"KARALUCHY" - JO NESBØ
Średnie spotkanie z „Człowiekiem nietoperzem” mam już w niepamięci. Jo Nesbø nie okazał się tylko rozreklamowanym autorem, a człowiekiem, który ma dobre podstawy do pisania powieści kryminalnych. „Karaluchy” dotrzymywały mi towarzystwa podczas tegorocznego urlopu i wychodziło im to nawet nieźle. Udało mi się nawet polubić Harry’ego Hole, który w pierwszej części niekoniecznie przypadł mi do gustu.
"CZŁOWIEK NIETOPERZ" - JO NESBØ
Gdy czytam krótką okładkową recenzję duńskiego dziennika Kristeligt Dagblad opisującą "Człowieka nietoperza" jako książkę zaskakującą i zapewniającą dynamiczną akcję, zastanawiam się, czy w Danii brakuje dobrych kryminałów, czy może ja czegoś nie doczytałam w lekturze Jo Nesbø. Miałam chętkę na tego autora już od dość dawna. Nie wiem, czy była ona powodowana ogólną popularnością samą w sobie, czy może charakterystycznymi tytułami książek (dalsze części to: "Karaluchy", "Czerwone gardło", itp.), ale uważałam norweskiego pisarza za swego rodzaju pewnik na mojej czytelniczej drodze. Wszystko było dobrze dopóki... nie zaczęłam czytać.
"ZABÓJSTWO ROGERA ACKROYDA" - AGATHA CHRISTIE
Po niewyróżniającym się spotkaniu z panną Marple w powieści „Morderstwo odbędzie się…” nie poddałam się i kontynuowałam poszukiwanie kryminalnej iskierki w kolejnym dziele Agathy Christie. Przerzuciłam się na innego, chyba oficjalnie bardziej lubianego bohatera powieści słynnej autorki, prywatnego detektywa Herkulesa Poirot'a. Jakże miłe było to spotkanie opiszę w następnych akapitach.
"Z DALA OD ZGIEŁKU" - THOMAS HARDY
Wiedziona proponowaną przez kina, a nawet samą okładkę, ekranizacją pozycji „Z dala od zgiełku”, chciałam zdążyć przed nieuchronnym momentem obejrzenia filmu i zajrzałam do jej książkowej wersji. Jedyne kilka dni minęło, a już mam za sobą ostatnie zdanie powieści. Nie ukrywam, że to moje drugie spotkanie z twórczością Thomasa Hardy’ego więc nieuniknione było porównanie dwóch dziewiętnastowiecznych dzieł tego naturalistycznego pisarza. Wcześniejsze spotkanie dotyczyło najbardziej znanej powieści: „Tessa D’Urberville. Historia kobiety czystej” i przyznaję, że przygody Tess postawiły poprzeczkę na tyle wysoko, że obecna lektura nie sięgnęła, a nawet nie musnęła poprzeczki.
"MORDERSTWO ODBĘDZIE SIĘ..." - AGATHA CHRISTIE | Nie czytasz „Gazetki” – jesteś nikim
Po ukończeniu lektury zdałam sobie sprawę, jak wielki wpływ miały na ludzi media, a w tym przypadku prasa, już w połowie XX wieku. To właśnie od tajemniczego ogłoszenia w lokalnej "Gazetce" zaczyna się historia pani Letty. Przyjmując, że akcja książki toczy się w pierwszych latach powojennych, to nic nie określi jej lepiej niż fakt, że zawiera iście zaplątaną fabułę, pokręconych bohaterów i setkę nici łączącą kolejne wątki i wydarzenia. Agatha Christie na około trzystu stronach, nieźle skonstruowana kryminał, dodając do niego banalne, a dzięki temu śmieszne, sceny humorystyczne. Przykład jednego zwrotu poniżej:
"POGROMCA LWÓW" - CAMILLA LÄCKBERG | Dantejskie sceny we Fjällbace
Pierwsza myśl, jaka nasunęła mi się po przeczytaniu „Pogromcy lwów”, ograniczyła się do słów: super, pani Camilla nie rezygnuje i bez wątpienia obdaruje nas swym kunsztem, publikując dziesiątą część przygód posterunku, znajdującego się w tej małej szwedzkiej miejscowości. Ktoś mógłby napisać, że niemożliwym jest, aby kolejne książki tej samej sagi trzymały tak dobry poziom, ale ja, ze świętym spokojem upewniłam się, że autorka wie co robi, a brak pomysłów to z pewnością nie jej domena. Długo czekaliśmy na premierę powieści, ale było warto. Autorka odrobiła pracę domową i dość rzetelnie wykreowała akcję. Jeszcze bardziej skupiła się na osobowości bohaterów, szczególnie nowych, wokół których toczyło się tajemnicze śledztwo.
"CÓRY GRZECHU" - INY LORENTZ | Awantura goni awanturę
Jak nie pokochać tego nieokrzesanego młodzieńca, który mimo popełnianych błędów, ma w głębi serca więcej uczucia niż niejeden duchowny do Boga, a w głowie – więcej rozsądku niż niejeden uczony. Falko, jedyny prawdziwy syn kasztelanki Marii i zmarłego w poprzedniej części rycerza Michała, wyłania się w „Córach grzechu” na pierwszy plan i dzielnie prowadzi nas przez własne przygody, rozterki duchowe i licznie popełniane gafy. Często pod wpływem przypadku, wpada w epicentrum awantury, a w słonecznych Włoszech, gdzie dzieje się większość akcji, o to nie trudno. Początkowo nie byłam ufna zamiarowi postawienia Falko w roli głównego bohatera powieści. W końcu odpowiadało mi towarzystwo dzielnej Trudi, jej niezaprzeczalne podobieństwo do matki i zadziorny charakterek. Naraz, po czterech tomach stawiania kobiety na najwyższym piedestale wśród bohaterów, mamy zaskoczenie i zmianę. To właśnie młody mężczyzna, rycerz Falko, ubrany zostaje w główną rolę piątej części sagi i definitywnie spełnia się w niej, wiernie wykorzystując otrzymany w spadku po matce charakter i tym samym, kontynuuje historię rodzinną, przeżywając mniej lub bardziej realne przygody.