Polecam

Najnowsze posty
„DZIEWCZYNA MOJEGO MĘŻA” – ANNA SZCZYPCZYŃSKA | Niecodzienna odsłona kobiecej wrażliwości!

„DZIEWCZYNA MOJEGO MĘŻA” – ANNA SZCZYPCZYŃSKA | Niecodzienna odsłona kobiecej wrażliwości!

Rozstanie to bezsprzecznie jedno z najtrudniejszych życiowych doświadczeń. Często wymaga czasu, zwykłego przetrawienia i zaakceptowania nowej sytuacji, nierzadko jednak wraca w myślach jako niełatwy do zgubienia przykład wątpliwości. Zakorzenia się wtedy w głowie i nie daje spokoju, przywołując najpiękniejsze wspomnienia, jednocześnie wypierając te, które stały się źródłem zakończenia związku. I właśnie taką bohaterkę przedstawia czytelnikom Anna Szczypczyńska w zaskakująco gorzkiej powieści Dziewczyna mojego męża.

Chociaż tytuł jawnie sugeruje znamiona komedii romantycznej, nie ma tu przestrzeni na typowe akcenty humorystyczne. Urocza wakacyjna okładka także mami odbiorcę – niewątpliwie jest piękna i zwyczajnie przyciąga wzrok, ale ta książka fabularnie daleka jest od typowych letnich opowieści. Nie ma tu ośmielonych wdziękiem przystojnych plażowiczów, nie ma też nocnych spacerów po bajecznie długich promenadach, w zamian czytelnik otrzymuje historię uczucia, które po wielu wspólnych latach, rozeszło się w poszukiwaniu nowych wrażeń. I w ten sposób odbiorca poznaje Lucynę, czterdziestoletnią kobietę, stojącą właśnie przed niecodziennym wyzwaniem – spotkaniem tytułowej dziewczyny swojego męża, z którym nieformalnie rozeszła się rok wcześniej. Sytuacja wyraźnie jest nieprzeciętna, otwiera zatem wachlarz wielu przemyśleń, w tym także domysłów, podejrzeń oraz powrotów do epizodów małżeńskiej codzienności. Nie są to słodkie rozważania, wyczuwa się w nich gorycz niepewności, bolesne wyrzuty sumienia oraz gryzący brak zaufania do własnych decyzji. I kłamstwo, które szuka drogi do delikatnego ujścia.

Ta historia zbudowana jest na kobiecych emocjach, jednak ich smak nie jest wyrażony tylko za pomocą gestów lub otwartych zachowań, bardziej za pomocą chaosu myśli, toczącego się sukcesywnie w głowach bohaterek. Lucyna nieustannie zgłębia szamotaninę drapieżnych wątpliwości, ale Jaśmina nie pozostaje z własną wrażliwością w tyle. Czytelnik naprzemiennie obserwuje obie kobiety i tym samym widzi, jak trudnym i wyczerpującym doświadczeniem jest dla nich ta szalona sytuacja. Ten mocno sensualny wydźwięk powieści nadaje jej pewnej liryczności, ale autorka nie zapomina także o fizycznym aspekcie namiętności. Odbiorca regularnie podgląda zatem intensywne w treści sceny erotyczne, chłonie wyraźne artyzm pożądania, zatapia zmysły w bogatych opisach fizycznej bliskości. Docenia też obraz zainscenizowanych tu barwnie potrzeb ludzkiego ciała.

Niecodzienna odsłona kobiecej wrażliwości! Historia niebywale intymna, świadomie nasycona bliskością i pięknem fizycznego pożądania, nieśpieszna w odczuciu i bardzo zmysłowa. Dziewczyna mojego męża to fabularna pułapka – wakacyjna okładka otwiera wyobraźnię na letni romans, a jednak Anna Szczypczyńska gruntuje miejsce dla zaskakująco gorzkiej opowieści. Przenikliwa boleść duszy, niepewność, duszące wyrzuty sumienia i wreszcie brak zaufania do własnych uczuć – to właśnie tak pochmurne emocje tworzą wizualną esencję tej swoistej lektury. Ta książka soczyście wgryza się w pamięć.
_____
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem LUNA

„ILUZJA” – MAXIME CHATTAM | Ten thriller fabularnie sięga ciemności!

„ILUZJA” – MAXIME CHATTAM | Ten thriller fabularnie sięga ciemności!

Rażąca potrzeba odosobnienia. Nierzadko wykreowana ciężkim przeżyciem, może nawet życiowym błędem lub powtarzaną codziennie nieuwagą, sukcesywnie rozdrapująca świeże rany. Dokładnie tak dojmujące uczucie skłania Hugona do przybrania roli złotej rączki w ośrodku narciarskim, który latem zdaje się być gwarancją izolacji od świata zewnętrznego. Teoretycznie wszystko się zgadza, Val Quarios to rzeczywiście prawdziwe górskie odludzie, a jednak kilka dni wystarczy, aby mężczyzna dostrzegł w tym miejscu coś niepokojącego... I właśnie ten zastraszający nastrój staje się nieodłącznym towarzyszem Iluzji, do której lektury zaprasza Maxime Chattam.

Początek tej historii jest w odczuciu nadzwyczaj spokojny, francuski pisarz daje odbiorcy potrzebny czas na rozpoznanie wszystkich postaci, wyraźnie też gruntuje przestrzeń dla późniejszych zdarzeń. Mocno złowieszcze wizje, momentami wręcz dziwne lub fatalistyczne, stają się zaskakująco trafną prognozą dla szaleństwa, jakie w ramach intrygi ściga bohaterów powieści. Szokujące okrycia przerażają, potęgują też poczucie niewiedzy i sukcesywnie rodzą kolejne pytania, nieuchronnie stając się niemym kusicielem wobec spragnionego odbiorcy – pochłonięty lekturą czytelnik chce bowiem zobaczyć więcej, chce dotrzeć do prawdy i chce wreszcie zrozumieć sens tego niezwykłego przedstawienia. I dlatego tak chętnie towarzyszy nowemu pracownikowi w jego aktywnej zaciekłości.

Hugo niewiele wspomina o swojej przeszłości, wystarczająco jednak na bieżące potrzeby fabularne. Na każdym kroku widać, że jego życie zeszło niegdyś z obranej drogi, ewidentnie się zepsuło i wymaga porządnego resetu. Mężczyzna zauważalnie szuka odległości od dręczących go gorzkich uczuć, nie chce świadomie poddać się żadnym bliskościom, wręcz gani się za każdą nieokiełznaną myśl. A jednak pobyt w Val Quarios uruchamia w nim różne instynkty, przywołuje też szczelnie domknięte pożądanie i otula trudnymi do zdefiniowania emocjami. To miejsce z nim igra, niejednokrotnie klucząc na pograniczu chaosu. Ten bohater bez wątpienia intryguje, podobnie zresztą jak pozostałe kreacje. Tu każdy jest personalną zagadką, każdy też skrywa jakieś mroczne tajemnice. Trudno zatem o zaufanie – czytelnik musi i chce zadowolić się własną ciekawością.

Ten thriller fabularnie sięga ciemności! Maxime Chattam odczuwalnie nie śpieszy się z opowieścią – wyraźnie usypia czujność publiczności, aby z impetem uruchomić bieg mrożącego krew w żyłach spektaklu. Ukształtowana na górzystym odludziu intryga, zaszyta jest szczelnie w odmętach ludzkiego zła, nierzadko balansuje na granicy obłędu i jawnego przerażenia, z pewnością zainscenizowana jest z największą pieczołowitością. Tytułowa Iluzja nie jest tu przypadkowa – francuski pisarz celowo wzmacnia historię wiedzą iluzjonistyczną, tym samym bawi się czytelnikiem i świadomie manipuluje jego myślami. Książka idealna dla miłośników mrocznych wrażeń!
_____ 
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

„NIEGRZECZNY PREZES” – WERONIKA JACZEWSKA | Zaskakująco sugestywny romans biurowy!

„NIEGRZECZNY PREZES” – WERONIKA JACZEWSKA | Zaskakująco sugestywny romans biurowy!

Korporacyjna codzienność to zaskakująco plastyczny materiał dla romantycznych uniesień. Biuro kusi nie tylko spektakularnymi widokami z wielkich przeszklonych okien, ale też całym wachlarzem barwnych osobowości, często mocno charyzmatycznych, bezkompromisowych i siarczyście obchodzących się z własną zazdrością. I właśnie dlatego biurowe romanse cieszą się aż tak ogromną popularnością. Nie inaczej jest w przypadku Niegrzecznego prezesa, owianego z początku dużą tajemnicą marketingową. Jak się okazuje, ten niespodziewany zabieg wydawniczy idealnie rozpalił ciekawość pierwszych odbiorców.

Historia fabularnie nie jest raczej eksploracyjna – debiutująca tym tytułem Weronika Jaczewska stawia na sprawdzone schematy, stawiając zawodowo uprzywilejowanego mężczyznę w postaci żarliwego zdobywcy, tym samym angażując dobrze prosperującą w firmie kobietę do roli tej anektowanej. Lena szczęśliwie nie jest pozbawioną autentyczności szarą myszką, błądzącą ślepo po świecie dorosłych. Jako bohaterka, ma wpisane w życiorys pewne przeżycia, sukcesywnie zatem walczy z demonami przeszłości, ale jednocześnie zna swoją wartość, ewidentnie lubi też sobie pofantazjować. Mimo regularnych drgań serca, jej kreacja jest wyraźnie otwarta na nowe doświadczenia, tym samym budzi zaufanie i jest naprawdę przyjemna w odbiorze. Odmiennych wrażeń dostarcza męska część tego spektaklu – bajecznie bogaty przystojniak o renomie wytrawnego kobieciarza, w towarzystwie Leny zaczyna wspinać się na wyżyny męskości, aby idąc w ślad własnego pożądania, dosięgnąć obranego celu. Nie da się ukryć, że jest to człowiek korporacji. Kreacja Fryderyka błyszczy fanatycznym materializmem, przez co zdaje się być mniej wiarygodna, ale skrywane głęboko emocje, z pewnością dodają mu szczypty tajemniczości i pożądanego realizmu. Jako postać sceny erotycznej, pan prezes sprawdza się natomiast doskonale.

Otwierając drzwi tej lektury, odbiorca świadomie trafia na spektakl pełen nieskromnej pikanterii. Historia zauważalnie nasączona jest seksem, fizyczną bliskością oraz lubieżnymi w treści gestami – idealnie zatem oddaje smak przypisanego jej gatunku. Sceny erotyczne często wykraczają poza sypialnię, niekiedy nawet poza strefę prywatną, dzięki czemu odbiorca nie tylko raczy się opisem upojnej chwili zatraconych w sobie bohaterów, ale też obstawia, co fabularnie może wydarzyć się za zakrętem. I właśnie ten miarowy element niepewności sprawia, że książka tak ochoczo splata się z myślami czytelnika. Wyobraźnia działa tu zatem na pełnych obrotach.

Niezwykle gorący, a przy tym zaskakująco sugestywny romans biurowy. Historia nadzwyczaj ekspresyjna, bez wątpienia intensywna w scenach erotycznych, mimowolnie działająca na wyobraźnię. Z pewnością pikantna i zmysłowa, świetnie portretująca szaleństwo ludzkich doznań. Naprawdę trudno uwierzyć, że jest to debiut literacki! Weronika Jaczewska świadomie wyłuskuje korporacyjne grzechy i nadaje im mocno soczystego charakteru. Fabularnie Niegrzeczny prezes nie jest może wielce odkrywczy, szczególnie dla miłośnika gatunku, ale bez dwóch zdań stanowi źródło czytelniczej przyjemności. Lektura idealna na lato!
_____ 
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem AGORA.

„LATO DO WYNAJĘCIA” – KAROLINA WILCZYŃSKA | Książka otulona dojrzałością bohaterów!

„LATO DO WYNAJĘCIA” – KAROLINA WILCZYŃSKA | Książka otulona dojrzałością bohaterów!

Nie każdy staruszek jest żywiołowy. Starość ogólnie przywodzi na myśl mało przyjemne obrazy, często kojarzy się z utratą zdrowia, samotnością lub trudną do zaakceptowania niedołężnością. Ale czy jesień życia zawsze musi oznaczać osianą przewlekłą chorobą bierność? Karolina Wilczyńska świadomie kwestionuje seryjne przeświadczenia, w swojej najnowszej powieści Lato do wynajęcia podejmuje wręcz fabularną walkę ze stereotypowym myśleniem o ludziach starszych, pięknie udowadniając, że w złotym wieku również można się rewelacyjnie bawić.

Ta historia rozczula od pierwszych stron. Autorka przedstawia czytelnikowi pięciu dziarskich seniorów, którzy w związku z przerwą wakacyjną na wspólnie obranym uniwersytecie trzeciego wieku, podejmują się szalonego zadania – dają ogłoszenie w lokalnej prasie, oferując innym swoje towarzystwo na lato. I takim sposobem odbiorca wyrusza w pięć niesamowitych podróży, akompaniując naprzemiennie każdemu z bohaterów, stając się nie tylko uczestnikiem mniej lub bardziej rodzinnych wakacji, ale też powiernikiem myśli i obserwatorem zaskakująco wymownych rozmów. Tak skonstruowana fabuła niewątpliwie robi wrażenie, pozwala poznać wiele różnych osobowości, wkradać się regularnie w ich zagubione życiorysy i szukać rozwiązania dla ich skołatanej duszy. To właśnie motywacyjny wydźwięk powieści staje się jej największym atutem.

Każdy z seniorów trafia w inne miejsce, każdy zatem napotyka inną sytuację swoich współtowarzyszy – autorce modelowo udaje się wykreować problemy współczesnego społeczeństwa. Bo chociaż głównymi kreacjami są tutaj starsi ludzie, nie ma najmniejszej wątpliwości, że jest to historia dla każdego – opowiada bowiem o ludziach w różnym wieku, mierzących się też z różnymi wyzwaniami życia. Trudne relacje nastolatka z rodzicami, zagorzały pracoholizm, niezdrowa więź matki z córką, pozbawione dawnego blasku małżeństwo – to tylko wybrane obszary, w które ze śmiałością i odwagą starszego pokolenia, ingerują pragmatyczni życiowo bohaterowie. I robią to w sposób niesamowity, momentami mało uprzejmy, szalony lub wręcz konspiracyjny, ale z pewnością pomysłowy i finalnie efektywny – wyraźnie dzielą się swoim doświadczeniem, przypominając przy tym ważne normy oraz zachowania godne naśladowania.

Książka otulona dojrzałością bohaterów, odczuwalnie nasączona też smakiem gorącego lata! Niby jedno tajemnicze Lato do wynajęcia, a jednak scala fabularnie pięć wyjątkowych podróży! Niezwykle pogodna i budująca, a przy tym zaskakująco potrzebna powieść, która idąc w ślad szalonego pomysłu dziarskich seniorów, przywołuje najważniejsze wartości, inspiruje do szerzenia dobrych zachowań i regularnie poprawia humor. A jednocześnie wprawia w niesamowicie wakacyjny klimat. Historia idealna na lato. Idealna na prezent. Idealna dla każdego miłośnika dobrych uczuć.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„NIEWŁAŚCIWA RODZINA” – TARRYN FISHER | Ten thriller zadziwia szaleństwem ludzkich zachowań!

„NIEWŁAŚCIWA RODZINA” – TARRYN FISHER | Ten thriller zadziwia szaleństwem ludzkich zachowań!

Każda rodzina skrywa jakieś tajemnice. Zazwyczaj mało istotne zdarzenia z dawnych lat, jakieś krępujące wypowiedzi lub wstydliwe momenty, często dawno zapomniane. Ale niektórych scen nie da się wymazać z pamięci, pozostają niezłomną częścią wspomnień, może nawet trzonem najważniejszych więzi. Właśnie takich bohaterów przedstawia Tarryn Fisher w swojej najnowszej książce Niewłaściwa rodzina – ten thriller rodzi się z czasem, aby wzbić się na spektakularny poziom fabularnego szaleństwa.

Wystarczy kilka pierwszych stron, aby dostrzec, że autorka znana m.in. z serii książek o miłosnym trójkącie (Mimo moich win, Mimo twoich łez, Mimo naszych kłamstw), aranżuje tu coś nieprzeciętnego – pozwala bowiem obserwować tytułową rodzinę oczami zupełnie obcej kobiety, pewnej emerytowanej psychoterapeutki, która kierując się obsesyjną wręcz ciekawością, niepostrzeżenie wżera się w życie Crouchów i krok po kroku odziera ich piękny wizerunek z ukształtowanej w głowie czarującej powierzchowności. Ta para bez wątpienia skrywa jakiś mroczny sekret, rozmyty grą pozorów epizod przeszłości, który dostrzegalnie dusi ich codzienność. Juno doskonale wie, że wyimaginowany obraz kochającego małżeństwa właśnie ucieka jej między palcami, ale zauważalnie chce rozpoznać całą prawdę. To jej żarliwość staje się motorem napędowym do rozwoju dalszych zdarzeń. A przecież sama także skrywa przerażające brudy… Dla odbiorcy przeszłość emerytki staje się zapewne jeszcze większą zagadką.

W tej historii nie od razu wyczuwa się ślady rasowego thrillera, początek zdaje się być nieśpieszny, fabularnie wręcz miarowy i łagodny, jednocześnie non stop kusi nietuzinkowym doborem głównych bohaterek. Czytelnik poznaje bieg zdarzeń, obserwując naprzemiennie działania obu kobiet, regularnie też otrzymuje fragmenty ich wspomnień, ma zatem możliwość wyrobienia sobie kompletnego obrazu na temat każdej z nich. Autorka daje zatem odbiorcy dużo miejsca zarówno na wizualny zarys scenariusza, jak i dokładne prześwietlenie każdej z wykreowanych osobowości, pozwala też sukcesywnie towarzyszyć Juno w jej konspiracyjnych odkryciach. Początkowo spokojne, wręcz beznamiętne zachowania postaci, z czasem zdają się być coraz dziwniejsze, trochę też mniej kontrolowane, może nawet paranoiczne i mało realne. Bez wątpienia jednak ekscytujące.

Ten thriller zadziwia szaleństwem ludzkich zachowań! Rozpływa się nieśpiesznie po wyobraźni, użyczając dużą przestrzeń na dokładne rozpoznanie osobowości – pozornie zwykłych i niewyróżniających się, a jednak z czasem ujawniających swoje drugie dno, dostrzegalnie brudne i przeszywające, momentami wręcz irracjonalne, z pewnością mało bezpieczne, intrygujące i nieobliczalne. To właśnie kompilacja burzliwych kreacji oraz dawnych sekretów wzmacnia napięcie i zapina szokujący bagaż tej powieści. I chociaż nie każdy poczuje emocjonalny flow z Niewłaściwą rodziną, nie można jej odmówić jednego – to kolejna osobliwa książka w dorobku niesamowitej Tarryn Fisher.
_____ 
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym.

„CHWILE, KTÓRE NIGDY SIĘ NIE WYDARZĄ” – KLAUDIA MUNIAK | Doprawiona smakiem barwnego Londynu!

„CHWILE, KTÓRE NIGDY SIĘ NIE WYDARZĄ” – KLAUDIA MUNIAK | Doprawiona smakiem barwnego Londynu!

Praca naprawdę potrafi uskrzydlać, pozwala też spełniać marzenia i realizować się w szczelnie dobranych dyscyplinach. Dobrze wykonana, przynosi pożądaną satysfakcję i staje się motorem napędowym do dalszych działań. Często jednak wymaga zaangażowania, przeradzając się w codzienną pogoń za pasją i rosnącymi ambicjami, nierzadko też staje się sensem życia lub najważniejszym celem każdego dnia. Właśnie taką bohaterkę przedstawia czytelnikom Klaudia Muniak w swojej powieści Chwile, które nigdy się nie wydarzą – książki, która mimo dostrzegalnie obyczajowego charakteru, nieustannie wznieca niepokojącą atmosferę.

Ta historia płynie nieśpiesznie, umożliwiając czytelnikowi odnalezienie się w zmiennej pogodowo londyńskiej rzeczywistości i dokładne zapoznanie się ze wszystkimi postaciami. Anita świetnie odnajduje się w roli głównej bohaterki – autorka celowo oddaje jej głos, dzięki czemu czytelnik może obserwować bieg zdarzeń jej oczami, jednocześnie przeglądając jej wątpliwości i naturalne potrzeby, analizując także doskwierające jej codziennie obawy. Narracja pierwszoosobowa spełnia się tu idealnie – pozwala dojrzeć najważniejsze cechy Anity, w tym rażący pracoholizm, trudność w nawiązaniu bliskości oraz paniczne lęki, wizualnie portretujące traumatyczne wspomnienia. I właśnie przeszywające myśli o przeszłości sprawiają, że fabuła wciąż nabiera pewnej tajemniczości, z pewnością intryguje i każe nieustannie mieć się na baczności.

Od początku wiadomo, że Anita walczy z wewnętrznymi demonami, jej dawne życie okazuje się dużą zagadką, której elementy odbiorca poznaje sukcesywnie, fragmentarycznie domyślając się kolejnych bolesnych scen – jednak to dopiero finał pokazuje kompletny obraz przeżytej niegdyś traumy. Rozdzierający serce smutek, tęsknota, bezsilność i nieufność – to właśnie tak gryzące emocje towarzyszą głównej bohaterce. Ale w tym gąszczu dramatycznych uczuć wyraźnie tli się też nadzieja na lepsze jutro. Anita dostrzegalnie otwiera się na siebie oraz swoich przyjaciół, formuje też miejsce dla nowej znajomości, walcząc niejako z dojmującymi rozterkami. Chce żyć pełnią życia i tego nie można jej odmówić. Jej postawa jest idealnym przykładem na to, jak ważne w takich chwilach jest wsparcie drugiego człowieka, często zwykła rozmowa, drobne gesty, może nawet sama obecność.

Niesamowicie przekonująca historia, doprawiona smakiem barwnego Londynu! Ukształtowana na bazie traumatycznych wspomnień, wrzyna się do wyobraźni, nieustannie podpowiadając możliwe scenariusze. Świadomie wypracowana aura zagadkowości sprawia, że pozornie obyczajowa powieść, momentami ociera się o gatunkowy thriller, dostarczając nie tylko żywej ciekawości, ale też niespodziewanego poczucia niepokoju. Książka nasączona trudnymi emocjami, fabularnie narusza bolesne struny i świadomie akcentuje towarzyszącą im wewnętrzną rozpacz – tym samym każe zmierzyć się z demonami przeszłości i otworzyć zarówno na siebie, jak i na drugiego człowieka. Z pewnością daje nadzieję.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„DZIEWCZYNA Z SIEROCIŃCA" – JOANNA PARASIEWICZ | Ta historia zatrważa fanatyzmem głuchego pożądania!

„DZIEWCZYNA Z SIEROCIŃCA" – JOANNA PARASIEWICZ | Ta historia zatrważa fanatyzmem głuchego pożądania!

Przerażające oblicze wojny. Wszechobecna gorycz, smutek, nierzadko też samotność duszy i towarzysząca jej boleśnie tęsknota, także wyraźny brak odporności na piętrzące się wokół poczucie nienawiści. I w tym wszystkim osierocone dziecko, zmagające się z coraz bardziej brutalną codziennością – tak bardzo nieświadome wrogiej mu strony życia. Właśnie taką bohaterkę przedstawia czytelnikom Joanna Parasiewicz w niezwykle emocjonującej powieści Dziewczyna z sierocińca. I robi to w sposób nieprzeciętny!

Ta powieść to przede wszystkim główne kreacje. Z jednej strony młoda Niemka o uroczym imieniu Ernestine, śmiało relacjonująca trud własnego dzieciństwa w polskim sierocińcu, z drugiej natomiast on – Eryk Hydryński, przedstawiony jako chłopiec z Saskiej Kępy, później już dorosły mężczyzna, spełniający się w roli wybitnego chirurga. Czytelnik poznaje tę dwójkę, słuchając niejako ich własnych wypowiedzi – zastosowana tu naprzemienna narracja pierwszoosobowa sprawdza się perfekcyjnie, wielokrotnie przywołując na myśl zapiski skrupulatnie prowadzonych pamiętników. Ten zabieg bez wątpienia podnosi intensywność odczuwalnych emocji, daje bowiem odbiorcy nie tylko możliwość obserwacji wydarzeń oczami bohaterów, ale przede wszystkim pozwala przeglądać ich myśli i przenikać drżące wewnątrz stany uczuciowe, upoważnia też do czerpania z doświadczeń i żywienia się ich zatrważającymi efektami.

Fabularnie powieść ta zaskakuje doszczętnie. Nieświadomy czytelnik nastawia się na konwencjonalną powieść historyczną, spodziewa się przeszywających duszę opisów wojny, a jednak autorka zaskakuje obranym kierunkiem. Smak wojennej rzeczywistości jest tu oczywiście zachowany, z pewnością wpływa na genezę opisanych osobowości, ale Joanna Parasiewicz odsuwa wojnę na bok, torując bohaterom miejsce do odkrywania jątrzących się w ich ciałach pragnień, regularnie aranżuje im smaczne epizody o wizualnie romantycznym charakterze, pamięta też o potrzebach oraz naturalnej ekscytacji drugim człowiekiem. A jednocześnie nie zapomina o traumie sierocego dzieciństwa, tworzy w niej soczyście brutalne podłoże dla późniejszych scen, w oczach odbiorcy przybierających postać niespotykanego obłędu.

Przekonująca treścią uczuć, nieobliczalna w szaleństwie zdarzeń – właśnie tak silne wrażenia pozostawia we mnie Dziewczyna z sierocińca. Ta historia relacjonowana jest naprzemiennie przez ludzi zagubionych w konsekwencjach wybrakowanego dzieciństwa: młodą Niemkę wychowaną w polskim bidulu oraz wybitnego chirurga, nasączonego aromatem własnej obsesji. Joanna Parasiewicz otwiera mroczne otchłanie ludzkiej duszy i urzeczywistnia najbardziej przerażające wizje – ta książka zniewala siłą emocji i zatrważa fanatyzmem głuchego pożądania.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MANDO.

„APARTAMENT – IZABELA JANISZEWSKA | To właśnie niewiedza staje się tu największą fascynacją.

„APARTAMENT – IZABELA JANISZEWSKA | To właśnie niewiedza staje się tu największą fascynacją.

Wymarzony weekend w Karkonoszach. Przepiękna górska panorama, luksusowy hotel i małżeństwo, szukające relaksu w cieniu majestatycznych gór. Ten wypoczynek zaczyna się niewinnie, jednak szybko dochodzi do zdarzenia, które doszczętnie zmienia potencjał tego wyjazdu – staje się wręcz polem do rozwoju szaleństwa lub świadectwem rażąco dobrej intrygi. I właśnie ta niepewność okazuje się największym zadaniem dla czytelnika Apartamentu – Izabela Janiszewska zaprasza tym samym na thriller bezbłędny.

Tu od początku nic nie wiadomo. Pozornie piękny weekend we dwoje przybiera formę eksplozywnej gonitwy za prawdą. Żona Tomasza znika, dosłownie rozpływa się w powietrzu, zostawiając mężczyznę w gąszczu wątpliwości, sunących wprost ze strony pracowników kurortu. Relacja bohatera znacząco różni się od wersji pozostałych osób, staje się wręcz synonimem pomieszania zmysłów, z pewnością nie pozwala nikomu w pełni zaufać. Autorka celowo przemieszcza się między ludzkim obłędem i nieokiełznaną myślą o sile konspiracji, nawet na chwilę nie daje szansy na rozpoznanie pewności. Okazuje się mistrzynią świadomej manipulacji, sukcesywnie dowodząc, że bohaterowie są marionetkami, zależnymi jedynie od kierunku jej wizji.

Ten tytuł to przede wszystkim detalicznie rozpisana narracja pierwszoosobowa. Czytelnik poznaje bieg wydarzeń oczami zatrwożonego zniknięciem żony Tomasza, towarzyszy mu dosłownie w każdej scenie i tym samym nie spuszcza z niego wzroku. Staje się zatem nie tylko bacznym obserwatorem, ale też naocznym świadkiem i stałym powiernikiem, próbującym zrozumieć jątrzący się w sercu mężczyzny ból. Chce też usilnie dociec prawdy, która zdaje się krążyć między logiką większości i dozą dziwnego zaufania, jednocześnie pozostając w zakresie nieprzerwanej ciekawości odbiorcy. Autorka umiejętnie podrzuca też notatki zaginionej Niny, pozwalając poznać małżeństwo Engelów właściwie od podszewki. Ta historia od początku wzbudza ogromne emocje i sieje poczucie niewiedzy, regularnie nakłaniając do diagnozy, czy przypadkiem czytelnik sam nie wpadł właśnie w sidła przerażającej gry.

Apartament to thriller idealny. Zakreślony w pięknej górskiej scenerii, szczelnie zakorzenia się w umyśle, dając pokaz tajemniczej manipulacji i jednocześnie dając do zrozumienia, że w tym szaleńczym spektaklu, fabularnie może zdarzyć się dosłownie wszystko. Izabela Janiszewska celowo balansuje między ludzkim obłędem i misternie przemyślaną konspiracją, nie pozwala nawet na chwilę nabrać poczucia pewności, nieustannie mąci w głowie i rozdziela pasmo wyobraźni na dziesiątki możliwych rozwiązań. To właśnie niewiedza staje się tu największą fascynacją.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger