środa, 5 sierpnia 2015

[RECENZJA] "NIEGODNE RZEMIOSŁO. KAT W SPOŁECZEŃSTWIE POLSKI XIV - XVI WIEKU" - HANNA ZAREMSKA | Kat „jest inny niż pozostali śmiertelnicy” – jest symbolem sprawiedliwości epoki.

Kontynuując analizę brutalnych czasów Średniowiecza zajrzałam do kolejnej polskiej lektury autorstwa Hanny Zaremskiej. Mimo, że książkę czyta się w miarę lekko, mam pewne wątpliwości w jej ocenie. Z pewnością nie ujmuję autorce wiedzy i tym bardziej nie neguję obfitego wykorzystania materiałów źródłowych. Kolejne strony to też kolejne przypisy i odwołania do wielu publikacji. Podnosi to zapewne wiarygodność i realność przedstawionych faktów. Widać, że pani Zaremska postarała się przybliżyć rzemiosło kata w jak najdrobniejszym szczególe. Na duży plus zasługują też przedstawione ryciny, w dużej mierze z udziałem Św. Jadwigi pomagającej skazanym i stawiającej się za nimi w sądzie. To, co budzi moją wątpliwość to odczucie, że autorka nie wykorzystała pozyskanych materiałów w pełni. Mam wrażenie, że lektura jest w dużej części jednowątkowa, a co za tym idzie, czuję zwykły czytelniczy niedosyt.


Zdecydowanie zabrakło mi ukazania kata jako zwykłego człowieka, mającego często rodzinę, a może i przyjaciół. Pani Hanna Zaremska zajęła się w pracy głównie problemem infamii, jakim pokryty był kunszt omawianego stanowiska oraz opisem jego fachu od strony iście urzędowej. Przydałyby się przykłady katów, którzy poza samym hańbiącym fachem, mieli także pozytywne strony. W tak oczekiwany przeze mnie sposób, opisany został kat w „Czerwonych makach” autorstwa Alai. Tego zabrakło tutaj, co nadal nie świadczy, że moje wrażenia są jakkolwiek słabe.

Już na samym wstępie autorka wskazuje na powszechną potrzebę średniowiecznego społeczeństwa do oglądania krwawych scen w najbardziej obleganych miejscach. Porównuje też ogólną postawę niechęci kiedyś i dziś. W końcu teraz też zdarza nam się szykanować i patrzeć na sąsiadów z nienawiścią, a czasem nawet pogardą – czy tak daleko nam mentalnością do tamtych bestialskich czasów?
W dalszej części autorka kontynuuje temat porównując kunszt katowski do gry aktorów na scenie. Kat prowadzi monologi, informuje o poszczególnych częściach ciała ofiary, jest widownia więc właściwie widowisko staje się niejako teatrem. Różnica jest taka, że widzowie znają treść, a kat może im „zaimponować” jedynie drobiazgami, przemówieniem, itp. Praca zapewnia nam też analizę stanowiska katowskiego od strony urzędu, jego zarobki w poszczególnych miastach średniowiecznej Polski, czy kwestie wypożyczania kata do sąsiednich miejscowości. Wskazuje też na różnicę między prawdziwą (sensowną?) torturą, a torturą wywołaną „dla zaspokojenia żądzy krwi” i będącą popisem siły kata.


Czy myśleliście kiedyś nad tym, jak to byłoby siedzieć w kościele koło człowieka, który wykonuje zawód kata?


Czytając o rzemiośle kata możemy dowiedzieć się, że taka sytuacja praktycznie nie była możliwa. Bo czy kat mógł wejść do kościoła, modlić się lub się wyspowiadać? Kto właściwie zostawał katem? Z jakiego środowiska pochodził? Czy był to jego wybór, czy może był zmuszony przez obowiązującą władzę? Na te właśnie pytania stara się odpowiedzieć autorka i mimo, że nie wszystkie otrzymały rzetelną odpowiedź, to zdawkowo możemy wyobrazić sobie, jak ówczesne społeczeństwo traktowało postać kata.


W książce mamy też wiele przywołań utworów Mikołaja Reja, a zakończenie to kilkustronnicowy materiał poświęcony właśnie jego pracom. Sama autorka pisze:



Terenem poszukiwań śladów przekonań odnoszących się do osoby kata będzie spuścizna literacka Reja.

I tym cytatem kończę opinię. Sięgnąć po lekturę warto, choć rozpoczęty proces szukania bardziej ludzkiej natury kata, będę musiała kontynuować w kolejnych opracowaniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP