„MIRAŻ” – CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Charakterny, zwodniczy, nieprzewidywalny!

„MIRAŻ” – CAMILLA LÄCKBERG, HENRIK FEXEUS | Charakterny, zwodniczy, nieprzewidywalny!

Mocne, enigmatyczne, niewątpliwie angażujące zwieńczenie trylogii! Camilla Läckberg oraz Henrik Fexeus ponownie zapraszają w otchłań absorbującej i z pewnością niejednoznacznej zagadki kryminalnej, tym razem gwarantując dodatkową mroczną atrakcję – niepokojące zejścia do owianych ciemnością tuneli sztokholmskiego metra. Tu ewidentnie trzeba zachować czujność i konsekwentnie przeglądać podsuwane tropy, nawet najdrobniejszy szczegół, może okazać się znamienny dla złożonego śledztwa.

Tu nie ma miejsca na oczywistość fabularną, nie ma też przestrzeni na decydujące podejrzenia. Intryga rozgałęzia się z każdą przenikliwą stroną, prowadząc czytelnika przez domagające się badań znaleziska w mrocznych korytarzach podziemnego metra, przez równolegle nakreślane sceny dramatycznej przeszłości, a także przez niepokojąco szybko nadciągającą śmierć. Ludzkie szkielety dostarczają alarmujących pytań, ale to właśnie zwiastun najgorszego przeraża tutaj najbardziej – zarówno odbiorcę, wyraźnie pochłoniętego tajemniczą sprawą, jak również samych bohaterów. Bo przecież czas kurczy się z każdym spojrzeniem oka, zawężając szanse na przerwanie szalonego spektaklu. W tym przedstawieniu zdarzyć może się bardzo dużo złego, tym bardziej, że to treściwa cegiełka kryminalna – zimową aurą zawieszona w poczuciu skandynawskiej niepewności, przekrojona na kilka pozornie niezwiązanych, a jednak zrośniętych ze sobą ogniw narracyjnych, których absorbujące tło obyczajowe, pozwala dogłębnie wgryźć się w przemyślenia poszczególnych kreacji. To lektura wyraźne domagająca się czasu i wzmożonej koncentracji, w odczuciu jednak solidna, przenikliwa i satysfakcjonująca. A w tym wszystkim dwie znajome już postaci: owładnięta obsesją na punkcie zarazków Nina, a także nieco chaotyczny i jednocześnie mocno zadurzony Vincent, którego osobliwa codzienność zamienia się w zagmatwaną próbę starcia z wyznaczonym perfidnie czasem.

Charakterny, zwodniczy, nieprzewidywalny – właśnie taki okazuje się Miraż, tom wieńczący cykl powieściowy z udziałem swoistego mentalisty. Czarne tunele podziemnego metra uwalniają fetor przerażającej zbrodni, każąc zmierzyć się z niebezpiecznym sprawcą. Ktoś narzuca chore zasady gry, ktoś grozi szwedzkiemu ministrowi, ktoś bezwzględnie odlicza pozostałe dni, ktoś władczo zapowiada zbliżający się kres. Tak zacieśnia się wielowarstwowe śledztwo, tak przywołana zostaje dramatyczna przeszłość. A wszystko w obliczu rodzinnych dylematów oraz w brzmieniu sercowych słabości, w kompulsywnej potrzebie zachowania czystości i obezwładniającym strachu przed zamkniętymi przestrzeniami. To genialna intryga kryminalna!
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„TAM, GDZIE PADA CIEŃ” – EWELINA MIŚKIEWICZ | Tu nie ma miejsca na zaufanie do kogokolwiek…

„TAM, GDZIE PADA CIEŃ” – EWELINA MIŚKIEWICZ | Tu nie ma miejsca na zaufanie do kogokolwiek…

Ta historia złowieszczo wdziera się w zaintrygowaną wyobraźnię. Tam, gdzie pada cień to tajemniczy i z pewnością niepokojący thriller w mocno wyczuwalnym tu klimacie domestic noir – thriller wypełniony aurą zawieszonych w mrocznej przeszłości kłamstw, zagadkowy, nieprzeciętny i alarmujący. Ewelina Miśkiewicz refleksyjnie wkrada się w ciemność ludzkiej duszy, aby utrwalić pozornie idealną, a jednak doszczętnie zgnuśniałą fotografię rodzinną. To świetna i jak się okazuje, także nieobliczalna powieść, w mojej opinii wręcz nieodkładalna.

Przekraczając próg tego domu, trzeba naostrzyć czujność i bacznie przyglądać się poszczególnym twarzom. Trzy pokolenia mieszkające wspólnie pod nasączonym nieszczerością dachem – tak wizualnie zgodne, nieskłócone, spełnione, pełne wzajemnego szacunku. A jednak to jedynie skrzętnie nałożona maska, którą czytelnik – warstwa po warstwie – zdejmuje nieśpiesznie wraz z przebiegiem kolejnych niejednoznacznych scen. Podejrzane zaginięcie córki, niepokojąca śmierć matki, traumatyczne wspomnienia, nieprzepracowane smutki, niezabliźnione rany i wreszcie regularne niedopowiedzenia – właściwie nie ma komu tutaj zaufać, a każde kolejne słowa, niespodziewanie tworzą kolejne mrożące krew w żyłach scenariusze. Napięcie rośnie, eksponując nie tylko zatrważająco wiarygodną grę psychologiczną, ale też świetnie poprowadzone portrety psychologiczne oraz wyniszczający duszę nastrój – tak bardzo mglisty i nieprzenikniony. W powietrzu rozchodzi się tu fetor ludzkiego zła – to znamiona mocno toksycznej relacji, to pokłosie brudów ciągnących się za człowiekiem przez długie lata, to krwawiące rany z dzieciństwa i brak elementarnych wartości rodzinnych, to także upominająca się potrzeba akceptacji oraz szeptem przywołane pragnienie miłości. To marionetki we własnym chorobliwym spektaklu oraz nasycona dysharmonią kobieca postać, której życiu nieustannie towarzyszy śmierć...

Thriller przygnieciony kłamstwami wypełzającymi ze szczelin mrocznej przeszłości rodzinnej. Tu nie ma miejsca na zaufanie do kogokolwiek, pozostaje jedynie niepewność oraz rażąca potrzeba doścignięcia druzgocącej prawdy. Ewelina Miśkiewicz zaprasza Tam, gdzie pada cień – tym samym otwiera drzwi do domu, w którym zakorzeniło się wyczuwalne na wielu stronach zło. Duszna sceneria napełnia niepokojem, przywołując naleciałości toksycznych zachowań sprzed lat oraz brud zmyślnie wyrażanych sprzeczności. To iście pokerowa gra, której aktorzy grzęzną nawet we własnych podejrzeniach – tak bardzo kameralna, gnuśna i enigmatyczna, zacieśniająca się dosłownie na oczach czytelnika.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Initium

„KOBIETY” – KRISTIN HANNAH | Powieść przepełniona niewyobrażalnym bólem

„KOBIETY” – KRISTIN HANNAH | Powieść przepełniona niewyobrażalnym bólem

Tak bardzo smutna, dramatyczna i poruszająca. To kolejna bolesna książka Kristin Hannah, która tak prawdziwie wrzyna się w naruszoną wyobraźnię – historia stanowiąca hołd wobec niezwykle odważnych kobiet służących w Wietnamie. Kobiet niezauważanych, odartych ze słów bohaterstwa, ignorancko wrzuconych w szczeliny ludzkiego zapomnienia, a przecież tak niestrudzonych, dzielnych, potrzebnych w przytłumieniu wojennego bólu, nierzadko też w drodze ukojenia ostatnich minut życia. To powieść absolutnie ważna i rozdzierająca serce.

To nie miłość kształtuje przekaz tej pamiętnej historii, choć w doznaniach okazuje się znamienna i porażająca. Tak niesamowicie wyrazista, mimo niechcianego wojennego tła – tła narzuconego ofensywną polityczną władzą, autentycznego, przywołującego makabryczną rozpacz i epizody skrajnej bezradności, utrwalającego pamięć o poległych na służbie w Wietnamie. Dla czytelnika to niewątpliwie trudna i przeszywająca podróż – uformowana słowami kobiecej wrażliwości, w szpitalnej bezsilności drastyczna i niejednokrotnie ostateczna, z pewnością wywołująca łzy i jawne poczucie niesprawiedliwości, tak mocno przygnębiająca… Autorka fabularnie skupia się na odwadze pielęgniarek ochotniczo wstępujących do ram wojennego piekła – przeżywających na miejscu realny wstrząs, a jednak zawziętych i niezmordowanych w pomocy rannym, dotrzymujących towarzystwa w scenach ostatniego tchnienia, jednocześnie odrzucanych i lekceważonych po powrocie do domu, często wręcz pogardzanych i opluwanych, naznaczonych wstydem nawet przez najbliższych. To powieść wielkich emocji, a jednak napisana z wyczuwalną przystępnością, spisana z zacięciem fotografa wojennego, pozwalająca namacalnie wgryźć się w alarmującą gorycz, zrozumieć brutalność polityki, niepozbawiona też namiętności oraz siły kobiecej przyjaźni, upamiętniająca wyczerpanie oraz nienazwany jeszcze wówczas zespół stresu pourazowego, także niechęć oburzonego społeczeństwa.

Powieść przepełniona niewyobrażalnym bólem. Tak niesamowicie wstrząsająca, smutna, przeszywająca poranioną duszę, z pewnością piękna i fascynująca. Historia młodej Frankie to tak naprawdę świadectwo wielu zapomnianych, a przecież niestrudzonych, silnych i jakże heroicznych kobiet, odbywających służbę w brudzie wojennej codzienności szpitalnej w Wietnamie, w cieniu męskiego bohaterstwa, w agonii przerywanych okrutnie życiorysów. Kristin Hannah snuje tę poruszającą nić z fotograficzną dokładnością, z wyczuwalną nutą wrażliwości, z potrzebą utrwalenia politycznej bezwzględności, z namiętnością serca, wreszcie z afirmacją wyjątkowej kobiecej przyjaźni.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Świat Książki

„NIE ZAWIEDŹ MNIE, TATO” – STEFAN DARDA | Niespodziewanie grząska, niebezpieczna i mocno tajemnicza

„NIE ZAWIEDŹ MNIE, TATO” – STEFAN DARDA | Niespodziewanie grząska, niebezpieczna i mocno tajemnicza

To kolejna po angażującej Zabij mnie, tato powieść kryminalna z udziałem dociekliwego Zdzisława Mokryny. Mocno dramatyczny przebieg zdarzeń spleciony zostaje tu nicią dawnej miłości, pozwalając odbiorcy jeszcze dosadniej wgryźć się w życiorys emerytowanego już policjanta. Jedna śmierć to za mało, ta intryga niesie więcej ofiar, nieustannie podsuwając nieobliczalne scenariusze. To historia wiarygodnie rozciągnięta w treści, zatem nie wszystkie pytania, znajdują drogę do swoich odpowiedzi – na te trzeba poczekać, aż dostępna będzie druga część mocnego w swych emocjach przedstawienia.

Tu nie ma miejsca na jednoznaczność, każda scena i każda plastycznie rozpisana myśl, może okazać się znamienną wskazówką. Tym razem intryga zaczyna się od mglistego epilogu, który w sposób zagadkowy, przenika także przez kolejne kryminalne strony. Ta osobliwa konstrukcja powieści mimowolnie staje się próbą wzmożonej czujności, nadając wydarzeniom oraz spójniejsze obrazy zapatrzonej wyobraźni. Ta działa nieprzerwanie, spajając elementy wciąż enigmatycznej układanki. Śmierć wujka, za chwilę podejrzana śmierć wujenki, później następna zła wiadomość – z jednej strony akcja rozwija się nieśpiesznie, czytelnik równomiernie przemierza tu także obyczajową codzienność przenikliwego, nie zawsze jednak defensywnego bohatera, z drugiej pozwala kroczyć śladami ciekawości, podsuwając nowe tropy oraz istotne powiązania. Dla pochłoniętego lekturą odbiorcy to także podróż przez bardzo osobistą narrację pierwszoosobową – Zbigniew Mokryna samodzielnie relacjonuje wydarzenia, dzieli się własną perspektywą oraz policyjnym sprytem, przywołuje empatię oraz dawne wspomnienia, przeżywa niesione traumą sny, daje się też poznać od przyjemnie uczuciowej strony. A wszystko na terenie rodzinnego Podlasia, w zarzewiu dramatycznych scen i brutalnie wrzynających się oskarżeń, w refleksyjnej nucie i oczekiwaniu na dalszy przebieg tej niepokojącej opowieści.

Ta intryga okazuje się niespodziewanie grząska, niebezpieczna i mocno tajemnicza, z pewnością wyczuwa się w niej także osobisty charakter zdarzeń. Nie zawiedź mnie, tato to pierwsza część drugiego tomu dramatycznego i jednocześnie obyczajowego cyklu kryminalnego z dociekliwym i spostrzegawczym, lecz nie zawsze ostrożnym Zbigniewem Mokryną. Emerytowany policjant na rodzinnym Podlasiu, zbrodnia goniąca zbrodnię, małomiasteczkowy klimat, uczuciowe zażyłości i podejrzane układy lokalnych śledczych – tu nie ma przestrzeni na fabularną oczywistość, w zamian nieśpiesznie kształtują się kolejne niejasności. To enigmatyczna zagadka, która domaga się nie tylko przebiegłego, ale też wrażliwego oka.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

„FUNNY STORY” – EMILY HENRY | Ta miłość wymaga charyzmatycznej i wartościowej definicji!

„FUNNY STORY” – EMILY HENRY | Ta miłość wymaga charyzmatycznej i wartościowej definicji!

Rozkoszna, ujmująca, niesamowicie romantyczna! Emily Henry ukradkiem wdziera się w dwa skrzywdzone niewiernością serca, aby idąc śladem spontanicznych przyjacielskich gestów, stworzyć przestrzeń dla wyjątkowego uczucia. Funny Story to rozbrajająca historia miłosna – piękna, przezabawna i rozgrzewająca duszę, ale też refleksyjna i poruszająca. A wszystko w charyzmatycznym motywie udawanego związku, który okazuje się kluczem to zaskakująco intymnej bliskości.

Jakże figlarnie autorka łączy dwie zanurzone w uczuciowym smutku twarze! Ona pragmatyczna i roztropna, nieco też spięta i rozgoryczona. On swobodny, chaotyczny i mało uważny, w swej wrażliwości znacznie mniej otwarty. Dwa skrajnie różne charaktery, które nieoczekiwanie znajdują wspólne odpowiedzi. Bo przecież ona właśnie została zdradzona przez narzeczonego, a on przez ukochaną dziewczynę – obecnie partnerkę byłego porzuconej przed samym ślubem Daphne. Tak okrutna aranżacja zdarzeń może przynieść tylko jedno – szalony plan na emocjonalne utarcie nosa. Właśnie w ten efektowny sposób, zainaugurowany zostaje motyw Fake Dating między współlokatorami – wrażeniowo zabawny i mocno żywiołowy, z każdą spędzoną razem sceną, coraz bardziej zmysłowy i prawdziwy. Dla odbiorcy to niesamowite przedstawienie – pełne uśmiechu i fotograficznie pnącej się miłości, to wgryzająca się w duszę potrzeba przyjaźni i rozczarowanie przeszłością, wybrakowaną z obecności ojca, to także mocno osobista narracja kobieca – pozwalająca obrazowo dostrzec każdą przybliżoną myśl, w swym wizerunku życiowa i wzruszająca, momentami naiwna, ale to jedynie argumentuje jej wiarygodność w oczach poruszonego czytelnika. W tym zwariowanym i jednocześnie wartościowym scenariuszu, znajduje się też miejsce na książki same w sobie, na biblioteczną codzienność i pasjonujące zajęcia z dziećmi.

Ta miłość wymaga charyzmatycznej i wartościowej definicji! Osadzona na kanwie parszywie zaognionej zdrady, pełna temperamentnej zadziorności, impulsywna i fascynująca, w swym przebiegu przyjemna i odczuwalnie spontaniczna. Emily Henry szeptem wdziera się w otchłań dwóch skrzywdzonych wrażliwości, tworząc pretekst do wspólnego i jak się okazuje, niezwykle namiętnego spektaklu. Szalony motyw Fake Dating dopieszczony zostaje usilnym zapotrzebowaniem na siłę kobiecej przyjaźni, niepełną przeszłością rodzinną oraz hermetycznością męskiego serca, które wyraźnie domaga się emocjonalnej ekspozycji. To niezaprzeczalnie piękna i porywająca powieść.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Poradnia K.

„WYBACZ. TO DLA TWOJEGO DOBRA” – BIANCA IOSIVONI | Wyrafinowana intryga w mroku obsesyjnych skłonności

„WYBACZ. TO DLA TWOJEGO DOBRA” – BIANCA IOSIVONI | Wyrafinowana intryga w mroku obsesyjnych skłonności

Genialny thriller psychologiczny. Nasączony przenikającą duszę tajemnicą, hipnotyzujący i nieodkładalny. Bianca Iosivoni przekonująco wdziera się w odmęty naruszonej kobiecości, przywołując nie tylko fotografie trującej w swym wizerunku namiętności, ale otwierając też drzwi do nieobliczalnej intrygi kryminalnej. Tu nie ma miejsca na przejrzystość narracyjnej wypowiedzi, każde słowo zmyślnie osnute zostaje bowiem mgłą sekretów i świadomych niedomówień. Niepokój natomiast wzrasta odczuwalnie z każdą niejasną i jak się kilkukrotnie okazuje, także zgubną podpowiedzią.

Wystarczy kilka pierwszych stron, aby odkryć enigmatyczny, wręcz niepokojący wydźwięk tej powieści. Niespodziewane zaginięcie byłego partnera okazuje się pretekstem do przedarcia się przez nasyconą pozorami przeszłość, przez pierwsze epizody fascynującej znajomości, przez żywiołową intymność i zacieśniające się dzień po dniu granice kobiecej wolności. Julian to zagadka sama w sobie – zdaje się być niczym ideał mężczyzny, nieziemsko przystojny, oddany i przerażająco bogaty, a jednak ujawniona w myślach nienawiść bohaterki każe zobaczyć w tej wyidealizowanej twarzy, także przenikliwą ciemność. Skrajnie pedantyczne skłonności, nieustanna krytyka, wpędzanie w paskudne poczucie winy, coraz bardziej chorobliwa zazdrość – budząc do życia niełatwe wspomnienia, autorka obrazowo szkicuje tu portret toksycznej relacji. Tym bardziej wiarygodny, iż przedstawiony krok po kroku na bazie mocno przejmujących scen. Sama Robyn to także kreacja owiana dozą niejednoznaczności, dla odbiorcy jedyna, której słowa może poddać fabularnej analizie. Przeszywający strach, doskwierające zaburzenia snu, brak zaufania nawet do samej siebie, wreszcie niewypowiedziana na głos ulga – postawa tej kobiety regularnie tworzy znaki zapytania, w jej kreacji zakorzeniony zostaje dodatkowo motyw trójkąta miłosnego. Bliska przyjaźń z Cooperem dopuszcza kolejne możliwe scenariusze – sprawia tym samym, że mocno intrygująca układanka, staje się jeszcze bardziej zawikłana. Gdzieś ukradkiem wplecione zostają także niełatwe relacje rodzinne oraz absolutnie zaskakujący motyw uzależnień.

Wyrafinowana intryga w mroku obsesyjnych skłonności. To już nie tylko wyrażona przenikliwym strachem próba doścignięcia szokującej prawdy o zaginięciu byłego partnera, to także intrygujący motyw trójkąta miłosnego oraz niezwykle obrazowy przegląd toksycznych w swym przebiegu wspomnień. Naiwność odczuwalnie zadurzonego serca i brak zaufania nawet do samej siebie, kontra usilna potrzeba władzy, manipulacja, dziwnie podejrzane gesty – ten thriller wymownie osacza wyobraźnię, niejednokrotnie zmieniając kierunek myślenia. To Bianca Iosivoni w charakternym i zauważalnie niebezpiecznym scenariuszu – nadal pełna żarliwości, ale też tajemnicza i nieobliczalna.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

„CZTERNAŚCIE NOCY” – MARGARET ATWOOD, DOUGLAS PRESTON I INNI | Sąsiedzka gawęda na dachu podniszczonej nowojorskiej kamienicy

„CZTERNAŚCIE NOCY” – MARGARET ATWOOD, DOUGLAS PRESTON I INNI | Sąsiedzka gawęda na dachu podniszczonej nowojorskiej kamienicy

Każda z Czternastu nocy wybrzmiewa osobliwą nutą. Każda dostarcza innych, czasami prozaicznych, innym razem wręcz zdumiewających doznań. Każda staje się aktem unikalnego, angażującego i niezaprzeczalnie wielowarstwowego przedstawienia, którego nowatorski scenariusz, stworzyło łącznie aż trzydziestu sześciu twórców literatury, pod przewodnictwem niesamowitej pisarskiej dwójki, Margaret Atwood oraz Douglasa Prestona. To niewątpliwie wyjątkowy projekt literacki – w swej formie szkatułkowy, w przekazie refleksyjny, w emocjach zaskakująco różnorodny.

Dla bohaterów tej niecodziennej opowieści, dach niszczejącego w oczach budynku, okazuje się swoistą kryjówką, przystanią, schronieniem przed pandemicznym przerwaniem społecznego życia. To przestrzeń nasączona nowojorskim powietrzem, pozwalająca złapać oddech, nadal jednak narzucająca normy izolacji, tym samym wymuszająca zachowanie bezpiecznej odległości. Klaustrofobiczna. To właśnie ta fizycznie otwarta, jednocześnie zamknięta sceneria, staje się miejscem nieśpiesznie snutych przypowieści. Późnymi wieczorami, w świetle księżyca, w dziwnie opuszczonym, choć niegdyś zawsze tętniącym mieście – tak zwizualizowany klimat uderza odmiennością, pozwala wiarygodnie wedrzeć się w słowa poszczególnych opowiadań. Każde z nich dostarcza znamiennych wrażeń, od tych zwyczajnych, nakreślonych szarością nie zawsze ciekawego dnia, poprzez te intymne, zabawne, dramatyczne i poruszające, aż po te przerażająco straszne, może nawet nieobliczalne. Ta literacka mnogość doznań domaga się pewnego dystansu, zachęca do odważnego spojrzenia na rozbieżność ludzkich charakterów, pomaga przedrzeć się przez narzucone dawniej horyzonty, ukradkiem staje się niezapomnianym i z pewnością wielokulturowym doświadczeniem. Dla czytelnika to także szansa na przeżycie czegoś nieszablonowego, to baczna obserwacja twarzy i zachwyt nad wieloosobową narracją, tak przeróżną, a jednak skorelowaną w intrygującą całość. Odbiorca od początku czuje się tak, jakby sam siedział na tym samym dachu – z własnym odrapanym krzesłem, z chłodnym drinkiem w dłoni i z ciekawością wypisaną w oczach, zasłuchany w gawędziarski ton kolejnych nocy.

Sąsiedzka gawęda na dachu podniszczonej nowojorskiej kamienicy. Dziwnie wyciszone miasto, wymuszona pandemią izolacja i wreszcie schronienie od dusznych, wręcz okopconych wrastającą w ściany samotnością mieszkań. Wieczorne spotkania można zdefiniować jako formę swoistego buntu, ale to przede wszystkim przejmująca próba zachowania normalności w zaburzonym wizerunku dnia – to ucieczka w barwną otchłań nieśpiesznie snutych opowieści, tak różnorodnych w swym portrecie, czasami zabawnych, innym razem druzgocąco smutnych lub przeciętnych, jeszcze innym przenikliwych lub przerażających. Ta mozaika literackich doznań to niezaprzeczalnie największy atut tej szkatułkowej podróży.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Agora

„NA CO CZEKASZ, KOCHANIE?” – AMY DAWS | Rozkoszna, charyzmatyczna, pikantna i nieokiełznana

„NA CO CZEKASZ, KOCHANIE?” – AMY DAWS | Rozkoszna, charyzmatyczna, pikantna i nieokiełznana

Tej lekturze niezaprzeczalnie towarzyszy szeroki uśmiech. Poszukująca weny i z pewnością nieprzeciętna autorka erotyków oraz nieziemsko przystojny mechanik, który nawet pojedynczym ognistym spojrzeniem, potrafi wskrzesić obłęd w niespokojnie zadurzonych oczach. Amy Daws brawurowo wkrada się w otchłań dwóch skrzywdzonych niegdyś wrażliwości, aby poszukać dla ich potrzeb pociągających odpowiedzi. Na co czekasz, kochanie? to urocza komedia romantyczna, w której nie brakuje obscenicznych słów i mocno zaakcentowanych scen fizycznego pożądania.

Przekraczając próg tej szalonej opowieści, trzeba nabrać dystansu do rzucanych regularnie wulgaryzmów, trzeba też otworzyć się na fotograficznie i bezpruderyjnie opisaną bliskość bohaterów. Przekleństwa to niejako znak impulsywnego charakteru Kate, dla odbiorcy to natomiast zbędny atrybut, uszczuplający sympatię do tej hardej kobiety. A przecież to naprawdę wyrazista twarz – piękna, rudowłosa, charakterna, w swym pisarskim fachu, właśnie szukająca zmysłowych inspiracji. Poczekalnia warsztatu samochodowego staje się tu znamienną scenerią – to w niej dzień po dniu wraca potrzebne natchnienie, to w niej osadzona zostaje znajomość pobudzająca wyobraźnię. Miles Hudson uwodzi nawet nieświadomie – obłędne ciało, zabójcze spojrzenie, brak jakichkolwiek zahamowań. W kreacji tego bohatera zapisany zostaje jednak nie tylko chutliwy ciąg męskiego pożądania, ale też rozczarowanie życiem we wcześniejszym związku oraz refleksyjny aspekt związany z niedowartościowaniem pracy fizycznej. Ta dwójka filmowo i dość przewidywalnie wypełnia strony miłosnej historii, spontanicznie sycąc żądze i nie oszczędzając na wzajemnym pieprzu – w perspektywie czytelnika, okazują się nienasyceni, frywolni, zwariowani i nie zawsze szczerzy, choć ich naprzemienna narracja, okazuje się być przejmująca i mocno osobista. To lektura idealna na poprawę humoru, czysty relaks – bez większych czytelniczych zobowiązań.

Rozkoszna, charyzmatyczna, pikantna i nieokiełznana – tak można nakreślić namiętność dwóch wyraźnie niespełnionych serc. Amy Daws nie szczędzi swoim bohaterom gorszących wulgaryzmów, nie żałuje też brudnych i z pewnością wyuzdanych epizodów, wręcz nasyca ich znajomość ostrymi, nieokrzesanymi w słowach aktami intymności, prowokuje także fabularną nieszczerością. Dla czytelnika to historia wypełniona komediowym animuszem, pełna soczystego szaleństwa, w odczuciu przewidywalna, ale też przyjemna i rozbrajająca. Okraszona także motywem książek, gdyż zadurzona w mechaniku rudowłosa słodycz, to autorka szukająca zmysłowych inspiracji.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Editio Red

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger