wtorek, 17 listopada 2015

[RECENZJA] "TWARDY ZAWODNIK" - MAREK STELAR | Przebiegłość i spryt oznaką męskiej twardości

Nie miałam pojęcia, jak bardzo twardy okaże się tytułowy zawodnik pana Stelara więc chcąc przyśpieszyć odpowiedź na to pytanie, szybko zakasałam rękawy i zaczęłam czytać najnowszą powieść autora. Już na wstępie przyznam, że okładka była tym elementem, który zniechęcał mnie do lektury. Wydawała mi się zbyt męska, trochę jak z gry komputerowej. Bardziej pasowałby tu prom odpływający do Szwecji, a nawet aparat USG, ale nie zdradzę skąd akurat takie pomysły.

Badając jednak fabułę książki, stwierdzam, że autor zaproponował w jednym miejscu kilka odległych tematycznie wątków i splótł je sensownym biegiem wydarzeń, które zaowocowały sporym zainteresowaniem czytelnika. Już wstępna akcja sugeruje, że nudno nie będzie. Do mieszkania nadkomisarza Roberta Krugłego trafia zszokowany prokurator Mateusz Michalczyk i bez wahania oznajmia koledze, że w nocy zabił kobietę. Totalna pustka w pamięci Mateusza niestety nie pomaga w zrekonstruowaniu kolejnych nocnych zdarzeń, ale fakt, że w łóżku prokuratora leży martwa kobieta, jest niezaprzeczalny. Mając świadomość sytuacji, bohater udaje się do Krugłego, który wydaje się być jedyną osobą skłonną pomóc w znalezieniu rozwiązania.

Dojście do prawdy nie będzie łatwe, ale czytelnik jest w tej historii o kilka chwil przed tą dwójką bohaterów. Towarzyszy bowiem innemu bohaterowi, Andersowi Soedergren’owi, przedstawicielowi handlowemu, który oferuje dość szemrany interes doktorowi nauk medycznych, Arturowi Strobiszowi. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy doktor zostaje zamordowany, a przebiegły Soedergren próbuje odwlec sprytnego prokuratora Mateusza Michalczyka od sprawy interesu, jaki zawarł z jeszcze żyjącym doktorem. Wyjście na jaw nielegalnej transakcji może sprawić, że Soedergren będzie głównym podejrzanym w sprawie o morderstwo. Jak powiązane jest morderstwo doktora z martwą kobietą znalezioną w łóżku przez Michalczyka? Co ma z tym wspólnego dawny kolega Soedergren’a? Czy sprawa napadu na konwój z pieniędzmi ma również związek z tymi wydarzeniami?

Soedergren’a już od początku poznajemy jako mistrza w swoim fachu. Przebiegły, sprytny i pazerny, nie zawaha się użyć drastycznych środków, aby ochronić siebie przed wstydem i hańbą. Jest to postać aż nadto wyraźna, u której obserwujemy klasyczne spadanie na moralne dno. Nieprzewidywalne wydarzenia ciągną bohatera coraz niżej, doprowadzając go do stanu emocjonalnego zepsucia, od którego nie będzie już prawdopodobnie powrotu. On jednak do końca próbuje iść z podniesioną głową, oczyszczając się z każdego niemoralnego ochłapu, jaki się zdąży do niego przyczepić.

Przeciwieństwem do wspomnianego spryciarza, jest nadkomisarz Robert Krugły, którym przede wszystkim kieruje wiara w sprawiedliwość. Jest on pomocną dłonią dla Mateusza, ale wykazuje się również dużym sprytem oraz niepodważalną dozą inteligencji. Ta postać została przedstawiona jako równie mocna i nie wahająca się zboczyć z legalnej ścieżki, aby odkryć prawdę i uwolnić bliskiego znajomego od obciążających go zarzutów.

Michalczyka także charakteryzuje spryt i zawziętość, lecz w związku z sytuacją, w jakiej się znalazł, nie ma szans na wykorzystanie atutów w walce o obronę własną, tym bardziej, że sam nie ma pojęcia, co tak naprawdę stało się tej (nie)pamiętnej nocy. Bohater, choć przewija się przez całą powieść i jest niejako źródłem wielu zdarzeń, sam niknie, przesiadując w domu Krugłego i nie wyglądając nawet przez okno. Tu miałam nadzieję na coś bardziej szaleńczego. Autor mógł nadać więcej charyzmy Mateuszowi i „wypuścić” go z mieszkania nadkomisarza, aby sam spróbował odkryć, co wydarzyło się wtedy, gdy stracił ostatnie strzępki rzeczywistości. Ten bohater mógł bardziej zaistnieć w powieści.

Jest jeszcze jedna ważna postać, dawno niewidziany kolega Soedergen’a, którego poznajemy jako zwykłego bandziora, a który także wykazuje się sporymi umiejętnościami, wspomnianym już sprytem, a przy okazji jest najbardziej nieobliczalny i gotowy na najbardziej ryzykownego działania, aby zarobić trochę pieniędzy.

Czterech męskich bohaterów, z których każdy jest postacią mocno wyrazistą i rozbudowaną. Każdego charakteryzuje niemały spryt, inteligencja i skłonność do niemałego ryzyka. Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z powieścią, w której trudno jest wytypować głównego bohatera. Choć początkowo wydawało mi się, że jest nim Michalczyk, ostatecznie decyduję się postawić w tej roli Krugłego. W końcu to on bierze sprawę w swoje ręce i prowadzi nieoficjalne śledztwo. Jeszcze trudniej określić, który z wymienionych panów, powinien zasłużyć na tytuł „Twardego zawodnika”, choć po głębszej analizie, nie waham się mianować tym tytułem nieobliczalnego Soedergren’a.

Oceniając pozycję jako całość, twierdzę, że jest to powieść nietypowa. Na każdym kroku wiemy zdecydowanie więcej niż wie główny bohater (Krugły) i bardziej koncentrujemy się na tym, jak dotrze do prawdy, którą my poznaliśmy wcześniej, niż na tym, co może nas jeszcze zaskoczyć. To właśnie jest świetne w tej lekturze! Towarzyszymy działaniom nadkomisarza, a tu znikąd autor zaskakuje nas innym i pozornie niezwiązanym wydarzeniem. Są to okazje do zastanowienia się, czy przypadkiem pan Stelar nie robi nas w przysłowiowego balona, każąc nam myśleć jednotorowo, aby ostatecznie zszokować nas pomysłowością bohaterów. Ta konstrukcja, choć inna niż dotychczas mi znane, przypadła mi do gustu i potwierdziła, że autor potrafi postawić czytelnika w stan osłupienia. Dodam, że w książce królują dość żwawe dialogi, poznajemy też myśli niektórych bohaterów, a ciągnąca się akcja, prze szybko do przodu.

Za sprytnych bohaterów z charakterkiem, za mnogość akcji i za nietypową konstrukcję – polecam „Twardego zawodnika” wszystkim pasjonatom kryminałów i thrillerów. Nie powinniście czuć się zawiedzeni.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję portalowi:
 http://sztukater.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP