środa, 25 listopada 2015

[RECENZJA] "UKRYĆ SIĘ PRZED SOBĄ" - HANNA GAŁGAŃSKA | A Ty co zrobiłbyś, wiedząc, że umierasz?

Przed rozpoczęciem czytania nie zapoznałam się z żadnym opisem powieści Hanny Gałgańskiej. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej krótkiej lekturze, a z tytułu wywnioskowałam jedynie, że będzie to daleka podróż w głąb siebie. Niewiele się pomyliłam, autorka zaserwowała nam historię o nietypowej i definitywnie trudnej walce z nieuleczalną chorobą. Jest to opowieść pełna przemyśleń na temat spełnienia się we własnym życiu, zbliżającego się rychło pożegnania, a także na temat wyjątkowo nieprzewidywalnego losu, jaki czeka każdego z nas.

Po dwudziestu latach do Bydgoszczy wraca niezależna Margo. Kobieta sukcesu, która przez długie lata sumiennie pracowała nad własną karierą zawodową, otwiera w rodzinnym mieście Klinikę Zdrowia i Urody, niezaprzeczalnie spełniając się w swojej roli. Jej świat wydaje się marzeniem dla wielu ludzi, mieszka w pięknie urządzonym, dużym mieszkaniu, jeździ wysokiej klasy samochodem, często wyjeżdża na egzotyczne wakacje. Zaskakuje nas jednak przesadną sterylnością w każdym zachowaniu. Nie dopuszcza do swojego życia nikogo, kto mógłby narazić ją na kontakt z jakimikolwiek zarazkami. Widzi je dosłownie wszędzie, na klamce od drzwi, na ubraniach w sklepie, u fryzjera, na ciele obcych ludzi. Boi się kontaktu z innymi, bo może on spowodować brak kontroli nad jej dotychczasowym, krystalicznie czystym życiem. Nic nie narusza ułożonego życia do chwili, gdy dowiaduje się, że zostało jej kilka miesięcy życia.

Okrutna diagnoza, nowotwór złośliwy, początkowo nie wpływa na zachowanie Margo. Zmianę przynosi nieoczekiwane spotkanie z przyjaciółką z lat szkolnych, Anną. Dawna znajoma jest zupełnym przeciwieństwem bohaterki. Wychowuje dwóch synów, żyje z dnia na dzień i nie ma czasu, by zadbać o własny wygląd. Gdy tylko spotyka przyjaciółkę, bez wahania zaprasza ją do domu, częstując tanią kawą i opowiadając o życiu wspólnych znajomych. Margo, przerażona panującym w mieszkaniu brudem, zaczyna trudną walkę z samą sobą. To spotkanie daje początek wielu wydarzeniom, o których wcześniej nawet nie pomyślała.

Długo się nie zastanawiając, wykupuje pół sklepu z ubraniami oraz artykułami dla dzieci i nie dając czasu na decyzję, zabiera dwie pracownice kliniki, Arianę i Luizę, do włoskiego miasta Positano. Wraz z trzema bohaterkami oraz malutkim synkiem Ariany, przeżywamy cudowne chwile, krocząc wspólnie wybrzeżem morza, pijąc włoską kawę i patrząc na ciągle uśmiechniętych Włochów. Positano staje się dla Margo miejscem wielu wspomnień, chwil, o których nie powinno się zapominać, a z którymi tak ciężko będzie się niedługo rozstać…

Zbliżająca się śmierć powoduje totalną odmianę w zachowaniu Margo, bohaterka chce wykorzystać pozostały czas do granic możliwości. Stąd bierze się pomysł podróży do Włoch, przyjaźń z młodymi pracownicami, liczne spotkania z Anną, chwilowy powrót do dawnej miłości… Towarzysząc w magicznej przemianie bohaterki, poznajemy źródła wielu jej decyzji i zachowań. Odkrywamy całą ścieżkę sukcesu zawodowego, dowiadujemy się o losie szczęścia, jaki spotkał ją w życiu, a także o ogromnej stracie, jakiej doświadczyła, będąc jeszcze nastolatką. Czy pozostały krótki czas wystarczy, aby nadrobić wszelkie zaległości i uszczęśliwić najbliższych znajomych?

„Ukryć się przed sobą” to historia pełna osobistych refleksji i odczuć, w której niewyobrażalnie łatwo wchodzimy w skórę głównej bohaterki i chcemy pomóc jej w rozsądnym podejmowaniu decyzji. Jej przemyślenia wydają się być niezwykle prawdziwe, co dodatkowo potęguje pierwszoosobowa narracja powieści. Opowieść czyta się niezwykle łatwo, a użyty przez autorkę język jest wręcz poetycki. Każda refleksja i decyzja Margo tkwi nam w głowie, zastanawia nas każdy jej wybór i myślimy, czy nasz byłby taki sam, a może ostatnie miesiące spędzilibyśmy zgoła odmiennie. W wielu fragmentach książki czułam jednak, że świat w niej przedstawiony, jest zbyt bajkowy i oddalony od rzeczywistości. Ta nierealność splotu wydarzeń, powodowała, że czytałam historię z lekkim dystansem, czułam, że w życiu nie mogłoby zdarzyć się aż tak wiele, w tak krótkim czasie.

Spoglądam w dal i zastanawiam się, kto odegrał większą rolę w tworzeniu tego iście bajkowego krajobrazu? Człowiek czy natura? Czy zbocza pozbawione zabudowań byłyby równie zachwycające? Ludzka ręka z pewnością przyczyniła się do tego wytwornego spektaklu. Nie poznaję siebie. Wszystko mnie zachwyca. Wszystko wydaje się idealne.

Choć przesadna ilość szczęśliwych zbiegów okoliczności oddala tę historię od realnego świata, dodaje jej także pewnej symboliki. Myślę, że pani Hanna Gałgańska chciała podkreślić, jak bardzo przewrotne potrafi być życie, każąc żyć w zupełnie nowej świadomości i nie podpowiadając, czy to, co nas czeka, jest lepsze, czy może powinniśmy szykować się na najgorsze…

Czy tak smutna historia ma szansę zaskoczyć nas pozytywnym zakończeniem? Przekonajcie się o tym sami.


Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP