piątek, 17 marca 2017

"CO KRYJĄ JEJ OCZY" - SARAH PINBOROUGH | Gdy otwierają się drzwi...

Człowiekowi często wydaje się, że doskonale zna ludzi z bliskiego otoczenia. Nawet pojedyncza myśl o ukochanym mężczyźnie, serdecznej przyjaciółce, czy długoletniej sąsiadce potrafi przywołać wyraźny uśmiech na twarzy, pozwala też odetchnąć od trudów codzienności. Wzajemne rozmowy są niejednokrotnie budulcem pięknej harmonii dusz, ale wystarczy odpowiednia dawka przebiegłości, aby ukryć nawet najgorsze intencje. Sarah Pinborough swoim thrillerem Co kryją jej oczy otwiera nieokiełznane wnętrze ludzkiego umysłu i pokazuje, jak trudno przewidzieć jest manewry, na jakie gotowy jest człowiek w drodze do zamierzonego celu… 

Kilka lat po rozstaniu z mężem Louise nadal nie może pogodzić się z życiem rozwódki. Samotnie wychowując kilkuletniego synka, wpada w rutynę codzienności i nie dba nawet o własny wygląd. Życie kobiety zmienia się diametralnie, gdy ta wdaje się w niespodziewany romans z nowym szefem. Świadomość, że mężczyzna jest żonaty, non stop suszy jej sumienie, ale Louise mimowolnie poddaje się cielesnej pokusie. Kobieta staje przed ogromnym dylematem, gdy na swojej drodze nieoczekiwanie spotyka olśniewającą żona Davida, pragnącą uczynić z niej własną przyjaciółkę. Czym dalej Lousie zapuszcza się w gąszcz nowej znajomości, tym więcej nabiera przypuszczeń, że w nowo poznanym małżeństwie dzieje się coś naprawdę dziwnego…

Początek tej historii zdaje się niczym w porównaniu z rozsadzającym umysł finałem. Jeden niefortunny gest staje się tu bowiem polem startowym porażającej i do bólu perfidnej gry domysłów, w której nie ma miejsca nawet na podstawowe zasady. Czytelnik z pomocą własnej intuicji zaczyna odkrywać poszczególne warstwy szokującej fabuły, nieświadomie odhaczając kolejne punkty precyzyjnie zastawionych pułapek. Już sam sposób prowadzenia narracji okazuje się strzałem prosto w dziesiątkę. Pierwszoosobowe relacje Louise oraz Adele stale generują złudne myśli, a tradycyjnie opisane wspomnienia rzucają zbyt mizerny cień szansy na rozwiązanie tajemniczej zagadki. 

Pod przykrywką powieści obyczajowej Sarah Pinborough proponuje obezwładniający thriller, w którym nawet mocno wybujała fantazja łapie się na literackie haczyki. Autorka z dużą świadomością manipuluje rozwojem wydarzeń, a to w efekcie przynosi nie tylko burzę wielu końcowych wariantów, ale staje się też gwarancją stopniowo wzrastającego napięcia. Początkowa zwykła obserwacja szybko przybiera formę dociekliwości, trwającej nieustannie aż do ekscytującego finału, który bez dwóch zdań tworzy apogeum dostępnych w lekturze wrażeń. Emocje zauważalnie biorą górę, ale pisarka uzupełnia tę warstwę także o wątek prawdziwej miłości, której gorliwość może okazać się realnym zagrożeniem. Sarah Pinborough od początku faszeruje czytelnika pozorami, a ten chwyta się nawet najbardziej absurdalnych myśli, aby przechytrzyć jej wyobraźnię. Autorka wykazuje się jednak większym sprytem i do końca zwodzi, dając odbiorcy jasno do zrozumienia, że nawet wzmożona obserwacja fabuły nie jest kluczem do rozwiązania zagadki. 

Elektryzujący finał szokuje, ale trzeba sobie jasno postawić pytanie, czy jest to literacki majstersztyk, czy może ktoś zwyczajnie kpi z czytelnika. Aby spoić ważne ogniwa fabuły autorka wielokrotnie odwołuje się bowiem do mocno dyskusyjnych zjawisk, które mimo wieloletnich badań, we współczesnej nauce nie znajdują żadnego potwierdzenia. Temat ten bez dwóch zdań intryguje i mocno kusi swoją świeżością, ale twardo stąpający po ziemi odbiorca może uznać jego obecność za naruszenie ram przypisanego książce gatunku. Małym zastrzykiem zawodu może okazać się też pozbawione realności zgranie niektórych fragmentów w czasie. Louise czyta bowiem sprezentowany przez Adele zeszyt dokładnie tak, jak chce tego autorka, a nie tak, jak podyktowałaby jej to ludzka, a tym bardziej kobieca, ciekawość. Otrzymane notatki skrywają wiele tajemnic, a zatem intrygują i stanowią niemałą pokusę dla dociekliwej bohaterki. Trudno zatem uwierzyć, że Louise czyta konkretne fragmenty akurat wtedy, gdy ich sedno dotyczy bieżących wydarzeń. 

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że ta fabuła zmyli prawie każdego. W końcu wadliwa miłość zdaje się tematem wyżartym od wewnątrz i z zasady nie powinna gwarantować większych wrażeń. W tym przypadku jednak mentalny prztyczek okazuje się wyjątkowo niezasadny i w oka mgnieniu opuszcza ludzkie myśli. Sarah Pinborough doskonale wie, jak zmanipulować kolejne sceny, aby doznania czytelnika były naprawdę intensywne. Chociaż autorce można przypisać zbyt abstrakcyjną analizę rzeczywistości, to misternie zaplanowany finał okazuje się bombą, której zwyczajnie należą się słowa uznania. Nie zastanawiajcie się długo i nawet, jeżeli jesteście zamknięci na literacką metafizykę, pozwólcie autorce rozpalić ogień niepewności w Waszych myślach. Ta przygoda, choć bardzo zgubna, elektryzuje do ostatniej strony. 

Recenzja opublikowana także na portalu KobiecePorady.pl
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP