wtorek, 27 czerwca 2017

SIMON BECKETT NA BIG BOOK FESTIVAL 2017 | RELACJA

Publikował różne powieści i nowele kryminalne, ale największą popularność przyniosła mu Chemia śmierci – thriller medyczny, rozpoczynający serię z antropologiem sądowym, Davidem Hunterem. W maju 2017 nakładem wydawnictwa Czarna Owca ukazała się piąta część serii Niespokojni zmarli, którą brytyjski pisarz miał okazję promować osobiście podczas spotkania autorskiego, zorganizowanego w ramach tegorocznego Big Book Festival. Szczegółową relację znajdziecie poniżej.

Spotkanie z Simonem Beckettem to niewątpliwie jedna z największych atrakcji tegorocznego festiwalu literackiego Big Book Festival (23-25 czerwca). Kilkudziesięciu uczestników spotkania z widocznym zainteresowaniem słuchało rozmowy, jaką z brytyjskim autorem przeprowadził Mateusz Trojan. Z jakimi pytaniami zmierzył się Simon Beckett?

Czy lepiej rozmawia się ze zmarłymi, którzy nie kłamią, czy może jednak z żywymi? Autor potwierdził, że żywi rzeczywiście kłamią, zmarli natomiast są wyjątkowo mało komunikatywni... :) Przy okazji tego pytania, padło kilka słów o głównym bohaterze cyklu, Davidzie Hunterze, który z pewnością nie jest typowym śledczym. Autorowi od początku bowiem zależało, aby różnił się od większości literackich detektywów.


W 2002 roku Simon Beckett odwiedził tzw. trupią farmę, znajdującą się w Knoxville w Tennessee. Jest to jedno z kilku miejsc w Stanach Zjednoczonych, w którym prowadzone są badania rozkładu ciał. Czy trudno było zdobyć zaufanie i dostać się na teren farmy? Brytyjski pisarz usłyszał o tym miejscu wiele lat wcześniej i jako dziennikarz pomyślał, że jest to świetny materiał na fabułę książki. Nie miał jednak wtedy pomysłu, jak się tam dostać, w końcu jest to teren naukowy. Całkiem przypadkowo natknął się jednak na notatkę prasową o szkoleniu kryminologicznym dla policjantów, które częściowo miało odbyć się właśnie na trupiej farmie. Skontaktował się zatem z organizatorami szkolenia i zapytał, czy jako dziennikarz mógłby również w nim uczestniczyć. Nie dość, że uzyskał zgodę na udział w szkoleniu, to zaoferowano mu dodatkowo właśnie odwiedzenie farmy. Na koniec musiał przekonać jeszcze swoją redakcję i szczęśliwie dzień przed wizytą wszystko udało się załatwić, łącznie ze zgodą na samodzielne fotografowanie, z którą wcześniej były problemy.

Jakie było pierwsze wrażenie autora, gdy pojawił się na trupiej farmie? Na początku był przerażony. Pojechał tam w końcu jako doświadczony dziennikarz i nie chciał np. zemdleć. :) Nie był jednak odosobniony, gdyż szkolący się policjanci również się bali. Warto dodać, że szkolenie odbywało się w lipcu więc temperatury były bardzo wysokie, a to dodatkowo podsycało ciekawość. Autor potwierdził jednak, że wbrew pozorom szybko można przyzwyczaić się do tego specyficznego miejsca, a nawet poczuć się tam komfortowo. To właśnie pierwsze minuty spędzone na trupiej farmie okazały się inspiracją do fabuły powieści Chemia śmierci.



Czy autor widzi jakiś problem etyczny w zakładaniu podobnych farm? Osobiście nie, bo widział farmę na własne oczy i był zaskoczony profesjonalizmem prowadzonych na miejscu badań. Dostrzegł też, jak bardzo pomocne okazują się efekty badań w prowadzonych przez policję dochodzeniach. 

Powieści, które wychodzą spod pióra Simona Becketta, z pewnością wymagają rozległych konsultacji z antropologami. Jak dużo takich konsultacji autor rzeczywiście przeprowadza? Autor regularnie zwraca się do specjalistów antropologii sądowej. Każda książka porusza inne aspekty więc każdorazowo musi szukać nowego specjalisty. 

Czy tworząc taką postać, jak David Hunter, patrzy się inaczej na takie stworzenia, jak chociażby mucha plujka? Autor potwierdził, że patrzy się na takie stworzenia w trochę inny sposób, przyznał też, że muchy są pożyteczne, lecz niekoniecznie dla niego. :)

Trochę o samym Hunterze. Jest to bowiem bohater ciężko doświadczony przez życie, ma niesamowitą intuicję i jest nieprzeciętnie inteligentny, ale David Hunter jest to także postać wyjątkowo ludzka i często wzbudzająca współczucie. Czy taka kreacja była zamierzona? Tak, autor chciał, aby David był przede wszystkim ludzki, kruchy, ułomny i miał wątpliwości w stosunku do samego siebie. Simon Beckett stara się też, aby każda książka cyklu była inna, gdyby bowiem Hunter miał nieustannie te same doświadczenia, to ludzie zwyczajnie by się tym męczyli. Jego życie ulega zatem zmianie z każdym tomem i zapewne będzie zmieniać się dalej. Dzięki temu autor również utrzymuje zainteresowanie swoim bohaterem i całą serią.


Uczestnicy spotkania dowiedzieli się też, że w najnowszej powieści ludzkie zwłoki znalezione zostają w pobliżu zatoki Essex. Tym razem długo moczyły się w wodzie, zarówno słonej, jak i słodkiej, a to okazuje się wyjątkowo trudnym zadaniem dla doświadczonego bohatera. Jak wiadomo, autor lubi urozmaicać Hunterowi życie, ale jak się okazuje, także sobie, gdyż prac naukowych poświęconych zwłokom przybywających w wodzie jest znacznie mniej niż we wcześniej opisywanych przypadkach.

Czy na spotkaniach autorskich zdarza się, że przychodzi jakiś specjalista i mówi, że to niemożliwe, aby zwłoki leżały w opisanych miejscu przez sześć tygodni? Jeszcze się autorowi to nie zdarzyło, ale cały czas czeka na podobną sytuację!

Na koniec prowadzący oddał głos publiczności, która chętnie zaangażowała się w zadawanie pytań. Rodzinna historia jednej z uczestniczek pokazała nawet, że książki autora pomogły zrozumieć, jak bardzo pomocne może okazać się przeznaczenie swojego ciała po śmierci na cele badań naukowych. Ta opowieść zainspirowała prowadzącego do zadania dość intymnego pytania o to, czy autor poczynił już jakieś plany co do swojego ciała? Pytanie to wzbudziło wiele śmiechu, ale sam autor stwierdził, że pozostanie to na razie jego tajemnicą. 


Jedno z ostatnich pytań dotyczyło procesu pisarskiego. Czy Simon Beckett pisze codziennie? Autor potwierdził, że stara się pisać codziennie, a w rezultacie dużo czasu spędza, gapiąc się w okno. Czasami bowiem najlepsze pomysły przychodzą nie przy komputerze, ale w różnych innych sytuacjach i właśnie ze względu na to, autor zawsze ma przy sobie notatnik. Lubi pracować w ciszy, dlatego też ma odrębny gabinet, bez telefonu i bez internetu, ale jeżeli idzie mu dobrze, to potrafi pisać dosłownie w każdych warunkach.

***
Chociaż spotkanie trwało ponad godzinę, można było odnieść wrażenie, jakby upłynął dopiero kwadrans. Wszystko za sprawą przyjemnej i niewątpliwie luźnej atmosfery, jaką zaproponował prowadzący i jaką słusznie podtrzymywał sam autor. Osobiście jestem zachwycona zarówno spotkaniem, jak i samym Simonem Beckettem. Widać, że autor ma duży dystans do trupiej tematyki, której poświęcona jest seria z Davidem Hunterem. Lubicie twórczość Simona Becketta? A może mieliście okazję być na innych spotkaniach w ramach Big Book Festival?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP