sobota, 9 stycznia 2016

[RECENZJA] "WYBAWICIEL" - JO NESBØ | Mozolny powrót do żywych

Jak pies właścicielowi, tak i ja, jestem wierna Harry’emu Hole. Anarchista, wieczny alkoholik i nałogowy palacz, którego trudno polubić, a nadzwyczaj łatwo ignorować. Ignorancja w tym przypadku jest jednak czasowa, nie da się bowiem przejść obojętnie obok zasług tak inteligentnego i sprytnego komisarza. Czy „Wybawiciel” potwierdza wyjątkowość wysokiego blondyna, którą udowodnił już kilkukrotnie w poprzednich częściach?

Szósty tom przenosi nas do zasypanego śniegiem Oslo, gdzie norweski policjant Harry Hole rusza w pogoń za płatnym zabójcą. Razem z głównym bohaterem poznajemy działalność norweskiej Armii Zbawienia, której celem jest niesienie pomocy ubogim i potrzebującym. Wśród członków organizacji Jo Nesbø znalazł idealnych kandydatów na bohaterów szóstego tomu. Ta część, poza wyjątkowo trudnym i brutalnym śledztwem, porusza kwestię nadużywania władzy dla celów własnych i uświadamia ogrom skorumpowania przedstawicieli prawa. Momentami chaotyczna i trudna w odczycie fabuła, okazuje się asem „Wybawiciela”. Uważne czytanie pomaga w zrozumieniu kolejnych zdarzeń i powiązań pomiędzy bohaterami, nie daje jednak szans na rozwiązanie zagadki przed norweskim komisarzem. Intryga jest przemyślana i wdrożona w sposób wręcz perfekcyjny, finał akcji jest prawie niemożliwy do przewidzenia. Nesbø wyszkolił się w tym temacie i udowodnił, że jego potencjał wciąż rośnie.

Do głównego bohatera miałam wiele zastrzeżeń w poprzednich tomach, jego brak silnej woli i powtarzalność niepochlebnych działań, wpływała na moje niezadowolenie. W tej części Harry przechodzi delikatną metamorfozę, rozpoczyna proces mozolnej resocjalizacji i przede wszystkim, pokazuje swoje inne, lepsze oblicze. Autor otwiera przed czytelnikami wnętrze głównego bohatera i wyjmuje to, co do tej pory było ukryte głęboko. Okazuje się, że Harry Hole, człowiek pozbawiony wszelkich emocji, któremu na niczym nie zależy, ma ludzką twarz, a jego uczucia nie są wcale bezduszne. Fakt, że komisarz robi postępy i zaczyna się starać, może być też następstwem odejścia z policji Bjarne’a Mollera, który dotychczas stanowił plecy Harry’ego i potrafił docenić efektywną pracę norweskiego komisarza.

Trudno wskazać jakiekolwiek minusy powieści, lecz po głębszym namyśle stwierdzam, że chciałabym zobaczyć w Harrym więcej dojrzałości emocjonalnej i hardości ducha, które dodałyby mu męskości, a może nawet odrobinę subtelności. Nie mam na myśli diametralnych zmian w głowie bohatera, nie chcę bowiem zmieniać postaci, jaką wykreował Nesbø. Wiem jednak, że komisarz może być bardziej otwarty na otaczających go ludzi, a przy tym pokazać, że ludzkiej twarzy jest w nim znacznie więcej.

W „Wybawicielu” nie ma czasu na nudę i błogie przerywniki. Akcja toczy się non stop i pochłania skupienie czytelnika niemal w stu procentach. Jo Nesbø zabłysnął dużą logiką i przedstawił kryminał najwyższej klasy. Nie ma tu wielu powiązań do poprzednich częścią więc można przeczytać książkę jako samodzielną powieść. Ta historia będzie idealną igraszką dla każdego sympatyka gatunku.


KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:
KIEDYŚ PRZECZYTAM - 2/12 w STOSIE 1


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP