„ZANIM ZOSTALIŚMY POTWORAMI” – KATNISS HSIAO | Jątrzący się w szczelinach zniewolonej wyobraźni

„ZANIM ZOSTALIŚMY POTWORAMI” – KATNISS HSIAO | Jątrzący się w szczelinach zniewolonej wyobraźni

Nieprzeciętna, grząska, wieloznaczna. Proza zanurzona intrygą w najciemniejszych zaułkach niepokornej duszy. Zanim zostaliśmy potworami to tajwański bestseller i mrożący krew w żyłach thriller kryminalny, to także przenikliwy dramat, intencjonalnie umykający granicom ludzkiego smaku – niejednokrotnie budzący wstręt i jawne przerażenie, intrygujący i nieprzenikniony, ewidentnie domagający się uważności zmysłów. Katniss Hsiao zmyślnie wdziera się w pokłosie traumy – to w niej zakorzenia najmroczniejsze instynkty, to w niej każe szukać najważniejszych odpowiedzi.

To niezaprzeczalnie dziwna podróż – naznaczona brudem odpychających i zatęchłych miejsc, wyrażona nieświeżością pozbawionych życia ciał, osobliwa, pokerowa i niejednoznaczna, tym bardziej przez to szalona i fascynująca. Czytelnik nie ma tu klarownego zadania, kroczy wyraźnie chropowatym gruntem, mierzy się nie tylko z enigmatycznym charakterem zdarzeń, ale też z horyzontami własnej odporności na świadomie dopuszczony tu wstręt. Bo przecież jedynym bodźcem do przywołania jej nietuzinkowej woni, okazuje się zapach rozpylonej fabularnie śmierci. Doskwierający innym, brzydki lub zwyczajnie obrzydliwy, w jej nozdrzach wydaje się znajomy, pociągający, może nawet pożądany. Ning to kreacja wyróżniająca się na tle innych – kobieta obarczona paskudną przeszłością, zamknięta w gąszczu niewypowiedzianej na głos bezradności, ograbiona z ponadprzeciętnego węchu, na co dzień sprzątająca miejsca makabrycznych zbrodni. To właśnie jedno z nich okazuje się zarzewiem intrygi kryminalnej – pułapką, która każe desperacko ścigać się z przekleństwem morderczych instynktów. Autorka serwuje tu odbiorcy przenikliwą ekspozycję ludzkiego zła – nie bawi się w opisową delikatność, podrzuca wyobraźni mroczne i niechciane epizody, przypomina kłamstwa i boleśnie wrzynające się wspomnienia, każe patrzeć na bezwzględność i szukać w niej drzwi do własnej niewinności. Nalega wręcz, aby otulić się mrokiem i przeobrazić się w potwora.

Odczuwalnie dziwny, duszny i niepokojący, jątrzący się w szczelinach zniewolonej wyobraźni, przepełniony fetorem ludzkiego zła. Thriller kryminalny przeszyty ciemnością traumatycznych wspomnień. To mroczna, grząska i niejednoznaczna intryga, w której węch nieoczekiwanie staje się oczami. Katniss Hsiao odziera swoją powieść z kruszyn opisowej subtelności, każe wytężyć nozdrza i nałożyć bezduszną twarz potwora, umyślnie pozostawia czytelnika z pomorem pożądanych, choć przecież odrażających, wręcz gnuśniejących słów. To właśnie w ten przerażający i jednocześnie chropowaty sposób, próbuje doścignąć niewinność swojej osobliwej bohaterki – kobiety obciążonej przekleństwem unikalnego zmysłu powonienia.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mova

„PIĘKNE ŻYCIE” – VIRGINIE GRIMALDI | Niepowtarzalna fotografia siostrzanej miłości

„PIĘKNE ŻYCIE” – VIRGINIE GRIMALDI | Niepowtarzalna fotografia siostrzanej miłości

To kolejna powieść francuskiej pisarki, która zachwyca szczerością przemyconych doznań. Podróż w każdej stronie poetycka, wiarygodna, niezwykle refleksyjna. Piękne życie to niesiona fabułą ekspozycja miłości siostrzanej – więzi zerwanej na pięć enigmatycznych lat, ponownie splecionej we wspólnie przeżywanym smutku, w odczuciu prawdziwej, silnej, w duchu traumatycznych przeżyć po prostu wstrząsającej. Virginie Grimaldi narzuca tej historii olbrzymi ładunek emocjonalny, czyni ją tym samym dramatyczną, przejmującą i nietuzinkową.

Kilka muśniętych subtelnością słów i już odbiorca wie, że właśnie staje się świadkiem swoistych, i mocno przejmujących scen. Bo chociaż serca naruszonych sióstr przeszywają fragmenty emocjonalnej dojrzałości, ich wspólne dzieciństwo – draśnięte surowością matczynej ręki – nadal wymaga wspólnego przetrawienia. Czasu domaga się także pięcioletnia rozłąka oraz świeżo doznana strata, która ponownie splata ich obecne życiorysy. Tęsknota za ukochaną babcią staje się tu pamiętnikiem najpiękniejszych i jak się okazuje, także najważniejszych wspomnień – to spisana beztroską pocztówka wspólnie przeżywanych chwil, to nasączone uśmiechem retrospekcje, to wplecione rodzinne perspektywy, to zmienne ramy czasowe – może chaotyczne, a jednak dobrane idealnie, dosadnie bowiem eksponujące wyrywkowość utrwalonej radości. Szczęśliwe obrazki to jedynie krótkie epizody – przerwy od dramatycznej codzienności u boku nieobliczalnej matki. Przemoc fizyczna wobec dzieci, uzależnienie, brak kontroli nad sobą, rozstanie rodziców, samotność, pogłębiające się stany depresyjne, samookaleczanie – autorka wiarygodnie przedziera się przez trudne i jednocześnie bardzo wymowne motywy, nie szczędzi bolesnych kadrów, pozwala bohaterkom zmierzyć się z brutalnym wizerunkiem ich poranionej przeszłości. Każda blizna domaga się tu długiej rozmowy, każda potrzebuje odpowiedniej atencji. Pozostaje też tajemnica zerwanej więzi oraz przeszywająca duszę strata – to żałoba staje się tu bodźcem do przepracowania zaznanych ran, to w niej zaszyta zostaje potrzeba odnowienia siostrzanych uczuć, to ona potęguje refleksyjny i przede wszystkim rodzinny charakter tej wyjątkowej opowieści.

Niepowtarzalna fotografia siostrzanej miłości. Historia muśnięta poezją subtelnego słowa, przejmująca, prawdziwa i niezapomniana. Podróż do Kraju Basków okazuje się swoistą przeprawą przez beztroskie wspomnienia w domu ukochanej babci, to uśmiechnięte wakacyjne kadry, to narzucona surową ręką przemoc i wstrząsający powrót do okrutnie przypominających się epizodów dzieciństwa, to wrzynające się w duszę akty matczynej bezradności, to samotność serca, to obrazy przepełnione smutkiem i wgniatająca w ziemię pustka. Virginie Grimaldi otwiera kreacje na blizny nieprzepracowanych krzywd – tym samym, zachęca do odnalezienia siebie i refleksyjnego wglądu w poharataną bólem przeszłość.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Sonia Draga

„NA ZŁEJ DRODZE” – PAOLA BARBATO | Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż w gąszczu włoskiej autostrady

„NA ZŁEJ DRODZE” – PAOLA BARBATO | Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż w gąszczu włoskiej autostrady

Tajemniczy, hermetyczny i niepokojący thriller psychologiczny! Akcją osadzony w ciasnej przestrzeni kurierskiego samochodu, klimatem natomiast w mroku spowitej nocą włoskiej autostrady. Paola Barbato zachęca do mocno alarmującej podróży u boku mało ambitnego i jak się okazuje, także niezbyt bystrego kierowcy, którego nierozważne decyzje, determinują nieobliczalny wizerunek zagadkowej historii. Jak tytuł podpowiada, Na złej drodze wydarzyć może się dużo złego, a finalnie dzieje się jeszcze więcej...

Jedna feralna przesyłka. To właśnie ona staje się bodźcem niebezpiecznych zdarzeń, jakie ewidentnie czają się w mrocznych przestworzach tej konkretnej nocy. Giosciua to z pewnością postać osobliwa – nieporadny kurier, życiowy ignorant i mężczyzna wyraźnie pogubiony, w pracy kierowcy mało przenikliwy, co idealnie pasuje jego tajemniczym zleceniodawcom. Dla odbiorcy to człowiek, do którego ten nieustannie próbuje zachować choćby śladowy dystans. Bo chociaż momentami wzbudza litość, zauważalnie nie budzi zaufania. To kreacja balansująca na granicy moralności – do końca trudno uchwycić jego prawdziwe intencje. Ta niewiadoma świetnie akcentuje potrzebę rozprawienia się z jego mdłą przeszłością oraz mglistym portretem psychologicznym, niezaprzeczalnie pobudza wyobraźnię, wyzwala poczucie niepewności, każe zachować czujność i dokładnie przyglądać się mijanym naocznie epizodom. Czytelnik przedziera się przez jego myśli z żywym zainteresowaniem, równolegle wgryza się w inne formy zastosowanej tu narracji. Ten zabieg pozwala spojrzeć na głównego bohatera także z innej, chwilami mocno alarmującej perspektywy. Największym smaczkiem okazuje się tu jednak zawiesisty klimat – to podróż zaszyta w ciemności pokrytej wyczuwalnym lękiem nocy, do tego ciasna otchłań kurierskiego samochodu oraz kolejne kilometry włoskiej autostrady. Tu nie ma miejsca na ucieczkę, a podsuwane wizje znacząco wybiegają poza asortyment prawa, tym samym mrożą krew w żyłach, intrygują, nie pozwalają zasnąć. Do ostatnich stron nie ma tu bowiem pewności, jak właściwie zakończy się ta niecodzienna wyprawa.

Duszna, tajemnicza i niepokojąca podróż po zawiłym gąszczu włoskich autostrad. Zawieszona w ciemności nocna aura, skondensowana przestrzeń minivana, ociekająca złem przesyłka i wreszcie dziwny chaos w głowie mało ambitnego kuriera – ta powieść niezaprzeczalnie wciąga w swoje niebezpieczne strony, intryguje i napawa wyczuwalnym strachem, pobudza wyobraźnię, podsuwając mroczne i alarmujące scenariusze. Paola Barnato fabułą zauważalnie wychyla się poza schemat, zmyślnie wdziera się też w mocno rozkojarzony umysł pogubionego życiowo bohatera, każe zachować czujność i ograniczyć zaufanie. To naprawdę świetny i nieobliczalny thriller psychologiczny!
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„TEXT APPEAL” – AMBER ROBERTS | Po brzegi wypełniona aurą pociesznego szaleństwa

„TEXT APPEAL” – AMBER ROBERTS | Po brzegi wypełniona aurą pociesznego szaleństwa

Przecudowna historia miłosna. Motywem wiodącym osadzona w pięknej przyjacielskiej więzi, intensywnie nasączona aromatem uczuciowej niepewności, naruszona także determinacją w walce o własny wizerunek w dostrzegalnie męskim świecie. Text Appeal to urocza komedia romantyczna – wciągająca i przyjemna, momentami szalona, w innych scenach odczuwalnie refleksyjna. Amber Roberts barwnie wdziera się w przestrzeń oburzonej kobiecości, aby fabularnie wypróbować niekonwencjonalny sposób na przetrwanie najbliższych dni.

Dla pochłoniętego czytelnika to niezaprzeczalnie zabawa pełna zwariowanych słów i frywolnie zaognianych scen, już nawet zmyślnie pokreślony tytuł przywodzi na myśl kosmate podpowiedzi. Lark to kobieta sukcesu, genialna programistka, zdeterminowana i ambitna, równolegle pogubiona i pełna uczuciowych wątpliwości – pracą zanurzona w skrajnie męskim świecie, w pokłosiu skandalicznej gafy, zmuszona do inscenizacji fantazji zupełnie obcych ludzi. Seksting okazuje się ratunkiem dla sięgającego dna budżetu, jednocześnie przeszkodą w spełnianiu pragnień nieujarzmionego serca. Tak zainaugurowana zostaje historia z mocno zaakcentowanym tu wątkiem friends-to-lovers – z pewnością chaotyczna i przewidywalna, a jednak angażująca, rozkoszna i komiczna, momentami także bardzo zmysłowa. Niesforność naruszonych myśli, nuta scenicznego szaleństwa i zauważalnie sprośne wiadomości z nowymi klientami, szczególnie tym jednym, który nieprzerwanie zawierusza w głowie – dobry humor spleciony zostaje tu z wyraźnie krępującą prawdą, a ta blokuje szczerość nieujawnionych na głos wyznań. To, co dla odbiorcy niemal oczywiste, w pierwszoosobowej narracji, domaga się czasu oraz właściwego zapętlenia scen. Autorce udaje się tu wpleść także wartościowe treści dotyczące dominacji mężczyzn w niektórych środowiskach zawodowych, szeroko porusza także motyw kobiecej przyjaźni – nie zawsze gładkiej i poprawnej, wymagającej przebaczenia, ale też zwyczajnie potrzebnej.

Rozkoszna, odurzająca i zabawna, po brzegi wypełniona aurą pociesznego szaleństwa. Amber Roberts świadomie wkrada się w otchłań narzuconej skandalem desperacji, pozwala bohaterce poczuć finansowe dno, tym samym zachęca do poszukiwania siebie w realizowaniu brudnych myśli błądzących po odmętach internetu mężczyzn. Śmiałe fantazje kolidują z miłością w nieśpiesznie nakreślonym, choć zmysłowym rytmie friends-to-lovers, kobieca przyjaźń wymaga przebaczenia, a wewnętrzne ambicje każą walczyć o miejsce w skrajnie męskim środowisku programistów. Text Appeal to przeurocza komedia romantyczna – przewidywalna i nieco chaotyczna, ale też refleksyjna i rozbrajająca.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Kobiecym

„TO LATO BĘDZIE INNE” – CARLEY FORTUNE | Niezapomniany powrót na pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda

„TO LATO BĘDZIE INNE” – CARLEY FORTUNE | Niezapomniany powrót na pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda

Powieść uzależniająca dosłownie od pierwszych stron! Otulona bliskością uroczego Zielonego Wzgórza, piękna, malownicza i tak niesamowicie romantyczna. To lato będzie inne to kolejna perełka w fabularnym dorobku Carley Fortune – to historia uczucia rozdartego między daną przyjaciółce obietnicą i szczerością odczuwanych doznań, rozdartej także między wielkomiejską codziennością i małomiasteczkową sielskością nieśpiesznie spędzanego dnia, potargana żywymi emocjami, przejmująca i niepowtarzalna.

To gorąca namiętność skrada pierwsze ogniste epizody. Utrwalona za pomocą regularnie wtapianych retrospekcji, spontaniczna, prawdziwa i nieujarzmiona, jak się okazuje, wymagająca dyskretności. Bo przecież to jedyny mężczyzna w najbliższym otoczeniu, przy którym powinna zachować obiecany dystans. Dominującym motywem okazuje się tu kobieca przyjaźń – to ona wpływa na niepewność doznań bohaterki, to w niej zaszyte zostają ważne niedopowiedzenia, to ona wymusza powrót na znaną z Ani z Zielonego Wzgórza uroczą Wyspę Księcia Edwarda. W powietrzu wyczuwa się tu cudowny nadmorski klimat, do nozdrzy ukradkiem wdziera się zapach świeżych ostryg i rześkiego vinho verde, plaże wypełniają przetarte promieniami słońca złote piaski, a wokół małego miasteczka dumnie wznoszą się narysowane jaskrawą czerwienią klify. Aura tej powieści angażuje zmysły, każe się zatrzymać, odetchnąć świeżością nieśpieszącego się dnia. Lucy niewątpliwie docenia urok tego miejsca – to kreacja obarczona doskwierającym poczuciem nieszczerości, bezradna wobec trudnych do okiełznania porywów intymności, tknięta bolesną stratą, jednocześnie pełna inspirujących marzeń. Autorka tworzy tu obraz miłości domagającej się wyznań, kontrastuje też życie w wielkim Toronto z kojącym smakiem wyspiarskiej codzienności, delektuje się humorem, nie unika jednak smutnych wspomnień. To bez wątpienia historia wyjątkowych uczuć.

Niezapomniany powrót na muśnięte złotym słońcem piaski i pokryte gorącą czerwienią klify przepięknej Wyspy Księcia Edwarda. Historia w każdym słowie intensywna, romantyczna i poruszająca, w zmysłowych myślach spontaniczna, euforyczna i nieokiełznana. Carley Fortune rozkosznie bawi się wyobraźnią czytelnika, pozwala na chwile nadmorskiego ukojenia, namiętnością maluje portret uzależniających uczuć – miłości zakazanej przyjacielską obietnicą, szczerej i fascynującej, choć fabularnie skrywanej i dyskretnej, desperacko domagającej się spełnionej definicji. Inspirująca aura małego miasteczka spleciona zostaje z wielkomiejskim gwarem, a kobiece marzenia usilnie chcą utrwalić wyjątkowość tego znamiennego lata.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Insignis

„WIELORYB I KONIEC ŚWIATA” – JOHN IRONMONGER | Odczuwalnie nostalgiczna, surowa, refleksyjna…

„WIELORYB I KONIEC ŚWIATA” – JOHN IRONMONGER | Odczuwalnie nostalgiczna, surowa, refleksyjna…

To jedna z tych nieszablonowych i bez wątpienia wizjonerskich opowieści, które każą pochylić się nad zabieganym, często zbyt raptownym wizerunkiem dnia. John Ironmonger zabiera czytelnika w podróż niecodzienną, chwilami surową i w emocjach zmyślnie wyciszoną, w innych scenach przenikliwą, gorzką, może nawet przejmującą, z pewnością refleksyjną i mocno symboliczną. Wieloryb i koniec świata to historia skłaniająca do spowolnienia biegu własnego życiorysu, do spojrzenia w lustro zagubionej duszy, do dostrzeżenia innych, do docenienia tego, co w naturze najpiękniejsze.

Nie ma tu przestrzeni na szokujące zwroty akcji, choć wyrzucony na otulony morzem brzeg doszczętnie nagi człowiek, niezaprzeczalnie należy do spektakularnych zdarzeń. Bo przecież to mężczyzna obcy w miejscowych i wyraźnie zaskoczonych oczach, fizycznie ledwie żywy, dziwnie wystraszony, z wielorybim gestem pozostawiony na łasce mieszkańców małego kornwalijskiego miasteczka. Tutejsze powietrze zdaje się być nadto czyste, eteryczne, niedostosowane do znanego mu trybu dnia. Czas też płynie nieśpiesznie, w perspektywie gościa zbyt wolno i niezrozumiale, jakby próbował zastopować pędzący nachalnie styl wielkomiejskiej codzienności. To właśnie to osobliwe zderzenie z kojącą subtelnością życia, pozwala snuć zauważalnie refleksyjne myśli – zachęca do zamknięcia przepełnionego kalendarza, przypomina o istnieniu drugiego człowieka, przywołuje piękno otulającej świat przyrody, pozwala zdystansować się od przyjętego, często zbyt agresywnego rytmu pracy, zaznać potrzebnego odpoczynku, poszukać dla siebie odpowiednich zmian. Autor celowo koncentruje się na przemyśleniach naruszonej fabularnie jednostki, jednocześnie przedstawia wizję, naruszającą całą globalną gospodarkę. Kryzysowa sytuacja na światowych giełdach, niestabilność polityczna i zawzięcie rozprzestrzeniająca się śmiertelna grypa – tak rodzi się desperacja oraz walka z druzgocącą siłą epidemii, tak kształtuje się empatia oraz silna chęć zdefiniowania siebie. I tak, powieść napisana kilka lat przed wybuchem pandemii, zdumiewa znajomymi obrazami – to właśnie ten proroczy aspekt, zaskakuje z największą mocą.

Nieprzeciętna proza. Odczuwalnie nostalgiczna, surowa, refleksyjna, świadomie wyciszona w gestach, w słowach natomiast nieśpiesznie portretująca ulotny charakter narzuconego intensywną rutyną dnia. John Ironmonger zdumiewa wizjonerską myślą, przywołując nieznaną sobie w trakcie pisania rzeczywistość, w perspektywie czytelnika przypomina pandemiczne kadry oraz krachy na globalnych rynkach finansowych – tym samym, zachęca do przerwania tempa zbyt ofensywnej codzienności, do spojrzenia w oczy drugiego człowieka, do dostrzeżenia piękna w otaczającej nas naturze, wreszcie do zatrzymania się nad definicją własnej tożsamości. Tytułowy wieloryb okazuje się tu mocno symboliczny, metaforycznie niesie bowiem brzemię pogrążonego w chaosie świata.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Relacja

„KAMIENNE FIGURKI” – LLOYD DEVEREUX RICHARDS | Ta intryga to niezaprzeczalnie żniwo dramatycznej przeszłości

„KAMIENNE FIGURKI” – LLOYD DEVEREUX RICHARDS | Ta intryga to niezaprzeczalnie żniwo dramatycznej przeszłości

Solidna dawka wrażeń kryminalnych! Powieść nazwana fenomenem Tiktoka, poza wzruszającą historią własnej popularności oraz przyciągającym wzrok wydaniem z barwionymi brzegami, okazuje się przestrogą przed często zgubną naiwnością, wiarygodnie eksponuje bezradność wobec skrzętnie zaplanowanego zła. Lloyd Devereux Richards tworzy intrygę grząską i alarmującą, zauważalnie skupiając tekst na niejednolitym śledztwie. I chociaż Kamienne figurki to bardziej kryminał niż rasowy thriller, z pewnością warto uważnie przeglądać mijane w nim twarze, warto też zachować ostrożność aż do ostatnich stron.

Fabularnie wszystko zaczyna się od niewinnej i jakże zdradliwej propozycji – podwózki, która alarmująco rozprzestrzenia się po obrzeżach wyobraźni. Czytelnik doskonale wie, że właśnie przeciera oczami miejsce detalicznie zaplanowanej zbrodni, jak się okazuje, stanowiącej fragment rozgałęzionej i niezaprzeczalnie frapującej układanki. Najczęściej obiera za cel niewidoczne przestrzenie, w mglistym gąszczu totalnego odludzia, z fascynacją doganiając narzucony ofiarom strach – ten sprawca prowadzi przenikliwą grę, bezdusznie przerywając kobiece istnienia. Kolejne znalezione ciała – nagie, rozcięte i wypatroszone, do tego kamienne amulety, wyrzeźbione na podobieństwo magicznych posążków rdzennych plemion Papui-Nowej Gwinei, tak brutalnie zostawione w pozbawionych życia gardłach. Ta sprawa rozprzestrzenia się medialnie, wymusza czujność i ograniczenie zaufania, staje się zawiła i absorbująca, w perspektywie odbiorcy okazuje się intrygą zagadkową i niepokojącą. Autor prowadzi tę powieść niejednostajnie, w jednej chwili zostawia krótkie, wręcz śladowe zdania, w innej sam delektuje się dłuższymi opisami. Można odnieść wrażenie, ze próbuje w ten sposób dodatkowo namieszać w głowie, intencjonalnie też podsuwa mylne tropy, manewruje wyobraźnią, ewidentnie próbuje zmienić kierunek myślenia. Równolegle przestawia myśli podstępnego mordercy, wgryza się w znamienne sceny jego trudnej przeszłości, buduje dramatyczny szlak dla iście niebezpiecznych konsekwencji – tym samym, pozwala zmierzyć się z chorymi intencjami. Samo śledztwo przynosi trochę wrażeniowej nierówności, skoncentrowane zostaje wokół determinacji antropolożki sądowej, ukazuje jej słabości, uniesienia uczuciowe oraz niecierpliwość, momentami odbiega jednak od kolejnych potencjalnych zagrożeń.

Ta intryga to niezaprzeczalnie żniwo dramatycznej przeszłości. Ktoś zaczyna bawić się ludzką naiwnością, ktoś paskudnie przedziera kobiece życiorysy. Aura tej powieści wypełniona zostaje zawiesistą tajemnicą – wymusza czujność oraz baczną obserwację mglistej, nierzadko zalesionej scenerii. Enigmatyczne amulety w gardłach ofiar, wyczuwalna niecierpliwość śledczej, złudnie podsuwane tropy, brud przeszywających wspomnień, grząska w swym niejednolitym kształcie sprawa – to wszystko składa się na solidny, logiczny i z pewnością niepokojący kryminał. Może nie każdy zaangażuje się w Kamienne figurki stuprocentowo, każdy jednak powinien docenić ostrzegawczy ton zarysowanych fabularnie zbrodni.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„DOM DRZWI” – TAN TWAN ENG | Fascynująca, nieprzeciętna i wielowymiarowa

„DOM DRZWI” – TAN TWAN ENG | Fascynująca, nieprzeciętna i wielowymiarowa

To jedna z tych dyskretnie snutych opowieści, które zarażają aurą zmysłowej subtelności. Delikatna i niepowtarzalna, a przy tym tajemnicza i wielopłaszczyznowa. W zgrabnie przedstawionych czeluściach malajskiej przeszłości, na otulającej dom werandzie, w niedosmakowanych intymnościach i w odczuwalnie poetyckich uniesieniach, nieśpiesznie rozpływa się rozmowa dwóch zaangażowanych samotności. Tan Twan Eng tworzy historię absolutnie wyjątkową – skromną w zaściankowym charakterze, emocjonalnie zagadkową i porywającą.

Wystarczy przekroczyć próg tej niecodziennej opowieści, aby poczuć jej melancholijny i jakże nostalgiczny klimat. Autor zabiera czytelnika do początku lat dwudziestych ubiegłego wieku, z wyczuciem rozprawiając o zdarzeniach malajskiej przeszłości, niepostrzeżenie przenikając dwie niezwykłe intymności. William Somerset Maugham to postać autentyczna – znany pisarz, zachwycający się ciszą odwiedzonego Penangu, podróżujący z osobistym sekretarzem i kochankiem w jednym, nieustannie wertujący strony przywiezionego dziennika. Tradycyjna perspektywa gościa skonfrontowana zostaje z pierwszoosobową narracją żony przyjaciela. Lesley ma w sobie coś tajemniczego, ewidentnie wyczuwa się w niej smutek niespełnienia, dopiero zacieśniona więź z równie nieuchwytną męską duszą, pozwala odbiorcy przedrzeć się przez emocje skrywanej głęboko kobiecości. Do wyobraźni wdziera się namiętność serca, gdzieś ukradkiem zarysowana zostaje nuta intrygi kryminalnej, w oddali słychać także skandaliczne treści i odgłosy przybliżonej fabularnie rewolucji. Narysowana życiem zdrada przeplata się tu z potrzebną inspiracją, niespodziewana zbrodnia zaskakuje, a sekretna miłość okazuje się zmysłowym ukojeniem. To historia spisana wiarygodnie, barwnie, finezyjnie, nieśpiesznie i pociągająco – jeszcze wiele osób doceni jej skromny, a jednak drobiazgowy kształt.

Fascynująca, nieprzeciętna i wielowymiarowa, szalenie intymna i enigmatyczna, wyraźnie nasączona nostalgią. Powietrze tej powieści ocieka zmysłową tajemnicą, wymaga atencji i przetarcia się przez gesty malajskiej przeszłości, domaga się czasu i nieśpiesznych rozmów na otulającej dom werandzie. Tan Twan Eng zmyślnie wkrada się w życiorys autentycznej postaci Williama Somerseta Maughama, równolegle przenika osobistą kobiecą narrację, nieprzerwanie uwodzi finezją i trafnością dobieranych słów, porywa okruchami skandalicznej namiętności, zachwyca smakiem zagadkowej intrygi, szeptem przywołuje zdrady i doskwierającą stratę oszczędności, pozwala samodzielnie definiować delikatność naruszonych samotności.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Poznańskim

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger