poniedziałek, 24 sierpnia 2015

[RECENZJA] "MORDERSTWO ODBĘDZIE SIĘ..." - AGATHA CHRISTIE | Nie czytasz „Gazetki” – jesteś nikim

Po ukończeniu lektury zdałam sobie sprawę, jak wielki wpływ miały na ludzi media, a w tym przypadku prasa, już w połowie XX wieku. To właśnie od tajemniczego ogłoszenia w lokalnej "Gazetce" zaczyna się historia pani Letty. Przyjmując, że akcja książki toczy się w pierwszych latach powojennych, to nic nie określi jej lepiej niż fakt, że zawiera iście zaplątaną fabułę, pokręconych bohaterów i setkę nici łączącą kolejne wątki i wydarzenia. Agatha Christie na około trzystu stronach, nieźle skonstruowana kryminał, dodając do niego banalne, a dzięki temu śmieszne, sceny humorystyczne. Przykład jednego zwrotu poniżej:


Ruszże tą swoją galaretą, którą nazywasz mózgiem!

Momentami uśmiechałam się do kolejnych stron i czekałam, czym jeszcze zaskoczą mnie kolejne postacie. A tych w powieści jest całkiem zacna liczba i każda osoba to ciekawy, świeży charakter, a może powinnam napisać – charakterek.
 
Na dużą uwagę zasługuje tu panna Marple, która dowodzi, jak świetnie sprawuje się w roli detektywa – amatora i jak czujny nos ma do zagadkowego morderstwa. Bo przecież, jak na kryminał przystało, o morderstwie jest mowa, a jak wczytamy się bardziej, to wyjdzie na jaw, że to morderstwo nie będzie odosobnione. Sprytnie autorka uwikłała kolejne wydarzenia i choć akcja toczy się w obrębie jednego domu, ewentualnie niedalekich mu przecznic, to nie przeszkadzało jej to w wykreowaniu dość ambitnego dzieła. Tok rozumowania świadków zdarzenia oraz inspektora Craddock’a prowadzi nas przez niezliczone ścieżki labiryntu, z których każda wydaje się być tą właściwą drogą, aby odgadnąć, kim jest okrutny sprawca. Właśnie tak nas wkręca pani Christie, ale ten, kto uważnie czyta, z pewnością nie da się uwikłać w ten zagadkowy zgiełk i podobnie, jak pani Marple, szybko domyśli się prawdy. Ja trafiłam w sedno szybko i czytając dalej, weryfikowałam tylko, jak bardzo byłam bliska prawdy. No właśnie, bliska prawda, bo tu kolejny plus książki. Choć wielu z Was odgadnie szybko winowajcę, to finał pokaże, że i tak autorka nas oszukała i lekko zbiła z pantałyku. To bardzo mnie urzekło, bo czym byłby dobry kryminał bez nutki zaskoczenia?

Co jeszcze stanowi o pozytywach powieści? Niezaprzeczalnie fakt, że mamy tu powieść z morałem. Tak, jest to kryminał, z którego możemy wyciągnąć nie lada wnioski. Przewracając kolejne strony, zdajemy sobie sprawę, jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić dla pieniędzy, dla upragnionego bogactwa… Nie czytałam innych powieści Agathy Christie więc nie wiem, czy możliwość wyciągania wniosków z opowieści, jest normą także w innych utworach, ale tu była zdecydowanie na miejscu. Może to fakt, że książka wydana została w 1950 roku, wpłynął na jej moralną stronę i przedstawienie okrutnych skutków zdobywania bogactwa. A swoją drogą, świadomość, że utwór powstał kilkadziesiąt lat temu, a nadal treścią jest aktualny, dodaje mu zwykłego uroku i pisarskiej mocy.

Walorem literackim był też dla mnie styl pisania, w tym często używane metafory i epitety. Tu na dobry przykład posłuży mi opis listu starej panny Jane Marple:

Pajęczyna kanciastych liter.

Lubię, jak autorzy bawią się językiem więc miałam tu możliwość odkrywania mniej lub bardziej kolorowych wyrażeń.

Jak widać, pomysł na repertuar był naprawdę dobry, sceneria też okazała się strzałem w dziesiątkę, postacie były barwne, a język użyty w powieści świadczy o stuprocentowym przypisaniu powieści do typowego czarnego kryminału.

Za co zatem odejmuję ocenę? Głównie za poprowadzenie fabuły, bo sceny choć pomysłowe częściowo dłużyły się i to niemiłosiernie. Były wydłużone jakby na siłę, a tego żaden czytelnik nie lubi. Inaczej pisząc, mimo ciekawego pomysłu, podczas lektury pani Christie, można niejednokrotnie ziewnąć, wyczekując końca rozdziału.

Bez względu na nużące chwile, warto sięgnąć po "Morderstwo odbędzie się". Szczególnie ciekawa jestem opinii osób, które poza omawianą publikacją, mają za sobą inne powieści autorki, a co za tym idzie, skuteczne i rozsądne ich porównanie.


12 komentarzy:

  1. O, widzę, że zagościła u Ciebie na blogu królowa kryminałów. :) Przyznam bez bicia, że jestem zdecydowaną zwolenniczką jej powieści, w których pierwsze skrzypce gra Poirot, panna Murple jest dla mnie... dość specyficznie zagmatwaną staruszką i nie wzbudza moich gorących uczuć, właśnie przez to, że wielokrotnie przy jej przygodach nieco się nudziłam. ;)
    Nie wiem czy to było Twoje pierwsze spotkanie z Christie, jeśli tak, to ciekawa jestem dlaczego taki a nie inny wybór akurat tej książki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze z panią Christie, a wybór książki - zupełny przypadek :)
      Póki co, nie zaryzykuję drugiej pozycji z panną Marple, a pomyślę o którymś tomie, gdzie rola należy do Poirota. Muszę wyrobić sobie zdanie i zdecydować, co bardziej przypadnie mi do gustu :)

      Usuń
    2. Koniecznie! :) Twórczość Christie jest naprawdę różnorodna i zdecydowanie wpływa na rozruszanie szarych komórek. :) Ja swoją przygodę zaczynałam od "Zabójstwa Rogera Acroyd'a", gdzie rozwiązanie urwało mi kokardki z butów! A "Orient Ekspress" to najgłośniejszy majstersztyk Agathy. Mam nadzieję, że kiedy poznasz więcej jej dzieł, to ocena jej twórczości poszybuje w górę. :) Tego Ci życzę! :) Udanego zaczytania. :)

      Usuń
    3. Muszę przyznać, że masz zdolność zachęcania :) Może spróbuję iść Twoją drogą z twórczością Christie, aby nabrać rumieńców po kolejnej lekturze :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Już czytałam :D
    Według mnie nie taki zły kryminał, choć lekko naciągany - szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie morderstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ostatnie morderstwo raczej spowodowało u mnie uśmiech niż poczucie grozy :)

      Usuń
  3. Czytałam tę książkę dawno temu, ale pamiętam, że przypadła mi do gustu. Jednak nie jest to moja ulubiona powieść Agathy Christie, bo bardziej podobało mi się "A.B.C." lub "I nie było już nikogo" ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja celuję w kolejną, ale bez udziału panny Marple. Zobaczymy, co wyniknie ze spotkania :)

      Usuń
  4. Koniecznie muszę poznać twórczość Agaty Christie. Znam ją dotąd tylko z adaptacji filmowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też była pierwsza część, ale czytając niektóre komentarze widzę, że nie do końca był to trafny wybór. Teraz czytam "Zabójstwo Rogera Acroyd'a" i już niedługo zrecenzuję książkę na blogu. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Christie! Dotychczas czytałam kilka jej książek w oryginale i czytało mi się je świetnie, mimo tego, że mój angielski w cale nie jest wyjątkowy. Wielbię całym sercem jej pomysły!

    Pozdrawiam,
    Po Książkach Mam Kaca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie i ja może sięgnę po któryś z oryginałów, a przy okazji odświeżę własny angielski :)

      Usuń

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP