Insignis
Insignis
„STAR BRINGER” – NINA CROFT, TRACY WOLFF | Uderzająco sarkastyczna, szalona, zmysłowa i zuchwała podróż ratująca zagrożony wszechświat

„STAR BRINGER” – NINA CROFT, TRACY WOLFF | Uderzająco sarkastyczna, szalona, zmysłowa i zuchwała podróż ratująca zagrożony wszechświat

To niezaprzeczalnie jedna z tych szalonych opowieści, w której słowach doszukać się można nie tylko ognia rodzącej się na oczach namiętności, ale też przygody i niebezpieczeństwa. Nina Croft i Tracy Wolff wspólnie zapraszają do udziału w zabawnej i jednocześnie nieobliczalnej próbie – kosmicznej misji ratunkowej dla zagrożonego świata, historii pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji, zabawie w dostrzegalnie osobliwym towarzystwie, przede wszystkim jednak w wyprawie nasączonej uczuciową niepewnością.

Tu zdarzyć może się wszystko, a fabularnie dzieje się jeszcze więcej. Bo przecież wysadzona w powietrze stacja badawcza nie daje kreacjom wielu realnych możliwości. Paskudna śmierć w płomieniach lub kradzież zdezelowanego statku kosmicznego. Odpowiedź zdaje się być oczywista i właśnie w ten ekscytujący sposób czytelnik zaczyna wgłębiać się w portrety zamkniętych na pokładzie bohaterów. Siedmiu ekscentrycznych osobników i umierające słońce, które niepodważalnie domaga się zbawiennych działań. „Jedna wielka katastrofa, nie załoga. Księżniczka, kapłanka, strażnik, więźniarka, oszust, kretyn i ja samozwańczy kapitan dupek. Oto przepis na nieszczęście”. Przy tak niepowtarzalnych twarzach nie ma miejsca na znużenie, tym bardziej, że autorki mkną przed siebie niezwykle dynamicznie i intensywnie, z żarliwością i napięciem wyczuwalnym niemal w każdym sarkastycznym epizodzie. Gdzieś w aurze zapewnionej eksplozją niepewności, utrwalone zostają komiczne odniesienia i soczyste akty zbliżeń, w sercu czai się namiętność i potrzeba intymności, do tego zdrady, gesty przebiegłości, mroczne tajemnice i waleczne uniesienia, które potęgują niebezpieczny ton tej fascynującej opowieści.

Uderzająco sarkastyczna, szalona, zmysłowa i zuchwała podróż ratująca zagrożony wszechświat. Szokująca eksplozja, zdezelowana przestrzeń statku kosmicznego i absolutnie osobliwe towarzystwo nieznajomych, w którym każdy zadziera nosa własną swoistą tajemnicą. Gorące kłótnie rodzą najbardziej romantyczne epizody. Nina Croft i Tracy Wolff za pomocą uszczypliwych słów zwołują misję godną pozaziemskich pochwał – przygodę pełną dynamicznych niebezpieczeństw i ogniście opisanej namiętności, opowieść barwnie przeszywającą mroczne sekrety, dotykającą ludzkiej przebiegłości, gasnącego w oczach słońca oraz niepewności uczuciowych doznań, wrażeniowo gorącą, tajemniczą i nieokiełznaną.
_____

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem StoryLight
„NA ZŁEJ DRODZE” – PAOLA BARBATO | Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż w gąszczu włoskiej autostrady

„NA ZŁEJ DRODZE” – PAOLA BARBATO | Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż w gąszczu włoskiej autostrady

Tajemniczy, hermetyczny i niepokojący thriller psychologiczny! Akcją osadzony w ciasnej przestrzeni kurierskiego samochodu, klimatem natomiast w mroku spowitej nocą włoskiej autostrady. Paola Barbato zachęca do mocno alarmującej podróży u boku mało ambitnego i jak się okazuje, także niezbyt bystrego kierowcy, którego nierozważne decyzje, determinują nieobliczalny wizerunek zagadkowej historii. Jak tytuł podpowiada, Na złej drodze wydarzyć może się dużo złego, a finalnie dzieje się jeszcze więcej...

Jedna feralna przesyłka. To właśnie ona staje się bodźcem niebezpiecznych zdarzeń, jakie ewidentnie czają się w mrocznych przestworzach tej konkretnej nocy. Giosciua to z pewnością postać osobliwa – nieporadny kurier, życiowy ignorant i mężczyzna wyraźnie pogubiony, w pracy kierowcy mało przenikliwy, co idealnie pasuje jego tajemniczym zleceniodawcom. Dla odbiorcy to człowiek, do którego ten nieustannie próbuje zachować choćby śladowy dystans. Bo chociaż momentami wzbudza litość, zauważalnie nie budzi zaufania. To kreacja balansująca na granicy moralności – do końca trudno uchwycić jego prawdziwe intencje. Ta niewiadoma świetnie akcentuje potrzebę rozprawienia się z jego mdłą przeszłością oraz mglistym portretem psychologicznym, niezaprzeczalnie pobudza wyobraźnię, wyzwala poczucie niepewności, każe zachować czujność i dokładnie przyglądać się mijanym naocznie epizodom. Czytelnik przedziera się przez jego myśli z żywym zainteresowaniem, równolegle wgryza się w inne formy zastosowanej tu narracji. Ten zabieg pozwala spojrzeć na głównego bohatera także z innej, chwilami mocno alarmującej perspektywy. Największym smaczkiem okazuje się tu jednak zawiesisty klimat – to podróż zaszyta w ciemności pokrytej wyczuwalnym lękiem nocy, do tego ciasna otchłań kurierskiego samochodu oraz kolejne kilometry włoskiej autostrady. Tu nie ma miejsca na ucieczkę, a podsuwane wizje znacząco wybiegają poza asortyment prawa, tym samym mrożą krew w żyłach, intrygują, nie pozwalają zasnąć. Do ostatnich stron nie ma tu bowiem pewności, jak właściwie zakończy się ta niecodzienna wyprawa.

Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż po zawiłym gąszczu włoskich autostrad. Zawieszona w ciemności nocna aura, skondensowana przestrzeń minivana, ociekająca złem przesyłka i wreszcie dziwny chaos w głowie mało ambitnego kuriera – ta powieść niezaprzeczalnie wciąga w swoje niebezpieczne strony, intryguje i napawa wyczuwalnym strachem, pobudza wyobraźnię, podsuwając mroczne i alarmujące scenariusze. Paola Barnato fabułą zauważalnie wychyla się poza schemat, zmyślnie wdziera się też w mocno rozkojarzony umysł pogubionego życiowo bohatera, każe zachować czujność i ograniczyć zaufanie. To naprawdę świetny i nieobliczalny thriller psychologiczny!
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„TO LATO BĘDZIE INNE” – CARLEY FORTUNE | Niezapomniany powrót na pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda

„TO LATO BĘDZIE INNE” – CARLEY FORTUNE | Niezapomniany powrót na pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda

Powieść uzależniająca dosłownie od pierwszych stron! Otulona bliskością uroczego Zielonego Wzgórza, piękna, malownicza i tak niesamowicie romantyczna. To lato będzie inne to kolejna perełka w fabularnym dorobku Carley Fortune – to historia uczucia rozdartego między daną przyjaciółce obietnicą i szczerością odczuwanych doznań, rozdartej także między wielkomiejską codziennością i małomiasteczkową sielskością nieśpiesznie spędzanego dnia, potargana żywymi emocjami, przejmująca i niepowtarzalna.

To gorąca namiętność skrada pierwsze ogniste epizody. Utrwalona za pomocą regularnie wtapianych retrospekcji, spontaniczna, prawdziwa i nieujarzmiona, jak się okazuje, wymagająca dyskretności. Bo przecież to jedyny mężczyzna w najbliższym otoczeniu, przy którym powinna zachować obiecany dystans. Dominującym motywem okazuje się tu kobieca przyjaźń – to ona wpływa na niepewność doznań bohaterki, to w niej zaszyte zostają ważne niedopowiedzenia, to ona wymusza powrót na znaną z Ani z Zielonego Wzgórza uroczą Wyspę Księcia Edwarda. W powietrzu wyczuwa się tu cudowny nadmorski klimat, do nozdrzy ukradkiem wdziera się zapach świeżych ostryg i rześkiego vinho verde, plaże wypełniają przetarte promieniami słońca złote piaski, a wokół małego miasteczka dumnie wznoszą się narysowane jaskrawą czerwienią klify. Aura tej powieści angażuje zmysły, każe się zatrzymać, odetchnąć świeżością nieśpieszącego się dnia. Lucy niewątpliwie docenia urok tego miejsca – to kreacja obarczona doskwierającym poczuciem nieszczerości, bezradna wobec trudnych do okiełznania porywów intymności, tknięta bolesną stratą, jednocześnie pełna inspirujących marzeń. Autorka tworzy tu obraz miłości domagającej się wyznań, kontrastuje też życie w wielkim Toronto z kojącym smakiem wyspiarskiej codzienności, delektuje się humorem, nie unika jednak smutnych wspomnień. To bez wątpienia historia wyjątkowych uczuć.

Niezapomniany powrót na muśnięte złotym słońcem piaski i pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda. Historia w każdym słowie intensywna, romantyczna i poruszająca, w zmysłowych myślach spontaniczna, euforyczna i nieokiełznana. Carley Fortune rozkosznie bawi się wyobraźnią czytelnika, pozwala na chwile nadmorskiego ukojenia, namiętnością maluje portret uzależniających uczuć – miłości zakazanej przyjacielską obietnicą, szczerej i fascynującej, choć fabularnie skrywanej i dyskretnej, desperacko domagającej się spełnionej definicji. Inspirująca aura małego miasteczka spleciona zostaje z wielkomiejskim gwarem, a kobiece marzenia usilnie chcą utrwalić wyjątkowość tego znamiennego lata.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„JAK JA GO NIE CIERPIĘ” – MEGHAN QUINN | Ona szczerze go nienawidzi, on ubóstwia się z nią droczyć

„JAK JA GO NIE CIERPIĘ” – MEGHAN QUINN | Ona szczerze go nienawidzi, on ubóstwia się z nią droczyć

Przeuroczy romans o szalenie pikantnym zabarwieniu! Jak ja go nie cierpię to soczysta, rozbrajająca i niesamowicie błyskotliwa, ale też refleksyjna i mocno wzruszająca historia miłosna – to naniesione stratą smutki, to siostrzana tęsknota, to kobiece troski i samotność zrozpaczonej duszy, to nieprzepracowana przeszłość, to nieokiełznane myśli i szerokie spectrum rozkosznych złośliwości, to wyczuwalna namiętność do muzyki oraz gesty euforycznej intymności. Meghan Quinn barwnie wdziera się w emocjonalną słodycz tego cudownego scenariusza, nie zapomina jednak o goryczy bolesnej codzienności.

Czytelnik wkrada się do skruszonego życiorysu Hattie w absolutnie paskudnym momencie. Tuż po stracie ukochanej siostry, po oblanym semestrze wymarzonych studiów, w epizodzie parszywego zerwania, w narzuconej konieczności przyjęcia jego irytującej, aczkolwiek ratującej z opresji propozycji. Rozpacz, nienawiść, desperacja – w takich emocjach dochodzi do szantażu, tak podpisana zostaje umowa z samym diabłem, tak rozpoczyna się pełna złośliwości historia dwojga nieujarzmionych w słowach charakterów, tak też zainaugurowany zostaje zmysłowy powrót do rodzinnego miasteczka. Hayes uchodzi za zimnego drania oraz nieziemsko przystojny obiekt kobiecych westchnień, wyraźnie jednak chowa w sobie fragmenty własnej tajemnicy. Muzyka to dla niego forma ucieczki od boleśnie wrzynających się wspomnień i tuszowanych latami traum. Ona dostrzegalnie nie chce, a jednak z naturalną lekkością przedziera się przez kolejne warstwy medialnego brudu, dyskretnie zatem zaczyna skradać owiane złą sławą męskie serce. Relacja tych dwojga zdaje się być nasycona intensywną namiętnością – to dosadnie zapisane spicy epizody, to przecudownie wpleciony humor i całe morze wyczuwalnych wzruszeń, to także rozpacz i poczucie wewnętrznej samotności. Przejmująca żałoba, dziwnie wygaszona więź z rodzeństwem, poczucie niesprawiedliwości – kobiecą wrażliwość przepełnia druzgocący smutek, w męskiej perspektywie także wyczuwa się nieprzepracowane traumy. Dla niego to konfrontacja z demonami przeszłości – w swym przebiegu niefortunna, tak bardzo krzywdząca, a jednak fabularnie zwyczajnie potrzebna. I chociaż nie brakuje tu niewyparzonych słów i brudnych sformułowań, historia tej ekspresyjnej pary rozczula i roztapia wyobraźnię, z pewnością inspiruje i pozwala się uśmiechnąć.

Rozbrajająca, pikantna, spontaniczna, błyskotliwa i przezabawna, a przy tym uczuciowa i rozczulająca. To miłość dwóch zauważalnie pokruszonych serc. Ona szczerze go nienawidzi, on ubóstwia się z nią droczyć. Powietrze tej powieści napełnione zostaje namiętnością do muzyki i odurzającą wonią pożądania – zdaje się być gęste od rzucanych kąśliwości, wypełnione dialogami nie zawsze ładnych słów, każe zmierzyć się z żałobą i poczuciem przenikliwej straty, przywołuje nieprzepracowaną przeszłość, jednocześnie pięknie i rozkosznie zagnieżdża się w szczelinach zadurzonej wyobraźni. To niesamowicie wzruszająca komedia romantyczna z różnicą wieku oraz atutami motywu enemies to lovers.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„ZAGINIONA KSIĘGARNIA” – EVIE WOODS | Fascynująca podróż po niezłomności trzech wyraźnie pogubionych wrażliwości

„ZAGINIONA KSIĘGARNIA” – EVIE WOODS | Fascynująca podróż po niezłomności trzech wyraźnie pogubionych wrażliwości

To niesamowita i jakże wzruszająca powieść. Pięknie osadzona w czasie, naznaczona miłością do uniesień literackich oraz magiczną mocą trafnie dobieranych książek, w swym wieloaspektowym kształcie niezwykle barwna, urokliwa i absorbująca. Evie Woods porywa czytelnika w otchłań ekscytującej przygody – pełnej hipnotycznych zdań oraz refleksyjnych w swym przebiegu zdarzeń, z pewnością wspaniałej, budującej i niezapomnianej. A wszystko za sprawą absolutnie wyjątkowej, choć przecież Zaginionej księgarni...

Ta historia niezaprzeczalnie dostarcza różnorodnych wrażeń. Podzielona na dwie znamienne perspektywy czasowe, okazuje się niezwykle nastrojowa, uczuciowa i poruszająca. Dla odbiorcy to nieprzeciętne doświadczenie – tym bardziej wyraziste, gdyż okraszone mocno osobistą narracją pierwszoosobową. Trzy zupełnie obce twarze, trzy zróżnicowane charaktery, trzy odmienne wrażliwości, a jednak to samo, przymglone niejasnością miejsce. Tytułowa księgarnia to przestrzeń wypełniona magią – to w jej niewidocznych ścianach, w kurzu niezwyczajnych zdarzeń, trójka bohaterów za pomocą treści podsuniętych niechybnie książek, odkrywa swoistość własnych życiorysów, dostrzega też drzwi do nieznanego sobie świata. Każda z naruszonych kreacji niesie tu swoją gorzką przeszłość, w każdej wyczuwa się smutek i poczucie niesprawiedliwości, każda usilnie próbuje zetrzeć się z dokuczającą samotnością. Dyskryminacja kobiet, przemoc domowa w związku, prześladowanie – serca tych postaci zdają się być nakreślone bólem i zadumą, jednocześnie okazują się zdeterminowane, silne i temperamentne. To właśnie odważna postawa w drodze do realizacji marzeń, zostaje tu wyeksponowana najbardziej – mimo zauważalnie grząskich wspomnień, mimo zaznanych krzywd i mimo brutalnych przeciwności losu, staje się motywem ważnym i fundamentalnym. Autorka zachęca tym samym do wnikliwego spojrzenia w okno własnych pragnień, do podjęcia skrywanych głęboko marzeń, do definiowania szczęścia i zaufania tym, którzy nieoczekiwanie przynoszą potrzebne i jakże kojące wsparcie.

Fascynująca podróż po niezłomnych charakterach trzech wyraźnie pogubionych wrażliwości. Historia może nieśpieszna, aczkolwiek ujmująca i niezapomniana. Zaginiona księgarnia to zachęta do odważnego sięgania po swoje – nasączona intensywnym aromatem tlących się głęboko marzeń, otulona magią zapisanych w słowach doznań, pokrzepiająca zauważalnie pokruszone serca. Evie Woods subtelnie wkrada się w otchłań ludzkiej bezradności, przedziera się przez trzy zróżnicowane i wyraźnie zasmucone życiorysy, pozwalając im nabrać pewności siebie i zawalczyć o własne miejsce na ziemi, w sposób esencjonalny utrwala ważne wartości i daje potrzebną nadzieję, gdzieś szeptem maluje też portret niespodziewanej miłości.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„LATEM, O TEJ SAMEJ PORZE” – ANNABEL MONAGHAN | Przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych doznań

„LATEM, O TEJ SAMEJ PORZE” – ANNABEL MONAGHAN | Przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych doznań

To niezaprzeczalnie jedna z tych historii, której romantyczne i sentymentalne nuty, układają się w subtelnie nakreśloną wakacyjną melodię. Annabel Monaghan szeptem zakrada się do słów kobiecej wrażliwości, przywołuje piękno nastoletnich wspomnień, wznieca też ból paskudnie złamanego serca. A wszystko w obliczu pozornie ułożonej codzienności, w perspektywie ślubu z idealnym i zauważalnie kochanym mężczyzną, w odczuwalnym tu strachu przed zgrzytami doskwierających emocji. Latem, o tej samej porze wydarzyć się bowiem może coś naprawdę wyjątkowego...

Zauroczony czytelnik wdziera się w życie Sam w scenie, gdy ta ponownie podejmuje coroczną konfrontację z kadrami własnej młodości. Wyczuwalnie inną, gdyż naznaczoną jego niespodziewaną obecnością. Małe miasteczko osadzone tuż nad brzegiem oceanu, zbliżająca się ceremonia ślubna z wielkomiejskim i raczej sztywniackim lekarzem, pamiętny domek na drzewie i wreszcie on sam, grający właśnie po sąsiedzku na gitarze. Tak zainaugurowana zostaje historia z motywem drugiej szansy i jednocześnie z motywem trójkąta miłosnego, tak też fabularnie zobrazowany zostaje powrót do dziecięcych oraz nastoletnich wspomnień. To niezapomniane rodzinne fotografie i uśmiechnięte chwile razem. To wrzynające się brzemię boleśnie złamanego serca. To skażona przez rodziców przeszłość, to wieloletnie wątpliwości i przeszywające duszę znaki zapytania. To częściowo spełnione marzenia i inspirująco wpleciona tu muzyka. To próba zawalczenia o własne zdanie w związku i szansa na zdefiniowanie tożsamości. To wreszcie wzajemna fascynacja, która staje się zachętą do odbudowania najpiękniejszych doznań. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa i zanurzone w niej retrospekcje – to one tworzą mocno osobisty i jednocześnie poruszający wydźwięk tej niesamowitej opowieści. Gdzieś ukradkiem wplecione zostają też ważne treści dotyczące dysleksji oraz różnego tempa w procesie dorastania, portret dzieciństwa, które kończy się na skutek wyśmiewania przez szybciej dojrzewających rówieśników. Ona wyraźnie dusi swoje uczuciowe dylematy, Wyatt także dystansuje się od głębokich wyznań, odbiorca natomiast nieprzerwanie czuje tlące się w nich napięcie, rejestruje rzucane dyskretnie spojrzenia, obserwuje myśli i wyczuwa pożądanie.

Sentymentalna, rozczulająca i niezapomniana, a przy tym tak bardzo osobista fotografia szczerej miłości. Annabel Monaghan szeptem wkrada się w dwa zauroczone, lecz pokruszone w przywołanej młodości serca, dając szansę na zabliźnienie doskwierających ran i fascynujący powrót do nastoletnich wspomnień, tym razem w obliczu dorosłego już życia i w potrzebie konfrontacji ze zbliżającą się uroczystością ślubną. To piękna i niesamowicie nastrojowa historia z motywem drugiej szansy – nakreślona scenerią małego rodzinnego miasteczka, akcją osadzona nad brzegiem malowniczego oceanu, utrwalająca myśl o dzieciństwie w drewnianym domku na drzewie, przepełniona muzyką oraz namiętnością pierwszych romantycznych doznań.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„LUDZIE Z KOŚCI” – PAULA LICHTAROWICZ | Wyśmienita, wręcz imponująca proza

„LUDZIE Z KOŚCI” – PAULA LICHTAROWICZ | Wyśmienita, wręcz imponująca proza

To niewątpliwie jedna z tych historii, które boleśnie wrzynają się w szczeliny poruszonej wyobraźni. Tym bardziej trudna i ogłuszająca, iż utrwalona pamięcią przodków. Paula Lichtarowicz wkrada się w rodzinną przeszłość z odczuwalną szczerością, przywołuje narzuconą powołaniem chimeryczność uczuć i sumiennie zatrzymuje znamienne przedwojenne chwile, z czasem dociera do rozdzierających serce scen, pozostawiając rozpaczliwą próbę zachowania nadziei. Ludzie z kości to powieść absolutnie nieprzeciętna, wymowna, tak bardzo przenikliwa w swym symbolicznym charakterze.

Wystarczy przekroczyć fabularny próg, aby dostrzec unikalność obranego stylu. Zmieniająca się regularnie narracja, krótkie, niekiedy ledwie uchwytne epizody, zróżnicowane ramy czasowe, fragmenty świadomie wyrwane ramom własnego kontekstu – autorka ewidentnie zachęca do uważnego przeglądania stron, do szukania zaszytych w tekście metaforycznych znaczeń, do interpretacji podsuwanych sugestywnie aktów, do obserwacji zdarzeń w odczuciu nieśpiesznych, jednocześnie ważnych, symbolicznych, z pewnością nieprzypadkowych. W tej nieoczywistej przestrzeni wykreowana zostaje postać nastoletniej jeszcze Leny – nieugiętej, hardo oddanej myśli o zamierzonej medycznej przyszłości, wyraźnie ograbionej z fascynacji promiennością serca, zupełnie nieświadomej czyhających za rogiem zdarzeń. Nieplanowane małżeństwo i niespodziewana rozłąka z rodziną okazują się jedynie namiastką nadciągającego zła. Bo przecież w tle rozprzestrzenia się już II wojna światowa, zaczyna się piekło i codzienna walka z głodem, także makabryczne wywózki na owianą mrozem Syberię. Ta druga połowa historii – wygnanie – doskwiera znacznie bardziej, autorka namacalnie wdziera się w cierpienie, spogląda nadciągającej śmierci w oczy, w fetorze narzuconego ścisku, przytula gasnące oczy bliskich. I chociaż nie ma tu historycznie nakreślonych dat, a scenerię tworzą jedynie krótkie rysy, odbiorca wyrusza w tę zatrważającą podróż z niebywałą atencją, naocznie przyglądając się utracie człowieczeństwa, przecierając okruchy rozszarpanej miłości, doglądając nadziei oraz strzępów trzymającej przy życiu determinacji.

Wyśmienita, wręcz imponująca proza. Paula Lichtarowicz z wyczuwalną intymnością zakrada się w echo własnej przeszłości rodzinnej, przenika fragmenty przygniecionych wojną wspomnień, przywołuje okrutne fotografie, boleśnie wrzyna się także w syberyjską surowość. Ludzie z kości to rodzaj swoistego pamiętnika – historia inspirowana ludzką niezłomnością, w fabularnym zgiełku dosadna i prawdziwa, choć niekiedy metaforyczna, zauważalnie domagająca się świadomego oka. To powieść przenikająca duszę, pasjonująca w zarysie medycznych ciekawostek, przecierana żałością i tęsknotą serca, napełniona goryczą pożegnania, do ostatnich stron napełniona nadzieją oraz odpornością na nieludzkie zło.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„ARGYLLE” – ELLY CONWAY | Szalenie intrygująca, brawurowa i nieobliczalna…

„ARGYLLE” – ELLY CONWAY | Szalenie intrygująca, brawurowa i nieobliczalna…

Nieobliczalne decyzje rosyjskiego magnata biznesu, umyślna katastrofa samolotu CIA i wreszcie zaginiony nazistowski skarb – to właśnie tak niepokojące elementy składają się na angażującą i jednocześnie niebezpieczną układankę fabularną. Zgodnie z przedmową samej Elly Conway, pomysł na tę ekscytującą historię zrodził się niemal samoistnie – przyszedł nieoczekiwanie we śnie, pozwalając autorce wypełnić akcją kolejne chłonne strony. Tak powstał Argylle – thriller szpiegowski w absolutnie mistrzowskim stylu.

Tu nie ma miejsca na sceniczną delikatność, w zamian wymagana jest precyzja w przydzielonych zadaniach. Jeden miłosierny gest staje się tu drzwiami do innego świata – otwiera bowiem bohatera na ryzykowną i jednocześnie niesamowitą działalność wywiadowczą. Kreacja wciągniętego do szpiegowskiej akcji Argylle’a zdaje się być niepodważalnym atutem powieści, okazuje się nie tylko barwna i intrygująca, ale też mroczna i enigmatyczna – ze względu na wyraźnie niedopowiedzianą przeszłość. Ten mężczyzna w zarysie „nie ma żadnego naturalnego środowiska – czuje się równie swobodnie wszędzie i nigdzie”, dla czytelnika staje się zatem prawdziwą zagadką, człowiekiem dążącym do narzuconej zmyślnie doskonałości, dostrzegalnie odważnym, hardym i nieustraszonym w przydzielonych zadaniach, a jednak dziwnie nieśmiałym w obliczu osobistych doznań. Autorka szczegółowo nakreśla jego postać, równie detalicznie traktuje poszczególne epizody, także zmieniającą się kilkukrotnie scenerię. Ten odczuwalnie opisowy charakter może okazać się dla niektórych nie lada wyzwaniem, niewątpliwie domaga się czasu i głębszego skupienia, nagradza to jednak plastycznymi obrazami pochłoniętej lekturą wyobraźni. Nuda właściwie tu nie istnieje, akcja zapętla się z każdą sceną, kolejne ogniwa konspiracji łączą się skrupulatnie w zamierzony scenariusz – pełen kapitalnych uników i szalonych zakrętów.

Fenomenalna powieść szpiegowska. Szalenie intrygująca, brawurowa i nieobliczalna – przepełniona ryzykowną akcją i enigmatycznym charakterem przydzielonych zadań, z pewnością tajemnicza, nastrojowa i absorbująca. Elly Conway nie szczędzi Argylle’owi niebezpiecznych wrażeń – pozwala mu wykorzystać niezłomną osobowość oraz naturalne zdolności, aby zanurzyć się nie tylko w fascynującej działalności wywiadowczej, ale też w oparach brudnej rodzinnej przeszłości. I chociaż to thriller odczuwalnie opisowy i tym samym przestronny, nie ma tu przestrzeni na chwile odprężenia – na każdej stronie wymagana jest czujność i bezwzględna koncentracja.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„ZJAZD RODZINNY” – MEGHAN QUINN | Najbardziej komfortowa komedia romantyczna tego roku!

„ZJAZD RODZINNY” – MEGHAN QUINN | Najbardziej komfortowa komedia romantyczna tego roku!

Jak pokazuje ta nieoczywista historia, wybór odpowiedniego tortu na rodzinne spotkanie, może okazać się nie tylko trudny, ale też niezwykle dyskusyjny – szczególnie wtedy, gdy każdy ma własny gust i każdy szuka argumentów jedynie dla swojej propozycji. Afera smakowa trwa w najlepsze, podobnie jak przygotowania do najbardziej odjazdowego Zjazdu rodzinnego – szaleństwo doznań dopiero się zaczyna. Meghan Quinn zaprasza na powieść porywającą i refleksyjną zarazem, ale też dopieszczoną wyśmienitym humorem.

Trzy wyjątkowe miłości osadzone w oparach aranżacji wykwintnego przyjęcia – dokładnie 50. rocznicy ślubu rodziców. Autorka okazuje się tu nadzwyczaj hojna w oddawaniu głosu, proponuje bowiem dorodną, aż sześcioosobową narrację pierwszoosobową. Troje poróżnionego rodzeństwa i troje potencjalnych partnerów. Tu każdy zdaje się darzyć rodzinny dom dużym sentymentem, w przytaczanych słowach nieustannie tli się tęsknota za utraconym fragmentem życia – za pięknym oceanem, za gorącym słońcem, wreszcie za krótkimi urywkami przywoływanych regularnie wspomnień. Od początku wyczuwa się także pewną pokerową grę – każdy zdaje się tu zachowywać dystans, ewidentnie nie chcąc powiedzieć za dużo. Czytelnik doskonale wie, że każdy z bohaterów ma swoje za uszami – dostrzega szum ulatniających się kompleksów, strona po stronie definiuje zatem kolejne zadry przeszłości. Te blizny domagają się zagojenia, pragną bliskości, wsparcia i ciepłej atmosfery.

Ta sentymentalna część powieści zdaje się być duszna i pełna osobistych rozczarowań, w podrzuconych perspektywach, niewątpliwie domaga się szczerej rozmowy. Ale nie od razu dociera się do tak emocjonujących scen – ta historia to przede wszystkim rozbrajająca podróż przez najśmieszniejsze i najbardziej absurdalne kadry minionego życia. To także iście komediowy pokaz bieżących zdarzeń – spektakl komiczny, przyjemny i szalony, w mojej opinii perfekcyjnie zgrany z epizodami wzruszeń oraz zgrabnie opisaną intymnością. Ogromnym atutem okazuje się też kreacja poszczególnych postaci – barwna, wiarygodna i zróżnicowana. Ford wyróżnia się największą rozwagą, w oczach przypisanej mu asystentki Larklin, okazuje się czarujący, przyjacielski i wyrozumiały. Cooper to typ wrażliwca i…nieudacznika, który egzystencjalnie stoi w martwym punkcie – jego relacja z cudownie wyszczekaną Norą, to po prostu fabularne złoto. I jeszcze Palmer – czołowa influencerka, w swym portrecie niezdarna i wyraźnie zagubiona, z pewnością wyobcowana i zwyczajnie nieszczęśliwa. W towarzystwie doktora Beau, otwiera się na własne słabości. Każdy z rodzeństwa kumuluje w sobie potrzebę zmiany – każdy chce znaleźć nowego siebie. Nie brakuje tu zatem awantur i drapania starych ran, ale to właśnie w ich przetrawieniu, czają się wymowne treści.

Najbardziej komfortowa komedia romantyczna tego roku! Historia niezwykle błyskotliwa, filmowa i rozbrajająca, jednocześnie sugestywna, urocza i życiowa. Troje zwaśnionego rodzeństwa i troje kandydatów na coś fascynującego – tu każdy chce kochać i każdy chce ukształtować słowa własnej definicji. Meghan Quinn zaprasza zatem na wyśmienity i z pewnością niezapomniany Zjazd Rodzinny – nasączony kłótniami oraz bolesnymi zadrami przeszłości, osadzony natomiast w potrzebie przebaczenia i usilnym pragnieniu bliskości, w swej przezabawnej, zgryźliwej i nieco tajemniczej formie, szalenie refleksyjny.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„RÓŻA SEWASTOPOLA” – KATHARINE MCMAHON | Pasjonująca opowieść o szukaniu uczuć w oparach przerażającej wojny krymskiej.

„RÓŻA SEWASTOPOLA” – KATHARINE MCMAHON | Pasjonująca opowieść o szukaniu uczuć w oparach przerażającej wojny krymskiej.

Burzliwy fragment XIX wieku. Ożywiona wyobraźnia młodych Brytyjczyków, zauważalnie pałających chęcią walki z nowo rozpoznanym wrogiem – agresywną Rosją, inicjującą brutalną inwazję na Turcję. Właśnie tak niebezpieczne tło historyczne przywołuje Katharine McMahon w niezwykle fascynującej powieści Róża Sewastopola, tym samym zabiera czytelnika w rozdzierającą serce podróż do ogniska toczącej się w basenie Morza Czarnego wojny krymskiej.

Początek daleki jest od nieprzyjemnych zdarzeń. Odbiorca trafia do tętniącego drobnymi przyjemnościami wiktoriańskiego Londynu, gdzie codzienność bogatych kobiet sprowadza się do pełnienia roli bezbarwnej ozdoby społeczeństwa. I właśnie taką bohaterką okazuje się Mariella Lingwood, młoda Brytyjka, której jedyną życiową aspiracją, bezsprzecznie staje się upragniony mężczyzna – imponujący wiedzą medyczną i wyraźnie respektowany, a jednak emocjonalnie zamknięty w sobie, chirurg Henry. W tym miejscu autorka robi coś niesamowitego – stosuje narrację pierwszoosobową, pozwalając bohaterce samodzielnie relacjonować bieg wydarzeń. Mariella nie śpieszy się jednak ze swoją opowieścią, jej historia zdaje się być bardzo obszerna, dokładna i szczegółowa, z pewnością pozwala na dogłębną analizę każdej z przywołanej myśli. Trzeba jednak jasno napisać, że jest to postać w odczuciu wręcz irytująca, nadto oddająca bierne zachowania ówczesnych kobiet – ta kreacja może nieco drażnić odbiorcę, ale to właśnie apatyczna postawa Brytyjki, nadaje książce tak osobliwego i przy tym także pochmurnego charakteru.

Znacznie bardziej sugestywną osobowością bez wątpienia jest tytułowa Róża – konkretnie Rosa Barr, którą odbiorca poznaje jako tętniącą własnym życiem idealistkę. Kuzynka Marielli to niesiona szalonym uporem buntowniczka, mocno tajemnicza, wyraźnie zachwycająca kobiecym pięknym. To jej zniknięcie, w mętnych czeluściach krymskiej rzeczywistości, nadaje kierunek działaniom głównej bohaterki. I to właśnie obraz przerażającej wojny, wielokrotnie nazywanej ruiną, staje się tu najważniejszą scenerią. Pozwala Brytyjce skonfrontować się z nieznaną jej esencją burzliwej codzienności. Czytelnikowi natomiast daje możliwość zwizualizowania znanych pobieżnie faktów historycznych, w tym zaznajomienia się z autentyczną postacią nieocenionej Florence Nightingale, uznawanej za twórczynię nowoczesnego pielęgniarstwa. Co może okazać się istotne, książka ta zauważalnie otulona jest delikatnymi wątkami romantycznymi – epizody te nie uciekają w przesłodzony romans, dostarczają jednak ważnych i przede wszystkim potrzebnych emocji.

Pasjonująca opowieść o szukaniu uczuć w oparach przerażającej wojny krymskiej. Historia fabularnie daleka od ramion słodkiego romansu, z pewnością efektowna, nieobliczalna i tajemnicza, a przy tym wiernie oddająca ruiny wojennej rzeczywistości. Zachwyca nie tylko zbuntowaną postawą tytułowej Róży Sewastopola, ale też świadomie poprowadzoną wizją głównej bohaterki, umyślnie irytującej – bez dwóch zdań drapieżnie odzwierciedlającej pasywną osobowość wiktoriańskich kobiet. Taka kreacja zdaje się być ryzykowna, a jednak nadaje powieści Katharine McMahon osobliwego charakteru.
_____ 
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Insignis.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger