„JEDYNA NA ŚWIECIE” –  AGATA PRZYBYŁEK | Uzależnia nutą porządnej refleksji!

„JEDYNA NA ŚWIECIE” – AGATA PRZYBYŁEK | Uzależnia nutą porządnej refleksji!

Przeszłość lubi o sobie przypominać. Często nieproszona wdziera się w zaułki pamięci i celowo drażni najczulsze struny. Pogłębia poziom doświadczeń, przywołuje bolesne emocje i brutalnie targa ludzką duszą. Nie daje spać, nie otwiera też drzwi do uśmiechu dnia. Czasami jedynym wyjściem okazuje się ucieczka w nową rzeczywistość. I właśnie taką bohaterkę przedstawia Agata Przybyłek w powieści Jedyna na świecie – książce stanowiącej trzeci już tom serii W tajemnicy.

Ta historia od początku przedstawiona jest naprzemiennie z dwóch perspektyw. Z jednej strony odbiorca poznaje młodą Maję, która decydując się na pracę animatorki w nadmorskim hotelu, rozpoczyna nowy rozdział życia, a jednocześnie towarzyszy działaniom Damiana, który podejmując się wymarzonej roli detektywa, angażuje się w prywatne poszukiwanie własnej siostry. Agnieszka znikła bez słowa wyjaśnienia, pozostawiając bliskim jedynie bagaż niespodziewanych zmartwień. Tak ukształtowana fabuła mimowolnie przybiera formę tajemnicy, niewątpliwie budzi aktywne zainteresowanie i zwyczajną chęć zrozumienia sekwencji pozostałych zdarzeń. I choć zawarta tu zagadka zdaje się być niemal oczywista w łatwym rozpoznaniu, to w żaden sposób nie wpływa to na poziom ogólnej satysfakcji z lektury. Ta bowiem przychodzi mimowolnie, uzbrajając odbiorcę w zaskakująco bogaty materiał do iście głębokich przemyśleń.

Autorka świadomie akcentuje refleksyjny charakter tej powieści. Życie w cieniu rodzinnej tragedii, narzucona przez rodziców izolacja społeczna, brak więzi, akceptacji i potrzebnego wsparcia, a do tego przerażająca krzywda – to właśnie te obszary wyeksponowane są najbardziej i to one wyraźnie składają się na obraz miażdżącej serce samotności. Nie ma zatem wątpliwości, że to ludzkie emocje wskazują główny kierunek tej historii. Nie brakuje tu także piękna najważniejszego z uczuć – miłość pojawia się nieoczekiwanie, zrodzona w efekcie trudnych wspomnień, żywiołowo szuka własnej definicji. I znajduje ją zaskakująco szybko, może nawet zbyt raptownie jak na poziom przeżytej traumy, po prostu nadal w zgodzie z nieposkromionym szaleństwem młodości.

Zadziwiająco ciepła historia! Uformowana na bazie traumatycznych wydarzeń z przeszłości, uzależnia nutą porządnej refleksji, zadziwia delikatną nutą zagadkowości i wreszcie urzeka lekkością, z jaką odczuwalnie została napisana. Jedyna na świecie to książka niebywale bogata w wartości społeczno-rodzinne, fabularnie nasączona bolesną samotnością i jednocześnie otulona magią rodzącej się niepewnie miłości. I chociaż jest to trzecia już część serii, bez wahania można odkryć jej samodzielny smak – dla mnie okazała się nadzwyczaj angażującą lekturą.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.
„MŁODOŚĆ. WYZNANIA NASTOLATKÓW” –  LINN SKÅBER | Zachwyca nieobliczalną wrażliwością słów!

„MŁODOŚĆ. WYZNANIA NASTOLATKÓW” – LINN SKÅBER | Zachwyca nieobliczalną wrażliwością słów!

Najczęściej jest barwna, szalona i nieco zagadkowa, często jednak okazuje się nieznośna, pokręcona i wymagająca, w odczuciu może wręcz trudna i nierozważna. Zazwyczaj pojawia się niezapowiedziana, celowo kradnie dziecięcą beztroskę i zaczyna świadomie panoszyć się po świecie młodego człowieka. Nastoletnia młodość zawsze zaskakuje, staje się dziwnym doświadczeniem, którego nie da się wymazać. Nie da się też pominąć. I właśnie młodzieńcze życie stanowi fundament książki Młodość. Wyznania nastolatków – książki zachwycającej nie tylko słowem, ale też pięknie dobranymi ilustracjami.

Linn Skåber robi coś wyjątkowego – oddaje głos młodemu pokoleniu, prezentując odbiorcy niesamowity zbiór trzydziestu jeden krótkich opowiadań, nieprzypadkowych treści, które stanowią odzwierciedlenie rozmów autorki z nastolatkami, często zagubionymi duszami, nieuchronnie szukającymi zrozumienia dla wkradającej się w ich serca dojrzałości. Nie są to łatwe historie, wyraźnie otulone są intymnością, bólem oraz złożonością procesu dorastania, stają się też przejmującą sekwencją myśli, która pozwala dostrzec tak trudne tematy, jak niełatwe relacje z rodzicami, nieuleczalna choroba, czy strata bliskich, ale też wstydliwe poszukiwanie tożsamości, nieprzyjemna walka o akceptację rówieśników, różne odcienie przyjaźni, rodząca się niespodziewanie miłość i związane z nią odkrywanie własnej seksualności. Fabularna różnorodność fascynuje i daje do myślenia, ale też uświadamia, jak bardzo treściwe i dojrzałe mogą być przeżycia młodego człowieka.

Pisząc o Młodości, nie można zapomnieć o jej nieodzownej części, jaką bez wątpienia są ilustracje Lisy Aisato – zjawiskowe, ujmujące i nieco melancholijne pod kątem wizualnym, ale przede wszystkim niebywale przekonujące, prawdziwe, idealnie wyrażające ekspresję młodzieńczych uczuć. W połączeniu z przytoczonymi historiami, stają się nadzwyczaj barwną i zaskakująco treściwą wizualizacją nastoletnich potrzeb, marzeń, tęsknot, ale też pozornie zwykłych codziennych przemyśleń. Przybierają zatem formę nośnika największych emocji, wyraźnie skupiając się na tych najbardziej parszywych, jak chociażby destrukcyjna samotność, dojmujący wstyd, czy też mocno zaakcentowana tu wrażliwość na bodźce zbyt brutalnej rzeczywistości. Naprawdę trudno o bardziej wymowny przekaz.

Zjawiskowa książka! Zachwyca nieobliczalną wrażliwością słów, rozczula głębią nastoletnich emocji, definiuje często niewypowiedziane myśli. Wypełniona ekspresją melancholijnych ilustracji Lisy Aisato, staje się nie tylko pięknym przekazem, ale przede wszystkim fascynującym, ponadczasowym i absolutnie wymownym portretem dojrzewania. Młodość Linn Skåber to nic innego, jak wyrażona głosem autentycznych nastolatków kompozycja zmysłów, doświadczeń oraz potrzeb dorastającego człowieka. Książka obowiązkowa dla każdego miłośnika uczuć.
_____
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Literackim.

„KATHARSIS” –  MACIEJ SIEMBIEDA | Wielowymiarowa, zaskakująca, momentami wręcz niebezpieczna

„KATHARSIS” – MACIEJ SIEMBIEDA | Wielowymiarowa, zaskakująca, momentami wręcz niebezpieczna

Katharsis. Z greckiego oczyszczenie, wyzwolenie z lęku lub rozładowanie silnych uczuć w wyniku głębokiego przeżycia, może też tłumionego długo napięcia. Słowo to zdaje się być bardzo enigmatyczne w odniesieniu do ludzkiego życia, ale dzięki najnowszej powieści Macieja Siembiedy, przybiera zaskakująco bogatą definicję – staje się niemal fabularnym celem, niewyrażanym w słowach, nieujawnianym też w czynach, ale wyraźnie kształtującym się w ludzkich emocjach.

Ta historia niewątpliwie wymaga dużo od czytelnika. Tu nie ma miejsca na przelotne spojrzenia i drobne zarysy postaci – tu potrzebne jest stuprocentowe zaangażowanie, może nawet przeżycie tej przygody wraz z jej swoistymi kreacjami. Katharsis to nic innego jak wielopokoleniowa saga, której greckie fundamenty, nieoczekiwanie unoszą się na polskiej ziemi. Autor ponownie udowadnia, że potrafi wiarygodnie łączyć fikcję literacką z faktami historycznymi, oddając czytelnikowi smak czystej przyjemności z lektury. Na łamach jednej sceny spotykają się bohater greckiej partyzantki oraz pałający się przemytem król czarnego rynku z Gdyni – pozornie różne środowiska i pozornie różne osobowości, a jednak los komponuje im wzajemną rzeczywistość. Tak zaczynają się zdarzenia owiane dużą dozą tajemnicy, bez dwóch zdań niebezpieczne, stające się wręcz zalążkiem prawdziwej tragedii.

Fabularnie dużo się tu dzieje, trzeba zatem intensywnie obserwować kolejne epizody, przyglądać się bohaterom i odpowiednio analizować ich zachowania – tak, aby przypadkiem nie pominąć ważnego szczegółu. Tak duży nakład zdarzeń mimowolnie przekłada się na barwę ludzkich emocji. Nie ma bowiem wątpliwości, że jest to przede wszystkim opowieść o ludziach, ich bolesnych przeżyciach, trapiących duszę wizji i szalonych uczuciach, ale też o konsekwentnym poszukiwaniu własnej tożsamości. Autor świadomie prowadzi odbiorcę śladem wielopokoleniowej intrygi, ukazuje tym samym zawiłość ludzkiego losu, jego różne perspektywy, w tym wyróżniające się tu brawurę i nieprzewidywalność.

Fascynująca historia na pograniczu powieści historycznej, dramatu oraz misternie poprowadzonej sensacji. Książka absolutnie intrygująca, świetnie rozplanowana, w odczuciu niemal ponadczasowa. Katharsis to niezwykle skrupulatny portret ludzkiego życia, fabularnie obrazujący gorycz trudnych decyzji i jednocześnie kreślący podgniły smak ich bolesnych konsekwencji. To także refleksyjna podróż przez różne odcienie moralności, opowieść o poszukiwaniu siebie i własnej tożsamości – wielowymiarowa, zaskakująca, momentami wręcz niebezpieczna. Z pewnością uzależniająca.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Agora.

„GABINET LUSTER” –  PRZEMYSŁAW ŻARSKI | Fenomenalnie zakręcony thriller!

„GABINET LUSTER” – PRZEMYSŁAW ŻARSKI | Fenomenalnie zakręcony thriller!

Dzieciństwo często determinuje wygląd dorosłego życia. Tworzy niepisaną instrukcję, pozwalającą zawzięcie realizować nowe cele i dążyć do spełniania marzeń, ale przeciążone złymi doświadczeniami, może stanowić emocjonalny balast, który zamiast potrzebnej codziennie motywacji, dostarcza jedynie frustracji i mimowolnie staje się źródłem życiowych nieszczęść. To właśnie taką bohaterkę przedstawia Przemysław Żarski w swojej nowej książce Gabinet luster – powieści nie tylko intrygującej i pełnej elementów zaskoczenia, ale przede wszystkim dobrze przemyślanej.

Zaginięcie to jeden z najbardziej rozchwytywanych motywów literackich – w tym przypadku okazuje się zalążkiem świetnie opracowanej intrygi, która daje odbiorcy niesamowitą szansę na analizę fabuły z dwóch różnych perspektyw. Z jednej strony czytelnik podąża śladem bieżących scen, przygląda się pozornie oczywistym, choć w gruncie rzeczy tajemniczym zachowaniom głównej bohaterki, a jednocześnie wraca do wydarzeń sprzed dwudziestu lat, stając się niemym obserwatorem zdarzeń z udziałem jej zaginionego wówczas brata. Ta historia od początku wydaje się mocno enigmatyczna i mało szablonowa, nieuchronnie też skłania do regularnego tworzenia własnych wizji. Autor rewelacyjnie manipuluje czytelnikiem, do końca nie pozwala rozszyfrować intencji poszczególnych bohaterów, celowo dzieli się jedynie fragmentami informacji.

Intryga bez dwóch zdań budzi żywe zainteresowanie, ale trzeba napisać jasno – to nie jest thriller o podłożu sensacyjnym, fabuła wyraźnie osnuta jest wokół dramatu rodzinnego i to on stanowi tu najbardziej ciążące brzemię. Brak potrzebnej bliskości, trudne relacje, przemoc fizyczna, uzależnienie i wreszcie samo zaginięcie, które okazuje się nie tylko początkiem traumy, ale przede wszystkim zalążkiem bolesnej, wręcz dojmującej samotności. I to właśnie ta emocjonalna izolacja, zdaje się być najważniejszym elementem fabularnym. Sama akcja w odczuciu jest raczej nieśpieszna, autor wyraźnie skupia się na toksycznym dzieciństwie bohaterów oraz jego niszczącym wpływie na dalszy rozwój młodego człowieka.

Nadzwyczaj frapująca historia! Przerażająco dobrze napisana, nieoczywista pod kątem intrygi, a przy tym niezwykle przekonująca. Gabinet luster to szalenie wciągający thriller o charakterze stricte dramatycznym, fenomenalnie zakręcony, bez dwóch zdań zaskakujący. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Przemysława Żarskiego, ale z pewnością nie ostatnie. Mocno zajmująca książka, ugruntowana na kanwie destrukcyjnych źródeł przeszywającej samotności.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„O JEDNO CIĘ PROSZĘ” –  LAURA DAVE | Zaskakująco ciepły thriller obyczajowy!

„O JEDNO CIĘ PROSZĘ” – LAURA DAVE | Zaskakująco ciepły thriller obyczajowy!

Prawdopodobnie każdy skrywa jakąś tajemnicę. Zazwyczaj mało istotną drobnostkę, wstydliwe wspomnienie lub niechlubny błąd z czasów młodości. Czasami jednak sekret okazuje się znacznie większy i poważniejszy, w niektórych sytuacjach może nawet niebezpieczny. I właśnie taką zagadką okazuje się mąż głównej bohaterki powieści O jedno cię proszę Laury Dave – niewątpliwego bestsellera New York Timesa, do którego prawa wykupiły już wydawnictwa z 32 krajów.

Tam, gdzie pojawia się słowo tajemnica, tam zawsze pojawia się zainteresowanie ze strony czytelnika. W tym przypadku niewiadomą okazuje się dawne życie Owena – męża Hannah, która nieoczekiwane musi zapewnić bezpieczeństwo jego nastoletniej córce. Nie wie przed czym i dlaczego, tym bardziej nie ma pojęcia, jak tego dokonać. Ale wie jedno – nie odpuści, dopóki nie pozna prawdy i nie dowie się, dlaczego jej ukochany znikł, zostawiając córce ogromną sumę pieniędzy, a jej samej kartkę ze skromną, aczkolwiek ważną instrukcją: „Chroń ją!”. Ogromnym atutem okazuje się tu narracja pierwszoosobowa, dzięki której odbiorca ma nie tylko możliwość utożsamić się Hannah oraz zgrać z jej ciepłymi myślami, ale też jawnie uczestniczyć w akcji fabularnej. Autorka świadomie bowiem wrzuca czytelnika w bieg wydarzeń, angażuje go do aktywnego udziału w śledztwie prowadzonym nieoficjalnie przez obie bohaterki i regularnie dostarczając nowych informacji, pozwala mu snuć rozmaite domysły. To właśnie odkrywanie kolejnych elementów układanki, przynosi tutaj najwięcej satysfakcji.

Niełatwo się od tej historii oderwać, ale trzeba zaznaczyć jasno – to nie jest książka o podłożu stricte sensacyjnym, nie ma tu krwawych mordów oraz iście dantejskich scen, w zamian Laura Dave pochyla się nad psychologią postaci oraz rodziną, zwraca szczególną uwagę na trud relacji macochy z przybraną córką, która wyraźnie wymaga wzajemnego docierania, sukcesywnie też przywołuje wspomnienia z Owenem, pozwalając czytelnikowi szkicować własny obraz zaginionego mężczyzny. To właśnie więzi rodzinne wychylają się tu na pierwszy plan i to one sprawiają, że powieść ta w oczach czytelnika, przybiera mocno obyczajową formę. Ten zabieg pozwala odbiorcy na pełną analizę osobowości i umożliwia decyzję, komu w tym spektaklu warto zaufać.

Urzekająca historia o mocno dramatycznym podłożu! Nadzwyczaj delikatna, intrygująca i bez wątpienia nieodkładalna! O jedno cię proszę to przede wszystkim zaskakująco ciepły thriller obyczajowy, książka wyraźnie nastawiona na sukcesywne odkrywanie tajemnic, budowę potrzebnego zaufania oraz głębokie więzi rodzinne. Laura Dave oddaje głos głównej bohaterce, aby tym samym umożliwić czytelnikowi świadomy obraz zdarzeń, pozwala mu zatem aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach i regularnie kształtować własną wizję fabularną. Świetna powieść, którą po prostu warto poznać.
_____
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Marginesy.
„SKRZYDŁA I KOŚCI” –  JOANNA PAWŁUSIÓW | Świetnie skrojony thriller o charakterze rodzinno-obyczajowym

„SKRZYDŁA I KOŚCI” – JOANNA PAWŁUSIÓW | Świetnie skrojony thriller o charakterze rodzinno-obyczajowym

Ucieczka często uznawana jest za najlepsze rozwiązanie. Nierzadko pozwala zdystansować się od parszywych wspomnień i tym samym daje szansę na budowę nowej codzienności. Nie zawsze jednak odgania wszystkie smutki, nie zawsze też okazuje się mniejszym złem. Czasami dzieje się wręcz odwrotnie i pozornie zwykła przeprowadzka, staje się zalążkiem prawdziwego dramatu. I właśnie taka sytuacja okazuje się fundamentem powieści Skrzydła i kości Joanny Pawłusiów – mocno enigmatycznego thrillera o zauważalnie obyczajowym charakterze.

Ta historia to przede wszystkim klimat małej zamkniętej społeczności – nieco pochmurny w odczuciu, pełen niedopowiedzeń, społecznie mętny i nieprzenikniony. Każdy ma tu ściśle wyznaczoną rolę i doborowo sprawdza się w jej realizacji. Mieszkańcy Malumic stają się marionetkami, świadomie prowadzonymi zaułkami stworzonymi przez wyobraźnię polskiej autorki. Kolejne sceny wyraźnie owiane są dozą tajemnicy, niejednokrotnie więc zaskakują lub potwierdzają obrane w myślach czarne scenariusze. Tu nie ma idealnych bohaterów – każdy bowiem prezentuje swoje słabości, popełnia życiowe błędy lub celowo wychyla się poza ramy utartej moralności. To właśnie ludzie oraz ich sekrety tworzą poważne ogniwa tej intrygi fabularnej.

Sama zbrodnia nie przeraża formą, dostrzegalnie obdarta jest z makabrycznych opisów, autorka skupia się przede wszystkim na konsekwencjach czynu, jasno pokazując, jak dalece ten potrafi zmienić bieg rodzinnego życia. Utrwala też obraz trudu i poświęcenia włożonych w ochronę najbliższych. I chociaż akty kryminalne wyraźnie gruntują tu bieg wydarzeń, to właśnie warstwa obyczajowo-dramatyczna, zdaje się być najważniejsza. To ona budzi zainteresowanie czytelnika i to ona rodzi największe emocje – po prostu intryguje. I tego efektu nie narusza nawet zbyt udziwnione, może nawet surrealne zakończenie, które z pewnością można uznać za polemiczne.

Niecodzienna książka. Niezwykle obrazowa w treści, bez wątpienia wciągająca, momentami wręcz jawnie zaskakująca i szalona. Skrzydła i kości to przede wszystkim świetnie skrojony thriller o charakterze rodzinno-obyczajowym, historia niebywale intrygująca, ale też dobitnie portretująca konsekwencje dokonanej zbrodni. W pamięci najbardziej zapada zbudowany tu klimat małej społeczności – w odczuciu szczelnie zamkniętej, nieprzeniknionej i pełnej sukcesywnie odkrywanych tajemnic. Naprawdę warto poczuć smak tych wydarzeń.
_____
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym.

„A MIĘDZY NAMI WSPOMNIENIA” –  GABRIELA GARGAŚ | Łzy płyną mimowolnie, jawnie obrazując głębię tej powieści.

„A MIĘDZY NAMI WSPOMNIENIA” – GABRIELA GARGAŚ | Łzy płyną mimowolnie, jawnie obrazując głębię tej powieści.

Trudno o bardziej bolesne przeżycie niż śmierć najbliższej nam osoby. Życie nieuchronnie zmienia się w niechcianą żałobę, niejednokrotnie obarcza winą, zdaje się być wybrakowane, z pewnością pozbawione dalszego sensu. Nie pozwala też na codzienne radości, jedynie ślepo podąża ścieżką mało przyjemnej wegetacji. Właśnie tak paskudne emocje drzemią w bohaterce wznowionej właśnie powieści A między nami wspomnienia Gabrieli Gargaś – książki nie tylko dramatycznej w treści uczuć, ale przede wszystkim mocno życiowej i sentymentalnej.

Naprawdę trudno o bardziej poruszającą historię. Niedojrzała miłość, samotne macierzyństwo i wreszcie rozdzierająca serce strata – Ada wyraźnie topi się w przeszywającym dramacie własnego życia i niesłusznie obarcza się winą za zdarzenie, którego nikt nie mógł przewidzieć. Mimo młodego wieku, zamyka się w tęsknocie i koszmarnym cierpieniu. Wyjazd do nieco zdystansowanej babci Marysi staje się dla kobiety nadzwyczaj cennym doświadczeniem, okazuje się też szansą na przeprocesowanie krzywdy i zamknięcie dojmującego rozdziału. Starsza pani zabiera wnuczkę do świata własnej młodości, tym samym wraca do ponurej rzeczywistości wojennej, aby ponownie zmierzyć się ze smakiem brutalnie zakazanej miłości.

Historia babci skrywa w sobie największe uczucia, okazuje się też pouczającym akcentem całej powieści – jasno bowiem pokazuje, jak łatwo jest zaszufladkować ludzi i skazać ich na łatkę ogólnego potępienia, bez jakiejkolwiek próby poznania ich realnych uczuć, pragnień i intencji. Autorce świetnie udało się wypracować wiarygodne emocje, to dzięki nim czytelnik tak głęboko angażuje się w kiełkującą między bohaterami miłość, z wyraźnym wzruszeniem podgląda ich nieśmiałe gesty i dwuznaczne spojrzenia. Równie boleśnie przeżywa trud tej relacji, niezgodnej z wojennymi normami społecznymi i obowiązującymi wówczas zasadami, oficjalnie wręcz zakazanej. Smutek, gorycz, bezradność – to właśnie te uczucia dotykają najbardziej. I z każdą kolejną sceną zdają się być coraz bardziej dotkliwe i okrutne, może nawet miażdżące.

Książka na wskroś przejmująca i sentymentalna! Niewątpliwie smutna, dojmująca i bolesna w treści przedstawionych zdarzeń, a jednocześnie zaskakująco autentyczna, otwierająca oczy, pozwalająca zmierzyć się z najtrudniejszymi emocjami. To także poruszająca podróż przez zatrważającą codzienność wojenną, w której niespodziewanie rodzi się zakazane uczucie. Piękno tej miłości staje się rozdzierającym serce drogowskazem życia – rodzinną wskazówką, pozwalającą zamknąć rozdział najbardziej traumatycznych wspomnień. Łzy płyną mimowolnie, jawnie obrazując głębię tej powieści.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„ECHO MAN” –  SAM HOLLAND | Ten scenariusz ocieka brudem i wyraźnie nasiąknięty jest ludzką krwią!

„ECHO MAN” – SAM HOLLAND | Ten scenariusz ocieka brudem i wyraźnie nasiąknięty jest ludzką krwią!

Zamordował dziesięć osób, w tym członków własnej rodziny. W odrażający sposób bezcześcił zwłoki, zaspokajając własne nekrofilskie żądze. Zatrważał nabrzmiałym poziomem agresji, wyrachowaniem i bezwzględnym okrucieństwem. Edmund Kemper – jeden z najbardziej przerażających morderców i nekrofili świata – fabularnie okazuje się jednym z kilku wzorców dla równie parszywego naśladowcy, którego w niezwykle wiarygodny sposób wykreowała debiutująca na rynku powieściowym, Sam Holland. Echo Man właśnie zaczyna swoje makabryczne przedstawienie.

To nie jest lekki kryminał. Autorka wyraźnie stawia na mrożące krew w żyłach sceny, każe wręcz naocznie uczestniczyć w odurzającym akcie torturowania oraz mordowania kolejnych ofiar. Budzące grozę opisy nie są może tak bestialskie jak chociażby u wodzącego prym w szaleństwie zbrodni Chrisa Cartera, ale bez dwóch zdań napawają trwogą i jawnie przeszywają serce. Dużo tu obrazów nasiąkniętych ludzką krwią, jeszcze więcej miażdżącego bólu i przenikliwego poczucia niepokoju, ale też ekscytujące nawiązania do realnych zbrodni, popełnionych przez najsłynniejszych seryjnych morderców. Peter Sutcliffe, Jeffrey Dahmer, czy też Ed Kemper – to niektórzy z przestępców, których niechlubne dzieła, stają się fabularną bazą dla przedstawionej intrygi kryminalnej.

Sam Holland nie szczędzi odbiorcy, nie daje mu też chwili na choćby krótki odpoczynek, świadomie pozbawia go też szansy na głębszą analizę własnych myśli – akcja mknie odczuwalnie szybko, a ofiar cały czas przybywa. Dużo tu dzieje się na polu śledczym, nie ma natomiast możliwości obszernego wgryzienia się w psychologię postaci – autorka celowo okraja życie osobiste bohaterów, temperuje też zbędne emocje, skupia się jedynie na bazowych uczuciach, ściśle powiązanych z prowadzoną sprawą. W zamian nieustannie kreuje odczuwalny stan niejasności oraz wszechogarniający lęk, które w połączeniu mają jedno konkretne zadanie – wyzwolić zmysły i bezwzględnie pouszyć wyobraźnię czytelnika.

Fabularne szaleństwo otulone smakiem brutalnych doznań kryminalnych! Natłok przerażających scen, odczuwalna niepewność zdarzeń i paraliżujący strach – to moje pierwsze skojarzenia z lekturą głośnego Echo Mana. Ten scenariusz ocieka brudem i wyraźnie nasiąknięty jest ludzką krwią, natomiast liczne nawiązania do zbrodni popełnionych przez najsłynniejszych seryjnych morderców, przekuwają proces intrygi w jawną fascynację zbrodnią. Ta książka nieprzypadkowo sprawia tak mocne wrażenie.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MUZA.

„SIEDEM LAT CIEMNOŚCI” –  JEONG YOU JEONG | Nieprzeciętny thriller nasączony smakiem odurzającej potrzeby zemsty!

„SIEDEM LAT CIEMNOŚCI” – JEONG YOU JEONG | Nieprzeciętny thriller nasączony smakiem odurzającej potrzeby zemsty!

Przeznaczenie. Słowo, które w treści nie podpowiada nic, a jednak często okazuje się najłatwiejszym wyjaśnieniem. Niekoniecznie zrozumiałym, logicznym i oczekiwanym, może nawet dziwnie wyzutym z pierwotnych cech ludzkiej empatii, a jednak regularnie mającym miejsce. I właśnie to określenie najlepiej definiuje tajemnicze wydarzenia, tworzące oś fabularną thrillera Siedem lat ciemności autorstwa Jeong You Jeong – książki nadzwyczaj osobliwej, angażującej, z pewnością mocno przyciągającej uwagę.

Fabuła celowo pozbawiona jest klasycznego przebiegu intrygi kryminalnej – czytelnik od początku zna bowiem finał, nie ma jednak pojęcia, co dokładnie doprowadziło bohaterów do tak tragicznych i przede wszystkim nieodwracalnych zdarzeń. Proces odkrywania kolejnych cieni tej historii okazuje się dla młodego bohatera mocno osobistym i niełatwym doświadczeniem. Sowon mimowolnie przywołuje traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, ponownie przeżywa siłę rodzinnego dramatu, namacalnie wręcz czuje otaczającą go wówczas przemoc i próbuje zrozumieć sieć niedopowiedzeń, które ostatecznie stały się źródłem prawdziwej tragedii. Odbiorca świadomie podąża wraz z synem mordercy i obserwując akty drastycznego maltretowania, bicia i zastraszania, staje się niemym świadkiem przerażającej w skutkach krzywdy. Ten obraz naprawdę boli.

Nieszablonowana konstrukcja i zauważalnie nieśpieszne tempo składają się tu na wyjątkowo dopracowany portret psychologiczny osoby podążającej śladem mrocznego poczucia zemsty – to właśnie odpłata za doznane zło staje się dla jednego z bohaterów porażającą i wyraźnie niebezpieczną definicją życia. I to ona sprawia, że czytelnik nieustannie wyczuwa tu smak mrożącej krew w żyłach tajemnicy, czuje wyraźny niepokój, wymusza więc na sobie ostrożność i stara się bacznie przyglądać kolejnym scenom. Ta uważność jest wręcz wymagana – to nie jest bowiem łatwa lektura, zdaje się być wręcz ciężka w odbiorze, nieszablonowana, usilnie szukająca głębokiej koncentracji. Te wrażenia potęguje też mocno zawistna atmosfera, panuje tu bowiem swoisty klimat małej społeczności, w odczuciu wyraźnie surowy, duszny, może nawet mroczny. Z pewnością dobrze działający na ludzką wyobraźnię.

Nieprzeciętny thriller nasączony smakiem odurzającej potrzeby zemsty! Historia wymagająca dużej atencji, specyficzna i nieoczekiwana, a przy tym niesamowicie dobrze przedstawiona, efektowna, z pewnością inna niż wszystkie. Siedem lat ciemności to zatrważający portret rodzinnego piekła, fabularny akt potwornej przemocy fizycznej, książka zauważalnie nastawiona na dramat brutalnego systemu. Duszna atmosfera i panujący tu specyficzny klimat zamkniętej koreańskiej społeczności, jedynie potęgują ten bolesny w odczuciu obraz. Świetna i naprawdę nieoczywista powieść.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MOVA.

„PROSTE RÓWNOLEGŁE” –  AGATA ROMANIUK | Fabularnie oszałamiająca!

„PROSTE RÓWNOLEGŁE” – AGATA ROMANIUK | Fabularnie oszałamiająca!

Niesamowita wirtuozka sztuki muzycznej, obdarzona wielkim talentem młoda skrzypaczka i jedno przypadkowe spotkanie, które w aurze PRL-owskiego uzdrowiska, nieoczekiwanie staje się źródłem długoletniej relacji. Dwie zupełnie inne kobiety. Dwa odległe światy. Dwie życiowe proste, równolegle definiujące miłość do tej samej pasji. To właśnie więź dwóch skrzypaczek, osobliwej nauczycielki i chłonącej wiedzę uczennicy, tworzy oś fabularną powieści Proste równoległe – książki pięknie nakreślonej przez Agatę Romaniuk.

Ta historia pozbawiona jest pośpiechu i nagłych zwrotów akcji, celowo nie zagłusza emocji czytelnika, pozwala mu wręcz umyślnie skupić się na najważniejszym – na zażyłości budowanej latami między dwiema pozornie różnymi kobietami. To właśnie specyficzna znajomość determinuje tempo oraz treść tej powieści. Skrzypce to dla wielu jedynie instrument lub znak muzycznego ukojenia, ale dla niektórych przybierają znacznie bardziej wymowne znaczenie – nie wiedzieć kiedy, stają się prawdziwym przyjacielem i nieodłącznym towarzyszem życia. Właśnie taką osobowością zdaje się być kreacja Wandy Krajewskiej – niezwykle doświadczonej i znanej, a przede wszystkim nadzwyczaj ambitnej skrzypaczki, która w imię bogatej kariery muzycznej, gotowa była poświęcić każdą szczelinę prywatnego życia. I jak się okazuje, nie tylko swojego.

Kobieta wyraźnie nie szczędzi swojej uczennicy, zmusza Martę Richter do niemal fanatycznego odkrywania własnych umiejętności muzycznych, naciska nie tylko na wielogodzinne treningi oraz wyciskanie dosłownie każdej nuty, ale też na udział w ważnych konkursach, które wyraźnie zaczynają dyrygować życiem młodej dziewczyny. Nauczycielka patrzy na Martę przez pryzmat własnych doświadczeń, ewidentnie też stara się nie dopuścić do tego, aby utalentowana uczennica poddała choć fragment kariery na poczet tak angażujących aktów, jak miłość lub tym bardziej dzieci. I jest w tych przekonaniach przerażająco wręcz obsesyjna. Jej zagorzała postawa nakłada na tę historię dozę potrzebnej tu tajemnicy, staje się fabularnym znakiem zapytania, który sukcesywnie dąży do dość spodziewanego wyjaśnienia. Na uwagę zasługuje też urzekająca stylistyka oraz nietuzinkowa konstrukcja powieści. Autorka naprzemiennie bowiem artykułuje losy obu kobiet, wracając do początku kariery Wandy i jednocześnie oddając głos Marcie, która samodzielnie relacjonuje wydarzenia ze swoim udziałem. Całokształt prezentuje się wyśmienicie. I jakże muzycznie!

Zjawiskowa książka! Pięknie wystylizowana, zaskakująco wręcz dojrzała, fabularnie oszałamiająca! Proste równoległe to historia świadomie nastawiona na obsesyjną miłość do własnej pasji, mocno akcentująca konieczność poświęceń i bolesnych życiowych strat. Fabuła jawnie prowadzona śladem kobiecych serc, które w imię kariery, próbują sprostać najtrudniejszym wyzwaniom. Tu nie ma wielkiego pośpiechu oraz szalonych zwrotów akcji – pozostaje jedynie głośna myśl o dziwnej zażyłości kształtującej się między dwiema wyjątkowymi skrzypaczkami. Powieść intencjonalnie napisana dla kobiet.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Agora.

„NIESPEŁNIONA MIŁOŚĆ” –  MIROSŁAWA KARETA | Esencjonalny obraz końcówki XIX wieku!

„NIESPEŁNIONA MIŁOŚĆ” – MIROSŁAWA KARETA | Esencjonalny obraz końcówki XIX wieku!

Przełom XIX i XX wieku to źródło wyjątkowej inspiracji dla pisarzy, dla odbiorców natomiast – okres niezwykle intrygujący, ciekawy i pełen przejmujących doznań czytelniczych. Wiernie oddane realia potrafią niemal namacalnie przenieść czytelnika w minione czasy, zapraszając go w poruszającą i niezapomnianą podróż. Dokładnie takie wrażenia towarzyszą odbiorcy w tracie lektury Niespełnionej miłości Mirosławy Karety – książki stanowiącej drugi już tom sagi historycznej Wydziedziczone.

Autorka świetnie obrazuje minioną rzeczywistość, nie ubarwia wybranych czasów, nie dodaje im też zbędnych dekoracji. Skupia się na ludziach, przede wszystkim na młodych kobietach, które w trudzie własnego ubogiego życia, mają prawdziwe ambicje i pragną dla siebie czegoś więcej – chcą urealnić własne marzenia i mimo wyraźnej biedy, po prostu zaistnieć. Los jednak nie zawsze sprzyja, często wręcz zdaje się utrudniać każdy kolejny krok. Niesłuszne oskarżenia o kradzież, brutalne pozbawienie posady, nieprzyjemne choroby, nieoczekiwane zagrożenia – tu każdy dzień zdaje się być obarczony niespodziewanym trudem. Każdy zdaje się być bolesnym doświadczeniem, budzącym nadzwyczaj skrajne emocje.

Historia młodej Józi to opowieść o niesamowitym harcie ducha oraz marzeniach kiełkujących w rażącej biedzie, ale też mocno intensywne doznania, których czytelnik mimowolnie doświadcza razem z główną bohaterką. To także zarys społecznych kontrastów, jawnej niesprawiedliwości, burzliwej polityki i pięknych artystycznych akcentów, które autorka regularnie przemyca do fabuły. Witold Pruszkowski czy Jacek Malczewski – to przecież autentyczne nazwiska, które nadają tej powieści osobliwego smaku. Podobnie jak sama Józia – niezwykle ambitna, młoda i dostrzegalnie subtelna dziewczyna, która mimo wielu trosk i smutnych przeżyć, stara się dzielnie przeć do przodu. Jej spotkanie z malarzem owocuje niecodziennym uczuciem, dzięki któremu poznaje nieznane sfery własnej uczuciowości. Pięknie podpatruje się sceny z udziałem tej bohaterki.

Niezwykle kobiecy, przejmujący i esencjonalny obraz końcówki XIX wieku! Niespełniona miłość to drugi już tom poruszającej sagi Wydziedziczone, historia wyraźnie budząca duże emocje, wielowątkowa w treści i świadomie prowadząca przez brutalną stronę ludzkiej niesprawiedliwości. To także niesamowity portret młodych ambitnych kobiet, które mimo bolesnych doświadczeń i wszechogarniającej biedy, dążą do realizacji własnych marzeń, próbują zaistnieć w świecie naznaczonym społecznymi kontrastami. I jeszcze te artystyczne akcenty, tak pięknie dopełniające całokształt fabularny! Drobne zapewnienie na koniec – spokojnie można wyruszyć w tę podróż bez znajomości poprzedniego tomu.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Mando

„WĘDROWNA APTEKARKA” –  INY LORENTZ | Zadziorna historia o wyraźnie buntowniczym smaku!

„WĘDROWNA APTEKARKA” – INY LORENTZ | Zadziorna historia o wyraźnie buntowniczym smaku!

Duet Iny Lorentz z uwielbieniem przenosi czytelników w barwnie zarysowane realia historyczne. Nasiąknięta średniowiecznym smakiem Nierządnica i porywająca saga o dziewiętnastowiecznym Trettinie to jedynie wybrane przykłady, którymi zachwycałam się kilka lat temu. Teraz przyszedł czas na XVIII wiek i awanturniczą Turyngię, tętniącą równie emocjonującym klimatem. Wędrowna aptekarka to, zgodnie z oczekiwaniami, naprawdę charakterny wstęp do nowej sagi historycznej.

W tym zauważalnie łotrzykowskim świecie, nie ma miejsca na żadne subtelności. Przypadkowo znaleziony skarb staje się kością rodzinnej intrygi, w której ludzkie życie pozbawione jest większej wartości, a największym wrogiem, okazuje się bliski krewny. Tu od początku trzeba zachować czujność, na każdym rogu czyhają bowiem niebezpieczeństwa, którym wtóruje pazerna chciwość wymieszana z nikczemną zazdrością. Trudno o bardziej angażujące doświadczenie – wymuszona rodzinną tragedią wędrówka tytułowej aptekarki, nastoletniej jeszcze Klary, naznaczona jest zrozumiałym strachem i naturalnymi wątpliwościami, ale też ogromną odwagą i typowo kobiecym uporem, które pozwalają bohaterce dzielnie pokonywać kolejne przeszkody na drodze.

Ta przygoda w odczuciu jest raczej nieśpieszna, wyraźnie dostosowana do wędrownego charakteru całej powieści, ale jednocześnie uzbrojona jest w kilka przerażających epizodów, które znacząco działają na wyobraźnię. Tym bardziej, że autorzy świetnie odnajdują się w budowaniu dawnej rzeczywistości, świadomie przerysowują niektóre opisy i celowo akcentują barbarzyńskie atrybuty ówczesnych mężczyzn. To właśnie sceny napaści na podróżujące samotnie kobiety lub bezpodstawne oskarżenie o czary, dostarczają najwięcej emocji, w tym przodujące tu poczucie niepokoju oraz przeszywającą niepewność jutra.

Zadziorna historia o wyraźnie buntowniczym smaku! Rozpoczynając swoją przygodę z książkami Iny Lorentz, trzeba być świadomym jednego – twórczość niemieckiego duetu uzależnia i trudno się z tego nałogu uwolnić. Wędrowna aptekarka to początek kolejnej już emocjonującej sagi historycznej, książka mocno działająca na wyobraźnię, szalenie niebezpieczna w treści, nadzwyczaj charakterna i wyjątkowo angażująca. Powieść idealna dla miłośników awanturniczych czasów!
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Sonia Draga.

„ŻYCZĘ MU ŚMIERCI” –  MATT WITTEN | Świetnie sfabularyzowany obraz dylematu moralnego

„ŻYCZĘ MU ŚMIERCI” – MATT WITTEN | Świetnie sfabularyzowany obraz dylematu moralnego

Nikt nie chce dowiedzieć się, jak bolesna jest nagła śmierć jedynego dziecka. Szczególnie wtedy, gdy śmierć ta jest wynikiem umyślnego morderstwa poprzedzonego brutalnym gwałtem. Trudno otrząsnąć się po tak traumatycznym wydarzeniu, prawdopodobnie nie da się całkiem wrócić do normalności, ale z pewnością można dociekać jednego – uznania winnego i wymierzenia mu sprawiedliwości. I właśnie taką historię przedstawia Matt Witten w zaskakująco poruszającej powieści Życzę mu śmierci.

W tytule tej książki zaszyta jest deklaracja, która jawnie podpowiada, że czytelnik ma do czynienia z thrillerem psychologicznym, treść jednak nie do końca potwierdzenia te wrażenia. W mojej opinii jest to przede wszystkim niezwykle przejmujący dramat natury rodzinnej, bezsprzecznie smutny, przykry i niepokojący w treści, a jednocześnie naprawdę drobiazgowy w opisie zachowań głównej bohaterki. I to upór Susan, niesiony obezwładniającą stratą sprzed dwudziestu lat, staje się adiunktem ścieżki fabularnej. A ta dotyka niebywale grząskiego, wręcz mocno kontrowersyjnego gruntu, jakim jest kara śmierci. Matt Witten nie stawia jednak pytania, czy orzeczona przez sąd śmierć, to sprawiedliwe ukoronowanie bólu, skupia się na oskarżonym i uznaniu jego winy. Dowodów bowiem w tej sprawie brak. Takie wątpliwości są odczuciem naturalnym, znane są zarówno z produkcji filmowych, jak i z realnego życia, ale sama intryga zdaje się być na tyle osobliwa i frapująca, że do końca obserwuje się jej bieg z żywym zainteresowaniem.

Ta historia mimowolnie przytacza myśl o ludzkiej moralności, wywołuje przeszywające poczucie niepewności i trudny do okiełznania smutek. Świadomie też pozbawiona jest tajemniczości – tu od początku możliwe są tylko dwa rozwiązania i to one stają się fundamentem zagadki, jaka niespodziewanie kiełkuje w głowie struchlałej bohaterki. Mimo upływu lat, kobieta wyraźnie nie może pogodzić się z dojmującą stratą, wielokrotnie przywołuje wspomnienia, wracając do czasów, gdy ukochana Amy była jeszcze na świecie. Jej kreacja okazuje się zaskakująco żywa, wiarygodna i przekonująca. Sama akcja zdaje się być nieśpieszna i świadomie skupiona na ludzkiej psychice – to właśnie ten zabieg pozwala dobrze utożsamić się z trudną sytuacją Susan.

Mocno poruszający dramat o podłożu rodzinnym! Książka jawnie prowadzona szlakiem kontrowersyjnego tematu, jakim niewątpliwie jest kara śmierci. W moim odczuciu jest to świetnie sfabularyzowany obraz dylematu moralnego, niezwykle dosadny w opisie determinacji głównej bohaterki i jednocześnie bezgranicznie smutny w treści fabularnej. Chociaż sama intryga ma celowo ograniczone możliwości, a akcja wyraźnie nastawiona jest na nieśpieszną analizę ludzkich wątpliwości, to całokształt czyta się z zaskakująco dużym zainteresowaniem. Naprawdę polecam!
_____
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym

„MORTALISTA” –  MAX CZORNYJ | Ten spektakl robi naprawdę wizualne wrażenie!

„MORTALISTA” – MAX CZORNYJ | Ten spektakl robi naprawdę wizualne wrażenie!

Zbrodnia zazwyczaj mrozi krew w żyłach i budzi jawne przerażenie, a wyrażona naocznie w formie brutalnie postępującego rozkładu ciała, wywołuje wręcz obrzydzenie. Nie każdy jednak w obliczu zwłok reaguje za pomocą nieproszonego wstrętu. Dla niektórych śmierć to fascynująca zagadka, szczególnie gdy jej przyczyna, wyraźnie pozbawiona jest naturalności. I właśnie takim typem człowieka jest Mortalista, tytułowy bohater powieści rozpoczynającej niecodzienną serię Maxa Czornyja.

Już pierwsze sceny wizualizują mocny kierunek tej intrygi – odnalezione przypadkiem zwłoki nauczyciela pozwalają snuć pierwsze teorie kryminalne, ale dopiero w połączeniu z makabrycznym znaleziskiem w postaci dziwnie upozowanych ciał dzieci, przybierają formę naprawdę szalonej tajemnicy. Czym dalej w las, tym sprawa zdaje się być coraz bardziej enigmatyczna, dziwna i niepokojąca. Chociaż sam finał może nie jest największym zaskoczeniem, to prowadząca do niego droga, z pewnością dostarcza odpowiednich emocji. Trzeba się natomiast przygotować na jedno – na zatrważająco dokładne opisy procesów pośmiertnych, niezwykle szczegółowe i przez to bardzo obrazowe, ale też świadomie przybrudzone aurą roztaczającego się wokół zła. Ta powieść dostrzegalnie ma zawiesisty klimat i chociaż niektóre fragmenty wymagają przez to większego skupienia, naprawdę warto się im w całości poświęcić.

Autor zapewnia odbiorcy niebanalne kreacje. Już sam dobór imion podpowiada, kto w tej historii ma wyróżniać się na tle innych. Bohaterem tytułowym okazuje się Honoriusz Mond, mężczyzna zauważalnie tajemniczy i osnuty depresyjną nutą, a przy tym szczerze zafascynowany procesem umierania, niezwykle inteligentny, profesjonalny i błyskotliwy. I chociaż odbiorca poznaje go jako człowieka zatrudnionego przez firmę sprzątającą mieszkania po zmarłych, to jego rola zdecydowanie nie ogranicza się do zacierania morderczego brudu. To jego doświadczenia oraz nieszablonowe myśli hobbystyczne sprawiają, że śledztwo przybiera tak nieoczekiwanego kształtu. Jego towarzyszką jest jego szefowa Allegra, która swoim naturalnie zakręconym charakterem, wzbogaca sceny o zaskakująco humorystyczne akcenty. Świetny duet, po którym można spodziewać się dosłownie wszystkiego.

Ten spektakl robi naprawdę wizualne wrażenie! Przerażająco brudne opisy zbrodni, drobiazgowy portret zjawiska pośmiertnego i unikalne kreacje, jawnie zafascynowane procesem umierania – to moje pierwsze skojarzenia z książką rozpoczynającą nowy cykl Maxa Czornyja. Mortalista to rewelacyjny tytuł na pograniczu thrillera i kryminału, nastawiony na charakterne osobowości, wielowątkową intrygę, dziwne tajemnice i nietuzinkowy humor. Polecam miłośnikom mocnych powieści kryminalnych!
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Filia

„WSZYSCY UMARLI” –  ANNA ROZENBERG | Kawał solidnego kryminału!

„WSZYSCY UMARLI” – ANNA ROZENBERG | Kawał solidnego kryminału!

Kłamstwo wielokrotnie okazuje się najlepszym budulcem intrygi kryminalnej. Przemyślane zatajenie prawdy, zmowa milczenia, manipulacja i świadoma obojętność – te elementy często utrudniają pracę śledczą i wyraźnie nie dają spokoju, ale przede wszystkim przeradzają się w trudną do rozwiązania zagadkę. To w nich tkwi bowiem tajemnica zbrodni. I właśnie tak misterna sieć niedopowiedzeń tworzy ogniwa powieści Wszyscy umarli – najnowszej książki Anny Rozenberg, stanowiącej trzeci już tom serii kryminalnej z inspektorem Davidem Redfernem.

Ta historia szybko przybiera kształt rasowego kryminału. Niepokojące morderstwo lokalnego hodowcy koni, zabytkowy cmentarz jako enigmatyczne miejsce zbrodni i wreszcie wieloaspektowe śledztwo, prowadzone zaułkami ludzkiej obojętności. A w tym wszystkim on – wyraźnie struchlały inspektor, który mimo walki z demonami niedalekiej przeszłości i tym samym jawnej potrzeby odseparowania się od pracy w policji, mimowolnie podejmuje się kolejnego zadania. David Redfern to silna i naprawdę przekonująca kreacja. Autorka uzbraja bohatera w cały wachlarz ludzkich emocji, nie zapomina też o smutkach i słabych stronach – to, co najbardziej boli, ukryte jest głęboko i drastycznie gryzie każdego dnia. Ale jednocześnie staje się najlepszym motywatorem do dalszych działań. Nie ma bowiem wątpliwości, że w obliczu parszywego zła, Redfern potrafi świetnie wykorzystać swoje umiejętności – to zauważalnie analityczny tok myślenia, logika wiązania faktów oraz celna dedukcja, prowadzą go do ułożenia ostatniego fragmentu tej zagadkowej układanki.

Ta zbrodnia dostrzegalnie obarczona jest lokalną zmową milczenia. Autorce bezbłędnie udało się wykreować ducha zamkniętej społeczności, dzięki czemu śledztwo nieustannie zmienia tory, ewoluuje i sprawia wrażenie jeszcze bardziej tajemniczego oraz pełnego niedomówień. Zabierając się za ten tytuł, warto pamiętać o dwóch pierwszych częściach cyklu – nie znając wcześniejszych wydarzeń, czytelnik ewidentnie dużo traci, szczególnie w zakresie prowadzonej równolegle prywatnej sprawy inspektora. Pojawiają się tu liczne nawiązania do poprzednich tomów, które wymagają od nowego odbiorcy nie tylko większego skupienia, ale też umiejętnego rozeznania się w akcji.

Świetnie zaplanowana intryga, rzetelnie poprowadzona akcja i niezwykle klimatyczna historia - to naprawdę kawał solidnego kryminału! Zagłębiona w pozorach nieśmiałości angielska prowincja, zabytkowy cmentarz jako miejsce tajemniczej zbrodni, wielowątkowe śledztwo i obarczony chorobą inspektor, który walcząc z demonami niedawnej przeszłości, świadomie narusza mury szczelnie zamkniętej społeczności – tu każdy element układanki ma swoje miejsce. Drobna uwaga dla osób, które nie czytały poprzednich części cyklu – znajomość wcześniejszych zdarzeń, może znacząco powiększyć komfort czytania.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„WSTYD” –  ROBERT MAŁECKI | Historia nasączona destruktywnym wpływem wstydu…

„WSTYD” – ROBERT MAŁECKI | Historia nasączona destruktywnym wpływem wstydu…

Budzi rozdzierające poczucie niedoskonałości. Drażni. Krępuje i uwiera. Niejednokrotnie staje się zalążkiem życiowej przegranej, jest dojmujące i destruktywne. Rani do żywego. Nadmierne poczucie wstydu. Nie chodzi tu o słodkie zawstydzenie, a o paraliżujące uczucie, które w starciu z nieoczekiwanym zdarzeniem, rodzi kłamstwa i urealnia najbardziej szalone myśli… I właśnie tak toksycznym stanem przesiąknięty jest Wstyd, najnowsza powieść Roberta Małeckiego.

Tu nie ma prostych kreacji. Każdy bohater tkwi w złożonych szponach własnych doświadczeń, każdy zdaje się ukrywać prawdę i budować wokół siebie aurę ogłuszającej tajemnicy. Nic nie jest oczywiste, choć po drodze nieustannie jawią się kolejne gryzące podejrzenia. Jedno jest pewne – nikomu nie można tutaj w pełni zaufać. Trzeba zachować czujność i bacznie obserwować poszczególne sceny, aby finalnie odkryć, jak bardzo detalicznie zaplanowana jest cała intryga. Tu nie ma miejsca na przypadkowość zdarzeń – nawet pozornie mało istotne kłamstwa znajdują odpowiednie wyjaśnienie. Trzeba przyznać, że autor świetnie czuje się w konwencji thrillera kryminalnego, potrafi nie tylko zaskoczyć, czy zaintrygować sposobem rozwiązania zagadki, ale też prawdziwie przerazić.

W tej historii panuje mętny i zauważalnie hermetyczny klimat małej społeczności. Wyraźnie wyczuwa się tu ludzkie zło, a intensywna duszna aura, jedynie wzmacnia palące poczucie niepokoju. Do tego dochodzą opisy miejsc, niezwykle szczegółowe, barwne i przez to dobrze działające na wyobraźnię. Równie przekonująca okazuje się postać głównej bohaterki, czytelnik mimowolnie się z nią utożsamia, bez wahania wsiąka w jej umysł i próbuje zrozumieć przeżarte bolesną stratą myśli. Wspiera ją też w decyzjach, które mimo rozdzierającego serce dramatu, zdają się być naprawdę sensowne i logiczne.

Fenomenalny thriller kryminalny! Nadzwyczaj dobrze zobrazowany, zaskakujący i wyraźnie budzący przeszywające poczucie niepokoju. Z pewnością imponujący. Świetnie rozplanowana intryga, duszna aura zamkniętej społeczności i wszechobecne kłamstwo – ta historia nasączona jest destruktywnym wpływem wstydu na ludzkie życie i to właśnie na tej scenie, w obliczu niespodziewanego impulsu, urzeczywistniają się najbardziej nieobliczalne scenariusze. Naprawdę nieprzeciętna książka!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„GŁUSZA” –  MARK EDWARS | Szalenie niepokojąca historia!

„GŁUSZA” – MARK EDWARS | Szalenie niepokojąca historia!

To miejsce zdaje się być idealną zapowiedzią rodzinnych wakacji. Malowniczo położone, oddalone od cywilizacji, pięknie otulone zaciszem gęstego lasu. A jednak atmosfera szybko oddala myśl o upragnionym wypoczynku. Z pozornie niewinnych gęstwin, wyłania się bowiem niespodziewany strach, który w obliczu dawnej śmierci, zaczyna przerażać jeszcze bardziej. Ewidentnie chce dobrać się do zatrwożonych gości ośrodka wypoczynkowego. Właśnie tak mroczny klimat buduje Mark Edwards w przeszywającym thrillerze Głusza.

Rytualne morderstwo sprzed lat, złe duchy czające się w lesie i wreszcie skrywający się w leśnym mroku morderca. Tu nie ma miejsca na delikatne wątki fabularne. Opisy są wizualnie świetnie dopracowane, bardzo obrazowe, z pewnością mocno działają na wyobraźnię. Dzięki nim naprawdę wyczuwa się tu zapach lasu i rozpoznaje ponury smak odludzia, ale też dostrzega trudną do wyjaśnienia niechęć ze strony mieszkańców pobliskiej miejscowości. Tajemnice się szerzą, a początkowy beztroski klimat, błyskawicznie zamienia się w coraz bardziej niepokojący, mroczny i niebezpieczny. Czytelnik zatem stara się zachować ostrożność, momentalnie ogranicza zaufanie i mimowolnie zaczyna obserwować wszystkich bohaterów.

A trzeba przyznać, że kreacja postaci, szczególnie tych drugoplanowych, to jedna z najmocniejszych stron powieści. Tu nie ma przypadkowych osób, każda zdaje się być obarczona nutą tajemnicy i tym samym, każda może mieć wkład w mrożące krew w żyłach wydarzenia. Do fabuły zaangażowani są głównie młodzi bohaterowie, a tym samym książka, w odczuciu zdaje się być bardziej thrillerem młodzieżowym niż tradycyjnym. Zaproponowana akcja wyraźnie jest zróżnicowana, raczej nieśpieszna, ale są też momenty, w których mknie jak szalona i wymaga nie lada skupienia. Nie każdy może polubi się tu wątkiem rytualnych mordów, ale nie zmienia to faktu, że to właśnie on dostarcza niekonwencjonalnych wrażeń.

Szalenie niepokojąca historia! Zaszyta na leśnym odludziu, otulona przeszywająco mętnym klimatem, fabularnie nadzwyczaj tajemnicza. Głusza to świetnie poprowadzony thriller, w odczuciu nieco młodzieżowy, ale przede wszystkim mroczny, przerażający i skrajnie niebezpieczny. Zadziwiające rytualne mordy, duchy czyhające w gęstwinach i ukrywający się w gąszczu lasu morderca – tu nie ma miejsca na nudę, trzeba zachować najwyższą ostrożność i uważnie obserwować każdą scenę. W tej książce wszystko się może zdarzyć.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MUZA.

„DO WESELA SIĘ WYROBIĘ” –  ANNA CHABER | Przeurocza historia z piękną lekcją życia!

„DO WESELA SIĘ WYROBIĘ” – ANNA CHABER | Przeurocza historia z piękną lekcją życia!

Ślub. Długo oczekiwany dzień, często uznawany za najważniejszy w życiu. Aby jednak doszło do rodzinnej ceremonii oraz świętowania wzajemnego uczucia, trzeba dokładnie wszystko zaplanować. Nie zawsze wszystko idzie jak po maśle. Najczęściej przeszkodą jest brak środków finansowych, ale zdarzają się też takie sytuacje, w których pieniądze nie grają roli, za to trudnością okazuje się zbyt mała ilość czasu. I właśnie o takim przypadku opowiada Anna Chaber, w swojej najnowszej powieści Do wesela się wyrobię. I co ciekawe, to nie państwo młodzi są tu głównymi bohaterami!

Autorka już na wstępie robi coś pięknego – oddaje głos Oli, która mimo sceptycznego nastawienia co do samej instytucji małżeństwa, w obliczu sytuacji kryzysowej, jaką jest brak chętnej konsultantki ślubnej, decyduje się podjąć największego wyzwania w swoim życiu – postanawia zorganizować ślub najbliższej przyjaciółki. To właśnie narracja pierwszoosobowa sprawia, że odbiorca tak łatwo utożsamia się z główną bohaterką, rozumie jej wątpliwości i próbuje wspierać w najbardziej traumatycznych chwilach. A nie jest łatwo! Na każdym etapie przygotowań dzieją się bowiem takie sceny, które jawią się niczym olbrzymie fatum nad zbliżającym się weselem. Czyżby ktoś celowo próbował sabotować to wyjątkowe wydarzenie?

Ten scenariusz rozpisany jest z przyjemną precyzją! W historii wyczuwa się oczywiście dominujący ton powieści obyczajowej, a jednak Anna Chaber uzbraja fabułę w coś niebywałego – w umiejętnie wplecioną intrygę, która regularnie dostarcza szalonych wrażeń. Szczęśliwie Ola to ekstrawertyczna dusza, kobieta szalenie ambitna, konsekwentna i mimo skrzętnie zakopanej wrażliwości, uparcie dążąca do celu. To właśnie jej determinacja sprawia, że fabuła brnie do przodu, a splot niezapowiedzianych zdarzeń, wywołuje częsty uśmiech na twarzy czytelnika. Bo trzeba przyznać jedno – humoru tu nie brakuje! Podobnie jak nuty refleksji oraz życiowych mądrości – dotyczących zarówno przodujących tu uczuć przyjaźni i miłości, jak również ambicji korporacyjnych, różnych aspektów zazdrości oraz ogólnego zaufania do drugiej osoby.

Przeurocza historia! Napisana z zaskakującą lekkością, niezwykle zabawna i przede wszystkim bardzo pouczająca! Do wesela się wyrobię to niesiona skrzętnie wplecioną zagadką powieść obyczajowa, w której weselne szaleństwo, nieustannie powoduje potok burzliwych emocji. Akcja jest mocno żywiołowa i dużo się tu dzieje, warto więc prowadzić uważne obserwacje i wyłuskiwać z nich piękne lekcje życia. A trzeba przyznać, że książka ta, w swej jawnej przyjemności, ma wyjątkowo refleksyjny charakter!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona.

„SPACERUJĄCY Z KSIĄŻKAMI” –  CARSTEN HENN | Zachwycająca książka!

„SPACERUJĄCY Z KSIĄŻKAMI” – CARSTEN HENN | Zachwycająca książka!

Książka. Dla niektórych tylko przedmiot, miła dla oka ozdoba lub niepotrzebny zbieracz kurzu, dla innych przyjemny umilacz czasu, źródło wiedzy naukowej lub prawdziwa przygoda. Każdy patrzy na książki inaczej i właśnie to sprawia, że literatura jest aż tak uniwersalna, zachwycająca i wartościowa. Jest też pewien wyjątkowy księgarz, dla którego powieść to nie tylko pięknie oprawiona historia, to raczej osobliwa definicja bliskości z drugim człowiekiem – ten wyraźnie zamyślony starszy pan, uroczo wykreowany przez Carstena Henna, to bohater przepięknej powieści Spacerujący z książkami.

Już sam tytuł podpowiada, że czytelnik ma do czynienia z historią nietuzinkową. Kameralna księgarnia, otulający zapach starych dzieł, księgarz roznoszący książki i wreszcie ona – tajemnicza dziewczynka, która nie pytając nikogo o zdanie, postanawia towarzyszyć starszemu panu. Ile uroku dodaje spacerom ta młoda dama! Ta opowieść bezsprzecznie dostarcza nadzwyczajnych doznań, otula ciepłem, wspiera słowem i świadomie motywuje do dzielenia się dobrem. To jedna z tych książek, które zdają się być jednym wielkim cytatem – łatwo się w niej zakochać, jeszcze łatwiej podziwiać piękno kolejnych scen, tak prostych w samej fabule, a tak ważnych w przekazie.

Ta historia mimowolnie porusza najgłębsze struny. W odczuciu staje się nie tylko uroczym drogowskazem życia, ale też szeroką definicją samotności – nietrudno bowiem zauważyć, jak ważna w tej historii okazuje się potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem. Najlepszym przykładem jest sam księgarz, który w codziennie napotykanych twarzach, w gruncie rzeczy nieznajomych, doszukuje się znanych sobie postaci literackich – wyraźnie szuka w nich przyjaciół, dzięki którym jego własna samotność, staje się nieco mniej drażniąca. To właśnie takie smaczki skrywa powieść Carstena Henna. Wyraźnie skłania do refleksji, każe spojrzeć na własne życie, zrewidować wartości i poruszyć niedoceniane często zasoby ludzkiej empatii.

Zjawiskowa książka! Nasycona nadzieją i ekspresją pięknego słowa, rozkosznie otulająca ciepłem i zaskakująco głęboka w treści – po prostu jedyna w swoim rodzaju! W moim odczuciu jest to portret najważniejszych ludzkich wartości, obrazowo definiujący różne oblicza samotności – to wyjątkowa historia, świadomie skłaniająca do refleksji, niewątpliwie urocza i cudownie rozpływająca się po wyobraźni. Mocno esencjonalna powieść, którą powinien przeczytać każdy!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Marginesy.

„UCIEKINIERKA I UŁAN” –  JOANNA WTULICH | Intrygujący spektakl pełen hardej namiętności!

„UCIEKINIERKA I UŁAN” – JOANNA WTULICH | Intrygujący spektakl pełen hardej namiętności!

Epoka napoleońska to nie lada gradka dla miłośników powieści kostiumowych. Buńczuczne przemarsze wojsk ekscytują i skutecznie przyciągają uwagę, ale nietrudno zaważyć, że często stanowią jedynie tło dla bardziej obyczajowej części fabularnej. I właśnie taką historię, wyraźnie uformowaną na kształt romansu historycznego, proponuje czytelnikom Joanna Wtulich, w niezwykle emocjonującym tytule Uciekinierka i Ułan.

Już sam tytuł podpowiada, że odbiorca ma do czynienia z romansem kostiumowym o mocno przygodowym charakterze. I to właśnie niezapowiedziane uczucie między jawnie przebierającym w kobietach dziedzicem Antonim Podolskim oraz tajemniczą i zaskakująco odważną Francuską Émilie, determinuje całą ścieżkę fabularną. Historia ta ekscytuje, zabierając czytelnika w świat szalonych intryg, gwałtownych starć oraz niepokojąco porywczych scen, ale jednocześnie pozwala przeżyć niezapomniane chwile, poczuć rodzącą się między bohaterami namiętność, czy też uczestniczyć w emocjonujących spotkaniach na najwyższym szczeblu. 

Na łamach powieści niejednokrotnie przewijają się znane nazwiska, mowa tu o księciu Józefie Poniatowskim, a nawet samym Napoleonie Bonaparte – nie ma wątpliwości, że to dzięki autentycznym postaciom historycznym, książka ta staje w odczuciu tak bardzo intrygująca, ciekawa i wiarygodna. Autorce świetnie udaje się oddać dziewiętnastowieczny klimat, nie zapomina też o panujących w nim zasadach oraz powiązaniach politycznych. Tą powieścią wyraźnie rządzą emocje oraz pokazy pięknych zmysłów, ale równie burzliwe okazują się niespodziewane zwroty akcji, stające się regularną zachętą do dalszej lektury. I chociaż można mieć obawy, że historia ta będzie aż nadto fantazyjna, może wręcz przerysowana, to nic bardziej mylnego – zarówno fabuła, jak i przeżycia bohaterów, w odczuciu zdają się być naprawdę żywe i przekonujące.

Intrygujący spektakl pełen hardej namiętności! Uciekinierka i ułan to nic innego, jak pięknie poprowadzony romans historyczny o charakterze szpiegowsko-przygodowym. Historia nadzwyczaj efektowna, swoista i fascynująca, ale też zadziorna, tajemnicza i zaskakująca. Konspiracyjna ucieczka, zakazane uczucie, niewyjaśnione szantaże i buntownicze zachowania – ta książka aż drży od dziewiętnastowiecznych emocji i jednocześnie stanowi zachęcający wstęp do rozpoczętej właśnie Sagi napoleońskiej.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem LIRA.

„KILKA UPALNYCH NOCY” –  ANNA SZCZYPCZYŃSKA | Nieprzeciętna historia, świadomie adresowana do każdej kobiety.

„KILKA UPALNYCH NOCY” – ANNA SZCZYPCZYŃSKA | Nieprzeciętna historia, świadomie adresowana do każdej kobiety.

Kobiece zmysły potrafią nieźle namieszać w głowie. Czasami to, co wydaje się pewne i oczywiste, okazuje się jedynie ulotną mgiełką. Mało przyjemnym doświadczeniem, które trzeba przerobić, aby zrozumieć i poczuć więcej. Aby prawidłowo ukształtować własne uczucia, zdefiniować potrzeby i przekuć je w dojrzały proces dalszego życia. I właśnie w tak niewygodnym momencie poznajemy bohaterkę powieści Kilka upalnych nocy – zaskakująco upojnej historii, którą w niezwykle sensualny sposób obrazuje Anna Szczypczyńska.

Miał być ślub, miał być buldog francuski, miały być nawet dzieci… Chociaż zmysły znacząco się oddaliły, w codzienne rozmowy wkradła się niezapowiedziana rutyna, a chwilowy brak bliskości okazał się zaskakująco trwały, to wspólna przyszłość nadal jawiła się w myślach bardzo przyjemnie, ciepło, rodzinnie. A jednak… Wyobraźnia dalece ominęła rzeczywistość, uleciała za daleko, zapominając o potwierdzeniu wizji z drugą stroną. Z ukochanym mężczyzną, który nie dbając o głębsze wyjaśnienia, zwyczajnie postanowił odejść… Natalia to bezsprzecznie kobieta jakich wiele. Pozornie szczęśliwa i poukładana, a jednak uczuciowo wyraźnie zagubiona. Anna Szczypczyńska świetnie zarysowała jej struchlały stan emocjonalny, nie zapominając o toksycznym wpływie matki, która już na etapie dorastania, ograbiła ją z tak bardzo potrzebnej samoakceptacji i poczucia własnej wartości. Kreacja tej bohaterki okazuje się bardzo żywa i przekonująca, podobnie jak postać Gaby, która w swej niekrytej śmiałości, wskazuje Natalii upojną drogę do jej własnej kobiecości.

Ta historia wizualnie snuje się w kanwie powieści erotycznej, nie brakuje tu mocnych zbliżeń i odważnych scen łóżkowych, a jednak autorka podchodzi do swej pikantnej opowieści zaskakująco umiejętnie, bez dwóch zdań subtelnie, uroczo i zmysłowo. Wszystkie zbliżenia przedstawione są niby wprost, nie ograniczają się do zbędnego minimum i zauważalnie emanują dozą szaleństwa, a jednak potraktowane są ze świadomą delikatnością, zdają się być niemal fachowo wyszlifowane z pruderii i zbędnych wulgaryzmów. Z pewnością też mocno działają na wyobraźnię i celowo wizualizują się w myślach, a jednocześnie dobrze spajają fabułę, która w odróżnieniu od typowych erotyków, ma do zaprezentowania znacznie więcej. To przede wszystkim droga do zdefiniowania samej siebie, do umiejętnego rozpoznania własnych potrzeb i zrozumienia głęboko ukrytych pragnień. Historia oparta na rozpadzie związku, a jednak naruszająca relacje z rodziną, wyraźnie szukająca źródła trudnych emocji.

Nieoczywista książka. Dostrzegalnie zmysłowa, sensualna i uzależniająca, ale też szalenie wciągająca pod kątem emocjonalnym. Kilka upalnych nocy to przede wszystkim zaskakująco dojrzała powieść obyczajowa, w którą wplecione zostają czysto erotyczne opowiadania – krótkie i nacechowane intymnym szaleństwem sceny, potraktowane przez Annę Szczypczyńską z należną im subtelnością. Opowieści te nie tylko jawnie działają na wyobraźnię, ale przede wszystkim stanowią potrzebną bohaterce zachętę do zdefiniowania siebie i własnej kobiecości. Nieprzeciętna historia, adresowana świadomie do każdej kobiety.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Literackim.

"PUŁAPKA NA ANIOŁY" - MARCIN GRZELAK | Książka pod każdym względem wyjątkowa!

"PUŁAPKA NA ANIOŁY" - MARCIN GRZELAK | Książka pod każdym względem wyjątkowa!

Dom. Miejsce często definiowane jako ciepłe, przytulne i mocno rodzinne, ale też mające ogromny wpływ na dorosły kształt ludzkiej osobowości. To najbliższa rodzina najczęściej kreuje pierwsze myśli, poglądy i postawy. Staje się też budulcem ważnych emocji, zazwyczaj tych dobrych, obrazowanych dziecięcym uśmiechem lub widoczną w oczach beztroską, ale też tych mniej przyjemnych, wyrażonych łzami, lękiem, może nawet ucieczką w świat dziecięcej wyobraźni. I to właśnie taki portret przedstawia Marcin Grzelak w niebywale przekonującym debiucie Pułapka na anioły.

Po tej lekturze mimowolnie nasuwa się jeden wniosek – to nie jest powieść, której zadaniem ma być fabularne ukojenie dramatycznej przeszłości. W tej historii przeszłość właściwie nie znika, staje się raczej ważną częścią, niezwykle wiarygodnie ukazującą codzienność polskiej rodziny, mocno zakorzenionej w brudzie lat osiemdziesiątych. I co ważne, rzeczywistość ta, wyraźnie ograbiona jest z piękna wszelkich złudzeń, nie ma w niej dziecięcych uśmiechów i oczekiwanych radości, mimo iż głównym bohaterem, jest właśnie mały chłopiec. Niewielka robotnicza mieścina, wyżarty z uczuć ojciec milicjant, podporządkowana agresji męża matka i w tym wszystkim on – siedmioletni Wojtek, żyjący z piętnem osiedlowej ofiary, niemiłosiernie przezywany synem „pedała”. Ta rodzina to bezwzględna pułapka, która bez zapowiedzi, wkrada się w zmysły młodego człowieka. Brutalnie okrada go z należnego mu dzieciństwa, zabiera nawet drobne przyjemności, pozostawiając jedynie wyobraźnię, w której czai się tak bardzo potrzebna mu przyjaźń.

Naprawdę trudno uwierzyć, że jest to debiut. Historia zaskakująco pięknie sportretowana, stylistycznie zaskakująca, momentami wręcz naznaczona śladem wysmakowanej poezji, a przecież to fabularny zapis bólu, jaki pozostawia po sobie brak rodzinnego ciepła, brak upragnionej akceptacji i wreszcie niesiona agresją udręka dziecięcej codzienności. Jak się okazuje, to nie tylko tytułowa pułapka na anioły, to także pułapka na myśli czytelnika – odbiorca bowiem nie potrafi pozostać obojętny, z wypisanymi na twarzy emocjami pochłania kolejne strony i przyjmując rolę niemego obserwatora, próbuje przyjąć na siebie bezsilność młodego bohatera. Trudno o bardziej wiarygodny przekaz!

Fenomenalny debiut! Książka pod każdym względem wyjątkowa, pięknie wystylizowana, momentami przenikająca ramy poezji, a jednak nieprzebierająca w czynach, brutalna w treści, niepokojąca, przerażająco wręcz autentyczna. Pułapka na anioły to wyrażony osobliwą fabułą głos dziecka wołającego o pomoc – krzyk przeszywającego bólu, wyraźnej bezradności i jednocześnie obraz rodzinnego cierpienia, które pozostawia po sobie zatrważający ślad. Trudno o bardziej traumatyczne i bardziej wymowne świadectwo schyłku komuny – nie ukrywam, że historia ta srodze wkradła się w moje myśli, obdarła je ze złudzeń i zwyczajnie dała do myślenia. Polecam każdemu.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem LIRA.

„MENTALISTA” –  CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Iluzja obrana ze scenicznej magii!

„MENTALISTA” – CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Iluzja obrana ze scenicznej magii!

Chwilowa rzeczywistość, w gruncie rzeczy nieprawdziwa, a jednak naocznie prezentowana, nierzadko prowokacyjna, z pewnością charakterna i niezwykle przekonująca. To wiarygodność najczęściej czyni iluzję zjawiskiem tak bardzo efektownym, ciekawym i stymulującym. I to właśnie iluzja, celowo ograbiona z widowiskowej magii, staje się podłożem intrygi kryminalnej, w świetnie opracowanym kryminale Mentalista, którego wspólnie dopuścili się znana z mocno obyczajowych powieści kryminalnych Camilla Läckberg oraz „czytający w myślach” performer i autor światowych bestsellerów w jednym, Henrik Fexeus.

Paraliżujący prolog nie pozostawia złudzeń. Ta historia już w zamiarze nie ma być lekka i łagodna, w odczuciu ma być wręcz odwrotna – brutalna, przenikliwa i niebezpieczna. I chociaż odbiorca z przyjemnością podgląda życie osobiste bohaterów, współczuje pogrążonej w obsesyjnej nerwicy natręctw Minie, podziwia okiełznane własną logiką myśli tytułowego mentalisty i wyraźnie utożsamia się z wiecznie zmęczonym Paderem, to jednak nie ma wątpliwości, co przede wszystkim intryguje go w tej powieści – ozute ze sztywnych procedur śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, drastycznie naśladującego kontrowersyjne i jednocześnie najbardziej zatrważające sztuczki magiczne. Opisane zbrodnie napawają odczuwalnym przerażeniem, zobrazowane są niebywale szczegółowo i wiarygodnie, dzięki czemu wyobraźnia działa, świadomie rozpylając ból ofiary w stronę pochłoniętego lekturą czytelnika.

Choć objętość książki może nieco szokować, w końcu to prawie siedemset stron mrożącej krew w żyłach zagadki kryminalnej, to jednak wystarczy kilka pierwszych rozdziałów, aby dostrzec, jak płynnie przelatują w oczach kolejne sceny. Tu nie ma wielce szerokich opisów, nie ma też zbędnych treści, jest za to świetnie zaplanowana i zauważalnie dobrze opracowana ścieżka fabularna, autorom idealnie udaje się wymieszać wątki prywatne z prowadzoną sprawą, a między bieżącymi wydarzeniami dodatkowo pojawiają się tajemnicze retrospekcje, które stają się jawną podpowiedzią do najbardziej kluczowych scen. Ta książka niewątpliwie intryguje, przeraża i otwiera przed odbiorcą cały wachlarz skrajnych emocji. A iście widowiskowy finał celowo podsyca apetyt na więcej.

Książka gwarantująca moc kryminalnych doznań! Mrożący krew w żyłach prolog, świetnie poprowadzona intryga, tajemnicza zagadka i wreszcie niekonwencjonalny bohater pomagający w śledztwie – Mentalista to historia opracowana mistrzowsko, mocno przerażająca w opisie zbrodni, momentami wręcz szalona i niebezpieczna. Z pewnością intrygująca, efektowna i bezwzględnie pochłaniająca uwagę. I jeszcze ta iluzja, tak brutalnie obrana ze scenicznej magii! Takich kryminałów się nie zapomina!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca.

„TAM, GDZIE LAS SPOTYKA SIĘ Z NIEBEM” –  GLENDY VANDERAH | Jedno z najpiękniejszych zaskoczeń tego roku!

„TAM, GDZIE LAS SPOTYKA SIĘ Z NIEBEM” – GLENDY VANDERAH | Jedno z najpiękniejszych zaskoczeń tego roku!

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych konstelacji nieba. Pięknie prezentująca się w bezkresie nocy, z pewnością unikalna, nieprzeciętna i zjawiskowa. Wielka Niedźwiedzica. Chociaż ten niebiański początek może nieco zaskakiwać, to właśnie znany gwiazdozbiór, okazuje się fragmentem zagadki w jednej z najpiękniejszych powieści tego roku – mowa o książce Tam, gdzie las spotyka się z niebem, w której Glendy Vanderah, z niebywałą czułością porusza wrażliwe serca czytelników.

A wszystko za sprawą małej rezolutnej dziewczynki, niezwykle sprytnej i inteligentnej, która pojawia się w domu wynajętym przez Joannę i przekonana o własnej słuszności twierdzi, że jest kosmitką, której celem na Ziemi, jest ujrzenie pięciu cudów. Młoda przybyszka przedstawia się jako Ursa Maior, co w łacinie oznacza wspomnianą już Wielką Niedźwiedzicę. Taki zamysł fabularny może na początku budzić zdumienie, ale wystarczy kilka pierwszych stron, aby przekonać się, że to właśnie tajemnicza dziewczynka, nadaje tej historii wyjątkowego kształtu. To ona sprawia, że odbiorca tak bardzo angażuje się w tę opowieść, z wypisaną na twarzy ciekawością podgląda badania prowadzone przez główną bohaterkę, obserwuje kolejne spotkania z mieszkającym po sąsiedzku Gabrielem i nieustannie chłonie uczucia, jakich dostarcza każda nadchodząca scena.

Ta historia w odczuciu wydaje się taka spokojna i nieśpieszna, a przecież dzieją się w niej naprawdę wielkie rzeczy. Początkowo tego nie widać, a jednak czas pozwala zrozumieć. Czytelnik powoli zbliża się do bohaterów, poznaje ich przeszłość, dostrzega dramaty, przenika przez wyraźne wątpliwości, aż wreszcie uświadamia sobie, jakie wiele trudnych przeżyć dostarczył im los. To nie jest łatwa opowieść, choć jej wizualna forma, zdaje się przedstawiać niczym najpiękniejszy obrazek. Tu smutek dostrzegalnie miesza się z uśmiechem, szaleństwo spina się z rozsądkiem, a niesiona głównym wątkiem tajemnica, nieprzerwanie walczy z przewidywalnością zdarzeń.

Nieprzeciętna książka. Bezsprzecznie zjawiskowa, fabularnie zaskakująca i wyraźnie poświęcona uczuciom codzienności. Historia świadomie zaszyta w kanwie realizmu magicznego. Dużo tu życiowych mądrości, piękna wzajemnej empatii i potrzebnej człowiekowi bliskości, ale równie dużo wyrządzonych krzywd, bolesnych ran i rodzących się naturalnie wątpliwości – ta opowieść snuje się wokół największych emocji, porusza głębię ludzkiej wrażliwości i z jawną czułością zmierza do finału, który łamie serce i napełnia nadzieją zarazem. Jedno z najpiękniejszych zaskoczeń tego roku!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MUZA.

„O WŁOS” –  KATARZYNA BONDA | Prolog dosłownie przeszywa serce!

„O WŁOS” – KATARZYNA BONDA | Prolog dosłownie przeszywa serce!

Narkotyki, nierząd, pieniądze i makabryczne zbrodnie – te hasła wielokrotnie łączą się na łamach powieści kryminalnych, często przerażają i bulwersują, ale też intrygują, ekscytują i znacząco działają na wyobraźnię. I właśnie takich doznań regularnie dostarcza tytuł O włos Katarzyny Bondy – mocno siarczysty kryminał, którego wyraźnie tajemnicza atmosfera, celowo potęguje przeżarte trudną przeszłością emocje. Tu naprawdę jest niebezpiecznie.

Ta historia zaczyna się mrocznie i fascynująco zarazem – przesycony finezyjną zbrodnią prolog wizualnie okazuje się niezwykle dopracowany, zdaje się być bardzo detaliczny i obrazowy, fabularnie ociera się wręcz o filmową ekspresję. Wyobraźnia zaczyna pracować, dzięki czemu odbiorca niemal łaknie dalszego ciągu tej brutalnej układanki. A dzieje się tu naprawdę dużo – zachęcony wyrafinowanym wstępem czytelnik, wkrada się w przenikliwy świat sutenerów, prostytutek i dilerów narkotykowych, aby wraz z życiowo przeoranym detektywem, nieformalnie pokusić się o znalezienie źródła ludzkiego zła. Kolejne makabryczne zbrodnie, dziwne fetysze i niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat – ta sprawa odczuwalnie szerzy medialny strach, niepokoi i zatrważa.

Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to łatwa lektura. Mglista atmosfera, wielu zaangażowanych bohaterów i dostrzegalnie opisowy charakter każą czytelnikowi wyostrzyć wszystkie zmysły. Tu nie ma przypadkowych postaci, każda zdaje się być owiana dozą tajemnicy, trudno zatem zaufać komukolwiek. Ta historia bezsprzecznie wymaga zaangażowania, trzeba poświęcić się jej doszczętnie i bacznie obserwować sceny, aby nie stracić najważniejszego. Niektóre fragmenty warto wręcz przeczytać dwukrotnie, aby upewnić się we własnych spostrzeżeniach. Wiernym towarzyszem jest natomiast on – prowadzący nieformalne śledztwo Jakub Sobieski. Nie jest to może wielce osobliwy detektyw, ale bez wątpienia dobrze wtapia się intrygę fabularną. Ścigany demonami przeszłości i życiowo wyraźnie pogubiony, w obliczu seryjnego mordercy, okazuje się zaskakująco sumienny i dociekliwy.

Prolog dosłownie przeszywa serce! Przenosi finezyjną wizję śmierci na chłonną wyobraźnię i nie daje szans na spokojną lekturę – nic dziwnego, ta historia nie jest i nie ma być łatwa. Gęsta, intensywna i wyraźnie zawiesista atmosfera, panoszące się zło, owiani tajemnicą bohaterowie, a także niepokojący świat sutenerów, nierządu i makabrycznych zbrodni – chociaż książka O włos wyraźnie wymaga zaangażowania, może nawet pełnego oddania, to finalnie okazuje się dobrym kryminałem, z pewnością brudnym, bulwersującym i niebezpiecznym, a przy tym odurzająco działającym na ludzkie zmysły. Naprawdę warto tam wejść.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem MUZA.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger