„THE INFINITY BETWEEN US” – N.S. PERKINS | Kocham zniewalający klimat tej powieści!

„THE INFINITY BETWEEN US” – N.S. PERKINS | Kocham zniewalający klimat tej powieści!

Pierwsza miłość zawsze ma niezapomniany smak. Najczęściej wraca jako rozczulający obraz młodzieńczych doznań, utrwalając przy tym ulotny charakter nastoletnich emocji. Ale nie zawsze pozostaje zamknięta w granicach przeszłości, nie zawsze też przywodzi na myśl same dobre wspomnienia. Czasami potrzebuje przetrawić bolesne chwile, aby przypomnieć o sobie w bardziej odpowiednim dniu. N.S. Perkins otwiera drzwi do właśnie takiej historii – intensywnie nasączonej smutkiem, a jednak niezwykle pięknej i fascynującej.

To uczucie ma swoje korzenie w dzieciństwie – wspólne wakacje w domku przy plaży to dla bohaterów nie tylko coroczna beztroska, ale przede wszystkim zalążek zmysłowej przyjaźni. To właśnie dawna bliskość, portretowana równomiernie do bieżących zdarzeń, staje się fundamentem dla obecnej sytuacji. Autorka świadomie pozwala tej dwójce spotkać się dopiero po kilku latach – po rozłące narzuconej tragedią, która znamiennie rozdzieliła ich rodziny. Sceneria pozostaje ta sama – dla czytelnika to niesamowita okazja, aby kadrami wyobraźni wygrzać się w słońcu i pospacerować brzegiem oceanu, dla kreacji natomiast, to nie lada zaskoczenie oraz ewidentna niedogodność. Klimat panuje tu cudowny – tej powieści nie chce się opuszczać nawet na chwilę, chociaż w powietrzu nieustannie wyczuwa się karuzelę sprzecznych emocji. Bo przecież Will dostrzegalnie pragnie wzniecić światło utraconej namiętności, zdaje się być w tym scenicznie ofensywny i zdeterminowany, w niektórych scenach wręcz targany żywym humorem, a jednak daje Violet przestrzeń na potrzebną jej niezależność. To ona bowiem zanurzona zostaje w niewyobrażalnej traumie i to ona boi się zajrzeć w jego czarujące spojrzenie – gołym okiem widać, że próbuje walczyć z nękającymi ją demonami. I robi to w sposób niecodzienny – w jednej scenie dotykający najczulszych strun, w drugiej niespodziewanie komiczny, naprzemiennie fundując odbiorcy łzy uśmiechu oraz łzy wzruszenia. A wszystko spisane zostaje jej uroczą wrażliwością – nieco pocieszną i szaloną, ale przede wszystkim ujmującą i pełną zrozumiałych wątpliwości.

Kocham zniewalający klimat tej powieści – rozkoszny, wakacyjny, rozgrzewający zmysły czytelnika! Tu naprawdę należy się romantyczne ostrzeżenie – to uczucie uzależnia, euforycznie wypełniając szczeliny wyobraźni! N.S. Perkins przedziera się przez rozczulające gesty wyjątkowej pierwszej miłości, pozwalając jej skonfrontować się po latach przerwy, wymuszonej nieobliczalną rodzinną tragedią. The Infinity Between Us to historia niepowtarzalnej nastoletniej namiętności – odczuwalnie pięknej, kameralnej i fascynującej. Ale też poruszająca i scenicznie przezabawna – towarzystwo łez zdaje się tu zatem nieuchronne!
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Ale

„POWRÓT DO DOMU” – KRISTIN HANNAH | To historia wielu kameralnych doznań!

„POWRÓT DO DOMU” – KRISTIN HANNAH | To historia wielu kameralnych doznań!

Trudna przeszłość lubi o sobie przypominać. Zazwyczaj wraca niespodziewanie, ścierając wspomnienia z wizerunkiem obecnego dnia i tworząc w nim nowe, zaskakująco świeże koleiny. To emocjonalnie bolesne doświadczenie, szczególnie w obliczu choroby oraz nieustannie tlących się zakazanych myśli, jakie dotykają bohaterów niepublikowanej dotąd w Polsce powieści Powrót do domu. Kristin Hannah wielokrotnie już potwierdziła własne umiejętności w kreśleniu ludzkich dusz – tym razem stawia na uczucia zamknięte w otchłani czterech przygnębionych serc.

Napisać, że ta historia jest piękna to jak zilustrować jej zawartość bezbarwnym atramentem. Tym słowem z pewnością można sportretować samo wydanie – optycznie zachwycające i wyraźnie dopieszczone złotymi zdobieniami, ale wnętrze domaga się znacznie szerszej definicji. Tu nie ma bowiem przestrzeni na rozmach cukierkowych wrażeń, w zamian autorka wkrada się do strwożonej matczynymi troskami intymności – kobiety nieustraszonej w lekarskim życiu zawodowym, jednocześnie zupełnie wyblakłej w rozmowach z nastoletnią córką. Madelaine to przykład samotnej matki zagubionej w codziennych wątpliwościach – odczuwalnie kochającej i pragnącej przyjacielskiej relacji z Liną, a jednak tuszującej przed nią prawdę o jej własnych korzeniach. Powrót do dawnego rozdziału zauważalnie gryzie, ale okazuje się fabularnie niezbędny – na scenie nieuchronnie pojawia się zatem dwóch zróżnicowanych w postawach mężczyzn. Ta konfrontacja okazuje się znamienna, zaakcentowana zostaje smakiem zbliżającej się śmierci, także treścią długoletniej tajemnicy oraz zapachem przejmujących w przebiegu wzruszeń. Bo przecież Francis DeMarco to zaprzyjaźniony i dostrzegalnie wspierający ksiądz, natomiast jego brat, o słodko brzmiącym imieniu Angel, zaangażowany zostaje do roli aroganckiego niegrzecznego chłopca, dodatkowo przesiąkniętego sławą oraz pokłosiem brutalnie niszczących uzależnień. W plastycznie nakreślonych kreacjach wrażeniowo tli się niepokój – odbiorca wyczuwa to dosłownie w każdym poruszonym epizodzie, niejednokrotnie łapie się zatem na ważnych refleksyjnych przemyśleniach. I żyje tą opowieścią niemal obrazowo, bez ustanku rejestrując kadry najbardziej intensywnych scen.

Kristin Hannah ponownie wdziera się w szczelinę chłonnej wrażliwości, zostawiając w niej głęboką prawdę o nietrwałości ludzkiego życia. Powrót do domu to powieść dotykalnie zanurzona w poczuciu wstrząsającej straty, jednocześnie nasączona matczynymi wątpliwościami i goryczą nastoletniej niepewności. To historia wielu kameralnych doznań – muśnięta wyraźnie szeptem zakazanych pragnień, sponiewierana fetorem nieobliczalnej choroby oraz impulsywnie wdzierającym się cudem, osadzona emocjami w czterech podrażnionych intymnościach. Książka absolutnie poruszająca, refleksyjna i niepowtarzalna – fotograficznie wypełniająca przestrzeń naruszonej bólem wyobraźni.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

„ZDARZYŁO SIĘ DWA RAZY” – FRANCK THILLIEZ | Thriller spisany na miarę wytrawnego miłośnika gatunku!

„ZDARZYŁO SIĘ DWA RAZY” – FRANCK THILLIEZ | Thriller spisany na miarę wytrawnego miłośnika gatunku!

Zaginięcie to niewątpliwie jedno z najbardziej elastycznych tworzyw literackich. Szczególnie to nasiąknięte atmosferą małego miasta, nasycone jednocześnie wiedzą i niewiedzą dociekliwych mieszkańców, do tego zanurzone w czeluściach obsesyjnych wątpliwości zrozpaczonego ojca. To właśnie tak solidne fundamenty tworzą podłoże powieści Zdarzyło się dwa razy – Franck Thilliez buduje tym samym thriller kompletny, zauważalnie nastawiony na wrażenia sensacyjne, intrygujący, mroczny i enigmatyczny.

Już pierwsze strony obrazują swoiste przeżycie fabularne – poszukujący swojej zaginionej córki Gabriel Moscato, doświadcza zjawiska osobliwego, scenicznie wręcz niemożliwego, a jednak to epizodyczne odczucie porucznika żandarmerii, znajduje ujście w świetnie osadzonym tu wyjaśnieniu. Ten odczuwalnie złowieszczy wstęp, staje się dla czytelnika zapowiedzią mglistą i niepokojącą zarazem, świetnie oddaje impulsywny i z pewnością zdumiewający charakter zainscenizowanych tu zdarzeń. Trzeba też przyznać, że autor nawet na chwilę nie myśli o wyciszeniu intrygi, ewidentnie każe zachować czujność i bacznie przeglądać kolejne epizody – akcja mknie zatem dostrzegalnie śpiesznie, zaskakując dosłownie na każdym zarysowanym rogu. W tym scenariuszu próżno szukać przypadkowości, nawet pozornie nieistotny detal, finalnie okazuje się fragmentem frapującej układanki. Intryga to prawdziwy majstersztyk – zbudowana na bazie plastycznego zaginięcia, prowadzi w obszary tematycznie zupełnie nieoczekiwane, zahaczając ogniwem o makabryczną wizualnie sztukę portretową, a także alarmujące praktyki, ulokowane geografią na wschodzie naszego kraju. Ten niecodzienny polski akcent to nie lada zaskoczenie. Tu nawet najbardziej uważny obserwator, nie ma szans w starciu z otchłanią spisanych wydarzeń – zostaje bowiem doszczętnie zmanipulowany przez gęsto rozsiane plot twisty, regularnie zmieniające kierunek zawiłego śledztwa. To biegnie dwutorowo, pozwalając odbiorcy definiować podejrzenia w pokłosiu dwóch znamiennych perspektyw.

Thriller spisany na miarę wytrawnego miłośnika gatunku – odczuwalnie mroczny, zawiesisty i niepokojący. Franck Thilliez ofensywnie przedziera się przez wyobraźnię, rozpraszając w niej scenariusz sensacyjny i drapieżny zarazem – zakorzeniony intrygą w skondensowanej górskiej społeczności, a jednak bezgraniczny i nieobliczalny w optycznie niespodziewanej scenerii. Zdarzyło się dwa razy to historia nastawiona na wyjątkowo dociekliwego czytelnika – wielowarstwowa, tajemnicza i nieoczywista. Tu nie ma przestrzeni na fabularne nieścisłości – każdy nowy ślad, okazuje się przygniatającym zwrotem akcji, każdy zdumiewa i każe ostrożnie stawiać kolejne kroki. Genialna powieść!
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„ODRODZENIE DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Fabularnie skażona przygniatającą traumą…

„ODRODZENIE DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Fabularnie skażona przygniatającą traumą…

Trauma zawsze sieje bezgraniczne spustoszenie. Emocjonalnie często niewidoczna gołym okiem, wdziera się w ludzką duszę i swą charakterną niszczycielską siłą, wyżera ochłapy utartej normalności. Pozostawia jedynie głuchą bezradność, dotkliwie przypominającą się każdego kolejnego dnia. I właśnie tak przejmująca aura panuje na progu powieści Odrodzenie dzikich kwiatów – to powieść jawnie zanurzona w niewyobrażalnym bólu, jednocześnie piękna, zmysłowa i poruszająca.

Micalea Smeltzer ponownie wdziera się w dwie znajome już wrażliwości. Oddając głos swoim bohaterom, pozwala odbiorcy spacerować nie tylko po ich roztrzęsionych myślach, ale także po uczuciach i wciąż tlących się emocjach związanych z fragmentem namiętnej przecież przeszłości. Narracja pierwszoosobowa okazuje się tu strzałem w dziesiątkę – to właśnie w niej czają się demony brutalnej przeszłości, to w niej zaszyte zostają pozornie zapomniane pragnienia. Czytelnik wkrada się w ten przykurzony czasem smutek i przemierzając naprzemiennie dawkowane perspektywy, dostrzega kilka zmian w kreacjach najważniejszych postaci. Bo przecież od Wytrwałości dzikich kwiatów minęło już sześć lat – sześć lat rozłąki wymuszonej nieodwracalną tragedią.

Salem wraca do rodzinnego miasteczka w roli mamy, próbującej zapewnić córeczce cudowne dzieciństwo, jednocześnie kobiety zatroskanej i zauważalnie przygnębionej nieubłaganą ulotnością ludzkiego życia. Powrót dawnego uczucia to dla niej bezsprzecznie miażdżące zaskoczenie, ale też inscenizacyjna szansa na rozjaśnienie zachmurzonego w jej duszy słońca. Postawa Thayera także naznaczona zostaje zmianą – po dawnym gburze nie ma już wizualnego śladu, pozostaje jedynie słodka zadziorność i potrzeba naprawienia niechcianej szkody. Ta relacja zbudowana jest wyraźnie na fundamencie dramatycznych przeciwności losu, a jednak nadal sprawia wrażenie wyjątkowej, upojnej i odważnej. I chociaż w tym spektaklu sceny erotyczne schodzą raczej na drugi plan, każą wręcz na siebie czekać, niewątpliwie stają się euforyczną wisienką na scenicznym torcie. Tym razem autorka stawia na więcej fabularnej słodyczy, ewidentnie chce przygasić dojmującą rozpacz, ale równolegle przedziera się przez mocno wzruszające obszary, żywiąc wyobraźnię nieuleczalną chorobą, stratą, tęsknotą, skrawkami depresji, gdzieś ukradkiem przypominając także naruszone obszerniej w pierwszym tomie motywy przemocy domowej i uzależnienia. Tu miejsce na emocjonalną delikatność, zdaje się zatem świadomie wyważone.

Historia nasączona namiętnością dwóch poharatanych serc – fabularnie skażona przygniatającą traumą, tragedią wręcz niewyobrażalną, a jednak fascynująca, rozkoszna i zmysłowa. Micalea Smeltzer wycisza intymności bohaterów na sześć znamiennych lat, aby ponownie zaaranżować gest odurzających doznań. Odrodzenie dzikich kwiatów niepodważalnie przynosi potrzebne ukojenie – staje się zatem pokazem ekspresyjnej walki o miłość, ale nie zostaje pozbawione scenicznych wzruszeń. Tu łzy żarliwie dopominają się o swoje, utrwalając kruchość życia i jednocześnie eksponując wrażliwość samego czytelnika.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„ZEGARMISTRZ Z DACHAU” – CARLY SCHABOWSKI | Zatrważająca pocztówka z wojennego koszmaru.

„ZEGARMISTRZ Z DACHAU” – CARLY SCHABOWSKI | Zatrważająca pocztówka z wojennego koszmaru.

Historie zanurzone w scenerii obozowej każdorazowo boleśnie wrzynają się w serce. Nieuchronnie stanowią bowiem pamiętnik niechcianej, a jednak potrzebnej przyszłym pokoleniom kartki – kartki pamięci o ludziach uznanych za niewartych własnej egzystencji. O ludziach brutalnie skreślonych z mapy własnego życiorysu... I właśnie jedno z takich wspomnień, inspirowane prawdziwymi zdarzeniami, przywołuje Carly Schabowski w swojej poruszającej powieści Zegarmistrz z Dachau.

Tu nie ma miejsca na delikatność wrażeń – czytelnik zdaje się wręcz świadomy smutku, jaki niewątpliwie stanie się jego udziałem. Bo przecież wraz z głównym bohaterem trafia do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie nawet niepewność jutra, parszywie wyzuta zostaje z resztek godności. Tu naocznie sporządzona śmierć, staje się gestem rasowej wyższości, okazuje się także agonalnym rytuałem każdego dnia, wymagającym scenicznego posprzątania. Isaac Schüller to postać pozornie niewyróżniająca się na tle innych osadzonych, odziany w dostrzegalnie zużyty pasiak, zakwaterowany w przeludnionym baraku, w narzuconym głodzie, jawnie dążący do przypisanej mu ostateczności. A jednak znamiennie kontrastujący na tle pozostałych więźniów – nacechowany bowiem fachem niespodziewanie ważnym i przydatnym w znajdującym się obok domu pasjonata zegarków, Sturmbannführera Bechera. To umiejętności tytułowego zegarmistrza stają się niejako przepustką do ochłapów obrazowo normalnej codzienności – nadal dyktowanej ludzką bezwzględnością i nadal dostrzegalnie okradzionej ze śladów przyszłości, a jednak ubranej w nieoczekiwaną uprzejmość, pozwalającej zakorzenić w sobie smak swoistej przyjaźni i musnąć niespodziewanego fragmentu uczuć, przynoszącej także możliwość zapomnienia w zauważalnie osobliwej profesji. Te sceny przeplecione zostają także wycinkami czytanych przez kreacje wspomnień – tak wymownie utrwalających brak nadziei na powrót dawnego życia. W tym przejmującym spektaklu, emocje zdają się być surowe i przeszywające, wizualnie jednak przygaszone siłą wojennego zwyrodnialstwa.

Zatrważająca pocztówka z wojennego koszmaru – boleśnie naznaczona smutkiem, bezradnością i makabrycznie panoszącą się śmiercią. Zegarmistrz z Dachau to powieść zagnieżdżona inspiracją w historii prawdziwej – brutalnie osadzona w okrucieństwie obozowej codzienności, fabularnie doprawiona zadumą wspomnień zaszytych w ludzkim zapomnieniu. Carly Schabowski znamiennie przedziera się przez bramy niemieckiego piekła, torując w nim miejsce dla swoistego fachu, nieoczywistej przyjaźni oraz zrywu złaknionego serca, jednocześnie zostawiając drastyczną w kadrze fotografię – ograbioną z ruin człowieczeństwa, przerażającą i nieobliczalną.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

„GIRL IN PIECES” – KATHLEEN GLASGOW | Wstrząsający głos nastoletniej samotności.

„GIRL IN PIECES” – KATHLEEN GLASGOW | Wstrząsający głos nastoletniej samotności.

Samotność ma wiele znamiennych twarzy. Często sprawia wrażenie zdystansowanej lub scenicznie mało wyrazistej, może nawet świadomie niewidocznej, ale wewnętrznie drażni obecnością i nawet przykryta uśmiechem wgranym przez pozory dnia, destrukcyjnie wpływa na ludzkie życie. Kathleen Glasgow niewątpliwie ma tego świadomość – wchodząc w osobowość swojej kreacji, inspiruje się bowiem nie tylko trafną w odczuciu obserwacją, ale też wspomnianym w posłowiu żniwem własnych doświadczeń. Girl in Pieces to nowe wydanie debiutu autorskiego i jednocześnie powieść zakorzeniona brutalnie w oparach nastoletniego bólu.

Ta historia fabularnie podzielona zostaje na trzy części – autorce dostrzegalnie zależy na wyeksponowaniu trzech przejmujących rozdziałów z życia niedorosłej jeszcze dziewczyny. Czytelnik spotyka Charlotte dokładnie w szóstym dniu pobytu na oddziale psychiatrycznym w Creeley Center, od początku zdaje się być pochłonięty jej wstrząsającą narracją pierwszoosobową – relacją nasączoną smutkiem, krzywdą i niepokojącym strachem, sukcesywnie przywołującą najgorsze demony z ostatnich lat. Ta biedna nastolatka dotkliwie naznaczona zostaje stratą po zmarłej przyjaciółce oraz ojcu, który popełnił samobójstwo, jej mama również zdaje się być nieobecna, jakby odrętwiała w pokłosiu własnej tęsknoty. Tu samotność boleśnie wrzyna się w ciało i wyżera duszę przez wymagające lata dojrzewania, a przecież stanowi jedynie jedną z konsekwencji prześladujących regularnie wspomnień. Kolejne próby samookaleczania, bezdomność, bieda, wulgaryzmy, nicość dnia – tu rzeczywistość nasycona zostaje przygniatającą wręcz bezradnością, nawet zaangażowane tu role drugoplanowe, nacechowane zostają znamiennym ciężarem. Brak akceptacji własnego ciała, bulimia, uzależnienie – te motywy ukazane zostają tu równie obrazowo i refleksyjnie. W tej bezkresnej otchłani zatrważających scen, nieoczekiwanie pojawia się dłoń drugiego człowieka – właściwie na każdym etapie zjawia się ktoś, komu na tej dziewczynie zależy, kto chce być przyjacielem lub wesprzeć w realizacji chowanych głęboko marzeń. Tu proces szukania tożsamości wymaga wielu potknięć – nieustannie dopomina się także o powroty do wybrakowanej, emocjonalnie wręcz zniszczonej przeszłości.

Wstrząsający głos nastoletniej samotności. Powieść nasączona smutkiem, bezradnością i brutalnie panoszącą się traumą. Historia niezwykle wymowna, rozdzierająca, potrzebna – fabularnie tworząca drogę do zdefiniowania tożsamości zagubionej w oparach bolesnych doświadczeń. To debiut zainspirowany ciemną stroną ludzkiego życia. Kathleen Glasgow przedziera się przez chaos elementarnych pragnień i nadziei roztrzaskanego serca – tak niewidocznych i często zawstydzonych, a przecież szukających jedynie normalnej codzienności. Girl in Pieces to lektura w każdej stronie przenikliwa i ogłuszająca...
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

„BŁĘKITNY KOLIBER” – AGNIESZKA ZAKRZEWSKA | Fascynująca podróż po odcieniach holenderskiej porcelany!

„BŁĘKITNY KOLIBER” – AGNIESZKA ZAKRZEWSKA | Fascynująca podróż po odcieniach holenderskiej porcelany!

Wyśmienite sery, tętniące kolorami połacie tulipanowych pól, wiatraki, rowery i wreszcie amsterdamska Dzielnica Czerwonych Latarni – można rzec, że Holandia mimowolnie przywołuje skojarzenia, a jednak w czeluściach małomiasteczkowych wrażeń, ma do zaoferowania znacznie więcej. I Błękitny koliber – nakreślony subtelnie w piękną aranżację – okazuje się nie tylko zatwierdzeniem tej niecodziennej tezy, ale też poruszającym przewodnikiem. Agnieszka Zakrzewska świadomie omija znane miejsca, zmyślnie kierując oczy w stronę finezyjnie dekorowanej porcelany.

A wszystko w zjawiskowo portretowanym Delfcie – jednym z najstarszych niderlandzkich miast, gdzie w gąszczu klimatycznych brukowanych ulic, fabularnie połączone zostają dwie niesamowite osie czasowe. Autorka efektownie bowiem przedziera się przez dwa kobiece życiorysy, naprzemiennie przedstawiając ich ekspresyjne głosy. I tak na scenę wchodzą wyjątkowe bohaterki tego przedstawienia – prowadzona ekscytacją oraz świetną intuicją Bogna, której narracja ulokowana zostaje w fotograficznie opisanej scenerii współczesnej, a także zauroczona w synu bogatego rzeźnika Cornelia, której troski i strapienia, idealnie oddają społeczne zawiłości drugiej połowy dziewiętnastego wieku. To właśnie emocje tych dwóch wrażliwości, stają się udziałem czytelnika, to w przytaczanych przez nie słowach, zaszyta zostaje rodzinna tajemnica. Tytułowa barwa pojawia się tu nieustannie – swą delikatnością wyraźnie akcentuje sztandarowy przykład tradycyjnego holenderskiego rzemiosła. To wyroby formowane techniką fajansu, w tle nasączone bielą, a jednak ubrane w zjawiskowy odcień kobaltowego błękitu, stanowią najważniejszy atrybut tej fascynującej opowieści. To w nich czai się skrzętnie zachowany sekret – to one pamiętają dramatyczne chwile przeszłości, to one przywołują trudy przykurzonej zębem czasu miłości. I to w nich zakorzeniona zostaje pasja do zdumiewającej porcelanowej pasji. Tu uczucia wielokrotnie wystawione zostają na próbę, a odbiorca sumiennie odkrywa ich przejmujący smak.

Fascynująca podróż po odcieniach holenderskiej porcelany – podróż nadzwyczaj malownicza, wzruszająca, nieprzeciętna! Błękitny koliber to powieść absolutnie wyjątkowa – naznaczona naprzemienną przejmującą narracją, zagnieżdżona plastycznie w dwóch niezwykłych płaszczyznach czasowych, dyskretnie otulona miłością, pasjonującym podmuchem artystycznych pragnień, wreszcie rodzinną tajemnicą, dopominającą się o światło dzienne. Agnieszka Zakrzewska intencjonalnie wkrada się w przestrzeń kobiecych intymności, zawierusza w nich wrażliwość i potrzebę naturalnej zawziętości, emocjami utrwala też niesprawiedliwości kruchego życia.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Flow

„FANTAZJE NIEWINNYCH LAT” – EDYTA ŚWIĘTEK | Niezapomniana podróż do zjawiskowej Belle Époque!

„FANTAZJE NIEWINNYCH LAT” – EDYTA ŚWIĘTEK | Niezapomniana podróż do zjawiskowej Belle Époque!

Człowiek naznaczony stratą zawsze potrzebuje czasu. Często grzęźnie w otchłani bolesnej samotności i szuka w niej ukojenia dla zagubionego serca. Innym razem zanurza się głęboko w ferworze nieznanej sobie sumienności i żarliwie wypełniając każdy kolejny dzień, ucieka w rytm uboższej przecież codzienności. Bo chociaż mijane w żałobie dni, z pewnością nie uleczają ran, zauważalnie pomagają w akceptacji powstałych blizn. Edyta Świętek ponownie wkrada się w najtrudniejszą przestrzeń ludzkiego życia, utrwalając przy tym nie tylko siłę kobiecej niezłomności, ale też tytułowe Fantazje niewinnych lat.

Czytelnik mimowolnie zachwyca się wizualną stroną tej historii – podziwia subtelność dobranej okładki, chłonie także panującą w powieści aurę. Bo przecież to niesamowita Belle Époque staje się scenerią dla niespodziewanych zdarzeń. Autorce zmyślnie udaje się wyłuskać najbardziej charakterne atrybuty epoki znanej z dobrobytu, piękna, intryg oraz namiętności – dostrzega się tu zatem nieśpiesznie zacierające się różnice społeczne, wyczuwa się zapach ludzkiej przebiegłości, nieuchronnie eksploruje się także odwagę dla szczerości własnych doznań. Najbardziej zaakcentowana zostaje jednak zadzierzystość kobiecego serca – wypełnionego żałobą i rozdzierającą niepewnością, a jednak zmuszonego do uruchomienia naturalnej szlachetności uczuć. To Aurelia wrażeniowo stoi na pierwszym planie tego przedstawienia – to w jej geście, należy teraz zarządzanie rodzinnym tartakiem, to ona podejmuje się wychowania dzieci zmarłej tragicznie Emilii. I chociaż prowadzanie firmy ewidentnie domaga się starcia ze światem przyjętych konwenansów, to właśnie uszczypliwa krnąbrność nowych podopiecznych, okazuje się fabularnie największym wyzwaniem. Młodzieńcza zuchwałość regularnie wymaga cierpliwości, potrzebuje też prawdy, ukrytej skrzętnie na papierze niedawnej przeszłości. Tu zagadka staje się zadaniem przede wszystkim dla tytułowej niewinności – to szalone uniesienia młodej zbuntowanej wychowanki, muszą znaleźć ujście w zapisie wstrząsającej tajemnicy.

Edyta Świętek ponownie zaprasza w niezapomnianą podróż do zjawiskowej Belle Époque – tym razem do epickiej scenerii świeżo muśniętego dwudziestego wieku, gdzie w pokłosiu boleśnie przywoływanej straty oraz w szaleństwie niespodziewanych rodzicielskich wyzwań, eterycznie kształtuje się siła kobiecej niezłomności. Fantazje niewinnych lat to nie tylko portret dojrzewania w animuszu jeszcze niezatartych konwenansów, to także próba ożywienia namiętności w otchłani mocno strwożonego serca. To historia osadzona zmyślnie w prozie rodzinnego dnia – odczuwalnie nastrojowa, sentymentalna i pokrzepiająca, finezyjnie zanurzona także w salonowych zajadłościach.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mando

„DOROSŁOŚĆ” – LINN SKÅBER | Fascynująca podróż przez różne twarze dorosłości!

„DOROSŁOŚĆ” – LINN SKÅBER | Fascynująca podróż przez różne twarze dorosłości!

Czas mija nieubłaganie. Pojedyncze dni zdają się niekiedy dziwnie wydłużone, jakby obciążone panoszącą się nudą lub nieprzyjemnie drażniącą pustką, a jednak wystarczy jedno spojrzenie w pamiętnik własnych wspomnień, aby przerazić się ulotnością ludzkiej egzystencji. Aby mimowolnie zajrzeć do lustra minionych lat i nieuchronnie zdefiniować w nim swoją dorosłość. Po przepięknie wydanej Młodości, norweska pisarka Linn Skåber sugestywnie pochyla się właśnie w stronę pełnoletniego życia – tym samym przedziera się przez różne oblicza dorosłych intymności, dosadnie wykazując w nich prawdy znane z szarej codzienności.

Tu proza ukazana zostaje nader osobliwie, zamiast pełnowymiarowej powieści, czytelnik wkrada się bowiem w zbiór ponad trzydziestu przenikliwych opowiadań – nierzadko krótkich, fizykalnie potraktowanych metrażem skromnym, a jednak w treści esencjonalnych i poruszających, w niektórych przypadkach wręcz rozdzierających serce. Bo przecież autorka mierzy się z wymownymi fragmentami ludzkiej dorosłości, zauważalnie akcentując brutalne niekiedy zderzenie z powłoką płynącego czasu, tu nadzwyczaj obrazowa okazuje się przywołana Historia zmarszczek, i jednocześnie utrwalając znamienność nieuchwytnych często epizodów, dla której przykładem może być scenariusz zatytułowany Gdyby mogło być jak w filmie, w którym głośno wyrażone pragnienie, zdaje się być dosłownie na wyciągnięcie ręki – w odważnych oczach narratora urealnia się wręcz jawnie na oczach odbiorcy, a jednak zostaje zgaszone wyartykułowaną zdawkowo przyziemnością. Każda z przytoczonych opowieści staje się głosem innej sceny życia, każda plastycznie wypełnia refleksyjną stronę wyobraźni, każda okazuje się w swym przekazie przekonująca, trafna, wiarygodna – ewidentnie wyważona autentyczną inspiracją. Pokłosie rozstania, brak pewności siebie, przerwana przyjaźń, niespełnione macierzyństwo, próba ujarzmienia starości, narzucająca się menopauza, samotność w tłumie – to tylko wybrane motywy, jakim sensorycznie przygląda się Norweżka. Każdy z nich ujarzmiony zostaje na swój niepodważalny kształt, każdemu przydzielona zostaje mocno poruszająca narracja, niektóre otrzymują nawet swoistą stylistyczną formę, niespodziewanie wypowiedziane zostają dialogiem, piosenką, wierszem. Ale Dorosłość nie byłaby aż tak przeszywająca, gdyby nie jej portretowy gest – to uderzające intensywnym smakiem ilustracje Lisy Aisato, stanowią idealne dopełnienie emocjonalnego stanu. To w nich wyczuwa się ból, smutek, przygnębienie i bezradność. To przez nie ukradkiem przemyka nadzieja.

Fascynująca podróż przez różne twarze dorosłości – podróż namacalnie sugestywna, szczera, przejmująca i esencjonalna. Linn Skåber ponownie wdziera się w otchłań ludzkiej wrażliwości, tym razem pełnoletniej i metrycznie doświadczonej prozą dnia – codzienności inspirowanej troskami i obficie nasączonej bólem, nasyconej też bezradnością i fetorem rozdzierającej samotności. Tu życie płynie spiesznie, niczym kolejne nakreślone scenariusze – każdy unikalny, każdy znamiennie muskający ramion dociekliwej wyobraźni. Każdy obdarowany próbą niesamowitej Lisy Aisato – to właśnie zjawiskowe ilustracje, zmyślnie dopełniają ekspresję tego zbioru.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Literackim

„NIE POZDRAWIAM, ETHAN” – WHITNEY G. | Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć!

„NIE POZDRAWIAM, ETHAN” – WHITNEY G. | Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć!

Miłość uwielbia zapach zgryźliwości. Wielokrotnie zdaje się być wręcz absurdalna lub nieprawdopodobna, rodzi się bowiem w oparach uszczypliwych kłótni, utrwalając tym samym kruchy wizerunek ludzkiej zajadłości. Nic dziwnego, w końcu życie pisze różne scenariusze i tak samo różnie obrazuje piękno najważniejszych uczuć – Nie pozdrawiam, Ethan to fabularna ekspozycja właśnie takich doznań. Tu emocje każą do siebie pisać, mimo iż fizykalnie czyhają dosłownie na wyciągnięcie sąsiedzkiej ręki. Po niesamowitej powieści Twój Carter, Whitney G. otwiera drzwi do drugiego tomu serii Sincerely Yours.

Ten scenariusz można uznać za oczywisty, czytelny i tym samym fabularnie spodziewany, a jednak nie przeszkadza to w delektowaniu się ujmującą relacją głównych bohaterów. Bo przecież to właśnie w długoletniej ironicznej znajomości, zaszyta zostaje nić tej przecudownej opowieści. Tu wszystko zaczyna się bardzo wcześnie, dokładnie w wieku siedmiu lat, gdy pełen entuzjazmu Ethan, ściera się z największym rozczarowaniem swojej małoletniej egzystencji – z nową sąsiadką, kolejną dziewczynką i do tego jeszcze własną rówieśniczką. Tak nawiązuje się zażyłość pełna słodkiego dziecięcego jadu, tak budzi się potrzeba pisemnego kontaktu – wieloletnia wymiana listów to dla wielu niecodzienny, może nawet archaiczny gest, ale nasączona aromatem spisywanych złośliwości, okazuje się atrybutem wyjątkowej więzi, w oczach zainteresowanych nadal niezdefiniowanej, w oczach odbiorcy filuternej i z pewnością przyjacielskiej. On sprawdza się w roli kampusowego samca alfa, Rachel natomiast zdaje się być niezdarna w próbach podejmowanych bliskości. Autorka oddaje tym kreacjom głos, dzięki czemu czytelnik może umiejętnie wkraść się do ich przemyśleń, rozpoznać intencje i nazwać błyskotliwie to, do czego ta dwójka potrzebuje nie tylko zapalczywych wzruszeń, ale też kilku wizualnie żarliwych scen. Tu intymność ukazana jest płomiennie, obrazowo i temperamentnie – wyczuwa się niej iskry prawdziwego pożądania. Ale najważniejsze jest to, co nieuchronnie klaruje się wewnątrz – przyjemne i burzliwe zarazem, niepozbawione także trudniejszych wspomnień.

Ależ ta historia fenomenalnie niesie się po wyobraźni! Przeurocza, soczysta i nadzwyczaj komfortowa – Nie pozdrawiam, Ethan to powieść osadzona zaczepnie w nurcie rozkosznego motywu enemies to lovers, to romans zagnieżdżony subtelnie w scenografii uczelnianych znajomości, w odczuciu czarujący, pikantny i rozbrajający. Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć – musi przepełnić się złośliwościami i nasycić pięknie inscenizowaną nienawiścią, musi wspólnie naszkicować portret własnych nieokiełznanych doznań. Whitney G. wkrada się w zmysły dojrzewających naocznie uczuć, zatapia też żądze w słodyczy upojnych chwil, nie zapomina jednak o gorzkiej stronie ludzkiego życia.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„MORELOWA KSIĘGARNIA” – ORESTA OSIJCZUK | Historia osadzona sugestywnie w szczelinie dziecięcej samotności!

„MORELOWA KSIĘGARNIA” – ORESTA OSIJCZUK | Historia osadzona sugestywnie w szczelinie dziecięcej samotności!

Dziecięca wyobraźnia mimowolnie nagina rzeczywistość. Nasycona delikatnie okruchami prawdy, często oszczędna w treściach politycznych i dogmatach społecznych, w swym kuluarowym przekazie, okazuje się nader przenikliwa, zmyślna i rozczulająca. W swej fascynującej opowieści, Oresta Osijczuk przedziera się właśnie przez myśli dojrzewającej chłopięcej wrażliwości, ledwie opierzonej, bo przecież dziewięcioletniej, a jednak doświadczonej niezrozumiałym przebiegiem własnej codzienności. Tu bolesna tęsknota staje się jedynie prologiem dla doszczętnie niespodziewanych zdarzeń.

Ta powieść nie ma panoramicznie szerokiej sceny, choć historycznie rozgrywa się w przestrzeni ponad stuletniej i wkrada się fabułą w trzy osobliwe płaszczyzny terytorialne. Wizualnie dominuje tu Ukraina – zobrazowana na tle jeszcze przedwojennym i zauważalnie małomiasteczkowym, ale odbiorca przemierza także tereny muśniętej tu Polski oraz ważnej dla rodzinnych wspomnień Francji. Przekraczając próg Morelowej księgarni, czytelnik zatapia się w narracji niezwyczajnej i poruszającej zarazem, prowadzonej bowiem oczami stęsknionego wyraźnie dziecka. Mychajło Faryniak snuje bieg wydarzeń autentycznymi w odczuciu emocjami, wyraźnie zaznaczając te momenty prozy życia, które rzutują na wizerunek jego kruchego dzieciństwa. Tym najbardziej traumatycznym epizodem, niezaprzeczalnie okazuje się bolesna rozłąka z matką – wymuszona szansą na lepszą przyszłość, a jednak mocno enigmatyczna i w perspektywie opuszczonego syna, z pewnością niezrozumiała. To właśnie w ten sposób młody chłopak naznaczony zostaje zmianą – sforsowany do zamieszkania z surową ciotką i nieco utopijnym wujkiem, właścicielem tytułowej księgarni, samotnie przemierza otchłań dojmującego smutku. Z czasem dociera do uznania narzuconej rutyny dnia, odkrywa piękne i nieobliczalne atrybuty przyjaźni, boleśnie doświadcza okrucieństwa wobec niewinności, gdzieś ukradkiem poznaje także smak zauroczenia. Tu wszystko wydaje się takie inne, nieprzeciętne, dostrzegalnie opatrzone głębią szukającą definicji. Tym bardziej, że ten zraniony chłopak, nie jest tu jedynym narratorem – ta ekspozycja niesie się także w słowach pewnego dorosłego bohatera, mężczyzny w kontakcie oschłego i jakby wycofanego, a jednak to w jego zagadkowym geście, zatuszowany zostaje właściwy kształt tej rozdzierającej opowieści.

Odczuwalnie kameralna, wstrząsająca i niepowtarzalna – intensywnie nasączona przejmującą młodzieńczą wrażliwością! Morelowa księgarnia to niecodzienna rodzinna fotografia – to historia osadzona sugestywnie w szczelinie dziecięcej samotności, zanurzona w tęsknocie i sentymentalnych wzruszeniach szkicowanej tu pięknie przyjaźni, a przy tym nieokiełznana, znamienna i enigmatyczna, z każdą krańcową stroną, plastycznie zmieniająca oblicze pierwotnych scen. Ten swoisty pamiętnik to nie tylko portret tożsamości zagubionej w chaosie brutalnej historii, to także fabularne wyznanie miłości – to właśnie w ten mocno refleksyjny sposób, Oresta Osijczuk deklaruje uczucia do ukraińskiej ziemi.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem MOVA

„MARRIAGE FOR ONE” – ELLA MAISE | Sportretowana charyzmą ludzkiej wrażliwości!

„MARRIAGE FOR ONE” – ELLA MAISE | Sportretowana charyzmą ludzkiej wrażliwości!

Małżeństwo to nie zawsze afirmacja zjawiskowych doznań. Czasami to jedynie sucha transakcja, nasączona chłodem i korzyścią dla co najmniej jednej z zaangażowanych stron. I właśnie taką relację buduje Ella Maise w urzekającej powieści Marriage for One. Tu wzajemna fascynacja pojawia się nieoczekiwanie, utrwalając osobliwy charakter coraz bardziej namiętnej znajomości. A wszystko w nurcie parszywej intrygi oraz w kanwie euforycznie zobrazowanego motywu grumpy & sunshine.

Czytelnik z przyjemnością zatraca się w ujmującym klimacie tej historii, z łatwością wyczuwa w niej aurę komediowej czułości, szczyptę przeszywającego dramatu, a także charakterne gesty promiennego romansu. Autorka świadomie oddaje narrację swoim bohaterom, pozwalając im naprzemiennie relacjonować bieg wydarzeń – to w ich wrażliwościach zakorzeniona zostaje zajmująca nić fabularna. Fundamentem okazuje się tu szorstka propozycja – naznaczona aroganckim wyrazem twarzy, beznamiętna w sformułowanej treści, wizualnie naznaczona jawną zachłannością. Bo przecież Jack to rasowy przykład bogatego gbura – nonszalanckiego i obcesowego w kontakcie międzyludzkim, w bliższej rozmowie wręcz uszczypliwego. To zupełne przeciwieństwo Rose – ta kobieta ma w sobie dużo łagodności, dostrzegalnie angażuje się w otwarcie upragnionej kawiarni, sumiennie próbuje też złapać uśmiech na twarzy świeżo nabytego męża. Relacja tej dwójki absorbuje różne zmysły, z czasem staje się coraz bardziej żywa, prawdziwa, autentyczna. I wymaga wsparcia, gdy na drodze szczęścia, nieoczekiwanie pojawia się głucha niepewność o przyszłość. Te momenty poruszają i mocno niepokoją, z pewnością tworzą barwę dla kruchości ludzkiego życia. I to w ich żniwie zaszyta zostaje samokontrola dla intymnych wrażeń. W nieustannie przywoływanej żarliwości, sceny erotyczne zdają się nieuniknione, a jednak trzeba na nie cierpliwie poczekać. W swym opisie okazują się mało satysfakcjonujące, w niektórych słowach wręcz nieestetyczne, jakby spisane innym językiem, niż pozostałe fragmenty opowieści. Nadal jednak stanowią potrzebne dopełnienie założonego kształtu.

Komfortowa, czarująca i zabawna – sportretowana charyzmą ludzkiej wrażliwości! Marriage for One to historia nakreślona smakiem rozkosznej komedii romantycznej, doprawiona nutą dramatycznych wzruszeń, jednocześnie ubarwiona pikanterią potrzebnej namiętności. I chociaż zbliżenia potraktowane są tu mało finezyjnie, stylistycznie wręcz pozbawione jakiejkolwiek zmysłowości, okazują się nieuchronną wisienką na fabularnym torcie. Ella Maise intencjonalnie uderza w mocno elastyczny motyw zaaranżowanego małżeństwa – to w nim zataja nikczemne kłamstwo i to w jego pokłosiu zmyślnie zasiewa ziarno rozczulających doznań.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Znak

„KULT” – CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Znakomita próba rytualnego kryminału!

„KULT” – CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Znakomita próba rytualnego kryminału!

Uprowadzenie dziecka to niewątpliwie jeden z najbardziej elastycznych motywów literackich. Bo przecież niewinność łatwo wykorzystać do niecnych działań, jeszcze łatwiej omamić, umyślnie szkicując w głowie niebezpieczne wzorce. Camilla Läckberg i Henrik Fexeus eksplorują właśnie jedną z wymienionych wyżej możliwości – świadomie przedzierają się przez emocje związane z kidnapingiem, aby w jego tragicznych konsekwencjach, poszukać miejsca dla rytualnych gestów. Kult zdaje się być odczuwalnie jeszcze bardziej mroczny i bezwzględny, niż rozpoczynający serię Mentalista.

A wszystko w przestrzeni wizualnie dużej, zauważalnie naładowanej obszerną treścią kryminalną – ten tytuł to bowiem prawie siedemset stron tajemniczej i z pewnością mocno zawiłej intrygi. Duet szwedzkich autorów stawia na narrację mieszaną, eksponując naprzemiennie perspektywę różnych bohaterów zaangażowanych w zagadkową sprawę, niektórym nawet świadomie oddając głos. Czytelnik przyjmuje taką formę z żywym entuzjazmem, zaaferowany doskonale wie, że pozwoli mu ona zbudować kompletny obraz detalicznego w zarysie śledztwa. Tu od początku wymagana jest pełna koncentracja, przydatna jest także czujność oraz umiejętność szybkiego łączenia faktów, pomocna może okazać się również znajomość samych bohaterów – nadal intensywnie zanurzonych w swoistych niecodziennych natręctwach. Mina każdego dnia ściera się z obsesyjną potrzebą czystości i zdaje się być w tej panicznej walce życiowo przegrana, ale strach o córkę zmusza kobietę do nagięcia własnej strefy komfortu. Vincent natomiast permanentnie zagubiony jest w świecie własnych myśli, nieprzerwanie szuka ukojenia w liczbowych kompilacjach, niezmiennie walczy też z fobią przed zamkniętymi pomieszczeniami. Tu zbrodnia celowo ograbiona jest z przypadkowości, każde morderstwo ma swoje unikalne miejsce, każde ma swój wyznaczony czas i przypisaną sobie motywację – każde staje się elementem rytualnego obrzędu. To właśnie w ten sposób działa sekta i w ten sposób fabularnie przedstawiona zostaje naiwność człowieka – często osłabiona przykrościami dnia, złapana w scenie głuchej bezradności, szukająca wsparcia tam, gdzie ukradkiem czai się moralna ciemność.

Znakomita próba rytualnego kryminału! Powieść dopracowana w każdym fabularnym akcie – zakorzeniona głęboko w gestach ludzkiej wrażliwości, tajemnicza, zawiesista i ekscytująca! Camilla Läckberg i Henrik Fexeus ponownie inicjują wyśmienity duet śledczy, aby w twistach natrętnie upominających się lęków, zarzucić sieć bezwzględnej intrygi – tu dziecięca naiwność nieuchronnie wpada w sidła zaślepionego zła, a czas okazuje się znamiennym wrogiem. Kult to nie tylko mroczna kontynuacja mistrzowskiego Mentalisty, to także szaleństwo przerażąjących doznań – historia w każdej scenie zagadkowa, obsesyjna i nieobliczalna.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„SPOTKAMY SIĘ POD DRZEWEM OMBU” – SANTA MONTEFIORE | Pamiętnik swoistej miłości zakorzenionej na argentyńskiej pampie!

„SPOTKAMY SIĘ POD DRZEWEM OMBU” – SANTA MONTEFIORE | Pamiętnik swoistej miłości zakorzenionej na argentyńskiej pampie!

Miłość nie wybiera łatwych dróg. Nierzadko zmuszona jest tarzać się w niechcianych tajemnicach, aby pod osłoną czarnej nocy, uszczknąć dla siebie odrobinę wspólnej radości. Bo nie zawsze wypada. Nie zawsze można uciec przyjętym konwenansom. Nie zawsze ma się wsparcie wśród najbliższych. Czasami trzeba zebrać smutek do kalendarza wspomnień i w jego pokłosiu utorować sobie ścieżkę do nowej, nawet jeśli mniejszej przyjemności. I właśnie taki scenariusz buduje Santa Montefiore w niezwykle poruszającej powieści Spotkamy się pod drzewem ombu.

Ta historia mieści w sobie tak wiele... To przecież prawie siedemset stron fabularnego życia. Czytelnik przemierza argentyńską pampę z dostrzegalną łagodnością, ewidentnie potrzebuje chwili, aby dokładnie zapoznać się z twarzami nakreślonej tu sumiennie rodziny Solanas. Tu każdy zdefiniowany zostaje zarysem upływających lat, każdy ma przypisane intencje i nie pozostaje wobec nich dłużny. Autorka prowadzi opowieść w różnych ramach czasowych, wizualizując temperament Sofii od beztroskiego okresu dzieciństwa, poprzez mocno zbuntowany wiek nastoletni, aż po okres wstępnej dorosłości, kiedy w sercu bohaterki nawiązuje się najważniejsze z uczuć. To właśnie zakazana namiętność – zmysłowo zobrazowany tu romans z kuzynem – staje się źródłem rodzinnej niezgody. Nieuchronnie okazuje się także urzekającym portretem młodości, który siłą bezdusznych obyczajów, nie ma prawa przetrwać. Ta intymność zostaje przerwana nadzwyczaj gwałtownie, na dwadzieścia lat trafia do otchłani rozczulających wspomnień, przypominając o sobie nieustannie w ferworze nowych europejskich znajomości. Wymuszona rozłąka osadzona zostaje w myślach ludzkiego uprzedzenia, nadszarpnięta zostaje też gestem przeszywającej nieszczerości. Odbiorca płynie z nurtem kreowanych wzruszeń, sukcesywnie pogrąża się w refleksji, gdzieś ukradkiem wierzy, że ta bliskość znajdzie jeszcze właściwe ujście, z żywym zainteresowaniem przygląda się zatem scenom powrotu do domu – powrotu narzuconego tragiczną wiadomością. Gdzieś w przestworzach uroczo kreślonego tła, zachwyca się także przeszłością nieco zdystansowanej matki Sofii – niesamowitej Anny Melody, która w imię rychłych doznań, wykazała się ogromną odwagą.

Fascynująca, zmysłowa, nieprzeciętna – podróż pełna zdumiewających wzruszeń! Santa Montefiore wkrada się w dojrzewającą przestrzeń namiętności zakazanej – tworzy tym samym historię piękną, poruszającą i bolesną zarazem, skażoną surowo konwenansami ludzkiego życia. Tytułowe drzewo ombe to pamiętnik swoistej miłości zakorzenionej na argentyńskiej pampie – to metafora szczerości doznań, to także niecodzienny zapis intymnych wspomnień oraz fabularna nadzieja na zdefiniowanie upragnionej tożsamości. Powieść niezwykle nastrojowa, refleksyjna i niespodziewana!
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger