"JAK ZAWSZE" – ZYGMUNT MIŁOSZEWSKI | "…ogon czasami macha psem..."

Człowiek nagminnie narusza zapasy własnych wspomnień. Niektóre z nich – te przyjemne – pozwalają spojrzeć na minione życie z pewnym rozrzewnieniem, nierzadko też błogością, ale inne – te zabłąkane, chaotyczne i niespokojne – nierzadko stanowią pretekst do najbardziej gorzkich monologów. Tyle błędnie podjętych decyzji i jeszcze więcej niewykorzystanych możliwości... Życie niejednemu już przeciekło przez palce, ale inaczej rzecz ma się w przypadku pewnej starszej pary, która za pomocą sprawnie poprowadzonego pióra, otrzymała właśnie szansę na załatanie egzystencjalnych dziur. Właśnie taką podróż w czasie – satyryczną i refleksyjną zarazem – funduje swoim bohaterom Zygmunt Miłoszewski w powieści Jak zawsze.

Historia ta jest osobliwa nie tylko ze względu na swój nieprawdopodobny scenariusz, ale również ze względu na sposób, w jaki zostaje zaprezentowana odbiorcy. Autor wyraźnie przeplata ze sobą dwie różne narracje, z jednej strony trzyma w ryzach męskiego bohatera, Ludwika – wydarzenia z jego udziałem przedstawione są przez tradycyjnego narratora, z drugiej natomiast oddaje głos jego małżonce Grażynie, która bez większego skrępowania, samodzielnie relacjonuje swoją część historii. Zabieg ten sprawia, że czytelnik nie tyle porusza się po zaproponowanej linii fabularnej, co mierzy się z coraz śmielszymi myślami na temat ludzkiej egzystencji. Spektakl ten celowo wyreżyserowany jest tak, aby odbiorcę wstępnie ogarnął autentyczny zachwyt nad niecodzienną sytuacją bohaterów, a dopiero z czasem wpędzał go w sidła życiowych przemyśleń i wątpliwości. Rzeczywistość, jaką zastają bohaterowie, tylko fragmentarycznie przypomina bowiem tę, jaką uchwyciły ich własne wspomnienia. Ktoś ewidentnie namieszał w ich realnych życiorysach, przez co ich fabularna przygoda okazuje się podróżą nie tylko w czasie, ale też wycieczką w zupełnie nieznane. Warto w tym miejscu wspomnieć, że autor regularnie ironizuje na temat polskiego społeczeństwa, nie waha się też angażować w fabułę dobrze znanych, choć jeszcze młodych działaczy politycznych. To właśnie ta mieszanka autentycznych postaci z dobrze dograną fikcją literacką sprawia, że czytelnik z tak dużym zainteresowaniem śledzi kolejne wydarzenia.
Zygmunt Miłoszewski świadomie przekręca niektóre fakty, niby pozwala ponownie przemierzyć lata młodości, a jednak ni w ząb nie ułatwia bohaterom tego eksperymentu. Chociaż Grażyna i Ludwik mają ogromną wiedzę – kształtowaną sukcesywnie przez długie lata – to przekręcone okoliczności ich dawnego życia, stają się dla nich nie tyle drugą szansą czy niesamowitą przygodą, co raczej ogromnym wyzwaniem. Czytelnik z żywym zainteresowaniem obserwuje zatem ich początkowe niedowierzanie oraz czającą się w ich sercach fascynację, ale z czasem nabiera dystansu i zaczyna rozważać, czy w tak odmienionym życiorysie jest jeszcze przestrzeń na dobrze znane, dawne emocje. Czy warto podjąć te same decyzje, a może lepiej przemierzyć świat bez zabierania bagażu własnych wspomnień? Ta historia bez dwóch zdań jest jedyna w swoim rodzaju, nieszablonowa i świadomie potraktowana okiem zmyślnej iluzji – nie ma najmniejszych wątpliwości, jak bardzo niesamowity obraz próbuje utrwalić w niej polski autor. Miłoszewski to fachowy reżyser, który na łamach całej linii fabularnej celowo otwiera oczy i pozwala z dystansem spojrzeć na minione lata własnych doświadczeń.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B.

Recenzja w pigułce

Jakże osobliwą wycieczkę funduje czytelnikom Zygmunt Miłoszewski! Nie jest to żaden wakacyjny wypad, nie o zwiedzanie się tu rozchodzi, ale prawdziwa, choć w gruncie rzeczy nieprawdopodobna podróż w czasie, która solidnie potraktowana ironią, obszernie wpływa na ludzkie myśli. Ze swojej strony szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger