środa, 16 sierpnia 2017

"JESTEM ŚMIERCIĄ" - CHRIS CARTER | Jesteście gotowi na kolejny morderczy spektakl?

Myślicie, że rozpoznalibyście prawdziwego psychopatę? Zastanówcie się, zanim odpowiecie twierdząco. Historia wielokrotnie bowiem pokazała, że najgorsi zwyrodnialcy potrafią w życiu codziennym przybrać tak empatyczną maskę, iż trudno posądzić ich chociażby o przejście na czerwonym świetle. Zwykli ludzie, których „normalność” aż tryska po oczach, we własnym wnętrzu skrywają niczym nieokiełznaną żądzę posmakowania śmierci. Właśnie tak wyrachowany morderca trafia do najnowszej powieści Chrisa Cartera i bez zapowiedzi zaczyna testować granice ludzkiego bólu. Jesteście gotowi na kolejny morderczy spektakl?

Młoda kobieta zostaje porwana dosłownie na oczach czytelnika. Jej zwłoki znalezione zostają siedem dni później nieopodal lotniska w Los Angeles, a układ porzuconego ciała przypomina pentagram. Późniejsza sekcja zwłok wykazuje, że kobieta potraktowana została wyjątkowo brutalnie, a w jej gardle morderca zostawia listowną niespodziankę, w której sugeruje, że należy nazywać go samą śmiercią. Do okrutnej sprawy przydzielony zostaje dotychczas niezawodny Robert Hunter, a także jego nieoceniony partner, Carlos Garcia. Śledczy błądzą jak we mgle, a tymczasem sprawca, bez jakichkolwiek zahamowań, torturuje kolejną młodą kobietę. Odbiorca śledzi poczynania detektywów, a jednocześnie obserwuje chore działania psychopaty, którego celem stają się nie tylko kobiety, ale też Bogu ducha winny jedenastoletni chłopiec. Karty w tej parszywej grze ewidentnie rozdaje ktoś, kto bez wątpienia jest przekonany o własnej przebiegłości. 

Chris Carter ponownie potwierdza, że nie potrzebuje rozgałęzionych opisów, aby oddać kwintesencję bólu fizycznego. Wykreowany oprawca jest bowiem niezwykle precyzyjny, metodyczny i pewny siebie. Człowiek ten doskonale wie, jak zasiać strach, wzbudzić niepewność, a jednocześnie zachować stuprocentowy spokój. Nie ma wątpliwości, że jest to fachowiec morderczego rzemiosła, świadomie utożsamiający się ze śmiercią i przerażający wysokim poziomem inteligencji. Czytelnik zauważalnie odbiera intensywne doznania i czuje, jak lodowaty wzrok zwyrodnialca przenika na wskroś nie tylko ofiarę, ale też jego samego. Kłębiący się wokół strach staje się momentami tak namacalny, że odbiorca wzdryga się na samą jego myśl. Scenom morderstw przyświeca autentyczny ból, co jedynie potwierdza, że Chris Carter jest niepowetowanym mistrzem obrazowego składania słów. 

Warto zaznaczyć, że tym razem morderca działa na dwóch frontach, czego niemym świadkiem jest sam czytelnik. Oprawca torturuje bowiem nie tylko uprowadzone kobiety, ale znęca się także nad porwanym jedenastoletnim chłopcem, którego rola w powieści do końca pozostaje owiana tajemnicą. Ten element zauważalnie odbiega od schematu, do jakiego przyzwyczaił nas Carter, a to jedynie dowodzi, że autor ma w swojej wyobraźni jeszcze wiele niepokojących scen. W stworzonej fabule nie ma też miejsca na jakiekolwiek przypadki, każda scena zdaje się być przemyślana w najdrobniejszych szczegółach tak, aby stuprocentowo zaprezentować talent doświadczonego pisarza. Krótkie i naprawdę treściwe rozdziały autor ubiera w niepewne i jednocześnie podstępne zakończenia, które sprawiają, że czytelnik odruchowo włącza kolejny bieg i błyskawicznie przedziera szlaki dalszej fabuły. Jedyną przeszkodą na drodze do pełnej czytelniczej satysfakcji okazuje się mało dopracowane tłumaczenie, w którym można wychwycić tak niefortunne zwroty, jak kołujący w powietrzu samolot.

Autor bez dwóch zdań manipuluje odbiorcą i tym samym sprawia, że ten zmuszony jest naprawdę zdyscyplinować myśli, aby dokopać się do fundamentu brutalnej intrygi. To zadanie jest niezwykle wymagające, ale odpowiednie powiązanie faktów może pomóc potoczyć się myślom we właściwym kierunku. Carter z pewnością wiąże elementy układanki tak, aby czytelnik, podobnie jak duet śledczych, czuł niepokój właściwie do końca, ale jednocześnie udostępnia tylną furtkę, którą można przedrzeć się do odpowiednich wniosków. Niezależnie od tego, czy odbiorca wyklaruje sobie w głowie właściwe rozwiązanie, czy też może zaskoczy go pomysłowość autora, to niewątpliwym pozostaje fakt autentycznego przerażenia, jakie budzi się w czytelniku w finalnych scenach. Chris Carter pokazuje bowiem, jak bardzo chłonna może okazać się ludzka psychika i jak podatny na wprawną manipulację potrafi być człowiek. Ogromne brawa za tak sensowną konstrukcję intrygi!

Remedium na powstałe zło autor ukrywa w nieprzeciętnym umyśle Roberta Huntera, który wspólnie ze sprawdzonym partnerem podejmuje się nierównej walki z przebiegłym psychopatą. Chociaż prywatne życie detektywa zostaje tu zminimalizowane niemal do zera, to w sferze zawodowej Hunter zdaje się po prostu nie mieć sobie równych. Ten człowiek ma bowiem nie tylko głowę na karku, ale też wyjątkowy szósty zmysł, kierujący go dokładnie w te szczeliny własnej wyobraźni, w których ukrywa się chociażby najmniejszy fragment krwistej układanki. Zadowoleni powinni być także miłośnicy Carlosa Garcii, gdyż śledczy ten powraca do fabularnych łask po jednotomowej przerwie. Garcia nie prowadzi tu żadnych przełomowych działań, ale jego autentycznie ludzkie zachowania oraz żartobliwe poczucie humoru stanowią idealne uzupełnienie dość powściągliwego charakteru Roberta Huntera.

Chris Carter ponownie nie pozostawia miejsca na jakiekolwiek subtelności. W zamian proponuje niebywale treściwe, rozdzierające i przede wszystkim bolesne spotkania z chorobliwym psychopatą, który bez wahania każe nazywać się samą śmiercią. Fachowe zabiegi i niepokojące zagrania, tak optymalnie powiązane, tworzą na tyle drapieżny całokształt, że czytelnik jeszcze długo po lekturze nie może dojść do siebie. Jeżeli zatem chcecie podrzucić swoim nozdrzom przeszywający zapach zbliżającej się nieuchronnie śmierci, bez dwóch trafiliście pod właściwy adres.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP