czwartek, 22 grudnia 2016

"DROGA DO PIEKŁA" - PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI | „Umarłeś, żałosny śmiertelniku, ziemskie życie już cię nie dotyczy.”

Piekło od zawsze jawiło się jako miejsce wieczystego cierpienia, do którego trafiały dusze niepokornych grzeszników. Ognie piekielne sięgają przede wszystkim tych, którzy w życiu doczesnym zapomnieli o wszelkich zasadach i w sposób nikczemny wykorzystali pozory własnej wolności. Dla wielu ludzi wizja pobytu w królestwie ciemności jest jedynie religijną fanaberią, ale licznie prezentują się też ci, którzy wyrzekając się szatana, potwierdzają wiarę w jego istnienie. Przemysław Piotrowski w swojej Drodze do piekła urealnia czeluście piekielne i przedstawia je w przerażająco smutnym wymiarze. Przed tym obrazem zamyka się bowiem nawet ludzka wyobraźnia… 

Były amerykański żołnierz, John Pilar, zostaje niesłusznie skazany, a następnie stracony za morderstwo swoich najbliższych. Lukas, prywatny detektyw, nie wierzy w winę brata i korzystając z dziennikarskich znajomości, zaczyna prowadzić własne dochodzenie. Sprawa od początku wydaje się śliska, ktoś bowiem pociąga za sznurki społecznej maszyny i fałszuje kolejne dokumenty. Nieuchronne towarzystwo zapewnia Lukasowi dziennikarka Rose, która w śmierdzącej sprawie upatruje szansy na zawodowy sukces. Tajemnicze układy szybko zaczynają sterować życiem tej dwójki, ale jednocześnie autor zaprasza czytelnika do podglądania działań Johna Pilara, który budzi się w samym piekle. Związany łańcuchami mężczyzna trafia do miejsca najgorszych kaźni, gdzie nieludzkie stworzenia karmią się strachem i niewyobrażalnym cierpieniem. Kto stoi za sterami koszmarnego pokładu? Czy są to dawni wrogowie, których zemsta przybiera sadystyczny kształt? Czy może zwyrodnialcy, którzy w katowaniu innych upatrują własnego cielesnego raju? A może tym piekłem steruje sam szatan? Każda z odpowiedzi zdaje się możliwa i tylko właściwe decyzje mogą uchylić rąbka brutalnej tajemnicy…

Autorowi nie można odmówić szerokiej wyobraźni. W tym przedstawieniu nie ma jednak miejsca na delikatne obrazy i subtelne muśnięcia wyobraźni, a myśli czytelnika krążą stale wokół bólu i celowego upokorzenia. Przemysław Piotrowski z szaleńczą precyzją opisuje gehennę ludzi skazanych na fizyczne tortury i sprawia, że odbiorca mimowolnie poszukuje nadziei, której bohaterowie pozbawieni są już na wstępie. Siarczyste słownictwo niewątpliwie wzmacnia poczucie okrucieństwa poszczególnych scen, pośrednio przyśpiesza też tempo akcji, gdyż z każdym sadystycznym incydentem czytelnik chce szybciej poznać teorię spiskową, która formuje tę makabryczną opowieść. Za tym szalonym dziełem stoi bowiem niewyobrażalnie bezlitosny architekt, którego władza wymyka się spod wszelkiej kontroli. Poprzez piekielną wizję autor przedstawia brutalną prawdę o zdziczałej naturze człowieka i chociaż sposób przekazu można uznać za ekscentryczny, a nawet kontrowersyjny, to finalne przesłanie zdaje się być rzetelnym przykładem marności ludzkiego sumienia. Między wierszami łatwo wyczytać też, jak bardzo chwiejne mogą okazać się przyjaźń oraz wieloletnie zaufanie w obliczu realnego zła. 

Gonitwa zdarzeń trwa, a jej bohaterowie nieświadomie zostają poddani kolejnym próbom. Oficjalnie stracony John Pilar trafia do prawdziwego piekła i mimo ogarniającego go zewsząd cierpienia innych pokutników, ze zniewagą traktuje Pana Królestwa Ciemności i nie szczędzi mu najgorszych przekleństw. Odwaga i zauważalna brawura są bezsprzecznie potwierdzeniem jego doświadczenia wojskowego, ale jednocześnie zdają się być mało adekwatne do traumatycznej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie. John staje w obliczu samego szatana, nawiązuje też przyjaźń z towarzyszem niedoli, a droga tej relacji okazuje się wyjątkowo zaskakująca. Przyziemne życie Johna zdaje się pogrzebane, ale brat straconego więźnia próbuje dociec sprawiedliwości. Lukas jest bowiem wyraźnie podejrzliwy, przewiduje też nadciągające ryzyko i potrafi sprawnie wcielać nowe plany. Towarzysząca mu Rose Parker jest typową dziennikarską duszą, której codzienna odwaga i spryt przykrywają wylęgającą się w traumatycznych momentach skłonność do autentycznej paniki. Kobieta ma znajomości w szerokim świecie polityki, a większość informacji zdobywa poprzez seks z najwyższymi nowojorskimi szychami. Sprawa Pilara jest dla niej materiałem życia, który może uczynić z niej dziennikarską gwiazdę. Prywatne śledztwo Lukasa i Rose prowokuje wspólne działania tej dwójki, a jednocześnie wystawia bohaterów na obligatoryjne próby starych przyjaźni. Każda z tych prób jest szansą na rozwiązanie zagadki, ale równie dobrze może okazać się bramą do najgorszego piekła… 

Paskudny spisek zdaje się sięgać nieznanego, ale uwagę czytelnika stale przykuwa nadmiar okrutnego sadyzmu, który dosłownie wymyka się ramom przyzwoitości i chociaż książka opisowo mocno się broni, to jednak całokształt sprawia wrażenie lekkiej przesadności. Detaliczne opisy męczarni, nierzadko ociekające zwykłą perwersją, zdają się bowiem być nieujarzmione i co rusz muskają wrażliwy umysł czytelnika. Nieokiełznany jest także język powieści, często ociekający zbędnymi wulgaryzmami, które z jednej strony wzmacniają przekaz, ale z drugiej dosłownie męczą i oddalają poczucie autentyczności niektórych scen. 

Zapach strachu, bólu i śmierci otwiera się szturmem na czytelnika i drażni swą intensywnością jego wrażliwe oko. To jednak wpatruje się w drastyczne sceny z zaangażowaniem i lustruje w pamięci każdy gest, który może pomóc bohaterom w rozwiązaniu trudnej zagadki. Przemysław Piotrowski oprowadza po bezlitosnej Drodze do piekła i poprzez odważne opisy przedstawia brutalny i jakże prawdziwy obraz współczesnego społeczeństwa. Odporny na bestialstwo i opis ludzkiego cierpienia – taki powinien być docelowy odbiorca tej powieści. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf.
http://www.videograf.pl/index.php


KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:
POCZYTANIA 2016 - Imię autora to imię twojej pierwszej miłości

REALIZACJA WYZWAŃ - LINK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP