„THE GLASS GIRL” – KATHLEEN GLASGOW | Rozpaczliwy krzyk nastoletniego zagubienia

„THE GLASS GIRL” – KATHLEEN GLASGOW | Rozpaczliwy krzyk nastoletniego zagubienia

Kathleen Glasgow jak nikt inny, potrafi wedrzeć się w smutek wyniszczającej samotności – wkraść się w nicość niewidocznych, a jednak wyraźnie zabłąkanych myśli, w najciemniejsze zakamarki pogubionej duszy, w intymność nastoletniego zamroczenia, w kolejne warstwy nałogowej codzienności. The Glass Girl to powieść absolutnie wstrząsająca, wiarygodna, niewyobrażalnie trudna. Dla naruszonej fabułą bohaterki to niewątpliwie szansa dla pokruszonego życia – to proces zanurzonego w niepamięci odbicia się od dna i przejmująca próba odzyskania siebie.

Odbiorca zakrada się w wyczuwalnie intymną narrację Belli z żywym poruszeniem, z łatwością dostrzega bowiem, że szczeliny uczuć tej piętnastolatki, przepełnia niewypowiedziany na głos smutek i tęsknota przeszywająca zdruzgotane myśli. To właśnie bezradność potęguje ucieczkę w najgorsze – łyk po łyku uzależniając chłonne myśli, niszcząc młodość i relacje, brutalnie pozbawiając zdrowia. Bolesna strata ukochanej, choć niepozbawionej negatywnych atrybutów babci, poprzedzone kłótniami rozstanie rodziców, bezdusznie pokruszone serce, wreszcie ograbione z bliskości dzieciństwo młodszej siostry – autorka nie szczędzi bohaterce wrzynających się w duszę traum, zamyka noce w koszmarach uwalniających doskwierający strach przed porzuceniem, przywołuje paniczne zaburzenia lękowe i szokującą wręcz nieporadność rodzicielską. Brak szczerego wsparcia. Brak rozmowy. Brak przytulenia. Brak zrozumienia. Rozdarta między sfrustrowaną bezsilnością mamy i nasączoną wściekłościami bezinteresowną twarzą taty, pragnie być zauważona, a jednak w ich egoistycznych myślach zdaje się być niewidoczna. To wszystko to ucieczka od samotnej walki z trudnościami, z pokłosiem doświadczonego niedawno pożegnania, z odtrąceniem, z brakiem odpowiedzi na tak potrzebną bliskość drugiego człowieka.

Rozpaczliwy krzyk nastoletniego zagubienia. The Glass Girl to nie tylko wstrząsający portret uzależnionej wrażliwości, to także intymna i mocno przenikliwa konfrontacja z zaburzeniami lękowymi oraz destrukcyjnym brakiem wsparcia. Historia Belli to tak naprawdę pamiętnik wielu młodych ludzi, dla których nałóg okazał się zbawienną ucieczką i jednocześnie niszczącą pułapką. Kreacja piętnastolatki ocieka samotnością – przytłoczona bodźcami, zamroczona wlewanymi w siebie procentami, tak bardzo pokruszona, stargana brutalnością życia, przeszyta tęsknotą za ukochaną, choć przecież niedoskonałą babcią. Kathleen Glasgow obnaża szalenie trudne emocje, akcentując w ten sposób bezgłośne wołanie o pomoc.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

„UZDRAWIAJĄCA MOC CERAMIKI” – YEON SOMIN | Unikalny pamiętnik z zapisami najpiękniejszych uczuć

„UZDRAWIAJĄCA MOC CERAMIKI” – YEON SOMIN | Unikalny pamiętnik z zapisami najpiękniejszych uczuć

Niesamowita zachęta do refleksyjnego spojrzenia na różne odcienie codziennej szarości. Ta wyjątkowa przygoda zaczyna się nieśpiesznie i wyczuwalnie nastrojowo, strona po stronie dojrzewając na oczach zachwyconego czytelnika. Yeon Somin delikatnie zakrada się do przepełnionej depresyjną myślą kobiecej wrażliwości, z łagodnością sunie śladem garncarskiego procesu tworzenia unikalnych naczyń, szuka w nich tożsamości dla wyraźnie zagubionej duszy, dostrzega w nim także podobieństwo do relacji międzyludzkich. To przepiękna i z pewnością niepowtarzalna proza.

Jeongmin niezaprzeczalnie trafia tam przypadkiem – w towarzystwie ceglastej, intensywnie jesiennej pory roku, w nieznanym zakątku Wioski Kasztanowych Kolców, w poszukiwaniu aromatu z czułością zaparzonej kawy, w dostrzegalnej niemocy nad przeszywającą twórczą bezradnością. Pracownia garncarska okazuje się ratunkiem dla pogubionej życiowo kobiecości – inspiruje bowiem do poszukiwania siebie, przywołuje zakurzoną wenę, staje się przestrzenią dla nowych i wrażeniowo wartościowych znajomości. Główna bohaterka to wyciszona w emocjach outsiderka – dawniej scenarzystka, teraz nieco tajemnicza i zauważalnie wycofana samotniczka, w trakcie warsztatów nieśpiesznie zmniejsza widoczny gołym okiem dystans, nadaje prozie życia nowych barw, nieoczekiwanie konfrontuje się także z naznaczonym tragedią fragmentem rodzinnej przeszłości, otwierając się na budujące słowa własnej tożsamości. W jej postawie zaszyta zostaje zachęta do przerwania narzuconej sobie szarości dnia, do spróbowania czegoś nowego, do przetarcia się przez niewypowiedziane krzywdy, do pogodzenia się z własną nienawiścią, do poszukiwania inspiracji dla zbyt miałkiej codzienności. Ta niepodważalnie wzruszająca podróż, to także refleksyjne spotkanie z nastoletnią Yeri oraz nieprzyjemne starcie z dawną przyjaciółką – to szeptem przywołany kompleks niższości, to próba przetrwania gorszych dni, to dzieciństwo w cieniu uzależnień, to wyraźne przełamanie strachu i wymuszona prośbą opiekuńczość nad kocim przyjacielem, wreszcie to nadzieja na pożegnanie dokuczliwych wyrzutów sumienia.

To nie tylko wyróżniająca się klimatem pracownia garncarska, to także unikalny pamiętnik z zapisami najpiękniejszych uczuć i kadrami wartościowych relacji międzyludzkich. Powietrze wypełnia tu ziemisty i z pewnością charakterny zapach, dłonie zdają się być oblepione gliną, wzrok zachwyca się różnorodnością świeżo wypalonych naczyń. W towarzystwie kasztanowych drzew, w aurze przytulonej do jesiennej pory roku, kiełkuje miłość do pasjonujących rytuałów – tak rodzą się bezcenne znajomości, tak kształtuje się wymowna siła przebaczenia, tak budzi się potrzeba walki z doskwierającą depresyjną myślą oraz chęć zdefiniowania siebie, tak zobrazowana zostaje pokrzepiająca siła ceramiki. Historia finezyjnie napisana i niesamowicie refleksyjna.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Sonia Draga

"KAIROS" - MACIEJ SIEMBIEDA | Fascynująca, nieprzeciętna, z pewnością rzetelna, angażująca i wielowymiarowa!

"KAIROS" - MACIEJ SIEMBIEDA | Fascynująca, nieprzeciętna, z pewnością rzetelna, angażująca i wielowymiarowa!

To już trzecia znakomita, niepowtarzalna, z pewnością brawurowa podróż po odmętach zdumiewającej greckiej trylogii. Maciej Siembieda ponownie zakrada się w owiane mrokiem szczeliny niebezpiecznej przeszłości politycznej, aby w gąszczu ideologicznych niezgodności, zbudować fundamenty dla wyrafinowanej, intrygującej i zauważalnie nieprzeciętnej tajemnicy. Kairos to powieść o charakterze sensacyjno-historycznym, wrażeniowo unikalna, enigmatyczna, nieprzewidywalna.

Tu nie ma miejsca na chaotyczną przypadkowość zdarzeń, nie ma też przestrzeni na rozrzewniającą delikatność uczuć. Na emocjonalnym piedestale szyderczo i bezkompromisowo wynurza się nienawiść dwóch stryjecznych braci z Górnego Śląska. Egoistycznie odrzucony talent, niepodważalna miłość do uniesień futbolowych, odmienne przekonania polityczne i wreszcie ta sama kobieta na drodze nieprzychylnych sobie męskich serc. To intryga niewątpliwie grząska, burzliwa i porywająca - to zajmująca narracja i cztery dekady fabularnych zawiłości, to fascynująca fikcja wpleciona w nie zawsze znaną, zazwyczaj niebezpieczną prawdę historyczną, to niespełnione marzenia i zbliżające się egzekucje, to odważne zachowania i żarliwa próba rozprawienia się ciosami wspomnień, to wojenne okrucieństwo i czyhająca na oczach mieszkańców śmierć, to pragnienie zemsty i przybrudzony portret zaakcentowanej tu mocno przewrotności ludzkiego życia, to honorowe gesty i poszukiwanie własnej tożsamości. Autor genialne wtapia ekscytujące słowa w mglistą otchłań codzienności historycznej, fabularnie przedziera się przez ciemne zaułki bytomskich familoków, realistycznie przywołuje kadry przedwojennych ulic Lwowa, z ryzykiem wspina się na górskie szlaki Grecji - to właśnie te trzy scenerie tworzą unikalne tło dla skonfrontowanych tu moralnych dylematów, to w nich czai się potrzeba porachunków i doskwierająca chęć zdefiniowana siebie.

Fascynująca, nieprzeciętna, z pewnością rzetelna, angażująca i wielowymiarowa! Maciej Siembieda kolejny raz tworzy powieść fabularnie kompletną - z brawurą przenika czterdzieści lat historycznych uniesień politycznych, z wyczuwalnym napięciem eksploruje szarość bytomskich familoków, wiernie odtwarza przedwojenne fotografie Lwowa, z odwagą prowadzi niezłomne twarze meandrami górskich szlaków niebezpiecznej Grecji. Nienawiść na tle ideologicznym, porzucenie marzeń, brzydka zdrada i potrzeba zemsty, wreszcie chęć poszukiwania zagubionej tożsamości - to właśnie tak przenikliwie i niejednoznaczne motywy składają się na tajemniczy tytuł Kairos, podróż wyrafinowaną, charakterną, dynamiczną i nieprzewidywalną.
_
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Agora
„NAJWIĘKSZA RADOŚĆ, JAKA NAS SPOTKAŁA” – CLAIRE LOMBARDO | Niezwykle angażująca fotografia rodzinna

„NAJWIĘKSZA RADOŚĆ, JAKA NAS SPOTKAŁA” – CLAIRE LOMBARDO | Niezwykle angażująca fotografia rodzinna

Mocno absorbująca saga rodzinna. Historia piękna, życiowa i poruszająca, z subtelnością wkradająca się w czeluść kobiecej wrażliwości. Claire Lombardo dostrzegalnie nie ogranicza się w słowach, rozpisuje tę nieśpieszną podróż na niemal siedemset fabularnych stron, detalicznie i jednocześnie wiarygodnie oddając różnorodność ludzkich doznań i doświadczeń. Największa radość, jaka nas spotkała to bez wątpienia przejmująca powieść obyczajowa, to także wyjątkowa motywacja do refleksyjnej dbałości o trwałość więzi z bliskimi.

To niezaprzeczalnie historia dla tych, którzy uwielbiają szeroko rozgałęzione opowieści. Tu nie ma miejsca na dynamiczną akcję, nie ma też przestrzeni na szokujące plot twisty. To kilkadziesiąt lat emocji, wzruszeń, decyzji, sekretów, rozczarowań i słabości, składających się na odczuwalnie ujmujący, a przy tym wymowny portret rodzinny. Autorka przeplata tu teraźniejszość z równie wzruszającą przeszłością, z wyczuwalną szczerością wdziera się do nieidealnej codzienności swoich bohaterów, utrwala rozczulające kadry niespokojnych rodzicielskich wyzwań, równolegle przywołuje nie zawsze słodkie smaki małżeńskiego życia – przybliżając myśli i uczucia poszczególnych kreacji, pozwala wiarygodnie utożsamić się z perspektywą każdego członka rodziny Sorensonów. Każda z dorosłych już córek zdaje się zmagać z innymi trudnościami, każda na swój sposób ocieka samotnością. Samodzielne macierzyństwo, powrót dziecka oddanego do adopcji, ataki depresyjne, ucieczka w fizyczną bliskość z młodszymi mężczyznami, uzależnienie, rozstanie, bolesna strata, szokujące kłamstwa, doskwierający brak bliskości, destrukcyjna rutyna dnia i wreszcie parszywa zdrada – to tylko niektóre z motywów naruszonych fabułą tej powieści, z pewnością dobitne, wstrząsające, wyraźnie ilustrujące potrzebę stałej dbałości o wrażliwość bliskich oraz trwałość partnerskiej namiętności, refleksyjnie przypominające o doniosłości rozmowy z drugim człowiekiem. Szczęśliwie, przeplecione aurą pięknych doznań, chwilami rodzinnego szczęścia, drobnymi uśmiechami i siłą często niezbędnego wsparcia.

Niezwykle angażująca fotografia rodzinna. Historia wykadrowana mozaiką skrywanych przed bliskimi uczuć, wrażeniowo nieśpieszna, wymagająca obecności, z pewnością słodko-gorzka i mocno refleksyjna, wiarygodnie oddająca złożony charakter pogubionego człowieka. Claire Lombardo z czułością przemierza szczeliny ludzkiej wrażliwości, dotyka motywu intymności zagubionej w chaosie macierzyństwa, za pomocą brzydkich kłamstw, słabości, uzależnień i doskwierających zaburzeń niedoskonałych w swej kreacji bohaterów, utrwala niejednoznaczną i bezsprzecznie wstrząsającą definicję samotności. To fabularnie wielowątkowa podróż, ale też niepowtarzalna zachęta do trwałej pielęgnacji bliskości rodzinnej.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

„TYLKO NIE TY” – LUCY SCORE | Mocno odurzająca ekspozycja stęsknionej miłości

„TYLKO NIE TY” – LUCY SCORE | Mocno odurzająca ekspozycja stęsknionej miłości

Niby sam środek otulonej rzęsistym mrozem zimy, a jednak aura zagrzewa naruszone przeszłością serca. Dwie kąśliwe dusze, których życiorysy ponownie zostają skrzyżowane. Lucy Score z humorem wkrada się do dwóch nieokiełznanych wrażliwości, ochoczo bawi się ich ostrą namiętnością, nie zapomina jednak o boleśnie upominających się przykrościach życia. Tylko nie ty to przeurocza powieść romantyczna z soczystą dawką scenicznej pikanterii – nieco szalona, piękna i mocno wzruszająca, z pewnością też zmysłowa.

Wystarczy kilka naostrzonych słodką złośliwością słów, aby dostrzec humorystyczny, wręcz rozbrajający wydźwięk tej nieprzypadkowej znajomości. Brick Callan ocieka pożądaniem dosłownie na oczach chłonącego ten upojny widok czytelnika, ewidentnie trudno zapanować mu nad intensywną podróżą rozochoconej wyobraźni, to mężczyzna spragniony bliskości, pewny siebie, nieziemsko przystojny, ale przede wszystkim lojalny, opiekuńczy i nieprzejednany. W pracy policjanta odważny i profesjonalny. Remi Ford natomiast odurza otwartością pobudzających słów, nie oszukuje własnych pragnień, w skrzywdzonej duszy skrywa fabularną tajemnicę, której autorka strzeże bardzo długo, intrygując tym samym zanurzonego w domysłach odbiorcę. Relacja tych dwojga ewidentnie domaga się czasu, wymaga też niebezpiecznych scen oraz gamy wyrażonych na głos zgryźliwości, w swym sensualnym portrecie okazuje się porywająca, zmysłowa, wyraźnie nasycona jawnym erotyzmem. Ubierając tę ponętną więź w motywy romantyczne, z łatwością można dostrzec slow burn, grumpy&sunshine, a także drugą szansę, ale też uroczy klimat małego wyspiarskiego miasteczka, które malowniczo spowija szczypiąca mrozem zima. Klimat tej powieści zmienia się wraz z upływem wciągających w swe zaśnieżone szpony stron, rozkoszna gra z czasem nabiera intymnego wizerunku, ewoluuje wokół nieskromnej wręcz fizyczności bohaterów, finalnie dociera do niespodziewanych epizodów kryminalnych, które wzmacniają smak tej historii, dodając jej nieco enigmatycznego charakteru.

Niezwykle ujmująca, malownicza i temperamentna, pełna scenicznych uszczypliwości! To niesamowite, jak barwnie Lucy Score potrafi roznamiętnić wyobraźnię czytelnika! Tym razem zniewala słodyczą romansu w porywającym rytmie grumpy&sunshine oraz nieśpieszną i niezaprzeczalnie wzruszającą aurą motywu slow burn, jednocześnie zaraża soczystością intensywnych doznań, upojnie kadrując zadziorną i z pewnością charakterną fotografię drugiej szansy. Ta namiętność domaga się opiekuńczości oraz eksploracji spragnionych siebie ciał, wymaga też przetarcia się przez słowa tajemnicy oraz szczerość wyznań, nieoczekiwanie przedziera się także przez niepokojące uniesienia kryminalne. To przepiękna, zmysłowa, mocno odurzająca ekspozycja stęsknionej miłości.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Gorzka Czekolada

"ZŁY" - PIOTR KOŚCIELNY | Brutalnie wydarta szponom fabularnej tajemnicy

"ZŁY" - PIOTR KOŚCIELNY | Brutalnie wydarta szponom fabularnej tajemnicy

Zatrważająco brudny, wręcz przygnębiający portret instynktownego zła. Powieść osadzona szarością w smutnej i z pewnością nieprzychylnej aurze realnie oddanych czasów PRL-u, w nieokiełznanych myślach brutalnego w swych działaniach psychopaty, w mocno zaakcentowanej tu milicyjnej niesprawiedliwości, w narzuconej fartem niekaralności czynu, wreszcie w poczuciu niegasnącego mrocznego pożądania. Piotr Kościelny ponownie wdziera się w szczeliny ludzkiego zwyrodnienia, jawnie rozgałęziając przeżarte kobiecym strachem ogniwa niebezpiecznej i przerażającej intrygi kryminalnej.

Tu nie ma miejsca na subtelność poetyckich słów, nie ma też przestrzeni na delikatność wrażliwych gestów, odbiorca trafia bowiem w otchłań wiernie odtworzonej rzeczywistości brudnoszarego PRL-owskiego dnia – tak bardzo ponurej, wysmaganej nieczułością, w emocjach przygaszonej, dobitnej i bezdusznej. Sama intryga zmyślnie odarta zostaje ze swej enigmatycznej strony, czytelnik zatem widzi, która twarz skrywa instynkty rozbudzonego impulsywnie zła, doskonale wie, że staje się właśnie niemym powiernikiem zacienionego brudem pożądania. Tomasz Kolasa to sprawca brawurowy, nierozważny, wyraźnie raczkujący w eksploracji intensyfikującego się w przebiegu nagłych zbrodni mroku, z czasem nabiera przebiegłości, staje się nieobliczalny, uważniej zakrada się w nasączone ciemnością zaułki psychopatycznych pragnień. Nawet przyszła teściowa – jedyna świadoma aktów morderczej bezwzględności, w swym nienawistnym wstydzie, przybiera maskę mściwej obojętności. Oschłość milicjantów i naoczna brutalność prowadzonego śledztwa, przeżarta kłamstwami Służba Bezpieczeństwa, bezlitosność władzy w procesie wymuszania winy – szara sceneria przeszyta zostaje surowością peerelowskiej codzienności, wiernie przybliżając panoszący się w kobiecych sercach strach, niepewność, przerażenie. Czytelnik niewątpliwie czuje osowiałość panującej tu atmosfery, czujnie przemierza grząski i zauważalnie zabłocony teren tej powieści, chce sprawiedliwości dla niewinnych ofiar, otula się komunistyczną beznadzieją oraz bezsilnością, rozżalony docenia intensywny i jakże wymowny charakter nakreślonej prozy.

Niezaprzeczalnie mocna, posępna, wstrząsająca i nieobliczalna sprawa kryminalna. Odtworzona jawnie na oczach przerażonego czytelnika, brutalnie wydarta szponom fabularnej tajemnicy, z perspektywy doznań szokująca, tak bardzo szorstka, dramatyczna i bezduszna. Przybrudzone milicyjną niesprawiedliwością śledztwo, surowość przeżartego szarością PRL-u oraz obsesyjne pożądanie, z którego niewzruszonych męskich oczu, drapieżnie wyziewa wzniecone nagłą zbrodnią zło. W powietrzu unosi się to tylko fetor gnuśniejących myśli, przygnębienie, dojmujący smutek i bezradność. Piotr Kościelny ponownie rozbudza nikczemność ludzkiego zepsucia, strona po stronie odzierając ofiary ze zgliszczy pozostałych złudzeń.
_____ 
Współpraca reklamowa z Czarną Owcą

„CÓRKA POWIETRZA” – DOROTA GĄSIOROWSKA | Słowa legendy wypełzają ze szczelin przykurzonej czasem przeszłości

„CÓRKA POWIETRZA” – DOROTA GĄSIOROWSKA | Słowa legendy wypełzają ze szczelin przykurzonej czasem przeszłości

Nad pobliskim stawem głośno wznosi się wieczorny rechot żab, przy starych ulach ścieżki spowija owiana tajemnicą gęsta mgła, dzikie pszczoły wirują tanecznie w nieznajomym rytmie, kwiaty oddychają naturalnie przyznaną wolnością, jaśminowiec zachwyca szerokością rozpostartych dumnie ramion, a mieniąca się błękitem smużka, otula wyobraźnię zaszytą w poetyckim uniesieniu magią. To właśnie tak urzekająca aura przenika zagadkowe strony pięknej, enigmatycznej, z pewnością też nieoczywistej Córki powietrza – powieści hipnotyzującej, stanowiącej drugi już tom fascynującej serii Córki żywiołów.

Czytelnik wkrada się do wyciszonej codzienności Avy w momencie mało dla niej komfortowym – w uwierającej aurze opuszczonej okrutnie weny pisarskiej, w wyczekiwaniu na natchnienie pożądanych słów, w przedsmaku niezapowiedzianej namiętności, równolegle w zachwycie nad barwnie zobrazowaną głuszą kurpiowskiej wsi. To znana już z ekscytującej Córki ziemi osobliwa rzeźba – owiana niejasnością bogini Sylfida, stworzona talentem znajomej już Weroniki - staje się bodźcem do przetarcia się przez otchłań tajemniczej przeszłości, okazuje się też swoistą inspiracją do skomponowania zdań wyjątkowej opowieści. Zastosowana tu narracja pierwszoosobowa pozwala poczuć intymność myśli zanurzonej w świecie fantasy bohaterki, jednocześnie pozwala zajrzeć do znamiennego, wręcz magicznego życiorysu Lalie, której portret naznaczony zostaje drzazgą pokruszonej więzi z wyniosłą wrażeniowo siostrą. Spoglądając oczami nieznanej francuskiej poetki, odbiorca wdziera się w zamierzoną eteryczność minionego świata, wyczuwa uwolnioną w powietrzu przejmującą magię, szczerością intencji przenika ludzkie kłamstwa, z fascynacją przemierza gęste połacie pobliskiego lasu, odkrywając swoiste zjawiska i fragmenty legendy o skrywających się w gąszczu czarcich siostrach. To porywająca podróż do początku dwudziestego wieku, to wielobarwne i metaforyczne zdania, to owiana wieloma symbolami opisowa forma – tak bardzo zachęcająca do nieśpiesznych spacerów oczami zachłyśniętej pięknem wyobraźni.

Fascynująca, nieprzeciętna, wielowymiarowa! Słowa legendy wypełzają tu ze szczelin przykurzonej czasem przeszłości, a otulony magiczną aurą las, staje się schronieniem dla ważnej rodzinnej tajemnicy, okazuje się też odpowiedzią na niepewność kobiecego serca. Dorota Gąsiorowska ponownie odurza miłością do surowej natury i nieoczywistych zjawisk, uwodzi gracją wielobarwnych znaczeń, z wrażliwością wiąże twórczy marazm bohaterki z liryczną i jakże poetycką balladą sprzed lat, z intuicją i czułością porusza się po zachwyconej wyobraźni czytelnika. To absolutnie piękna, porywająca i odczuwalnie nastrojowa historia, idealnie oddająca kwiecistość literackiego wdzięku.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Znak

„CI, KTÓRZY NIE ŚPIĄ” – M.L. RIO | Tajemnica zaszyta w ciemności świeżo otwartego grobu

„CI, KTÓRZY NIE ŚPIĄ” – M.L. RIO | Tajemnica zaszyta w ciemności świeżo otwartego grobu

To raczej opowiadanie, krótka nowela, może prolog do nieznanych jeszcze doznań literackich, z pewnością jednak to nie pełnometrażowa powieść. Historia niezaprzeczalnie zagadkowa, nasączona wyczuwalną aurą nocnego cmentarzyska, przeżarta ciemnością ludzkiej niewiedzy, pozostawiająca wyobraźnię z niedosytem wrażeń fabularnych. Może to celowy zabieg, może to swoista zapowiedź czegoś więcej, na ten moment tytuł Ci, którzy nie śpią intryguje właśnie tym, że zdaje się być niekompletny, pozbawiony dalszej treści, dziwnie zdawkowy w emocjach czytelnika.

Pierwsza myśl to mniej lub bardziej zamierzona niepełność tej enigmatycznej podróży. Trochę tak, jakby ktoś umyślnie wyrwał ją szponom nurtu zagorzałej pracy twórczej, wydaje się bowiem niedokończona, pozostawia więcej pytań oraz niejasności, niż znamienna dziura w alei cmentarnej ciemności. To wykopany świeżo grób staje się tu fabularnym znakiem zapytania – to w otulonej mrokiem ziemi czai się nieoczywista intryga. Martwe szczury, eksperymentalne uniesienia, zgrzybiałe ściany opuszczonego kościelnego gmachu i wreszcie zaprzyjaźniona grupa przypadkowych osób, dla których nocna aura to prozaiczna przestrzeń do eksplorowania szczelin życia. Dawny cmentarz okazuje się tu tłem dla niepewności zdarzeń fabularnych – pod osłoną ciemności, w swoistości pochowanej intrygi, otwiera emocje na iście gotyckie przedstawienie, przywołuje strach, każe ostrożnie stąpać po grząskiej, momentami wręcz metafizycznej ścieżce tej osobliwej i wrażeniowo nieśpiesznej noweli. Czytelnik z zaangażowaniem przemierza krótkie narracyjne akty, esencjonalnie wkrada się w codzienność naruszonych bohaterów, próbuje wyłapać potrzebne słowa, fragmenty, powiązania, a jednak dopiero w urwanym brutalnie epizodzie, zdaje się dostrzegać prawdę – prawdę ukrytą gdzieś na pograniczu snu i bezsenności, kruchą niczym dziwnie utrwalona mara nocna. To niewątpliwie jedna z tych historii, która jawnie domaga się szerszej interpretacji.

Tajemnica zaszyta w ciemności świeżo otwartego grobu. Nowela osaczona mgłą niejednoznacznych pytań, wyraźnie jednak pozbawiona elementarnych odpowiedzi. Stare zapomniane cmentarzysko, iście markotna gotycka atmosfera, dziwnie wytrzeszczone oczy ewidentnie martwych szczurów, grzyby porastające fasady kościelnego mroku i ta jedna głucha noc październikowa, pozostawiająca czytelnika z osobliwymi domysłami. Ta historia zdaje się być nieco powierzchowna, niekompletna, okrutnie wyrwana emocjom czytelnika – lawiruje gdzieś w mirażu ludzkiej bezsenności, fabularnie tworząc nigdy nieskończony sen, M.L. Rio zmyślnie pozostawia odbiorcę z zamierzonym niedosytem.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Must Read

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger