piątek, 22 stycznia 2016

[RECENZJA] "MORDERSTWO I CAŁA RESZTA" - MARTA REICH | Kocioł na warszawskich salonach

Oczekiwania wobec powieści kryminalnych stale rosną. Wprawiony czytelnik nie da sobie w kaszę dmuchać, zna już pewne schematy i strategie pisarzy. Nie da się też łatwo wmanewrować w niezasadne zakończenie i spodziewa się wręcz niespodziewanego. Właśnie zakończyłam czytanie debiutanckiej powieści pani Marty Reich „Morderstwo i cała reszta” i mój podziw nie ma sobie równych. Przez kilkaset stron wiązałam znane fakty, rozpisywałam w myślach możliwe scenariusze, miałam w głowie kilkadziesiąt różnych rozwiązań, ale pani Marta przewidziała spryt i pazerność czytelnika. Pełna wigoru, niezwykle logiczna i nad wyraz lekka propozycja autorki, okazała się cennym i szalenie inteligentnym debiutem.

Pola Białohorska, młoda redaktora pisma Madame, dostaje polecenie przeprowadzenia wywiadu z jedną z najbogatszych kobiet w Polsce, Elżbietą Wojnowicz. Już w trakcie wywiadu, Pola staje się świadkiem kilku dziwnych zachowań, które spędzają jej później sen z powiek. Wszystko poszłoby w zapomnienie, ale Wojnowicz zostaje zamordowana, co prowokuje dziennikarkę do przeprowadzenia własnego śledztwa. Kobieca ciekawość rządzi kolejnymi działaniami bohaterki i prowadzi ją przed oblicze coraz bardziej zagmatwanych wniosków. Pola bez większych skrupułów wchodzi w środowisko zamordowanej bogaczki, poznaje jej otoczenie i mimo czyhającego niebezpieczeństwa, nie waha się brnąć dalej w śledztwo. Jej zaangażowanie doprowadza do szewskiej pasji znajomego policjanta prowadzącego sprawę, jak również daje się we znaki nowo poznanemu Alexowi, który z nieznanych przyczyn postanawia wspierać kobietę. Kto jest mordercą?

Odpowiedź czai się tuż za rogiem, ale jej ujawnienie nie jest proste.
Pani Marta postarała się, aby czytelnik popełniał liczne błędy w wyjaśnieniu sprawy. Chyba nikt nie zaprzeczy, że dobry kryminał musi przewracać naszą wyobraźnię o 180 stopni. Zaskoczenie czytelnika jest wręcz koniecznością. Autorka książki wzięła sobie tę zasadę głęboko do serca i wykreowaną przez siebie konspiracją, zaskakuje czytelnika nie raz, nie dwa i nie trzy… Co chwilę otwiera nową szufladę z kolejnym wątkiem, bohaterem lub innym pomysłem na rozwiązanie zagadki. To ogromna sztuka tak manipulować odbiorcą powieści i nieustannie kierować go błędną ścieżką. Koniec końców, w głowie pozostaje jedynie kocioł pełen znaków zapytania. Ponad 800 stron nie jest przypadkowe, nie ma tu zbędnych zapychaczy, a kolejne zdarzenia są dobrze stonowane i wkomponowane w całą historię. Widać, że pani Marta przyłożyła się do debiutanckiej powieści, emocje dawkowane są w idealnym tempie, nie ma chwili posuchy, są za to chwile dające dużo do myślenia. Jest to perfekcyjnie wykreowana intryga, której nie powstydziłby się najlepszy pisarz.

Nie samą intrygą jednak człowiek żyje. Autorka zadbała także o sentymentalną wartość książki, nie zawiodą się zatem ci, którzy poszukują w powieściach nutki miłości, czy prawdziwej przyjaźni. Te uczucia nie wychodzą na pierwszy plan, ale stanowią idealne dopełnienie całości. Wygląda na to, że pani Marta rozpracowała swoją powieść niemal doszczętnie i zamieszczając wątki poboczne, przemyślała ich proporcje oraz znaczenie dla przedstawionej historii. Gdybym miała wskazać idealnego odbiorcę tej historii, bez wahania wybrałabym kobietę. Lekkość języka, subtelność i artystyczne tło powieści zdają się potwierdzać moje wrażenie.

Czy warto wychwalić także kreacje bohaterów? Pola jest postacią, jakich wiele. Młoda i urocza dziennikarka, niezwykle inteligentna, wykazuje nadmierną ciekawość w rozwiązaniu sprawy. Jej dociekliwość i sprytne rozumowanie, dają się we znaki tajemniczemu mordercy. Poza sferą śledztwa, poznajemy też prywatne życie bohaterki, a jej życiorys obfituje w liczne i ciekawe wydarzenia. Mnie ta bohaterka przekonała do siebie niemal stuprocentowo. Gdyby nie jej namacalna wnikliwość, a może powinnam napisać, wścibstwo, akcja stanęłaby w miejscu na setnej stronie. To Pola prowokowała rozwój wydarzeń i to jej trzeba zawdzięczać efektywne ujawnianie kolejnych sensacji. Nie jest w tym jednak osamotniona. Alex, przypadkowo poznany mężczyzna, niezaprzeczalnie przystojny i bogaty, ratuje główną bohaterkę z opresji i staje się kompanem jej prywatnego śledztwa. Amerykanin okazuje się wielką niewiadomą, a powód jego zaangażowania, prawie do końca zostaje zagadką. Dobrych kreacji w powieści jest znacznie więcej, znajomy policjant Bartek, dwójka bliskich przyjaciół Weronika i Maks, a także całe otoczenie zamordowanej szychy. Każdy wydaje się być na swoim miejscu i ma przyporządkowaną rolę w śledztwie lub życiu prywatnym redaktorki. Nie doszukałam się zbędnej postaci, bohaterowie utworzeni są z odpowiednim dystansem, mają poczucie humoru, a ich role są właściwie przemyślane.

OD KSIĄŻKI ROSNĄ BICEPSY

Analizując fabułę, bohaterów, intrygę i zaskoczenie czytelnika, pani Marta Reich nie dała się jakkolwiek złapać na haczyk mojej krytyki. Jest jednak pewien fizyczny mankament samego wydania, o którym nie można nie wspomnieć. Książka jest zwyczajnie za ciężka, trudno ją utrzymać przez dłużej niż kilka minut i z trudnością mieści się w damskiej torebce… Z jednej strony nie podjęłabym się odjęcia którejkolwiek ze stron, każda była bowiem wartością dodaną, ale myśląc o przyszłych wydaniach, warto zastanowić się, czy nie lepiej podzielić książki na dwie części. Może ten zarzut wydaje się śmieszny, lecz ostrzegam, jest bardzo zasadny.

Niejako kończąc, przyznam, że z przyjemnością wkroczyłam w świat warszawskich wyższych sfer. Razem z bohaterami podążałam śladami artystów i zwiedzałam struktury spółek holdingowych. Świat bogaczy okazał się pełen krętactw i niewiadomych, które stopniowo wychodziły na jaw. Proporcje wydarzeń, zawiłość akcji i kompozycja bohaterów są niemal wzorcowe, a ich lekka humorystyczność dodaje powieści niezwykłej lekkości. Oby więcej takich debiutów na polskim rynku wydawniczym.

Książkę otrzymałam od autorki Marty Reich w ramach wyróżnienia mojego pytania w wywiadzie przeprowadzonym dla Lustra Rzeczywistości.

Pani Marto – serdecznie dziękuję za wyróżnienie i obdarowanie mnie egzemplarzem książki. Życzę powodzenia i mam ogromną nadzieję na kolejne śledztwo z udziałem Poli Białohorskiej. Czuję, że kocioł na warszawskich salonach jeszcze będzie miał swoje pięć minut :)

KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH:
KIEDYŚ PRZECZYTAM - 4/12 w STOSIE 1
MINI BOOK CHALLENGE 2016 -  Książka, która ma więcej niż 800 stron
POCZYTANIA 2016 - Tytuł, który polecam innym, bo wbił mnie w fotel w 2016 roku (2/6 zadania)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP