środa, 13 stycznia 2016

BURZA MÓZGÓW | Dlaczego lubimy powieści grozy?

Nawiedzony dom, upiór, klątwa, choroba psychiczna, śmierć… To pojęcia, które kojarzą się ze strachem, szaleństwem i horrorem. Nikt nie chce doświadczyć ich na żywo, boimy się nawet o nich pomyśleć, a jednocześnie… lubimy o tym czytać. Nie wszyscy, bo słowa również wywołują ogromne emocje, ale duże grono osób przyznaje, że uwielbia powieści grozy.

Dlaczego lubimy horrory? Co pobudza nas do czytania historii wiejących grozą? Aby nie wzorować się tylko na własnym zdaniu, poszukałam trochę i znalazłam kilka argumentów przemawiających właśnie za literaturą grozy. Zobaczcie sami, co najbardziej podoba nam się w horrorach.



LUBIMY SIĘ BAĆ… NA NIBY

„Ludzie to stworzenia irracjonalne, które lubią doświadczać skrajnych emocji. W gruncie rzeczy są jednak tchórzliwi. Chcą się bać tylko wtedy, kiedy mimo strachu mają pewność, że tak naprawdę nic im nie grozi. Wszyscy lubimy patrzeć, jak ktoś ucieka, jak ktoś się boi, jak za jego plecami czai się niebezpieczeństwo, ale… póki mamy do czynienia z fikcją. Walące jak młot serce daje satysfakcję tylko w fortecy własnego mieszkania, najlepiej w miękkim fotelu z ciepłą herbatą na stole. Tego typu nielogiczne ciągoty człowieka zaspokaja oczywiście kultura – na przykład w postaci dobrze napisanego horroru.”

Najczęściej powielającym się argumentem, przemawiającym za powieściami grozy, jest fakt, że najzwyczajniej lubimy się bać. Nie chodzi jednak o prawdziwy strach i realne zagrożenie, a o naszą wyobraźnię. Odczuwamy bowiem adrenalinę, gdy bohater czytanej książki znajduje się w niebezpiecznej sytuacji, mimo iż sami nigdy nie chcielibyśmy się w niej znaleźć. Nie odczuwamy wtedy prawdziwego strachu, bo mamy świadomość fikcji literackiej.

Polecam cały artykuł, bo dość szeroko porusza historię i kulturę pojęcia GROZA: http://www.kultura.banzaj.pl/Literatura-grozy-Bo-kazdy-lubi-sie-bac-31677.html


ODTWARZAMY NATURALNY INSTYNKT DRAPIEŻCY

„Pierwotny instynkt przestał nam być potrzebny, ale to nie znaczy, że zaniknął całkowicie. Być może tkwi on w nas nieustannie i dlatego potrzebujemy jakiejś sztucznej stymulacji, którą powodowałyby takie bodźce jak właśnie przerażające filmy, książki czy mroczne opowieści przy ognisku.”

Okazuje się, że nasza słabość do horrorów może nie być jedynie fascynacją strachu i chęcią odczuwania adrenaliny. Jeden z redaktorów portalu CARPENTOCTEM.PL – Michał Budak, w swoim artykule, wskazuje na pierwotną zdolność przeżycia człowieka w świecie pełnym drapieżników. W obecnych czasach człowiek nie musi już zdobywać pożywienia i walczyć o przetrwanie, ale może potrzebować jakiegoś zamiennika, który przybliży mu pierwotne potrzeby.

Cały artykuł znajdziecie na stronie: http://carpenoctem.pl/teksty/dlaczego-czytamy-literature-grozy/

PRZYGOTOWUJEMY SIĘ NA REALNE ZAGROŻENIE

„Oglądanie fikcyjnego zła przygotowuje do odpowiednich zachowań w niebezpiecznych sytuacjach. Obcując z grozą, człowiek kombinuje, jak sam zachowałby się w danej sytuacji. Ma szansę czegoś się nauczyć”

Ten artykuł dotyczy filmów, lecz ma tożsame zastosowanie w powieściach grozy. Autor artykułu, Piotr Rogala, wskazuje na wymienione już wcześniej argumenty, ale dokłada jeden dodatkowy, który może być bardzo trafnym spostrzeżeniem. Otóż, czytając horror i poznając portret mrożącego krew w żyłach zabójcy lub wyobrażając sobie nawiedzony dom w lesie, niejako wczuwamy się w rolę bohaterów i zastanawiamy się nad tym, jak zareagowalibyśmy w tej sytuacji. Mamy większą swobodę myśli od bohaterów, możemy zatem przeanalizować sytuację bardziej szczegółowo i co za tym idzie, przygotować się do niej. Kto wie, czy podobne zdarzenie nie będzie miało miejsca w rzeczywistości? Może warto mieć plan walki z zagrożeniem?

Cały artykuł znajdziecie tu: http://www.focus.pl/czlowiek/potega-horroru-dlaczego-lubimy-sie-bac-3686?strona=1

DELEKTUJEMY SIĘ NIESAMOWITOŚCIĄ GROZY

„Horror literacki korzysta z unikatowych chwytów i wywołuje tylko sobie właściwe efekty estetyczne. Wydaje się oczywiste, iż groza jest osobną kategorią estetyczną.”

Ostatni artykuł, który przytoczę, wyróżnia się na tle pozostałych, lecz równie dobrze definiuje chęć czytania horrorów. Autor artykułu, Marcin Kuna, wskazuje na wartości estetyczne w literaturze grozy, a jego podejście jest dość wzniosłe, momentami wręcz patetyczne. Autor porównuje grozę m.in. do baśni, lecz potwierdza także przytoczone już argumenty, w których na pierwszy plan wysuwa się kontrolowana gra z niebezpiecznym przeciwnikiem.

Cały artykuł znajdziecie tu: http://estetykaikrytyka.pl/art/7-8/eik_7-8_13.pdf




Jak widzicie, argumenty zwolenników powieści grozy mogą być różne, choć na pierwszy plan wysuwa się chęć odczuwania fikcyjnego strachu. Jestem ciekawa, jak to wygląda w Waszym przypadku? Który argument jest Wam najbliższy? A może lubicie horrory za coś zupełnie innego?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP