czwartek, 20 sierpnia 2015

[RECENZJA] "POGROMCA LWÓW" - CAMILLA LÄCKBERG | Dantejskie sceny we Fjällbace

Pierwsza myśl, jaka nasunęła mi się po przeczytaniu „Pogromcy lwów”, ograniczyła się do słów: super, pani Camilla nie rezygnuje i bez wątpienia obdaruje nas swym kunsztem, publikując dziesiątą część przygód posterunku, znajdującego się w tej małej szwedzkiej miejscowości. Ktoś mógłby napisać, że niemożliwym jest, aby kolejne książki tej samej sagi trzymały tak dobry poziom, ale ja, ze świętym spokojem upewniłam się, że autorka wie co robi, a brak pomysłów to z pewnością nie jej domena. Długo czekaliśmy na premierę powieści, ale było warto. Autorka odrobiła pracę domową i dość rzetelnie wykreowała akcję. Jeszcze bardziej skupiła się na osobowości bohaterów, szczególnie nowych, wokół których toczyło się tajemnicze śledztwo.

A śledztwo było niebagatelne, bo nad turystyczną Fjällbaką, zawisły znów czarne chmury i przyniosły grad w postaci kolejnego drastycznego zdarzenia. Tym razem policjanci z miejscowego posterunku, z niezawodnym Patrikiem na czele, mają przed sobą nie lada zagadkę. Kilkunastoletnia dziewczynka zostaje porwana i próbując uciec sprawcy, wpada pod samochód. Niestety nie udaje jej się uratować, a tym samym, jedyny ślad po porywaczu umiera wraz z nią. Gdyby to było zwykłe porwanie i jeszcze zwyklejsza ucieczka, byłoby oczywiście nudno. Camilla Läckberg zaproponowała inne rozwiązanie. Okazuje się, że porwana nastolatka została pozbawiona wszelkich zmysłów, ma odcięty język, wypalone oczodoły, została także pozbawiona słuchu. Wyobrażacie sobie świat, w którym nic nie widzicie, nie słyszycie, a do tego nie możecie nic powiedzieć? To trochę tak, jakby ktoś zasłonił nam mocno oczy, zatkał nam uszy i zakneblował buzię. Jakbyśmy czuli się, pozbawieni wszystkich podstawowych zmysłów? Czy sam węch byłby wystarczający do jakiejkolwiek egzystencji?

Przyznam, że czytając o powyższych okaleczeniach porwanej bohaterki, miałam dreszcze. Te dreszcze potęgowały chęć czytania, chciałam jak najszybciej poznać sprawcę, a jeszcze bardziej, motyw jego postępowania. W związku z charakterystycznymi dla autorki retrospekcjami, domyślamy się, że prawda ma głębsze podłoże i jest złożona. Co mogło kierować porywaczem, żeby dopuścić się tak drastycznego okaleczenia? Skala drastyczności powiększa się wraz ze świadomością, że nie jest to pierwsze porwanie, sprawca postępuje bowiem seryjnie. Przewijałam kartki naprawdę szybko, aby niezwłocznie uzyskać odpowiedź, pamiętałam kolejne zachowania bohaterów, utrwalałam w pamięci detale i dotarłam do mety. Powinnam teraz czuć się zaspokojona, pić kawę w świadomości, że mam wszystko czarno na białym, a tu klasyczny zonk… Niby mamy winowajcę, jest też wyjaśnienie okoliczności, a także nawiązanie do przeszłych wydarzeń. To czemu się czepiam? Bo taki zbiór złożonych postaci i ciekawie poprowadzona historia śledztwa, zasługują na efekt „wow” i coś nowego, nieznanego. Ta końcówka była dla mnie rozczarowaniem, oczekiwałam motywu, który poderwie mnie i w głębokiej relacji nawiąże do strasznych okaleczeń, jakim zostały poddane porwane dziewczyny. Właściwie zakończenie „Pogromcy lwów” nie dało konkretnych odpowiedzi, a w zamian okazało się wstępem do kolejnej części. Przynajmniej takie wrażenie pozostaje po ostatnim zdaniu książki. Zapewne w głowie pani Läckberg zaświeciła żarówka z nowymi pomysłami i postanowiła przenieść je do nowej części, a ten tom mieć jak najszybciej za sobą. Czy warto było zostawić niezakończoną sprawę, dowiemy się w dziesiątym tomie. Mam nadzieję, że autorka celowo rozczarowała nas ostatnimi stronami, by wzbudzić w nas pewną tęsknotę i głód za bardziej skomplikowaną wersją wydarzeń. W końcu kilka wątków ucichło w trakcie czytania, jakbyśmy nacisnęli magiczny przycisk „pauza”. Nadal zatem trzeba stawiać pytajnik na końcu zdania: co stało się z porwanymi dziewczynkami? Czekam cierpliwie na ponowne naciśnięcie „startu” i nawiązanie do tej brutalnej sprawy, z chęcią spotkam się też z tymi samymi bohaterami i podtrzymuję się nadziei na to, że dość chaotyczne i niepewne zakończenie to jedynie chwyt i celowy zabieg szwedzkiej autorki.

Nie chcę przez to umniejszać całokształtowi, bo ten trzyma poziom. Mimo wielu podejrzeń, częściowo bardzo trafnych, do końca mamy wątpliwości, co się naprawdę wydarzyło i kto stoi za tak barbarzyńskim zachowaniem. Książka trzyma napięcie, a stali bohaterowie, tak dobrze znani z wcześniejszych części, umilają nam pobyt w tym małym kurorcie. Kolejne spotkanie z nieokiełznaną i wszędobylską Eriką, jej nadzwyczaj pobłażliwym mężem, a także pozostałymi postaciami, to jak spotkanie po latach z dobrymi znajomymi z dzieciństwa. Czuję, jakbym od dawna ich znała, a ich zachowania i decyzje, wcale mnie nie dziwią. Są charakterystyczne dla nich. Wiem, że to dość ckliwe, ale ja lubię takie powroty i za to do ostatniego tomu sagi, będę wierną czytelniczką.

8 komentarzy:

  1. Dobrze, że książka trzyma w napięciu. Mam w planach poznanie twórczości tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że niektóre części sagi są nieco gorsze to i tak polecam czytanie od początku. Niektórych bohaterów będziesz miała po dziurki w nosie, ale ostatecznie będziesz za większością tęsknić. Przynajmniej tego życzę :)

      Usuń
  2. Chętnie przeczytam kryminał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam całą serię od początku, tak aby nie stracić na prywatnych wątkach bohaterów. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wiem, że pisarka ma całkiem spory dorobek, jednak ciągle coś odciąga mnie od jej książek. Kiedyś sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, szczególnie jeżeli jesteś pasjonatką kryminałów :)

      Usuń
  4. "Pogromcy lwów" jeszcze nie znam, ale czytałam "Księżniczkę z lodu" i "Kaznodzieję" i bardzo polubiłam tę serię, więc będę czytać, ale po kolei, więc teraz poluję na "Kamieniarza"

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zwolenniczką czytania we właściwej kolejności, a "Kamieniarz" był jedną z moich ulubionych części. Pojawiają się w nim ciekawi bohaterowie i jak zwykle zagadkowa sprawa do rozwiązania. Polecam :)

      Usuń

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP