piątek, 31 lipca 2015

[RECENZJA] "DAWNE NARZĘDZIA KAR I TORTUR" - ANDRZEJ ŁYJAK

Po zapoznaniu się z „Mrokami Średniowiecza” Józefa Putka, postanowiłam upewnić się, czy zawarta w nich kolebka wiedzy o tych jakże brutalnych czasach została rzeczywiście wyczerpana (tak przecież napisałam w swojej recenzji). Sięgnęłam po krótką pozycję Andrzeja Łyjaka „Dawne narzędzia kar i tortur” z myślą, że będzie niejako uzupełnieniem wcześniejszej lektury oraz umożliwi zobrazowanie stosowanych narzędzi. Co mnie spotkało?

Już wstęp, napisany w iście studenckim stylu, nie pozostawia wątpliwości, że książką trudno jest nazwać analizowany tekst. Bardziej skłoniłabym się do nazwania go pracą dyplomową i to raczej licencjacką, bo brakuje w niej rozmyślań ze strony autora. Mogłabym też nazwać pozycję albumem, gdyż przedstawione akcesoria tortur i kar zostały w większości zobrazowane. Właściwie jest to jeden z pozytywów dla pana Łyjaka. Oprócz krótkiego opisu danego narzędzia, możemy także zobaczyć, jak ono rzeczywiście wyglądało i w jaki sposób posługiwał się nim kat. Same opisy natomiast pozostawiają wiele do życzenia. Narzędzia niezobrazowane w pracy, przedstawione zostały mało treściwie, co nie ułatwia czytelnikowi wyobrażenia sobie ich ówczesnego wyglądu. Porównując niektóre z urządzeń do tych samych, ale opisanych w „Mrokach Średniowiecza”, mam spory niedosyt, twierdzę, że zostały pokazane zbyt lakonicznie. Z pewnością pozycja Putka, mimo, że nie zawiera zdjęć i obrazków, zawiera na tyle dokładne opisy, że nasza wyobraźnia nie musi zbyt dużo pracować, by zaprezentować nam analizowaną karę bądź torturę.

Osobiście jedyną nowinką, jaką obdarzył mnie Andrzej Łyjak jest fakt, że w Anglii kara chłosty została zniesiona dopiero w 1948 roku. Świadomość, że był to tak mało odległy czas, skłania do refleksji.

Moje odczucia, jak widać, pozostają mieszane. Z jednej strony można wspomóc się „Dawnymi narzędziami kar i tortur” do prawidłowego wyobrażenia sobie brutalności i totalnego braku ludzkich odruchów w czasach średniowiecza. Z drugiej strony, lektura wypada dość blado przy tak okazałej pozycji „Mroki Średniowiecza” i mimo obrazków, chowa się w oddali. Nie mniej jednak, jeżeli temat kogoś interesuje, sięgnąć warto, tym bardziej, że na przeczytanie wystarczy poświęcić dosłownie jedną godzinę. Ja jestem dość uparta więc poszukam jeszcze dalej, by zamknąć temat z pełną wiedzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP