poniedziałek, 12 października 2015

KRAJ ZŁOTEM ARGANU PŁYNĄCY, CZYLI TRAVELBOOK PO MAROKO [RECENZJA]

Czy zdarza Wam się kupować przewodniki po różnych krajach? Jeśli tak, to witam w klubie. O przewodnikach można dużo opowiadać, często są mało obszerne, skupiają się głównie na zdjęciach, zawierają mało danych praktycznych, są zwyczajnie nieaktualne, a przedstawione mapki są mało szczegółowe. I tak jak kwestie ich aktualności są zrozumiałe przy egzemplarzach wydanych kilka lat temu, tak pozostałe elementy stanowią niejako o atrakcyjności i jakości danego przewodnika. To właśnie na nich chciałabym skupić się w artykule. Mimo, że wszelkie niezbędne informacje można wyszukać na bieżąco w przestworzach wyszukiwarki Google, to nie umiem oprzeć się zabraniu papierowej wersji podróżnika i traktowania go jako ważnego towarzysza każdej podróży. Nie inaczej było podczas moich ostatnich wakacji w Maroko, gdzie turystycznym niezbędnikiem okazał się Travelbook autorstwa Krzysztofa Bzowskiego, wydany w 2014 roku.


Nie mogę napisać, że jest to podróżnik doskonały, bo już po objętości widać, że zagadnienia są poruszone raczej po łebkach i dotyczą głównych atrakcji regionów. Wybierając jednak dość cienki podręcznik, byłam tego świadoma i liczyłam raczej na drobne podpowiedzi oraz spis najbardziej polecanych miejsc. Tu z pewnością się nie zawiodłam, Travelbook jest zbiorem najatrakcyjniejszych miejsc w Maroko, a poza atrakcjami skupia się także na zwyczajach mieszkańców i ciekawostkach związanych z opisywanymi miejscami. Czytając niektóre części książki, dowiedziałam się, jak zachować bezpieczeństwo i nie rzucać się w oczy, choć z tym ostatnim jest trudno, gdy jest się jednym z niewielu turystów w kraju. Wbrew rosnącej popularności Maroka, wrzesień okazał się miesiącem iście posezonowym i czasami czuliśmy się „inni”, przechodząc przez ulice pełne rdzennych Marokańczyków. 

Travelbook skupia się głównie na praktycznych informacjach z domieszką ciekawostek, które mogą spodobać się niejednemu turyście. Kim są Berberowie, dlaczego argan nazywany jest złotem Maroka, na którym słynnym placu dentysta może pozbawić Cię zębów? Na te pytania z pewnością znajdziecie odpowiedzi w Travelbooku i będą one miłą, a często zabawną, lekturą. Dla osoby, która do Maroko wybiera się z biurem podróży i nie planuje większych samodzielnych wypraw, a tak było w moim przypadku, jest to przewodnik wystarczający. Opisy są dość krótkie i mało szczegółowe, ale zawierają wszelkie wymagane ramą przewodnika, dane. Osobiście zabrakło mi szczegółowej historii powstania mozaiki, z której słynie Maroko, a do której mam sentyment, ujęty choćby w nazwie bloga.

Dla osoby, która ma zamiar podróżować na własną rękę, zwiedzać świat niczym klasyczny globtroter, czy inny Cejrowski, nie polecam, a wręcz odradzam kupno Travelbooka. Będziecie zawiedzeni, a zawarte w podręczniku informacje będą dla Was skąpe. Mapy też pozostawiają wiele do życzenia, z pewnością nie są odpowiednie dla osób podróżujących samemu. Ja odwiedziłam w Maroko kilka miejsc, ale były to wycieczki zorganizowane, którym każdorazowo towarzyszył marokański przewodnik mówiący dobrze w języku polskim. Sami widzicie, że w moim przypadku podręcznik był zbędny, choć przyznam, że i tak często do niego sięgałam, myśląc, że dowiem się czegoś więcej. Z moich spotkań wyszła jednak jedynie chęć uzupełnienia niektórych jego stron opowieściami przewodników. A ci nie ograniczali się jedynie do podstawowych informacji, tylko zasypywali nas opowieściami o panujących zwyczajach, tradycjach, czy ciekawostkach związanych z odwiedzanymi atrakcjami. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP