„ALCHEMIA” – KATARZYNA ZYSKOWSKA | Przepełniona kobiecością i pragnieniem zawodowej równości

„ALCHEMIA” – KATARZYNA ZYSKOWSKA | Przepełniona kobiecością i pragnieniem zawodowej równości

Każda książka Katarzyny Zyskowskiej zachwyca na swój znamienny sposób. Każda intensywnie wdziera się w naruszoną duszę, pozostawiając w niej swoiste, wręcz fundamentalne ślady. Każda wreszcie dotyka miłości w sposób nieprzeciętny, utrwalając wielowarstwowy charakter najpiękniejszego z uczuć. Tym razem w kadrze pojawia się twarz dotknięta potrzebą namiętności, odważnie angażująca się w swoje niezwyczajne życie – kobieca postać w nieubłaganym świecie mężczyzn. Alchemia to powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie – historia na wskroś wiarygodna, dotykająca wrażliwych strun, wyjątkowa.

Nie pierwszy raz przekroczyłam fabularnie życiorys podwójnej noblistki, jednak pierwszy z tak wyczuwalną fascynacją, żarliwością i zaintrygowaniem. Bo chociaż obszerna działalność naukowa uhonorowanej uczonej zostaje tu naturalnie wpleciona, to przede wszystkim burzliwe emocje, głośne skandale oraz pełne zmysłowych chwil spotkania, stanowią najbardziej charakterną ekspozycję. Czytelnik wkrada się do codzienności bohaterki równolegle w dwóch absorbujących perspektywach czasowych – z jednej strony podpatrując pierwsze kroki w karierze naukowej oraz pozbawione akceptacji narzeczeństwo ze studentem matematyki, Kazimierzem, z drugiej natomiast przeglądając intymne fotografie romansu z francuskim fizykiem, Paulem Langevinem. Gdzieś ukradkiem przemierzając także pokłosie smutku po zwieńczonym tragedią związku małżeńskim. Trudno nie dostrzec braku pomyślności w sercowych uniesieniach Marii Skłodowskiej-Curie, jeszcze trudniej nie zauważyć uciążliwości, które szargały wizerunek podejmowanych wyzwań. Oczerniające artykuły w brukowej prasie, uderzające w godność słowa, kamienie rzucane zamaszyście w geście niszczącej obrazy – bo przecież kobieta, nawet ta wolna, po przeżytej boleśnie żałobie, nie miała wówczas prawa poddać się uczuciowym słabościom. To powieść dramatyczna i mocno przejmująca, a w niej wewnętrzny niepokój, skrzyżowany z godną podziwu niezłomnością, siłą i inteligencją.

Fascynacja to odpowiednie słowo. To właśnie ona towarzyszy w nieprzeciętnej i jakże dramatycznej podróży po namiętnościach Marii Skłodowskiej-Curie. Alchemia to powieść biograficzna muśnięta uczuciowym sznytem – przepełniona kobiecością i pragnieniem zawodowej równości, pełna brawurowych scen w drodze do realizacji sukcesów naukowych, naruszona determinacją w konfrontacji z brutalnością mediów, wypełniona miłością oraz wyczuwalnym strachem o ukochane dzieci. Katarzyna Zyskowska porusza się po życiorysie podwójnej Noblistki w sposób odważny, z pewnością charakterny i rozczulający, przywołując nie tylko żarliwość intymnych doznań oraz niewyobrażalną siłę uczonej, ale także smutek wyraźnie nienasyconego serca.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Znak

„MIARA ŻYCIA” – NIKKI ERLICK | Fascynująca podróż po emocjach ludzkiego przeznaczenia

„MIARA ŻYCIA” – NIKKI ERLICK | Fascynująca podróż po emocjach ludzkiego przeznaczenia

Ta historia epatuje zamierzenie refleksyjnym charakterem. Nikki Erlick kreuje swój niecodzienny zamysł w sposób prozaiczny i zwyczajny, dzięki czemu odbiorca z łatwością przemierza ten swoisty, właściwie niepokojący scenariusz. Bo przecież na scenie tego przedstawienia, w przemycanych doniesieniach z całego świata, zaczyna się dziać coś niewyobrażalnego – to surrealistyczna wizja, która nieoczekiwanie staje się rzeczywistością. Miara życia okazuje się powieścią nieprzeciętną i fascynującą, niewątpliwie zachęcającą do wielu przemyśleń.

Drewniane skrzyneczki z tajemniczą inskrypcją – chłodne w dotyku, gładkie, niemal identyczne, ukradkiem zostawione gdzieś na ścieżce poszczególnych życiorysów. Każda z zagadkowym sznureczkiem w środku, każda wypełniona niedopowiedzianą wizją. "W środku jest miara twojego życia". Początkowa dezorientacja i przeszyta nią niepewność, następnie naturalny odruch ludzkiej ciekawości, wreszcie brutalnie rozchodząca się prawda o wyznaczonej długości przeznaczenia – właśnie tak można zdefiniować emocjonalny przebieg tej osobliwej opowieści. Czytelnik wdziera się tu w codzienność kilkorga bohaterów, fabularnie podążając za ich niepokojem, bezradnością, przerażeniem... W ich myślach niespodziewanie zagnieżdżony zostaje strach przed zbyt szybko zbliżającą się śmiercią, jednocześnie przed zbyt raptownym pożegnaniem z ukochaną osobą. Długie sznurki prowokują do igrania z przydzielonym losem, podjudzają do nadszarpnięcia zaufania, krótkie natomiast skłaniają do buntowniczej próby przyśpieszenia śmierci lub wykorzystania pozostałych chwil z dala od szarości dnia. Dla odbiorcy to niesamowicie refleksyjna lekcja – to odważne zaglądanie w nieznaną przecież przyszłość, to szukanie odpowiedzi na nie zawsze delikatne pytania, to chęć złapania mijanych w biegu drobnych przyjemności. Autorka prowadzi swój spektakl nieśpiesznie, wkradając się nie tylko w poruszającą otchłań uczuć i wewnętrznych dylematów, ale przyglądając się także społecznym konsekwencjom. Zdrowi pacjenci w zagęszczającej się naocznie służbie zdrowia, mnożące się kradzieże i brutalne napaści, panika w systemie ubezpieczeń, wreszcie niejasne zawiłości polityczne – znajomość końca przeszywa informacyjne media, stając się dominującym i jakże przenikliwym zagadnieniem.

Fascynująca podróż po emocjach ludzkiego przeznaczenia. Miara życia to nieszablonowa wizja świata, w którym każdy może podejrzeć długość przydzielonego życiorysu – historia eksponująca strach, niepewność oraz uczuciowe roztargnienie, fabularnie budząca niepokoje naruszonych serc oraz chaos w medialnych doniesieniach, wrząca w dyskusjach społeczno-politycznych, utrwalająca bezwzględność zbliżających się pożegnań. Nikki Erlick nie śpieszy się ze swoją opowieścią, w zamian pozwala wyobraźni napełnić się gamą refleksyjnych zdań, przemyca ważne treści, dostrzegalnie zachęca do afirmacji dnia i czerpania z kruszyn codziennego szczęścia, do docenienia obecności drugiego człowieka.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Sonia Draga

„TEN JEDEN DZIEŃ” – SHARI LOW | Tak bardzo dramatyczna konfrontacja z boleścią złamanego serca

„TEN JEDEN DZIEŃ” – SHARI LOW | Tak bardzo dramatyczna konfrontacja z boleścią złamanego serca

Ten jeden dzień zmienia absolutnie wszystko. Dla bohaterów tej powieści okazuje się przerażająco szczery, znamienny, w zarysie planów na przyszłość wręcz fundamentalny. Dokładnie wtedy pośpiesznie rodzi się nowe życie, nieszczerości wypełzają na wierzch, a miłość domaga się rozrachunku. To niezwykle dramatyczna historia, nie w każdym wątku spodziewana, z pewnością refleksyjna i poruszająca. Shari Low szeptem wdziera się w grząski motyw zdrady, aby w jego pokruszonych żniwach, poszukać emocjonalnej roztropności uczuć.

A wszystko zaczyna się od przedwczesnego porodu – to on determinuje fabularne uniesienia, to on staje się pretekstem do zbyt szybkiej i zbyt chaotycznej próby znalezienia się we właściwym miejscu. Hotelowa intymność wychodzi z cienia w sposób odzierający ze złudzeń, tragiczny, brutalny. Kilkuletni romans z żoną najbliższego przyjaciela, paskudna zdrada, haniebne kłamstwa, zwodzona ukradkiem zażyłość dwóch cudownych par. Czytelnik zdaje się być przygotowany na oczerniające słowa i pełne pretensjonalnych gestów kłótnie, lecz autorka zadziwia spokojnym nastawieniem swojej bohaterki. Kobiety, która w szpitalu przekracza właśnie próg upragnionego macierzyństwa. Tress przeżywa najgorszy sen, a jednak w jej rozczarowaniu brakuje przestrzeni na spodziewaną złość, na zrozumiałe krzyki, nerwy, także potępienie. To kreacja niecodzienna w swej emocjonalnej roztropności – staje się nie lada zaskoczeniem nawet dla bliskich, może nawet dla samej siebie, niezaprzeczalnie dla pełnego podziwu odbiorcy. Waga wypowiadanych przez nią zdań to nauka dojrzałości, to próba zrozumienia ludzkich błędów, to niesiona szczerością serca potrzeba przebaczenia, to początek pielęgnacji pięknego daru życia. To fabularnie jedna doba, która okazuje się drastyczną podpowiedzią na przyszłość – to kilka postaci, uwikłanych w niechciany scenariusz, to twarze wypełnione poczuciem winy i te skrzywdzone, zmuszone do starcia z rozkruszonym obliczem miłości.

Piękna i niesamowicie refleksyjna, a przecież tak bardzo dramatyczna konfrontacja z boleścią złamanego serca. Intencjonalnie wyciszona w porywczości impulsywnych słów, jednocześnie przepełniona smutkiem oraz zrozumiałym w zdradzie rozżaleniem. Shari Low dyskretnie wkrada się w niewierność dwojga ludzi, aby tragicznym pokłosiem ich kilkuletnich kłamstw, przekazać lekcję uczuciowej dojrzałości. To nauka przebaczania i próba pokornego spojrzenia na emocjonalne słabości, to pogodzenie się z naostrzonymi krawędziami życia. Ten jeden dzień zamienia się w prawdziwy koszmar, utrwalając w swych poruszających kadrach, niedoskonałości ludzkiego charakteru.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Muza

„OPUSZCZONA” – J.D. BARKER | Niepokojąca fikcja nabiera upiornie realnego kształtu

„OPUSZCZONA” – J.D. BARKER | Niepokojąca fikcja nabiera upiornie realnego kształtu

To zupełnie inny J.D. Barker, niż ten poznany w rewelacyjnej trylogii kryminalnej 4MK, a jednak tak samo mocny i nieobliczalny. Opuszczona to fenomenalny debiut autorski – angażujący horror, którego szczeliny wypełnione zostają elementami paranormalnymi. Złowróżbna atmosfera niepostrzeżenie wdziera się do pochłoniętej wyobraźni, utrwalając coraz bardziej kasandryczne i z pewnością niebezpieczne wydarzenia. A wszystko w duchu przerażającej opowieści, która ma zostać największym dziełem głównego bohatera...

Przekraczając ten próg, trzeba uzbroić się w czujność i dyskretnie przyglądać się poszczególnym scenom. Niewidzialny i nie zawsze przychylny przyjaciel córki, gnijąca w ogródku trawa, kopce ziemi rozłożone na podłodze, dziwne stworzenia chowające się po najciemniejszych zaułkach domu – tu ewidentnie dzieje się coś nieludzkiego, choć rozsądek do czasu każe szukać racjonalnych wyjaśnień. Wśród wyraźnie zdesperowanych kreacji kobieta w zaawansowanej ciąży, mała dziewczynka, gospodyni i pies – to właśnie w takim gronie czytelnik doszukuje się prawdy, próbuje też przetrwać, gdyż z każdą mijaną stroną, klimat powieści staje się gęstszy i bardziej dramatyczny. Równolegle przedstawione zostają epizody z udziałem kluczowego bohatera – męża, ojca i pisarza, którego fikcja nieoczekiwanie przybiera rzeczywisty charakter. Tak wyzwolone zostają niepojęte siły, tak też do życia przywrócona zostaje ona – czarownica z jego mrożącej krew w żyłach książki. I chociaż początkowe napięcie odczuwalnie przygasa nieco w środkowej części fabularnej, to mocny i jednocześnie zaskakujący finał, zasklepia to wrażenie w sposób fenomenalny. A wszystko w formie zauważalnie krótkich rozdziałów oraz w świetnie poprowadzonej narracji, której słowa przeplecione zostają fragmentami znamiennego dzieła.

Niepokojąca fikcja nabiera upiornie realnego kształtu. Trawa gnuśnieje dosłownie na oczach czytelnika, fetor zgnilizny wypełnia nieświadome jeszcze nozdrza, ziemia osypuje się w odrażające kopce, diabelskie stworzenia zmyślnie wywołują zamęt, złowieszcza aura przesiąka do powietrza, utrudniając oddech i zwiastując coraz dziwniejsze wydarzenia. Opuszczona to horror przywołujący enigmatyczną i jednocześnie nieobliczalną kreację literacką, to groza z motywem czarownicy, która niepostrzeżenie wkrada się do rodzinnej codzienności, to niebezpieczne elementy paranormalne i wreszcie szokujące zakończenie, stanowiące przestrogę przed bezmyślnym rzucaniem słów na wiatr.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„LATEM, O TEJ SAMEJ PORZE” – ANNABEL MONAGHAN | Przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych doznań

„LATEM, O TEJ SAMEJ PORZE” – ANNABEL MONAGHAN | Przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych doznań

To niezaprzeczalnie jedna z tych historii, której romantyczne i sentymentalne nuty, układają się w subtelnie nakreśloną wakacyjną melodię. Annabel Monaghan szeptem zakrada się do słów kobiecej wrażliwości, przywołuje piękno nastoletnich wspomnień, wznieca też ból paskudnie złamanego serca. A wszystko w obliczu pozornie ułożonej codzienności, w perspektywie ślubu z idealnym i zauważalnie kochanym mężczyzną, w odczuwalnym tu strachu przed zgrzytami doskwierających emocji. Latem, o tej samej porze wydarzyć się bowiem może coś naprawdę wyjątkowego...

Zauroczony czytelnik wdziera się w życie Sam w scenie, gdy ta ponownie podejmuje coroczną konfrontację z kadrami własnej młodości. Wyczuwalnie inną, gdyż naznaczoną jego niespodziewaną obecnością. Małe miasteczko osadzone tuż nad brzegiem oceanu, zbliżająca się ceremonia ślubna z wielkomiejskim i raczej sztywniackim lekarzem, pamiętny domek na drzewie i wreszcie on sam, grający właśnie po sąsiedzku na gitarze. Tak zainaugurowana zostaje historia z motywem drugiej szansy i jednocześnie z motywem trójkąta miłosnego, tak też fabularnie zobrazowany zostaje powrót do dziecięcych oraz nastoletnich wspomnień. To niezapomniane rodzinne fotografie i uśmiechnięte chwile razem. To wrzynające się brzemię boleśnie złamanego serca. To skażona przez rodziców przeszłość, to wieloletnie wątpliwości i przeszywające duszę znaki zapytania. To częściowo spełnione marzenia i inspirująco wpleciona tu muzyka. To próba zawalczenia o własne zdanie w związku i szansa na zdefiniowanie tożsamości. To wreszcie wzajemna fascynacja, która staje się zachętą do odbudowania najpiękniejszych doznań. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa i zanurzone w niej retrospekcje – to one tworzą mocno osobisty i jednocześnie poruszający wydźwięk tej niesamowitej opowieści. Gdzieś ukradkiem wplecione zostają też ważne treści dotyczące dysleksji oraz różnego tempa w procesie dorastania, portret dzieciństwa, które kończy się na skutek wyśmiewania przez szybciej dojrzewających rówieśników. Ona wyraźnie dusi swoje uczuciowe dylematy, Wyatt także dystansuje się od głębokich wyznań, odbiorca natomiast nieprzerwanie czuje tlące się w nich napięcie, rejestruje rzucane dyskretnie spojrzenia, obserwuje myśli i wyczuwa pożądanie.

Sentymentalna, rozczulająca i niezapomniana, a przy tym tak bardzo osobista fotografia szczerej miłości. Annabel Monaghan szeptem wkrada się w dwa zauroczone, lecz pokruszone w przywołanej młodości serca, dając szansę na zabliźnienie doskwierających ran i fascynujący powrót do nastoletnich wspomnień, tym razem w obliczu dorosłego już życia i w potrzebie konfrontacji ze zbliżającą się uroczystością ślubną. To piękna i niesamowicie nastrojowa historia z motywem drugiej szansy – nakreślona scenerią małego rodzinnego miasteczka, akcją osadzona nad brzegiem malowniczego oceanu, utrwalająca myśl o dzieciństwie w drewnianym domku na drzewie, przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych romantycznych doznań.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger