące poczucie niepewności, jednocześnie pobudza wyobraźnię do szukania właściwego scenariusza. Układanka spisana na prawie siedmiuset stronach, składa się z wielu frapujących elementów – myśli przytłoczonych ciężarem narzuconej przez bezduszność mediów winy, także scen balansujących gdzieś na pograniczu brutalnych działań gangsterskich. Można się tu niewątpliwie zgubić, można też odpłynąć myślami w dal, odbiorcy tej powieści przyda się zatem zarówno szczera ciekawość, jak również żywa atencja.

Kryminał domagający się dociekliwego czytelnika. Ta intryga od początku zdaje się być odczuwalnie grząska, chaotyczna i niejednoznaczna – fabułą zawieszona nie tylko w brudach niebezpiecznej działalności przestępczej oraz nieprzejrzystych oparach ludzkiego zła, ale też w podkreślonej tu męskiej determinacji i dosadnej potrzebie doścignięcia własnej niewinności. Powietrze tej powieści okazuje się gęste i wyraźnie napełnione strachem, porośnięte też tajemnicą – trzonową sceną natomiast, osadzone w nieodgadnionej ciemności sylwestrowej nocy. Marcel Woźniak zaprasza na wyjątkowo obszerne przedstawienie, którego przejmujące akty, prowadzą do zaułków niezwykle bolesnej przeszłości.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Zaczytani
„KIEDY BYŁYŚMY PTAKAMI” – AYANNA LLOYD BANWO | Zawieszona fabułą w odmętach karaibskiej ziemi

„KIEDY BYŁYŚMY PTAKAMI” – AYANNA LLOYD BANWO | Zawieszona fabułą w odmętach karaibskiej ziemi

Fascynujący debiut. Nasączony fetorem nieuniknionej śmierci, mroczny i niejednoznaczny, z pewnością barwnie rozchodzący się po ścianach odurzanej nieśpiesznie wyobraźni. Ayanna Lloyd Banwo zanurza tę swoistą treść w malowniczej scenerii Karaibów, w przenikliwym motywie pożegnania z życiem, w poetycko muśniętych szczelinach ludzkiej wrażliwości, w delikatnie zainicjowanej potrzebie kochania. Kiedy byłyśmy ptakami to literatura niecodzienna, dotykająca nierzeczywistego, piękna, delikatna i upajająca.

Tu nie ma miejsca na rozkosz słodyczy i beztroskę przyjemności, w zamian autorka skupia się na narzuconej tradycją celebracji przemijania. Dla czytelnika to spotkanie unikalne, narracją przerzucane między dwie wykolejone wrażliwości. Yejide to postać wrzucona w otchłań pozaziemskiego daru kobiet z rodziny St Bernard, w zapewnienie wsparcia duszom udającym się na drugi świat, w niepewność pozostawioną przez zgasłą właśnie matkę. Nieprzygotowana do specyficznej roli, staje równolegle przed kolejnym wyzwaniem życia – przed nieznanymi uczuciami własnego serca. Naprzemiennie dawkowane strony z udziałem Darwina, pozwalają odbiorcy poznać tlące się w duszy młodego mężczyzny wątpliwości. To kreacja równie osobliwa, rastafarianin od małego chowany przed obcowaniem ze śmiercią, a jednak zmuszony sytuacją do przebywania w naznaczonej krzyżami krainie umarłych. Praca na cmentarzu okazuje się dla niego przełomowym doświadczeniem – początkowo nieśmiały, wyraźnie zdystansowany, wręcz wystraszony, z czasem wsiąka w ten peryferyjny dla siebie portret codzienności. To właśnie otulona sennością cmentarna aura – zobrazowana tu nader tajemniczo i melancholijne, choć nie zawsze przygnębiająco – tworzy fundament niespodziewanej i niezaprzeczalnie wymownej znajomości. Relacja tych dwojga zaraża chęcią pochylenia się nad szerszą definicją żałoby, nad tęsknotą i nieprzerwanie wyczuwalną obecnością pożegnanych przed latami bliskich, nad wartościową odsłoną miłości. A wszystko w pokłosiu babcinej opowieści o ptakach, które ścierając się ze śmiercią, pomogły przetrwać ludzkości.

Nieprzeciętna proza. Zawieszona fabułą w odmętach karaibskiej ziemi, echem natomiast gdzieś na skraju życiorysów, w odczuwalnie zagubionych intymnościach, wyraźnie nasiąknięta aurą ludzkiego pożegnania. Kiedy byłyśmy ptakami to pięknie rozpisany debiut – to liryczna konfrontacja ze słowami niesionej babciną gawędą baśni, która nieoczekiwanie staje się podłożem dla fascynującej historii. Ayanna Lloyd Banwo zajmująco wkrada się w sceny żałobnych rytuałów, ze śmiałością przenika gesty magicznego przechodzenia dusz na tamten świat, dotyka też naturalnej potrzeby zapewnienia bliskości. Pozostawione w darze obrzędy okazują się tu nie tylko wrodzonym przekleństwem, ale też uzależniającą odpowiedzią na dławiącą samotność.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„BLIZNA” – JUAN GÓMEZ-JURADO | Solidna dawka uderzającej traumą tajemnicy

„BLIZNA” – JUAN GÓMEZ-JURADO | Solidna dawka uderzającej traumą tajemnicy

Na Bliznę trzeba uważać, gdyż tajemniczo wdziera się do wyobraźni, domagając się nie tyle wyciszonej obecności, co raczej ostrożnego przeglądania nasączonych nieprzyjemną przeszłością stron. Tym tytułem Juan Gómez-Jurado tworzy solidny prequel do serii bestsellerowych thrillerów z Antonią Scott, pozwala też zajrzeć do dawnego życiorysu rudowłosej Iriny, twarzy znanej miłośnikom prozy hiszpańskiego mistrza sensacji, dokładnie z powieści Loba Negra. Czarna wilczyca.

Dla mnie to początek literackiego starcia z twórczością popularnego autora – początek zwiastujący mocną, enigmatyczną i jednocześnie frapującą treść. W tym konkretnym tytule wszystko zdaje się być owinięte wokół bezcennego algorytmu, który dla młodego bohatera stanowi z jednej strony klucz do finansowego sukcesu w otchłani międzynarodowej korporacji, z drugiej natomiast odpowiedź na delikatnie zaakcentowany tu lęk społeczny. Simon Sax to niezwykle inteligentny programista, ale też bardzo samotny mężczyzna – to właśnie chęć przełamania wewnętrznych słabości oraz usilna potrzeba nawiązania bliższej znajomości z ukraińską nieznajomą, okazują się tu zalążkiem niebezpiecznych w odczuciu zdarzeń. Pasjonujące szczeliny portalu randkowego, niespodziewana zbrodnia, szokujące podejrzenia i wreszcie naznaczona tytułową blizną przeszłość ukochanej – ta zagadka fabularnie rozciąga się w czasie, prowadząc czytelnika do boleśnie wrzynających się retrospekcji, do zatrważających, wręcz traumatycznych scen, do sukcesywnie odkrywanych kłamstw, do przepełnionych trudnymi emocjami fundamentów. Dla nowego odbiorcy to lektura niewątpliwie wciągająca, wieloaspektowa i odczuwalnie grząska, niezaprzeczalnie pozostawia chęć przedarcia się przez nieobliczalną przestrzeń słynnej trylogii.

Solidna dawka uderzającej traumą tajemnicy. Blizna zaraża dosłownie od pierwszych wstrząsających stron, przyciąga zagadkową aurą i kobiecą niewiadomą, pozwala nieustanne spekulować. Dramatyczna przeszłość poznanej algorytmem Iriny oraz dostrzegalnie enigmatyczna konfrontacja z samotnością, stają się tu podłożem dla złożonego i z pewnością mocno angażującego dochodzenia. Piętrzące się warstwami kłamstwa, fascynacja pozbawiona szczerości, niepokojąca zbrodnia i wreszcie prawda zaszyta pod całunem mrocznej prowokacji – tu nie ma przestrzeni na łagodne zachowania, pozostaje jedynie dynamiczna chęć doścignięcia prawdziwych intencji.

PROMOCJA

ROSNĄCE RABATY NA STRONIE SQN – z kodem: MULTIRABATY
  • 2 produkty w koszyku – 20% rabatu na najtańszy
  • 3 produkty w koszyku – 30% rabatu na najtańszy
  • 4 produkty w koszyku – 40% rabatu na najtańszy
  • 5 produktów w koszyku – 50% rabatu na najtańszy

_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem SQN

„KAIR. CZWARTA RANO” – JOANNA JAX | Fenomenalna kontynuacja mocno sensacyjnej serii „Czas zapomnienia”

„KAIR. CZWARTA RANO” – JOANNA JAX | Fenomenalna kontynuacja mocno sensacyjnej serii „Czas zapomnienia”

Trzymająca w napięciu powieść sensacyjna i jednocześnie niezbędny tom mocno absorbującej serii Czas zapomnienia. Joanna Jax świetnie wtapia się w niepokojące, odczuwalnie szpiegowskie tło, wiarygodnie przedstawia nastroje historyczne, pozwala też zagłębić się w konspiracyjną i niezaprzeczalnie zagadkową otchłań przedwojennego Kairu. Do tego szczypta dawnej intymności, przeżyta niegdyś strata i niezwykle frapujące śledztwo, osadzone w gruzowisku powojennego Berlina. Kair. Czwarta rana to odpowiedź na ważne pytania, to także klucz do enigmatycznej i przede wszystkim znamiennej przeszłości.

Autorka fabularnie zabiera czytelnika w nieznaną, choć zauważalnie niebezpieczną przestrzeń. Urwane wcześniej fragmenty znajdują wreszcie swoje rozwinięcie, pozwalając odbiorcy wgryźć się w tajemnice zmyślnie tuszowane przed oczami świata. Przesiąknięte wojną pogorzelisko Berlina nadal tworzy zatrważającą scenerię dla brutalnych zbrodni, jednak to przedwojenna afrykańska rzeczywistość, okazuje się fundamentalna dla przebiegu intrygującego dochodzenia. Przywoływane naprzemiennie retrospekcje, stają się zapisem boleśnie wrzynających się wspomnień, odtwarzają bowiem sceny rodzinnych zawiłości, podkreślają nadzieję pokrywaną w diamentach, przybliżają instynkty ludzkiego zła, upamiętniają też traumatyczną stratę, której żniwo przesądza o wieloletnich uczuciach głównej bohaterki. W kreacji dziennikarki wyczuwa się już jednak nie tylko rozdzierający duszę strach oraz nutę pożądanej przebiegłości, ale także zadziorny tupecik oraz usilną potrzebę doścignięcia prawdziwej wersji zdarzeń. Tylko ona może przynieść ukojenie dla złamanego serca, tylko ona może wskrzesić iskry urwanej bezdusznie namiętności. Ta układanka składa się z nieprzeniknionych warstw, każe mierzyć się z pozornie zamkniętymi rozdziałami, otwiera stare rany i scala sekrety kamuflowane w szczelinach pamięci. Wrażeniowo okazuje się historią niezwykle kryminalną, porywającą i niejednoznaczną, spisaną z myślą o miłośnikach złożonych zagadek.

Fenomenalna kontynuacja mocno sensacyjnej serii Czas zapomnienia. Zagnieżdżona w ogniwach egipskiej tajemnicy sprzed lat, przepełniona niepewnością i uwierającą nutą czającego się w zgliszczach Berlina niebezpieczeństwa, w odczuciu wielowymiarowa, grząska i nieobliczalna. Kair. Czwarta rano to mroczna i jednocześnie fascynująca konfrontacja z brzemieniem zawieszonych w powietrzu kłamstw, to przerażające fotografie ludzkiego okrucieństwa, to przerwana traumą namiętność dwojga zasnutych przebiegłością bohaterów, to szereg enigmatycznych zbrodni i angażujące w swym zawiłym procesie śledztwo, to złoża diamentów, podejrzane działalności i barwnie oddana sceneria – tak bardzo duszna, złowieszcza i niepokojąca, nieprzerwanie domagająca się prawdy.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

„WODY CZERWONE” – AGATA KUNDERMAN | Niesamowicie angażująca intryga kryminalna

„WODY CZERWONE” – AGATA KUNDERMAN | Niesamowicie angażująca intryga kryminalna

Solidna dawka kryminału. Fabułą osadzona w małym miasteczku przy polsko-czeskiej granicy, intrygą natomiast w zaroślach enigmatycznej przeszłości. Agata Kunderman uderza tu w mocno absorbującą pracę śledczą, tworzy fascynujące portrety psychologiczne, dba również o porządny materiał do środowiskowej dyskusji. Wody czerwone zaskakują barwnymi postaciami, okazują się powieścią nieprzeciętną, mocną, klimatyczną i porywającą, w swym finalnym rozrachunku, także nieprzewidywalną.

Autorka zabiera czytelnika do Kotliny Kłodzkiej, równolegle naruszając kilka pozornie niezwiązanych spraw, ewidentnie daje czas na zapoznanie się z głównymi kreacjami, pozwala też rozeznać się w chaosie codzienności policyjnej, dopiero po chwili dociera do kluczowego wątku – przerażającej w swym wizerunku zbrodni. Odbiorca z odczuwalnym zacięciem przemierza otchłań tajemniczej intrygi, wnika w złożony proces zajmującego śledztwa, podziwia zaawansowane technologie, śledzi też przywoływane regularnie fragmenty przeszłości – to właśnie w nich zaszyte zostają fundamenty bieżących zdarzeń. Znalezione w lesie beczki przynoszą zatem nie tylko fetor brutalnie zaaranżowanej śmierci, ale otwierają też drzwi do zmyślnie zacieranych wspomnień. Tak skomponowana zagadka angażuje, sukcesywnie uwalniając kolejne elementy tuszowanej latami prawdy, jednocześnie mocno zacieśniając krąg zaufania, tym samym wymusza ostrożność oraz dokładne przyglądanie się poszczególnym twarzom.

Przydzielona do śledztwa aspirantka Starska zdaje się być obiektem policyjnych drwin – nietraktowana poważnie przez dłuższych stażem kolegów po fachu, jeszcze niedoświadczona, zauważalnie spychana do najmniej ciekawych zadań, a jednak w tym dochodzeniu dociekliwa, sumienna i niezwykle błyskotliwa. W towarzystwie wyniosłego i raczej nieprzyjemnego prokuratora, staje się jeszcze bardziej zaaferowana i zawzięta, nie zawsze jednak profesjonalna i rozsądna. Dla Feliksa to próba odpokutowania za nieudolne czyny, dla niej szansa na pierwszą dużą sprawę. Między tą dwójką pozostawiona zostaje też nić wzajemnej fascynacji, delikatna forma niedopowiedzianej bliskości, która może okazać się otchłanią dla potencjalnej i przede wszystkim zażyłej kontynuacji. Przy tak silnych i plastycznie zbudowanych kreacjach, zagadka kryminalna szeptem wciąga w swe nieprzejednane szpony, sukcesywnie uwalniając ogniwa frapującej układanki. Autorce udaje się tu także dotknąć problemu mobbingu, tak bardzo dotkliwego i uciążliwego. Tytuł tej powieści również nie jest przypadkowy, to bezpośrednie nawiązanie do zanieczyszczania lasów różnymi, często bardzo niebezpiecznymi substancjami. Ten wątek to świadoma zachęta do ważnej ekologicznej dyskusji.

Niesamowicie angażująca intryga kryminalna. Zagnieżdżona w brudach odkrywanej stopniowo przeszłości, napełniona fetorem przeszywającej zbrodni, tajemnicza i niejednoznaczna. Wody czerwone to powieść osadzona w małej hermetycznej społeczności, zaczepiona w mrocznych instynktach ludzkiego umysłu, w motywie często pomijanego mobbingu, w obszarze rażącego ingerowania w środowisko naturalne. Ten ekologiczny wydźwięk to niezaprzeczalny atut, podobnie jak pełnokrwiste kreacje i nieprzeciętna zagadka – tak bardzo przenikliwa i niepokojąca. Agata Kunderman świetnie manewruje tu wyobraźnią czytelnika, regularnie podsuwając mu kolejne możliwe scenariusze.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Initium

„TRAFIONY, ZATOPIONY” – TESSA BAILEY | Niezwykle rozkoszna komedia romantyczna

„TRAFIONY, ZATOPIONY” – TESSA BAILEY | Niezwykle rozkoszna komedia romantyczna

Szalenie komfortowa historia miłosna. Nasączona dźwięcznie unoszącą się muzyką, naznaczona także naturalną miłością do morza, uczuciami natomiast osadzona w dwóch zaprzyjaźnionych duszach. Trafiony, zatopiony to nie tylko kontynuacja rozkosznej serii o pogubionych życiowo siostrach Bellinger, to przede wszystkim niezwykle przyjemna i jednocześnie zniewalająca komedia romantyczna. Tessa Bailey ponownie zabiera czytelnika do uroczego Westport, aby w jego ciepłej gościnności, znaleźć ukojenie dla zadurzonego kobiecego serca.

Dla odbiorcy, który wcześniej odwiedził już to małe rybackie miasteczko przy okazji historii zwariowanej Piper oraz brodatego Brendana, z pewnością będzie to niezapomniany powrót do znajomego miejsca. Przestrzeń tej powieści wypełniona zostaje przepiękną nadmorską scenerią oraz planem zdjęciowym filmu, przy którym pracuje znamienna dla fabuły asystentka produkcji. Hannah to kreacja wzdychająca szeptem do szorstkiego w obyciu reżysera, równolegle ożywiona bliskością z zaprzyjaźnionym i niezaprzeczalnie przystojnym kapitanem. Fox to typ rasowego kobieciarza, w którego słowniku trudno o porządną definicję słowa związek, królują w nim raczej krótkotrwałe, wręcz jednorazowe namiętności. Ekscytujący motyw trójkąta miłosnego ściera się tu zatem z delikatnością motywu friends to lovers, sukcesywnie aktywując uczuciowe wątpliwości. Lekkoduszna odsłona mężczyzny okazuje się brzemieniem rodzinnej przeszłości – to właśnie we wspomnieniach zaszyte zostają ważne emocje oraz łatwa do wychwycenia zachęta do refleksji. Relacja tych dwojga ewidentnie wymaga czasu, dojrzewa zatem nieśpiesznie, wyraźnie domaga się niechcianych kompromisów. To twarze zanurzone w rozbieżnych wizerunkach dnia – ona w usilnej potrzebie spróbowania sił w muzycznej stronie filmu, on natomiast nie tylko na pokładzie rybackiego statku, ale też w mocno wzruszającej i przy okazji niespodziewanej konfrontacji ze świeżymi doznaniami. A wszystko w perspektywie dzielącej tę dwójkę odległości – tak uwierającej obie naruszone wrażliwości. Nie brakuje tu oczywiście ognistych pragnień i żarliwego pożądania, choć to ostatnie musi przetrwać wyraźnie zaakcentowany tu motyw slow burn.

Niezwykle rozkoszna komedia romantyczna. Naznaczona sprzecznością kobiecych uczuć oraz nieśmiałością lekkodusznego męskiego serca – pełna humoru i odprężająca, ale też refleksyjna i mocno poruszająca. Powietrze zdaje się tu płonąć od doskwierającego pożądania, łagodzi je jednak potrzeba zrozumienia wzajemnych uczuć. Tessa Bailey porusza się tu po ogniwach trójkąta miłosnego, uderzając nie tylko w emocjonujący trop slow burn, ale też w zniewalający motyw friends to lovers. Trafiony, zatopiony to historia zagnieżdżona w scenerii małego nadmorskiego miasteczka – w porywach rozprężającej duszę muzyki filmowej oraz pasjonujących połowach krabów na rybackich kutrach. To idealna lektura dla miłośników nieśpiesznych i jednocześnie rozbrajających romansów.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza

„O PÓŁNOCY W BERLINIE” – JOANNA JAX | Niepokój dokuczliwe wypełnia nozdrza…

„O PÓŁNOCY W BERLINIE” – JOANNA JAX | Niepokój dokuczliwe wypełnia nozdrza…

Nie ma tu miejsca na jednoznaczność! Joanna Jax niezmiennie wkrada się do szczelin dawnej codzienności, konsekwentnie imponuje emocjonalną dosadnością, zdumiewając tym razem mocno sensacyjną stroną. Intryga rozpięta na kilka niebezpiecznych dekad oraz różne fragmenty historycznej mapy – tu wszystko układa się w powieść tajemniczą i nieobliczalną, z pewnością absorbującą i wielowymiarową. O północy w Berlinie to pierwszy tom ekscytującej sagi Czas zapomnienia – historii domagającej się fabularnej prawdy.

Czytelnik niepostrzeżenie trafia tu do przestrzeni naruszonej echem ludzkiego zła. Zdewastowane domy, problemy z zaopatrzeniem, długie kolejki po żywność – właśnie tak wygląda Berlin zniszczony wojną i to właśnie jego powietrze naznaczone zostaje fetorem brutalnych zbrodni. Zagadkowe morderstwa stają się podłożem dla wyraźnie rozgałęzionej intrygi – sprawy angażującej nie tylko oficera prowadzącego zawiłe śledztwo, ale także inne, pozornie nieznajome twarze. Każda z nich zdaje się być powiązana ogniwem egipskiego życiorysu – znamienną przeszłością, przywoływaną regularnie w niepokojących retrospekcjach. Północna Afryka kryje szokujące, często też niebezpieczne tajemnice, staje się fundamentem dla głównej ścieżki fabularnej. W zgiełku mglistych działań wywiadowczych, w wieloletnich kłamstwach, w kobiecej przebiegłości, w odkrytych niegdyś złożach diamentów, w scenach brutalnego ludobójstwa na plemionach afrykańskich, w zadziornej gamie przerwanej bliskości – ta historia niewątpliwie scala wiele różnorodnych wątków, wymaga skupienia, zauważalnie domaga się też uważnego oka, jednocześnie frapuje enigmatycznym charakterem. Ukrywająca swą tożsamość dziennikarka ewidentnie stanowi klucz do niejednej odpowiedzi – zanurzona w strachu oraz niepewności, okazuje się nieodzowną częścią bezwzględnej i wieloaspektowej zagadki. Finał nie odpowiada na kluczowe pytania, pozostawia odbiorcę z uczuciem celowego niedosytu, bez wątpienia staje się intrygującym zwiastunem drugiego tomu.

Zupełnie niespodziewana, mocno sensacyjna i zaskakująco charakterna odsłona Joanny Jax! Końcówka lat czterdziestych ubiegłego wieku, zgliszcza pogrążonego w upadku Berlina oraz owinięta konspiracyjną działalnością sceneria przedwojennego Egiptu – niepokój dokuczliwe wypełnia nozdrza, regularnie przywołując myśl o instynktach zanurzonego w tajemnicach zła. Strach przed osądzeniem miesza się z próbą doścignięcia prawdy, a zdradzona raptownie namiętność, zaszywa się w gestach niedopowiedzenia. Szeregi wywiadu brytyjskiego, akty bezdusznego ludobójstwa i duszone latami kłamstwa – ta intryga zauważalnie wciąga w swe złożone szpony, sukcesywnie ujawniając kolejne gałęzie wielowarstwowej układanki, okazuje się niejednoznaczna, zagadkowa i absorbująca.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

„DESIRE OR DEFENSE” – LEAH BRUNNER | Miłość zaszyta w aurze hokejowej żarliwości

„DESIRE OR DEFENSE” – LEAH BRUNNER | Miłość zaszyta w aurze hokejowej żarliwości

Cudowny i jednocześnie mocno wzruszający romans sportowy. Desire or Defense to powieść zabarwiona intensywnym hokejowym tłem, przezabawna i rozbrajająca, ale też pełna ważnych refleksyjnych wzruszeń. Leah Brunner narusza tu słodką stronę motywu enemies to lovers, pozwalając bohaterom na urocze gesty naturalnego szaleństwa. Świetnie wpleciony tu humor sytuacyjny staje się fundamentem pięknej i przede wszystkim wartościowej relacji, która niespodziewanie koreluje dwa emocjonalne huragany. Przygotujcie się na prawdziwą uczuciową fascynację.

Już pierwsze zdania potwierdzają wewnętrzną samotność zrzędliwego mężczyzny – samotność niesioną odczuwalnym brakiem zaniedbanej w dzieciństwie bliskości. Hokej okazuje się nie tylko formą dorosłego życia, ale też odskocznią od rozdzierającego krzyku niewygodnych myśli, to także sprzyjająca przestrzeń dla niekontrolowanego gniewu na meczach. To właśnie agresywne incydenty wymuszają dbałość o porządek w głowie, to one inaugurują treningi dziecięcej drużyny – to także początek niechcianej terapii, która ma pomóc otworzyć się na szczelnie skrywane emocje. Mitch to postać naznaczona sportową popularnością, ale także wyraźnie zaakcentowanym tu syndromem porzucenia. Zastosowana narracja pierwszoosobowa umożliwia zagłębienie się w podniszczoną osobowość tego bohatera, pozwala dostrzec w nim nie tylko piorunującego wyglądem zawodnika drużyny Eagles, ale także kruchość jego przyciszonej duszy. Andie natomiast to kobieta z charakterkiem – pielęgniarka i jednocześnie prawna opiekunka młodszego brata, obarczona zarówno bolesną tęsknotą za kochanymi rodzicami, jak również doskwierającym milczeniem Noaha. Nieco obsceniczna i kąśliwa w pierwszych epizodach, w środku okazuje się niezwykle empatyczna, ciepła i urocza. Temperament to ewidentnie rodzinna przypadłość – to właśnie wybuchowe zachowanie brata, staje się impulsem dla rozwoju osobliwej więzi.

Ta relacja dociera się śladami słodkich zgryźliwości, z czasem nabiera oczekiwanej czułości, staje się coraz bardziej przejmująca, refleksyjna i niepodważalna, nie brakuje w niej zmysłowych rozmów, autorka dystansuje się jednak od scen fizycznych zbliżeń, pozwalając kreacjom skupić się na wzajemnych emocjach, ukradkiem przemyca także bardzo ważne treści. Trudna do okiełznania natarczywość medialnych osądów, stawianie innych nad własnymi potrzebami, praca nad agresywnością, szerokie znaczenie słowa rodzina – to właśnie te motywy zostają tu najbardziej zaakcentowane. Ale nie tylko. Ta historia to także pokłosie wyśmiewania przez rówieśników oraz niedoskonałości w przyszytym tragedią rodzicielstwie. Smutną aurę łagodzą zabawne, wręcz rozbrajające sceny, nierzadko z udziałem całej drużyny. Do tego jej słodka niewiedza w zakresie hokeja, słoiczek za wulgaryzmy, miłość do książek oraz audiobooków – przy tej powieści nie sposób się nie uśmiechnąć!

Miłość zaszyta w aurze hokejowej żarliwości – piękna, niesamowicie komfortowa i rozbrajająca, niepozbawiona jednak przejmujących fragmentów. Leah Brunner delikatnie zakrada się do dwóch skruszonych wrażliwości, ich słowami przemierzając gorycz nieprzyjemnej przeszłości, dostrzega zagnieżdżoną w męskiej duszy samotność oraz narzuconą kobiecie rodzicielską bezradność, za pomocą przekomicznych scen, dociera do ran domagających się zabliźnienia. Desire of Defense to porywająca i z pewnością nieprzeciętna komedia romantyczna – historia pełna spontanicznych gestów oraz rozkosznego szaleństwa, to poruszająca walka z wewnętrzną agresją i fascynujące starcie dwóch temperamentnych serc.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

„ASHES FALLING FOR THE SKY 2” – NINE GORMAN, MATHIEU GUIBÉ | Poruszająca konfrontacja ze smutną i niesprawiedliwą przeszłością

„ASHES FALLING FOR THE SKY 2” – NINE GORMAN, MATHIEU GUIBÉ | Poruszająca konfrontacja ze smutną i niesprawiedliwą przeszłością

Relacja naznaczona bólem nieprzepracowanych traum. Mocno przejmująca, wręcz wrzynająca się w serce, jednocześnie zmysłowa i pełna upragnionej bliskości. Nine Gorman i Mathieu Guibé ponownie otwierają szczeliny niezagojonych wcześniej ran – tym samym próbują znaleźć nadzieję dla pogrążonych w tęsknocie bohaterów. Drugi tom cyklu Ashes Falling for the Sky, okazuje się powieścią równie mroczną i poruszającą, przepełnioną smutkiem i przeszywającą niepewnością, ale przynosi też sceny potrzebnego ukojenia.

Dokuczliwa pustka, gorycz, marazm, przygaszenie – właśnie w tak gryzące emocje wkrada się rozczulony czytelnik. Doskonale pamięta przenikliwy mrok, jakim owiane zostały cmentarne epizody pierwszej części, pamięta też własne poczucie bezradności wobec niechcianego zakończenia. Ta kontynuacja niewątpliwie przynosi pożądaną ulgę, jednocześnie domaga się zderzenia z demonami przeszłości. Niespodziewana śmierć kolejny raz łączy dwie stęsknione intymności, pozwala wspólnie zmierzyć się z żałobą, okazuje się pozostawioną w spadku szansą na ponowne nawiązanie soczystej i przede wszystkim szczerej namiętności. Wyraźnie zaakcentowany tu motyw ciąży przepleciony zostaje z relacją na odległość oraz refleksyjnym motywem „found family”, a wszystko w naprzemiennie dozowanej narracji pierwszoosobowej – tak bardzo prawdziwej, głębokiej i dotykającej. Ash to kreacja nasączona ciemnością nieblaknących wspomnień, to mężczyzna obarczony winą, zanurzony w nieodwołalnej stracie, zatracony w pokłosiu uzależnień, w środku zniszczony, wybrakowany, samodzielnie odarty ze złudzeń. Przywoływane retrospekcje odkrywają przed odbiorcą mroczne, częściowo  niespodziewane fragmenty jego skruszonego życiorysu, tym samym pozwalają zrozumieć fundamenty całej historii. Zaszyta w nich nicość wymaga przetrawienia oraz wsparcia bliskich, domaga się też otwarcia się na inne kolory życia, czerń jednak do końca pozostaje częścią tej wyjątkowej więzi. 

To historia miłości szczerej i fascynującej, ale też poruszająca konfrontacja ze smutną i niesprawiedliwą przeszłością. Czytelnik zakrada się tu w gorzką obojętność wyblakłego dnia, w ciemność ran domagających się raźnego zabliźnienia, w otchłań okrutnie wrzynającej się straty, wreszcie w doskwierające poczucie tęsknoty za odrzuconą bliskością. To namiętność fizycznie soczysta i nieposkromiona, ubrana w pięknie dopieszczone słowa, to kontynuacja ważna, wzruszająca i potrzebna, scalająca w sobie nie tylko motyw ciąży, ale też rozczulający trop znalezionej rodziny. Nine Gorman i Mathieu Guibé próbują złagodzić zagnieżdżony w pierwszym tomie ból, rozprężają nieco zmysły, dostarczają też upragnioną nadzieję, ale nie zabierają z niego najmroczniejszych nut. 
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria

„ZRANIONE SERCA” – URSZULA GAJDOWSKA | Romans historyczny w cudownie ujmującym stylu

„ZRANIONE SERCA” – URSZULA GAJDOWSKA | Romans historyczny w cudownie ujmującym stylu

Przecudowna podróż do drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Nasączona ekspresją zauroczonych serc, w dialogach promienna i zabawna, jednocześnie przejmująca i niezaprzeczalnie refleksyjna. Zranione serca to powieść osadzona akcją na urokliwym Podlasiu – historia wypełniona aurą rodzinnej tajemnicy, pełna zagadkowych intryg i osnutych ciszą animozji, przepełniona także figlarnym charakterem rodzącej się na oczach czytelnika namiętności. Urszula Gajdowska ponownie budzi wielobarwne emocje, nie zapomina też o smutnych chwilach i poruszających treściach.

Już zobrazowany młodością baronowej prolog zwiastuje wzruszającą lekturę – naznaczony bólem oraz bezradnością, okazuje się wstępem do poruszonego tu wątku trudnej miłości, w którym szeptem zaszyty zostaje także pewien rodzinny sekret. Fabularnie natomiast wszystko zaczyna się tu od rozkosznej pomyłki. Ona uważa go za lekkoducha i nieprzypadkowo trzyma go na dystans, on mylnie interpretuje jej rolę na dworze – zupełnie nieświadomy, że to córka jego zmarłego przyjaciela. Osierocona wnuczka Lubienieckich, nauczycielka z pensji dla dziewcząt i tym samym wykształcona młoda dama – Luiza to kreacja dostrzegalnie klawa, nie daje sobie w kaszę dmuchać, potrafi się odgryźć, w porywie impulsu nawet obdarzyć soczystym pocałunkiem, zdaje się być niezależna i mocno poukładana, ale ma też swoje tajemnice – ewidentnie ma cel, za którym zmyślnie podąża. Z pewnością daleko jej do podsuwanej idei zamążpójścia. Edwin Horodyński natomiast to jedyny syn hrabiego, przyszły dziedzic – nieco nonszalancki w obyciu z kobietami, a jednak czarujący i zauważalnie grzeczny, gdy wymaga tego sytuacja, obdarzony nieposkromioną miłością nie tylko do płci przeciwnej, ale też do zwierząt, szczególnie koni.

Tych dwoje nieprzerwanie droczy się ze sobą, z premedytacją wymieniając zgryźliwe komentarze i flirtując na przekór rozsądkowi, z czasem napawając się coraz bardziej wyczuwalną bliskością. Gdzieś ukradkiem stają się znamienną częścią tajemniczej intrygi, która absorbuje nie tylko młodych bohaterów, ale także samego odbiorcę. Regularne zaloty, potajemnie dostarczane wiadomości, nocne schadzki, szermierka, ujeżdżanie koni i niewyjaśnione zachowania – to wszystko składa się na frapującą podróż w czasie, dopieszczoną nie tylko szalonym humorem, ale także obrazem mocno przejmującej przeszłości. Rozpacz po śmierci dziecka, niepełnosprawność, demencja oraz niespełniona miłość – to właśnie tak niełatwe motywy tworzą ogniwa tej nieprzeciętnej powieści.

Romans historyczny w cudownie ujmującym stylu – niepowtarzalny, nastrojowy i poruszający, osadzony w trudnej do ujarzmienia namiętności drobnych gestów. Relacja tych dwojga to wręcz filmowe złoto – przezabawna i pełna uszczypliwej zadziorności, z każdą stroną nabiera intymności. Nieprzerwanie wyczuwa się tu zapach rodzinnego sekretu oraz szeptem zbliżające się niepokoje, to zatem historia intrygująca i mocno zagadkowa. Urszula Gajdowska barwnie operuje słowem i plastycznie wkrada się w epokę, pięknie oddaje dziewiętnastowieczne konwenanse, jednocześnie zamyka tu uniwersalne przemyślenia, dotyka tematu wieloletniej przemocy domowej, niepełnosprawności, utraty dziecka i zauważalnie niespełnionych uczuć, przywołuje też ówczesne podejście do pojęcia demencji.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Szara Godzina

„JEDYNE OCALAŁE. TE KTÓRE PRZEŻYŁY” – RILEY SAGER | Enigmatyczna konfrontacja z przeszłością, która nie chce pozostać zapomniana

„JEDYNE OCALAŁE. TE KTÓRE PRZEŻYŁY” – RILEY SAGER | Enigmatyczna konfrontacja z przeszłością, która nie chce pozostać zapomniana

Debiutancka powieść Riley’a Sagera niewątpliwie wyróżnia się na tle kolejnych propozycji tego autora. Równie intrygująca w treści narzuconych zdarzeń, wyraźnie nasączona fetorem niepewności, tak samo barwnie wrzynająca się w przestrzeń naruszonych wyobrażeń, a jednak odczuwalnie inna, z pewnością mniej mroczna i nieco mniej szalona. Jedyne ocalałe. Te które przeżyły to niezaprzeczalnie wciągający thriller psychologiczny – fabularnie nieco rozciągnięty w czasie, a jednak tajemniczy, frapujący i nieodkładalny.

Ta historia efektownie zasysa się w otchłani zaangażowanej wyobraźni, prowadząc odbiorcę nie tylko przez dotknięte brutalnością szczeliny ludzkiego umysłu, ale także przez obiektywnie mocne, wręcz drastyczne epizody przywoływanych nieustannie wspomnień. Tu drażliwa przeszłość wraca regularnie, przypominając o najbardziej traumatycznych chwilach tytułowych ocalałych – trzech rożnych, choć znamiennych w swych przeżyciach kobiet, które w pojedynkę przetrwały niewyobrażalny koszmar. Każda z nich w pewien sposób oszukała makabryczne przeznaczenie, każda próbuje egzystować w medialnym żniwie budzącego grozę wybawienia. Autor prowadzi tu czytelnika specyficznym dla siebie schematem, początkowo wrzuca go w odór realnego przerażenia, po czym dostrzegalnie wycisza poziom kreowanego napięcia, zmusza do obserwacji wyczerpującej gry psychologicznej oraz bacznego przyglądania się poszczególnym gestom, wydłużając ten etap do granic możliwości, aby na sam koniec, ponownie zderzyć oczy z zaduchem przenikliwego, choć w pewnej mierze przewidywalnego zła. Świetnie poprowadzona narracja jednej z ofiar, skonfrontowana zostaje tu z nieobliczalną wizytą drugiej, a wszystko w pokłosiu nagłej i niezrozumiałej śmierci trzeciej z nich. Tak zbudowana intryga nie pozwala na lekkomyślność, skupia zmysły na osobliwości tego przedstawienia, wymusza czujność i oczekiwanie na szokujące sceny zakończenia.

Enigmatyczna konfrontacja z przeszłością, która nie chce pozostać zapomniana. Zdumiewająca ucieczka przed niewyobrażalnym koszmarem staje się tu zarzewiem medialnej zachłanności, okazuje się także doskwierającą i nigdy niezabliźnioną raną, uwiedzionym przeznaczeniem. Debiut mistrza spektakularnych zwrotów akcji to thriller angażujący, jednocześnie mocno przeciągnięty w liczbie zapisanych stron, częściowo przewidywalny, z pewnością tajemniczy i intrygujący, ogłuszający brutalnością przerażających wspomnień. Riley Sager świadomie rozbudza uśpione instynkty zła, tym samym prowadzi z czytelnikiem wyrafinowaną i prowokującą grę, wyraźnie koncentruje się na skłonnościach ludzkiego umysłu.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mova

„GDZIE SŁYCHAĆ SZEPTY” – KATE PEARSALL | Historia zawieszona w mroku wymazanych wspomnień

„GDZIE SŁYCHAĆ SZEPTY” – KATE PEARSALL | Historia zawieszona w mroku wymazanych wspomnień

Ta intryga ewidentnie domaga się uderzającej prawdy. Przeszyta nutą barwnego realizmu magicznego, tajemnicza i niepokojąca, krok po kroku ujawnia nowe elementy mrocznej układanki. Kate Pearsall buduje ten scenariusz w sposób mocno uzależniający, nieustannie zachęcając do angażowania zmysłów i szukania kolejnych możliwych zakrętów fabularnych. Gdzie słychać szepty to w założeniu literatura młodzieżowa, a jednak odpowiednia także dla każdego dorosłego czytelnika, z pewnością absorbująca i nieszablonowa, pełna wyczuwalnego napięcia.

Na pierwszy plan wysuwa się tu postać nieprzeciętnej nastoletniej kreacji – zanurzonej w niewiedzy o zagadkowym zniknięciu w mroku pobliskiego lasu, jednocześnie ubranej w umiejętność rozpoznawania smaku emocji innych ludzi. Każda kobieta z tej rodziny posiada absolutnie wyjątkowy dar i to właśnie ten magiczny atrybut powieści sprawia, że historia przybiera tak swoisty i nieprzewidywalny kształt. Przerażająca zbrodnia w dniu rocznicy nierozwiązanej sprawy zaginięcia, zachowane w milczeniu sekrety rodzinne, prześladujące sny i złowrogie wizje, dawno zapomniane rytuały, tajemnicza księga i nawracający motyw miejscowej legendy, a wszystko w plastycznie zobrazowanym tu klimacie małego miasteczka, w zacieśniającym się poczuciu niepewności, w mocno zaakcentowanym portrecie społecznego wykluczenia. Gdzieś ukradkiem kreślone są drobne sceny romantyczne, regularnie przywoływane są także znamienne fragmenty przeszłości, co pewien czas przemycane zostają również receptury na naturalne mikstury lecznicze. Ten zielarski ton odczuwalnie wypełnia zapisaną słowami przestrzeń, utrwalając znaczenie przyrody dla ludzkiego istnienia. Na pierwszy plan wysuwa się tu jednak potrzeba doścignięcia szokującej prawdy – mglista zagadka opisana zostaje narracją pierwszoosobową, w odbiorze niezwykle osobistą, dociekliwą i poruszającą.

Historia zawieszona w mroku wymazanych wspomnień – intrygująca, mroczna i enigmatyczna, nasączona przenikliwą złowieszczą aurą, emocjami skondensowana w małej hermetycznej społeczności. Kate Pearsall świetnie balansuje na pograniczu magicznych zdolności oraz życiowego realizmu, nieprzerwanie odurzając czytelnika nieprzejrzystym charakterem fabularnych zdarzeń. Gdzie słychać szepty to powieść wypełniona niesamowitą miłością rodzinną oraz unikalną fascynacją do otaczającego nas świata przyrody, to zagadka pełna wewnętrznej niepewności, ale też pradawnych rytuałów, symbolicznych znaczeń i niepokojących wizji, z pewnością angażująca, piękna i nietuzinkowa.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Books4YA

„NIEMORALNY UKŁAD” – VICTORIA BLACK | To uczucie pikantnie wypełnia szczeliny zauroczonej wyobraźni

„NIEMORALNY UKŁAD” – VICTORIA BLACK | To uczucie pikantnie wypełnia szczeliny zauroczonej wyobraźni

Zmysłowa intryga kluczem do najpiękniejszych uczuć! Niemoralny układ to bez wątpienia przyjemna i mocna wciągająca historia – nie brakuje w niej scen spojonych przenikliwym smutkiem, nie brakuje też alarmującej przebiegłości współczesnych mediów, ale najbardziej zaakcentowana zostaje nić rodzącej się znienacka namiętności. Victoria Black angażuje tu dwie dotknięte życiem zawodowym twarze, otwierając ich codzienność na nieco szalone i z pewnością niezamierzone doznania.

Wszystko zaczyna się tu od sceny niewątpliwie trudnej – od emocjonalnej i jednocześnie oficjalnej ucieczki przed niepokojącą toksyczną relacją. Rozwód, inspirujący wyjazd do najbliższej przyjaciółki i kojące w swej sielskości otoczenie – ta wizja to gwarancja potrzebnego odpoczynku oraz niepodważalna szansa na artykuł, który może zakończyć się upragnionym awansem. Vanessa to znana dziennikarka – wyraźnie zasadnicza, elokwentna i pozornie pewna siebie, a jednak odczuwalnie nieufna względem potencjalnego uczucia. Anthony zjawia się w tej przestrzeni nieoczekiwanie, filmowo obrazując własną niepokorność. Ten człowiek ewidentnie potrzebuje resetu od kobiet – spontaniczny urlop w domu siostry to narzucona przez szefa przerwa, ale też początek niełatwej do okiełznania żarliwości. Duża różnica wieku i nieustający splot wzajemnych zgryźliwości to jedno, a intymność to drugie. Czytelnik widzi, jak bardzo opornie idzie prawnikowi zwierzanie się ze swoich słabości, w swej medialnej otwartości okazuje się zaskakująco zamknięty na własne emocje, dostrzegalnie skrywa jakieś tajemnice. Niespodziewanie staje się zagadką nie tylko dla świeżo poznanej kobiety, ale też dla samego odbiorcy – mocno zaintrygowanego jego nieprzyjemną przeszłością. Każdy z tej zażartej dwójki próbuje przepracować zakręty we własnych życiorysach, każdy wyraźnie domaga się bliskości, nawet jeżeli sam nie potrafi tego odpowiednio zdefiniować. Udawany związek okazuje się zatem wstępem do znacznie silniejszej i bardziej ognistej relacji. Zastosowana tu naprzemienna narracja pierwszoosobowa niewątpliwie dodaje wrażeniom smaku – pozwala zajrzeć głębiej i doświadczyć bardziej.

To uczucie pikantnie wypełnia szczeliny zauroczonej wyobraźni, fascynuje i uzależnia swym zmysłowym charakterem. Victoria Black emocjami wkrada się do skruszonego kobiecego serca, jednocześnie narusza otchłań zamkniętej szczelnie męskiej wrażliwości – to w nich barwnie zaszywa zajmujące motywy Age Gap oraz Fake Dating, to w nich tworzy medialną i przy okazji małomiasteczkową scenerię dla błyskotliwego i odczuwalnie porywającego romansu. Niemoralny układ to historia miłości nasączonej dużą niepewnością, domagającej się czasu, zaufania i bliskości. To powieść piękna i niespodziewanie wzruszająca, ale przede wszystkim pełna soczystej namiętności.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Novae Res

„KTOŚ TAK BLISKO” – WOJCIECH WOLNICKI | Prowokująca i niejednoznaczna gra psychologiczna

„KTOŚ TAK BLISKO” – WOJCIECH WOLNICKI | Prowokująca i niejednoznaczna gra psychologiczna

Niby powieść kryminalna, a jednak wielokrotnie umykająca ramom przypisanego gatunku. Bo chociaż śledztwo wciąga w swój przestronny i niepodważalnie nurtujący rytm, niejednokrotnie też szokuje. To właśnie zadziwiająca konfrontacja z urzeczywistnionym wytworem świadomości, najbardziej absorbuje czytelnika. Wojciech Wolnicki uderza tu w głębokie znaczenie słowa tulpa, przywołuje zatem równoległą i zauważalnie wygadaną osobowość swojego bohatera, tym samym wprowadza niecodzienny i jednocześnie mocno psychologiczny ferment.

Ta przestrzeń od początku wypełniona zostaje doskwierającą niepewnością. Jedna zbrodnia pociąga za sobą kolejne, mimowolnie zachęcając do ostrożności i bacznego przyglądania się zaangażowanym twarzom. Tych drugoplanowych nie brakuje i żadna nie jest przypadkowa, każda ma sprytnie rozpisane zadanie, zmyślnie manewrując wyobraźnią odbiorcy. Ten chłonie podsuwane tropy, obserwuje poszczególne epizody, nieustannie próbuje namierzyć postać, której może w pełni uwierzyć. To okazuje się prawdziwym wyzwaniem – nie ma tu bowiem miejsca na doszczętne zaufanie. Wszystko za sprawą nieco szalonego gestu, a mianowicie oddania narracji równoległej osobowości, wytworzonej barwnie w samoświadomości głównego bohatera. Jacek to kreacja nietuzinkowa – literat tworzący w cieniu zamordowanego dwa lata wcześniej brata, znanego i z pewnością poczytnego pisarza kryminałów, a przede wszystkim mężczyzna dotknięty zjawiskiem tulpy. To w jego głowie zakorzenione zostają frapujące i przede wszystkim istotne dla sprawy, rozmowy z wyimaginowanym przyjacielem – bohaterem jego własnych książek. Detektyw Robert Kortz, choć stanowi wytwór umysłu, idealnie sprawdza się w roli narratora, z czasem staje się coraz bardziej niezależną jaźnią, ingerując w przemyślenia i budząc poczucie niespodziewanej grozy. Rocznica śmierci brata przyciąga tu fabularnie nowe zbrodnie, te natomiast wizerunkiem przypominają morderstwa z książek stworzonych przez członków krakowskiej grupy pisarskiej. Ten mrożący krew w żyłach akcent literacki staje się podłożem dla zawiłego dochodzenia, które czytelnik śledzi z żywym zainteresowaniem, zarówno od strony oficjalnej, jak również od tej niekonwencjonalnej, prowadzonej właściwie w ludzkim nieistnieniu.

Kryminał to niewystarczające słowo – to raczej prowokująca i niejednoznaczna gra psychologiczna, zagnieżdżona intrygą w mrocznych obrzeżach samoświadomości. Tu narratorem okazuje się wyimaginowana i przerażająco niezależna osobowość, a zaaranżowane w zgodzie z fabułami książek zbrodnie, nieustannie podsuwają szokujące przypuszczenia. Ktoś tak blisko to początek nieobliczalnego cyklu i jednocześnie powieść mocno wciągająca, nieprzeciętna, odczuwalnie napełniona aurą niepokojącej grozy. Wojciech Wolnicki zanurza się w niezbadaną ciemność ludzkiego umysłu, szukając w niej miejsca dla fascynującej historii o podłożu iście kryminalnym.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Opener

„ZABIJ MNIE, TATO” – STEFAN DARDA | Intryga przepełniona doskwierającą niepewnością

„ZABIJ MNIE, TATO” – STEFAN DARDA | Intryga przepełniona doskwierającą niepewnością

Nieprzeciętna historia kryminalna. Nasączona strachem o życie zaginionych córek, zaskakująca w biegu traumatycznych zdarzeń, klimatyczna w skondensowanej przestrzeni scenicznej. Stefan Darda buduje napięcie poprzez zawieszoną w powietrzu niepewność fabularną, do ostatnich stron trzymając odbiorcę w przeszywającej niewiedzy. Zabij mnie, tato to powieść niesamowicie wciągająca, z pewnością tajemnicza i nieprzewidywalna, momentami także niepokojąca.

Autor zabiera czytelnika do małej miejscowości, gdzie w spontanicznym geście nastoletniej niesforności, zainaugurowany zostaje frapujący motyw zaginięcia dwóch sióstr. Sprawa zdaje się być mocno zagadkowa i przerażająca zarazem, zauważalnie wymaga uważnego oka i skrupulatnego dochodzenia, niechybnie trafia w doświadczone ręce zaprzyjaźnionego policjanta na emeryturze. To właśnie Zdzisław Mokryna okazuje się najbardziej kluczową postacią – to w jego perspektywie zagnieżdżona zostaje angażująca narracja pierwszoosobowa. Zajmująca i mocno chwytająca za serce, gdyż wnikliwa i dostrzegalnie osobista. Bliska relacja z poszkodowaną rodziną staje się tu naturalnym impulsem do prześcignięcia oficjalnej nieporadności służb, uruchamia zatem prywatne i z pewnością absorbujące śledztwo. Dopracowana intryga przybiera coraz bardziej rozpaczliwy kształt, nieuchronnie stając się poruszającą i brutalną walką o życie niewinnych dziewczynek, nieprzerwanie przywołuje też najczarniejsze scenariusze. Nie ma tu miejsca na emocjonalną delikatność, choć rozmowy wymagają zrozumienia i dużej subtelności, w obliczu dalszych szokujących zdarzeń, okazują się wręcz nieocenionym wsparciem. Finał można uznać za naprawdę sensacyjny, może nawet filmowy, w swoim wizerunku satysfakcjonujący.

Intryga przepełniona doskwierającą niepewnością. Mocno enigmatyczna w zaszytym tu efektownie motywie zaginięcia, tajemnicza i nieobliczalna w zarysie tragicznych rodzinnych zdarzeń, do ostatnich scen trzymająca w stałym napięciu. Hermetyczna społeczność małego miasteczka, barwnie sportretowane rysy psychologiczne, prywatnie zaaranżowane śledztwo i nieprzewidywalna sieć zagadki kryminalnej – to one sprawiają, że ten angażujący i nieodkładalny thriller, balansuje na pograniczu solidnego kryminału i poruszającego najczulsze struny dramatu. Stefan Darda zmyślnie składa elementy układanki, prowadząc czytelnika do ekscytującego zakończenia.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„SYMFONIA POTWORÓW” – MARC LEVY | Poruszająca historia Wałentyna to tak naprawdę pamiętnik wielu ukraińskich dzieci

„SYMFONIA POTWORÓW” – MARC LEVY | Poruszająca historia Wałentyna to tak naprawdę pamiętnik wielu ukraińskich dzieci

Ta wojna wciąż trwa, bezlitośnie przecinając ukraińskie życiorysy. Już ponad dwa lata pojawia się w medialnych doniesieniach, zatrważa realnością zdarzeń, nieuchronnie wypełnia przestrzeń współczesnego świata. Dla wielu rodzin staje się zarzewiem traumy, przerwaną kartką ludzkich obecności, źródłem przenikliwej tęsknoty. Marc Levy tworzy powieść opartą na prawdziwych wydarzeniach, przepełnioną aurą doskwierającej niepewności, jednocześnie pełną uczuć oraz godnej podziwu kobiecej determinacji, z pewnością piękną i poruszającą w swym wymownym charakterze.

Od pierwszych stron panoszy się tu wyczuwalny strach, niepokój, przerażenie. Wojna staje się brutalną codziennością, bombarduje ukraińskie miasta i niszczy tlącą się w ludziach nadzieję, staje się koszmarem na jawie – tym bardziej bolesnym i dobitnym, gdyż przecież autentycznym. Autor ideologicznie wdziera się w żniwo reżimu sowieckiego, w nieprzerwanie narzucaną propagandę, fabularnie natomiast do programu systematycznej wywózki ukraińskich dzieci do Rosji, do niezłomnych działań rodziny dziewięcioletniego Wałentyna i do scen z udziałem niemówiącego chłopca – niesamowicie zdolnego, wyróżniającego się na tle innych, zaskakująco też odważnego i dziwnie spokojnego, w przydzielonej mu grupie tak bardzo samotnego. Czym bardziej czytelnik zagłębia się w narzucony bieg tej historii, tym zdaje się ona przybierać jeszcze bardziej dramatyczny kształt, finalnie ogłuszając bezdusznością tytułowej Symfonii potworów. Zastosowana tu naprzemienna narracja pozwala odbiorcy odtworzyć nie tylko perspektywę porwanego dziecka, ale też dostrzec gesty niesamowitej kobiecej odwagi – niesionej miłością i tęsknotą za ukochanym synkiem i bratem. Brakuje właściwych słów, aby nazwać prawdziwe poruszenie, aby skondensować emocje zagnieżdżone w narzuconym niechybnie smutku. Gdzieś ukradkiem, czytelnik wdziera się tu także w szeregi Ukraińskiej Armii Cyfrowej, gdzie zarysowany zostaje konflikt w spectrum cyberwojny oraz różnorodne próby dotarcia do pojmanego bezprawnie chłopca. Ten wątek, w sposób niezwykle obrazowy, ukazuje fragmenty wizerunku współczesnej wojny. Ta lektura niezaprzeczalnie wymaga zatrzymania się, głębszej refleksji, szczerego wzruszenia. Ewidentnie domaga się czasu.

Poruszająca historia Wałentyna to tak naprawdę pamiętnik wielu ukraińskich dzieci – dzieci wywiezionych do Rosji bezprawnie, w słowach narzuconej brutalnie wojennej propagandy. Symfonia potworów to powieść absolutnie przejmująca, intymna i potrzebna, niesiona nie tylko miłością oraz przeszywającą tęsknotą za uprowadzonym bratem i synem, ale także imponującą siłą kobiecej odwagi. Marc Levy fotograficznie wdziera się w różne definicje ludzkiego strachu, każe swoim kreacjom mierzyć się z niewyobrażalnym smutkiem i rozdzierającą serce bezradnością, czytelnika natomiast pozostawia z potrzebą sugestywnej refleksji, z emocjami silnymi i doskwierającymi jeszcze długo po zakończeniu lektury.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Sonia Draga

„SEN O KILIMANDŻARO” – ANNE JACOBS | Kreacja nieprzeciętna, choć wrzucona w przeciętną rzeczywistość

„SEN O KILIMANDŻARO” – ANNE JACOBS | Kreacja nieprzeciętna, choć wrzucona w przeciętną rzeczywistość

Pasjonująca powieść. Zagnieżdżona emocjami w echu egzotycznych marzeń, pięknie napisana, niezwykle subtelna w przebiegu zdarzeń. Anne Jacobs z dużą czułością wkrada się do życiorysu młodej bohaterki, podąża śladem delikatnie nakreślonej wrażliwości, razem z nią otwiera słowa nowego rozdziału. Sen o Kilimandżaro okazuje się historią fabularnie raczej wyciszoną, skupioną na odkrywaniu przynależności, na poszukiwaniu kruszyn szczęścia, także na pragnieniach przygaszonego nieco serca.

To niezaprzeczalnie jedna z tych historii, która domaga się odpowiedniego czytelnika – miłośnika łagodnie sportretowanych scen, nastawionego na poruszającą eksplorację uczuć, żądnego także przygodowych wrażeń. Autorka wspaniale balansuje między lekkością powieści obyczajowej oraz finezją literatury pięknej, pozwala cieszyć się estetyką zdań, każe też dogłębnie zapoznać się z czarującym charakterem młodej bohaterki – już w wieku nastoletnim skrzywdzonej bolesną żałobą, w dorosłości potraktowanej równie traumatyczną stratą, następnie także okrutnie panoszącym się kłamstwem, a jednak nieugiętej w walce o zdefiniowanie własnej tożsamości, konsekwentnej w dążeniu do realizacji wyśnionych w dzieciństwie marzeń. Afrykańska ziemia staje się tu przestrzenią dla nowego, choć niewątpliwie trudnego początku – tłem dla ilustrowanej sumiennie przyszłości, dla nieprzerwanie tlącej się kobiecej przyjaźni, wreszcie dla szczypty namiętności, która usilnie dobija się do drzwi. To mocno zajmująca lektura – przepełniona emocjonalną niepewnością, ale też siłą kobiecej odwagi, wytrwałością i niesamowitą wiarą w doścignięcie egzotycznych snów. Gdzieś ukradkiem wplecione zostają tu także ważne treści społeczne, wśród których najbardziej zaakcentowana zostaje dyskryminacja osób o innym kolorze skóry. To angażująca książka – zachwycająca w plastycznie spisanym krajobrazie, wartościowa, niepozbawiona refleksyjnych epizodów.

Charlotte to kreacja nieprzeciętna, choć wrzucona w przeciętną rzeczywistość. Kobieca determinacja staje tu do walki z głuchą niesprawiedliwością losu – z boleśnie przeżytymi stratami przeszłości, z kłamstwami i potrzebą przebaczenia, z sentymentalną próbą zdefiniowania własnej tożsamości. Anne Jacobs zaprasza w podróż odczuwalnie nieśpieszną, a przy tym nastrojową, barwną i fascynującą. Ucieczka z Berlina okazuje się nieśmiałą zachętą do eksploracji egzotycznych marzeń, przygodą uczuciową, refleksyjną i niepowtarzalną, otwierającą serce na gesty szczerej namiętności. Sen o Kilimandżaro to powieść spisana z myślą o pasjonatach literackiego piękna.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

„NASZE DRZEWA SĄ JESZCZE MŁODE” – WIOLETTA SAWICKA | Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną

„NASZE DRZEWA SĄ JESZCZE MŁODE” – WIOLETTA SAWICKA | Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną

To niewątpliwie jedna z tych historii, które doskwierają jeszcze długo po zakończeniu lektury. Wiarygodnie osadzona w wojennej scenerii Prus Wschodnich, w wyzutej z człowieczeństwa przestrzeni obozowej, w ogłuszającej bezradności wobec wymierzanego naocznie okrucieństwa. Nadzieja obumiera z każdym aktem zwyrodnienia, jedynie miłość zdaje się być szansą na wyszarpnięcie się szponom śmierci. Tym tomem Wioletta Sawicka utrwala dalsze losy bohaterów Opowieści Warmińskiej – sagi mocno poruszającej w swym bolesnym ładunku emocjonalnym, ale też przepełnionej wiarą w najpiękniejsze wartości.

Tytuł tej powieści nie jest przypadkowy, zawiera w sobie znamienną dla tej podróży myśl – wypowiedziany kilkukrotnie, staje się wręcz strzępami potrzebnej nadziei, pokrzepieniem dla niszczonych bezlitośnie życiorysów. Bo przecież żadna z tych bezradnych twarzy nie chce przekroczyć progu niegodziwej śmierci, żadna nie chce zostać ofiarą ideologicznego zdziczenia. Obozowe tło zatrważa tym bardziej, iż spisane zostaje z odczuwalną dokładnością, w odbiorze okazuje się niezwykle sugestywne, brutalne i przerażające. Autorka przenika koszmarną codzienność obozów koncentracyjnych Soldau oraz Hohenbruch, usytuowanych w niepokojącej przestrzeni wojennej Prus Wschodnich – zachowuje zatem pamięć o mało znanych, a przecież traumatycznych fragmentach warmińskiej historii, wkrada się w towarzyszący więźniom strach, w odrażający fetor niemytych miesiącami ciał, w pogrom epidemii tyfusu plamistego, w niewyobrażalne cierpienie i nadciągający nieuchronnie koniec. Lizka w tej okrutnej rzeczywistości zdaje się być tonącym, bezsilnie chwytającym się brzytwy. I chociaż nadzieja dawno już wyblakła, w sercu nadal skrzy się wiara w odzyskanie utraconej miłości – niedozwolonej, choć zauważalnie szczerej, pięknej i fascynującej. Równolegle eksponowane sceny z udziałem udręczonego niewiedzą Franza, stają się pocztówką gryzącej tęsknoty, także portretem niemocy w obliczu bezwzględności systemu oraz podłości własnego brata, ale dają też impuls do nieugiętej walki o powrót ukochanej.

To już trzeci tom mocno emocjonującej Opowieści Warmińskiej – historii wielokrotnie rozdzierającej serce, pięknej i niepowtarzalnej. Wioletta Sawicka z widoczną sumiennością wsiąka w czeluść wojennego bestialstwa, wdziera się w najgłębsze szczeliny ludzkiej bezwzględności, w nieznaną i jednocześnie przerażającą rzeczywistość obozową Prus Wschodnich, gdzie rozproszone – w narzuconej fanatyzmem bezradności – ofiarnie unoszą się okruchy gasnącej nadziei. Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną – tli się w zdumiewającym geście kobiecej odwagi oraz w aktach dyktowanej uczuciami przebiegłości, pozwala walczyć z ogłuszającą niepewnością jutra.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i Sk-a

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger