Prószyński i S-ka
Prószyński i S-ka
"ZANIM ZAPŁONĄŁ ŚWIAT. SAGA KRZEMIENIECKA. TOM 1" - WIOLETTA SAWICKA

"ZANIM ZAPŁONĄŁ ŚWIAT. SAGA KRZEMIENIECKA. TOM 1" - WIOLETTA SAWICKA

Podróż przesiąknięta żywymi emocjami. Nasycona pragnieniem kobiecych ambicji oraz buntem, który zdaje się wyprzedać czasy, przede wszystkim jednak pełna niewyobrażalnych wzruszeń, piękna i poruszająca. Wioletta Sawicka z wyczuciem oraz znaną sobie wrażliwością odtwarza niespokojny, wręcz burzliwy nastrój przedwojennych Kresów, gdzie w drżącym już powietrzu, zauważalnie unosi się gęsta mgła ludzkiego niepokoju. 

Najtrwalszym filarem okazuje się tu niekonwencjonalna postać Heleny Krzemienieckiej - pewna siebie, inteligentna i jednocześnie charakterna twarz, z której hardych słów, sumiennie wycieka potrzeba znalezienia własnej niszy. Jej wielkie marzenia stają się tu metaforą odwagi, determinacji oraz walki o kobiecą niezależność w dostrzegalnie męskim, konserwatywnym i tym samym nieprzychylnym świecie. Najbardziej przejmująca zdaje się być relacja młodej Polki z zauroczonym nią Ukraińcem oraz żydowskim małżeństwem - to przyjaźń wykraczająca poza polityczne spory, rozbieżności kulturowe, wyznania i różnice narodowościowe, w odczuciu szczera, intensywna i niepowtarzalna, jeszcze nieświadoma tego, jak krucha może okazać się lojalność w nadciągającym wojennym piekle. Autorka prowadzi tę angażującą powieść, trwając równomiernie we współczesnym obrazie Zamościa, w słowach starszej już Alicji, której pamięć, dusza i wspomnienia, ocierają się o nostalgiczny, bolesny i przygniatający wymiar. 

Powrót do Krzemieńca sprzed lat to podróż pełna ludzkiej niepewności - to rozdzierająca serce gęsta atmosfera, w której naocznie gnuśnieje dawna sąsiedzka życzliwość, cisza uwiera jakoś bardziej, w oczach mieszkańców narasta niechęć, napawająca przerażeniem. To niepodważalnie wzruszający wstęp do fascynującej Sagi Krzemienieckiej i początek uczucia, które ma w sobie coś przyjemnie zadziornego.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Prószyński i S-ka

"NASZE MIEJSCE, NASZ CZAS" - WIOLETTA SAWICKA | Smutno na samą myśl, że to już koniec...

"NASZE MIEJSCE, NASZ CZAS" - WIOLETTA SAWICKA | Smutno na samą myśl, że to już koniec...

Niełatwo znaleźć odpowiednie słowa, aby w pełni oddać emocjonalny i jednocześnie sentymentalny wymiar Opowieści Warmińskiej. To saga kompletna, rzetelna, mocno refleksyjna i absolutnie piękna, ale też rozdzierająca serce jak żadna inna. Każdy tom niesie w sobie niewyobrażalny ból, każdy rezonuje smutkiem, poruszeniem, tęsknotą i doskwierającym poczuciem niesprawiedliwości. Wojna miota ludźmi, przekreślając wolność, spokój, młodość, ukochane miejsce zwane domem. 

Szósty tom domyka podróż pełną uwierających wzruszeń, druzgocących scen i wstrząsających pożegnań, których nie sposób zapomnieć. To dotykająca czułych strun i mocno przy tym kobieca opowieść o sile szczerej miłości, nie tej samej, ta bowiem drga już tylko w kadrach przywoływanych myślą wspomnień, lecz o tej pachnącej aromatem romantycznej świeżości, pobudzającej wyczerpane zmysły, przynoszącej tak bardzo potrzebne ukojenie. To także, a może przede wszystkim powieść o wyjątkowej i jakże przy tym prawdziwej przyjaźni łączącej dwie rozbite wojną kobiece wrażliwości - niezwykła więź Lizki z Bogną pozwala bohaterkom przedrzeć się przez żniwa najczarniejszych przeżyć, tworzy filar snującej się nadziei, ocalenia, przetrwania tego, co w oczach młodego pokolenia, zdaje się być zbyt przerażające i nieprawdopodobne. 

Wioletta Sawicka nie szczędzi trudów nawet w tej ostatniej, nieco mniej przygniatającej części, każe posmakować gorzkiej bezradności, dotknąć nieuniknionego, z łzami w oczach zmierzyć się z kruchością nadto okrutnego życia, domykając przy tym fabularne wątki. To fikcyjna rzeczywistość, a jednak niesie w sobie prawdę o dramacie niejednego przodka - autorce udaje się przywołać dawne fotografie z literacką subtelnością, wyczuciem i zauważalną rzetelnością historyczną. Połowa lat 50. dwudziestego wieku to ważona politycznym szeptem wolność, to odbudowa ścięło na głośnymi złudzeniami, to wzruszające powroty z syberyjskich zesłań, to komunistyczna propaganda, która budzi nieuśpiony strach - ten ogłuszający pozorami powojenny czas, utrwalony zostaje wiarygodnie i niezwykle obrazowo. 

Będę tęsknić za tą sagą bardziej, niż jestem w stanie to opisać...

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka

„WSZYSTKO JESZCZE PRZED NAMI” – WIOLETTA SAWICKA | Rozdział przesiąknięty niegasnącą tęsknotą

„WSZYSTKO JESZCZE PRZED NAMI” – WIOLETTA SAWICKA | Rozdział przesiąknięty niegasnącą tęsknotą

To niesamowite, jak mocno uzależniająca i jednocześnie przejmująca okazuje się ta wielka podróż. Historia niesiona żywymi emocjami, wiarygodna i pięknie napisana. Piąty tom Opowieści warmińskiej zaraża bliskością przyjacielskich doznań, przygniata skalą doświadczanych wzruszeń, przede wszystkim jednak zaskakuje swoim szokującym scenariuszem. Wioletta Sawicka nie szczędzi swoim bohaterom kolejnych przenikliwych wrażeń, każe ponownie tęsknić za miłością i ścierać się z niewiedzą, realistycznie utrwalając przy tym powojenną rzeczywistość.

Niełatwo przytoczyć tytuł jakiejkolwiek innej sagi, której fabularny przebieg byłby aż tak niespodziewany i zdumiewający. Tu nie ma przestrzeni na oczywistość zdarzeń, a plot twisty okazują się rozdzierającą serce codziennością smutnych, często wręcz struchlałych twarzy. Zwieńczona wojna przynosi wiele zmian, nie pozwala jednak zaczerpnąć spokoju - podniszczone ojcowizny przejmują wschodni repatrianci, odczuwalna bieda nadal doskwiera znajomym bohaterom. Autorka wiernie zakrada się w trudną scenerię powojenną, przecierając opisami nie tylko okolice warmińskiego Bartąga, ale także szwedzkie epizody oraz niemiecką Norymbergę, której mocno zrujnowany i raczej nieprzychylny wizerunek, tworzy tło dla wyczekiwanych odpowiedzi. Historia zakazanej miłości, w swej piątej już części, okazuje się przeprawą przez znamienne przyjacielskie uniesienia, staje się też kadrem wzruszających rozstań i boleśnie rozpisanych scen, wreszcie fotografią wymownego spotkania po ośmiu dramatycznie długich latach. To powieść niewątpliwie smutna, poruszająca i niespodziewana, ale też kobieca, podkreślająca dokonane poświęcenia, wreszcie przynosząca odrobinę potrzebnej nadziei.

To już piąty tom niewyobrażalnie dramatycznej Opowieści Warmińskiej. Rozdział przesiąknięty niegasnącą tęsknotą, przygnieciony sceną niewyjaśnionego pożegnania, spowity aurą duszącej niepewności, dotknięty także wolą kobiecego poświęcenia. Wioletta Sawicka ze wzruszeniem zakrada się w otchłań powojennej codzienności, akcentuje biedę i zajęcia gospodarskie przez wschodnich repatriantów, równolegle kieruje wzrok ku zrujnowanej Norymberdze, przygląda się przyjaźni i wierności serca, przynosi nadzieję i to jedno najważniejsze wydarzenie... Tak bardzo wyczekiwane. Tak przejmujące. Tak dramatyczne i zdumiewające. To niepodważalnie szokujące przedstawienie.

_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński.

„NIEBO Z NASZYCH STRON” – WIOLETTA SAWICKA | Rozdzierająca serce fotografia ludzkiej bezradności

„NIEBO Z NASZYCH STRON” – WIOLETTA SAWICKA | Rozdzierająca serce fotografia ludzkiej bezradności

To już czwarta odsłona jednej z najpiękniejszych i najbardziej rozczulających sag historycznych. Powieść otulona smutkiem i doskwierającym poczuciem bezradności, w wielu scenach wstrząsająca, nasączona bólem i cierpieniem, tym razem niesionym przez bezwzględność i nienawiść wdzierającej się do Prus Wschodnich Armii Czerwonej. Wioletta Sawicka nie szczędzi kreacjom zatrważających epizodów, napełnia niepokojem, wiarygodnie oddając najtrudniejsze emocje oraz okrucieństwo wojsk radzieckich.

Tytułowe niebo niesie znamienne myśli. To bliskość oraz bezpieczeństwo rodzinnego domu – zawieszone nad ukochaną Warmią, swym błękitem utrwala piękne wspomnienia, zachowując myśl o ponownie przerwanej pocztówce zakazanej miłości. Niewiedza na temat losu Franza przeszywa nie tylko wymowną tęsknotą, ale też skrajną bezsilnością, nie ułatwia ucieczki, która dla brutalnie doświadczonej Lizki, okazuje się jedyną szansą na przetrwanie najgorszego. To uderzający śmiercią schyłek II wojny światowej staje się gorzkim tłem dla tej powieści. Tu nie ma miejsca na emocjonalną delikatność, szpony czerwonego zła agresywnie wyszarpują ludzkie życiorysy, na oczach małych dzieci drastycznie uderzają w godność zrozpaczonych matek, nikczemnie strzelają w oczy niewinności, bezdusznie zabierają bliskich. To obrazy szokujące i bardzo intensywne, przesączone krwią i przenikliwym bólem ofiar, bestialsko wrzynające się w wyobraźnię, tak dzikie i nielitościwe, a jednak literacko potrzebne, realnie bowiem przywołujące mroczne epizody warmińskiej historii. Dla odbiorcy to niewątpliwie paraliżujące strony, wyrażone ciszą przekrojoną łzami, mierzące prosto w pokruszone już serce, tak bardzo niesprawiedliwe, okrutne, przejmujące. To podróż po najbardziej traumatycznych emocjach człowieka – to przerażające niemocą pożegnania, to odrętwiający strach o życie ukochanych, to olbrzymia skala niepewności.

Opowieść Warmińska dosłownie ujarzmia swoim pięknym i niezaprzeczalnie wstrząsającym charakterem, wiarygodnie i jednocześnie drastycznie wdziera się w osaczoną emocjami wyobraźnię, jednak to właśnie gorycz czwartego tomu obezwładnia czytelnika tak uderzającą siłą wzruszeń. Niebo z naszych stron to rozdzierająca serce fotografia ludzkiej bezradności w starciu z bestialskim okrucieństwem Armii Czerwonej, to niewyobrażalny strach o bliskich, to poharatana godność kobiet i brutalnie rozszarpane życiorysy, to bezwzględność wobec dziecięcej niewinności, to łzy ostatnich pożegnań. To także zaszyta w zakazanej miłości nadzieja na okruchy normalnej przyszłości – tak niewielka w skali zniszczeń, a jednak z wrażliwością kojąca najczarniejsze myśli.
_____ 
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Prószyński i Sk-a

„NARZECZONA KŁAMCY” – NINA DUNST | To poruszający dramat matczynej bezradności

„NARZECZONA KŁAMCY” – NINA DUNST | To poruszający dramat matczynej bezradności

To nie tylko historia pokrzywdzonej kobiety, to przede wszystkim niesione fabułą ostrzeżenie – to zachęta do ograniczenia zaufania, to boleśnie wrzynające się emocje, to także bezradność wobec męskiej perfidności. Zgodnie z zarysem na skrzydełku okładki, Nina Dunst to postać prawdziwa – celebrytka, architektka wnętrz, agentka nieruchomości i florystka, która za pomocą szokujących przeżyć z własnego życiorysu, przypomina o czerwonych flagach, uprzedza też o konsekwencjach zbyt łatwowiernego spoglądania w okno pozornie dobrych uczuć.

Wiodącym szlakiem okazuje się tu parszywe kłamstwo, któremu nieświadomie ulega główna bohaterka – kobieta niezależna, stanowcza i finansowo samowystarczalna, jednocześnie samotna matka, pragnąca bezpieczeństwa dla ukochanego synka. On zdaje się być wymarzonym dopełnieniem jej małej rodziny – bo przecież w jego słowach wyczuwa się czułość, ma też świetną pracę i cudowną wizję wspólnej przyszłości. Mężczyzna perfekcyjny, a jednak człowiek przeszyty mroczną tajemnicą. Z pespektywy czytelnika łatwo dostrzec jego nieszczerości, z pewnością trudniej wychwycić je w realnym świecie. Bo przecież nikczemna twarz zmyślnie urywa się pod przybraną maską – dokładnie taką, jakiej podświadomie pożąda obrana ofiara. To właśnie próbuje przekazać autorka – przyznając się do własnej naiwności i relacjonując epizody zaślepionej namiętności, utrwala kadry błędnych i jak się okazuje, znamiennych decyzji. Decyzji, które krok po kroku, zamieniają komfortową codzienność w przerażające piekło. Tak budzi się niepokój ludzkiej duszy, tak rodzi się niebezpieczeństwo, tak rozpoczyna się traumatyczna walka o przywrócenie dawnego spokoju. Gdzieś ukradkiem, poruszone zostają także inne motywy, w tym kobieca przyjaźń, niekompletna rodzina, rozstanie, uzależnienie i owiane ciemnością dzieciństwo. To krótka historia, a jednak trzyma odbiorcę w wyczuwalnym napięciu, przywołuje też ważne, wręcz dyskusyjne treści.

Refleksyjna i przede wszystkim szczera przestroga przed zbyt hojnym udzielaniem zaufania. To poruszający dramat matczynej bezradności, to nadzieja na wyrażoną słowami męską doskonałość, to zaakcentowana tu naiwność zauroczonego serca, to także fotografia pogubionej kobiecości. Nina Dunst z widocznym przejęciem porusza się po ciemnych zaułkach swojego życiorysu, świadomie przywołuje własną nieostrożność – tym samym próbuje pokazać, jak łatwo można ulec zgubnym deklaracjom i nieświadomie paść ofiarą niechcianego scenariusza. To historia wielu perfidnych kłamstw – niebezpieczeństwa, które szeptem wdziera się do zadurzonej codzienności i maskuje zuchwałość drugiego człowieka.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka

„NASZE DRZEWA SĄ JESZCZE MŁODE” – WIOLETTA SAWICKA | Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną

„NASZE DRZEWA SĄ JESZCZE MŁODE” – WIOLETTA SAWICKA | Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną

To niewątpliwie jedna z tych historii, które doskwierają jeszcze długo po zakończeniu lektury. Wiarygodnie osadzona w wojennej scenerii Prus Wschodnich, w wyzutej z człowieczeństwa przestrzeni obozowej, w ogłuszającej bezradności wobec wymierzanego naocznie okrucieństwa. Nadzieja obumiera z każdym aktem zwyrodnienia, jedynie miłość zdaje się być szansą na wyszarpnięcie się szponom śmierci. Tym tomem Wioletta Sawicka utrwala dalsze losy bohaterów Opowieści Warmińskiej – sagi mocno poruszającej w swym bolesnym ładunku emocjonalnym, ale też przepełnionej wiarą w najpiękniejsze wartości.

Tytuł tej powieści nie jest przypadkowy, zawiera w sobie znamienną dla tej podróży myśl – wypowiedziany kilkukrotnie, staje się wręcz strzępami potrzebnej nadziei, pokrzepieniem dla niszczonych bezlitośnie życiorysów. Bo przecież żadna z tych bezradnych twarzy nie chce przekroczyć progu niegodziwej śmierci, żadna nie chce zostać ofiarą ideologicznego zdziczenia. Obozowe tło zatrważa tym bardziej, iż spisane zostaje z odczuwalną dokładnością, w odbiorze okazuje się niezwykle sugestywne, brutalne i przerażające. Autorka przenika koszmarną codzienność obozów koncentracyjnych Soldau oraz Hohenbruch, usytuowanych w niepokojącej przestrzeni wojennej Prus Wschodnich – zachowuje zatem pamięć o mało znanych, a przecież traumatycznych fragmentach warmińskiej historii, wkrada się w towarzyszący więźniom strach, w odrażający fetor niemytych miesiącami ciał, w pogrom epidemii tyfusu plamistego, w niewyobrażalne cierpienie i nadciągający nieuchronnie koniec. Lizka w tej okrutnej rzeczywistości zdaje się być tonącym, bezsilnie chwytającym się brzytwy. I chociaż nadzieja dawno już wyblakła, w sercu nadal skrzy się wiara w odzyskanie utraconej miłości – niedozwolonej, choć zauważalnie szczerej, pięknej i fascynującej. Równolegle eksponowane sceny z udziałem udręczonego niewiedzą Franza, stają się pocztówką gryzącej tęsknoty, także portretem niemocy w obliczu bezwzględności systemu oraz podłości własnego brata, ale dają też impuls do nieugiętej walki o powrót ukochanej.

To już trzeci tom mocno emocjonującej Opowieści Warmińskiej – historii wielokrotnie rozdzierającej serce, pięknej i niepowtarzalnej. Wioletta Sawicka z widoczną sumiennością wsiąka w czeluść wojennego bestialstwa, wdziera się w najgłębsze szczeliny ludzkiej bezwzględności, w nieznaną i jednocześnie przerażającą rzeczywistość obozową Prus Wschodnich, gdzie rozproszone – w narzuconej fanatyzmem bezradności – ofiarnie unoszą się okruchy gasnącej nadziei. Miłość okazuje się tu siłą niepodważalną, choć przecież zakazaną – tli się w zdumiewającym geście kobiecej odwagi oraz w aktach dyktowanej uczuciami przebiegłości, pozwala walczyć z ogłuszającą niepewnością jutra.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i Sk-a

„TROCHĘ WSTYD” – KASIA BULICZ-KASPRZAK | Przezabawna i rozbrajająca, a przede wszystkim szalenie refleksyjna!

„TROCHĘ WSTYD” – KASIA BULICZ-KASPRZAK | Przezabawna i rozbrajająca, a przede wszystkim szalenie refleksyjna!

Wstyd to niewątpliwie mało wdzięczne słowo, do tego z ogromną siłą wewnętrznego rażenia – bo przecież można się w jednej sytuacji słodko zawstydzić, a w innej ze wstydu wręcz zapaść pod ziemię, szczególnie w konfrontacji z nieposkromionym kobiecym charakterem. Bohaterka komedii Trochę wstyd to idealny przykład właśnie takiego temperamentu – kreacja szalona i nieobliczalna zarazem. Kasia Bulicz-Kasprzak intencjonalnie rysuje życie pełne burzliwego animuszu, aby pozwolić dostrzec w nim materiał na przydatną refleksję.

Już pierwszy rozdział utrwala widoczną cechę – Luśka ewidentnie działa impulsywnie. Kolejny odrzucony projekt, rozczarowanie, nieprzyjemna kłótnia z zażyłą przełożoną – odejście z pracy może oznaczać wiele, na pewno wyraża pogrom życiowej bezradności i chwilową stratę nieocenionej przyjaźni, niespodziewanie aktywuje także złośliwą potyczkę z przystojnym sąsiadem. Ta kobieta to istota w gorącej wodzie kąpana, mocno zanosząca się dumą, do tego zazdrosna i niejednokrotnie niesiona raptownymi przeczuciami – tak właśnie wykreowany zostaje delikatny wątek romantyczny, tak powstaje przepis na rozbrajające epizody i tak rodzi się nieoczekiwana "chemia" do wszelkich przeciwności losu. Dla czytelnika to przede wszystkim dobra zabawa i spektakl pełen świetnego humoru, ale nie tylko. To także ważna i z pewnością pouczająca lekcja. Gołym okiem widać, że to kreacja w środku mocno pogubiona, od dziecięcych lat naznaczona łatką drażliwych kompleksów – autorka naprzemiennie wplata tu zdarzenia z przeszłości, przywołuje fragment życiorysu matki, fabularnie dociera do źródła obecnych rozterek, nieprzerwanie eksponuje też różne formy wewnętrznego wstydu. Najbardziej zaakcentowane zostają różnice między wychowaniem na wsi oraz w mieście, momentami potraktowane wręcz stereotypowo – przez co stają się jeszcze bardziej wymowne w splocie zamierzonego przesłania.

Przezabawna i rozbrajająca, a przede wszystkim szalenie refleksyjna – to niesamowicie wciągająca podróż po kobiecym zagubieniu i kompleksach zagnieżdżonych w cieniu świadomości, to powieść o poczuciu wartości, o tytułowym wstydzie, o zgrzycie wewnętrznej niedoskonałości, o pragnieniach i miłości, ale też o grząskich życiowych drogach, które meandrują równolegle z dojrzałością człowieka. Kasia Bulicz-Kasprzak humorystycznie zakłóca egzystencję bohaterki, aby w iście groteskowej formie, poszukać ważnych rodzinnych treści. Tym samym pozwala dojrzeć, jak bardzo drastyczny wpływ na samoocenę dorosłego, może mieć brak wsparcia oraz rodzicielskiej dumy w dzieciństwie.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka

„HOLD ON TO ME” – ALEKSANDRA RAMS | Niesiona symfonią dorastających zmysłów!

„HOLD ON TO ME” – ALEKSANDRA RAMS | Niesiona symfonią dorastających zmysłów!

Huczne imprezy, spektakularne uniesienia, dojrzewające gesty oraz mimochodem utrwalające się zazdrości – tu uczucia wkradają się niepostrzeżenie, szeptem wtapiają się w nieświadome serca, otulają duszę, jednocześnie napawając wyraźnym niepokojem. Hold On To Me to powieść piękna i absorbująca, zmyślnie draśnięta nutą fabularnego szaleństwa. Aleksandra Rams napełnia tę przestrzeń euforią wielu dźwięków, pozwala żyć muzycznej fascynacji, idealnie dopełnia smak najważniejszych emocji.

Wszystko oddane perspektywą spontanicznej narracji – niezwykle osobistej, szczerej i poruszającej. Wiley to postać nieprzeciętna – uparta i zawzięta, córka gwiazdy rocka, wychowana przez pięciu członków zespołu rockowego, zmuszona właśnie do odświeżenia własnego głosu. Miłość do muzyki instynktownie płynie w jej krwi, a jednak odbiorca mimowolnie skupia się na dokuczającej jej samotności. To kreacja naznaczona poczuciem odrzucenia, skromna i otwarta, wyraźnie zanurzona w emocjonalnej niepewności. Nowe przyjaźnie okazują się dla niej prawdziwym ukojeniem, pozwalają przepracować przeszłość. Gdzieś ukradkiem autorka przemyca także jego wypowiedzi – wrażeniowo znacznie ostrzejsze, pełne bezradności i rozgoryczenia. Hayden to najmroczniejszy charakter w szkole, tajemniczy, gburowaty i nieobliczalny, w opinii innych wręcz przerażający, w oczach nowej uczennicy zamknięty na własną wrażliwość. Pogubiony i jakby niezdecydowany, z pewnością nieprzyjemny. Tych dwoje łączy jedno kreatywne wyzwanie – wspólna piosenka do szkolnego przedstawienia. Ich próby rozczulają, bawią i zbliżają, inaugurują nieznane doznania – pozwalają poczuć bardziej i żyć bardziej, otworzyć się także na własne słabości. Ten spektakl to także wir niecodziennych relacji – to ofensywna znajomość z nieprzejednanym Parkerem, to również niesamowita przyjaźń z szaloną Malone i niepowtarzalnym Sawyer’em.

Piękna, rozczulająca i charyzmatyczna – niesiona symfonią dorastających zmysłów! Bliskość tych dwojga nieustannie przybiera nowe twarze, ociera się o gorzkie warstwy niepewności, domaga się obietnic, przytulenia i dotarcia. To więź niepozbawiona wad, przepleciona zazdrością oraz tajemnicą rodzinnego przekleństwa, grząska, frapująca i nieobliczalna. To także wspólnie pisana piosenka, sensualne spotkania i rozbrajające próby głosu, to muzyczna pasja i zadziorny charakter młodej kobiecości, to chęć rozdrapania ran i walka z demonami przeszłości. Hold On To Me rozbawia i porusza czułe struny, przede wszystkim natomiast uzależnia.

_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

„JAK TO SIĘ STAŁO” – ANNA KARPIŃSKA | Powieść przesiąknięta intymnością dwóch zawiedzionych kobiet.

„JAK TO SIĘ STAŁO” – ANNA KARPIŃSKA | Powieść przesiąknięta intymnością dwóch zawiedzionych kobiet.

To przypadek nieprawdopodobny i w swym dramatyzmie naprawdę skandaliczny, a jednak w scenicznym spektaklu zdarzeń, matematycznie nadal brutalnie możliwy. I chociaż znacząco wgryza się otchłanie wyobraźni, każdorazowo domaga się sumiennego wyjaśnienia. Podmiana noworodków w szpitalu. Trauma, która doszczętnie zmienia ludzkie życie. Anna Karpińska uderza właśnie w tak piekielnie trudny scenariusz – na jego fundamentach łączy dwa kobiece życiorysy w jedną poruszającą całość. Tytuł Jak to się stało przybiera zatem kształt poruszającej karuzeli wrażeń, staje się także kompozycją przeżywanych fabularnie scen.

Już prolog wbija paraliżującą szpilę – jawnie obrazuje bowiem dramatyczny charakter tej powieści. To bolesna diagnoza determinuje dalszy bieg wydarzeń, to trudna do wyleczenia choroba okazuje się źródłem wstrząsającego odkrycia. Czytelnik eksploruje ten fragment z dostrzegalnym poruszeniem, zdaje się być wręcz przerażony negliżującym wydźwiękiem sceny, w której do niespełna czterdziestoletniej Natalii, kobiety życiowo zadzierającej przysłowiowego nosa, dociera przeszywająca prawda o szpitalnej pomyłce sprzed lat. Odbiorca nieuchronnie staje się powiernikiem jej emocjonalnego bólu, także jedynym świadkiem mocno plastycznych przemyśleń. Podobnie przedziera się przez prezentowaną naprzemiennie narrację Urszuli – równie wymowną i ekspresyjną, w odczuciu jeszcze bardziej przejmującą, naznaczoną wyraźną potrzebą wyzwolenia się z łask męża dyktatora – mężczyzny dosadnie egzekwującego beznamiętną rutynę małżeńskiego życia. Fabularnie wszystko zdaje się tu iść w pierwotnie zamierzoną stronę, w odbiorze okazuje się wręcz komfortowe, a jednak autorka wplata w tę opowieść akcenty zupełnie niespodziewane, dotkliwe, szokujące. Niektóre z nich definitywnie każą myślom podążać w innym kierunku, dokumentnie bowiem zmieniają wygląd tej historii.

Anna Karpińska sugestywnie narusza płaszczyznę rodzinnej rzeczywistości. Namacalnie dotyka tematu wierności i zdrady, gdzieś w otchłaniach życia drugoplanowego, wkrada się w nasączony goryczą obszar niespełnionego macierzyństwa, naostrza także rozdzierający smak starości – zobrazowany nie tylko chorobą ukochanego taty, ale też w zajadłości rodziców Uli: w toksycznych gestach ojca i w braku słów wiernie podporządkowanej mu matki. Najbardziej drobiazgowo maluje jednak portret kobiety samej w sobie – naszkicowany marzeniami dwóch strwożonych bohaterek, ich wewnętrznymi impulsami oraz klarującymi się coraz chętniej pragnieniami, zarówno tymi osobistymi, odczuwalnie przesyconymi potrzebą bycia kochaną, jak również zawodowymi, nakreślonymi chęcią samorealizacji. 

Powieść przesiąknięta intymnością dwóch zawiedzionych kobiet – dyktowana narracją matek i żon, które nie czują się komfortowo w przypisanej sobie przestrzeni życia. Jak to się stało to aliaż niewyobrażalnych zbiegów okoliczności – oparty na filarach świadomie pozorowanej przewidywalności, a jednak nasycony scenami zupełnie niespodziewanymi, finalnie wręcz mocno zaskakujący. W zapisanej tu wrażeniowo pomyłce szpitalnej, nieustannie definiuje się potrzeby złaknionego serca. To historia niesamowicie uczuciowa, poruszająca, w odczuciu intensywnie kobieca. Kreślona ewidentnie żywymi emocjami. Anna Karpińska bezsprzecznie inspiruje do refleksyjnych spacerów po własnej codzienności.
_____
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Prószyński z S-ka

„LABIRYNT” –  PIOTR BORLIK | „Od ognia się zaczęło i na ogniu się skończy”

„LABIRYNT” – PIOTR BORLIK | „Od ognia się zaczęło i na ogniu się skończy”

Zwykłe rysunki – odręczne szkice, wizualnie przypominające zagadkowe labirynty. To właśnie niewinne małe karteczki, sukcesywnie znajdowane pod wycieraczką samochodu, okazują się zalążkiem tajemniczej intrygi. To one nie pozwalają zapomnieć o tragicznych wydarzeniach, każą wręcz wrócić do traumatycznych wspomnień i ponownie przeżyć ich dojmujący smak. Właśnie tak trudne emocje wyczuwa się w Labiryncie Piotra Borlika – powieści mocno pokręconej i nieobliczalnej, z pewnością innej niż wszystkie.

Fabularnie odbiorca przemieszcza się po nieznanych, często wręcz opuszczonych częściach Trójmiasta, którego topografia staje się kluczowym fragmentem tytułowego Labiryntu. Autor nieustannie przypomina, że w tej sprawie nie ma miejsca na bezczynność lub dekoncentrację. Przyjmując zaproszenie, czytelnik decyduje się zatem nie tylko podglądać nasycone tajemnicą sceny, ale przede wszystkim wziąć aktywny udział w unikalnej, nieco zakręconej, a przy tym mocno intrygującej i niejednoznacznej grze, która realnie domaga się zaangażowania. Świadomym utrudnieniem okazuje się sama konstrukcja powieści – bieg zdarzeń przedstawiony jest naprzemiennie w trzech ramach czasowych, obejmuje zarówno akcję teraźniejszą (rok 2022), jak i sceny z przeszłości (lata 2013 oraz 2018), których konsekwencje stanowią źródło dla bieżących wydarzeń. Taki zabieg wymaga nie lada skupienia, tym bardziej, że narracja celowo zostaje oddana w ręce więcej niż jednego bohatera. Forma ta z pewnością umożliwia poznanie różnych perspektyw, wyłuskanie z nich ważnych informacji oraz regularne snucie coraz bardziej szalonych wizji.

Labirynt bezmiernie wciąga w swe zawiłe szpony, nie daje szansy na chwilę wytchnienia, zauważalnie chce wprawić czytelnika w osłupienie. I tak właśnie się dzieje – pozornie niewinne rysunki okazują się pokłosiem dawnej traumy, niosą zatem potężny bagaż emocjonalny, stają się przekaźnikiem najbardziej bolesnych wspomnień, prowadzą też do nieuchronnego finału, który swoim sensacyjnym charakterem, bez wątpienia trzyma w napięciu, intryguje i przynosi ogromne zaskoczenie. To właśnie ostatnie sceny najlepiej obrazują, jak błędne założenia podejmuje się na początku. Nawet smak najpiękniejszych uczuć zdaje się tu dziwnie zaburzony, podobnie kreacje oraz ich wzajemne powiązania – to na ich podstawie autor dopuszcza do głosu ukrytą, aczkolwiek ważną nutę życiowej refleksji.

Ta zagadka bezgranicznie wgryza się w wyobraźnię czytelnika – inwigiluje przeszłość bohaterów, przywraca smak traumatycznych wspomnień, świadomie każe przebierać w odmętach ludzkich wątpliwości. Labirynt to fabularne szaleństwo, książka osobliwa w swoim przebiegu, dostrzegalnie złożona, intrygująca i niebezpieczna, z pewnością wymagająca pełnego zaangażowania. Piotr Borlik celowo lustruje nasycone brudem zaułki Trójmiasta, nieustannie zachęcając do aktywnego udziału w przerażającej grze – tu nic nie jest takie, jak podpowiada pierwsze wrażenie. Pewne jest natomiast jedno: „Od ognia się zaczęło i na ogniu się skończy”.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka. 

„DWIE LEWE RĘCE” – OLGA RUDNICKA | Zabawa w detektywa może być naprawdę wyborna!

„DWIE LEWE RĘCE” – OLGA RUDNICKA | Zabawa w detektywa może być naprawdę wyborna!

Ten kto poznał już smak komedii kryminalnej, ten z pewnością dostrzegł, że w tym szalonym połączeniu nie chodzi o fabularną rzetelność czy też wielkie emocje, a bardziej o samą intrygę oraz specyficzny humor, który swym czarnym charakterem nadaje książce osobliwości. Olga Rudnicka zdaje się być już mistrzynią w łączeniu kryminału z iście komediowym scenariuszem i przewrotny tytuł Dwie lewe ręce jest tego zjawiska najlepszym przykładem. Jakie to było przyjemne spotkanie!

Zaangażowana do głównej roli Matylda Dominiczak zdaje się przyciągać wszystkie możliwe nieszczęścia. Nawet najbardziej dopracowany plan bohaterki staje się prawdziwą klapą w obliczu późniejszych zdarzeń z jej udziałem. Można wręcz powiedzieć, że tam, gdzie pojawia się była bibliotekarka, a obecnie prywatna detektyw, tam niemal stuprocentowo wydarzy się coś niespodziewanego i wyjątkowo zabawnego. I właśnie to jest największym atutem Matyldy! Ta kobieta często wpada w sidła własnych pomysłów, ale jednocześnie wychodzi z nich w iście komediowym stylu – w takich chwilach nawet zwichnięta w snopie siana kostka nie przeszkodzi jej w uratowaniu misji. A jeszcze większą pociechą okazuje się mąż głównej bohaterki, który nawet przy zrywaniu zwykłej tapety, potrafi doprowadzić do zburzenia całej ściany.

Brawo dla kreacji bohaterów, ale też dla samej fabuły! Autorka tak sprytnie poprowadziła bieg wydarzeń, że czytelnik długo zastanawia się, co tak naprawdę jest źródłem intrygi kryminalnej. Od początku wiadomo, że sprawa ma drugie dno i to właśnie jego odkrywanie przynosi najwięcej satysfakcji. Warto też wspomnieć, że mimo iż jest to już piąty tom serii z udziałem Matyldy Dominiczak, to nic nie staje na przeszkodzie, aby właśnie od niego zacząć swoją przygodę z tym cyklem. Ja bawiłam się przednio, chociaż było to moje pierwsze spotkanie z tą nietypową bohaterką. 

Ale się dobrze bawiłam! Tyle uśmiechu i nieprzewidywalnych scen już dawno nie widziałam na łamach jednej historii! Jak to dobrze, że Olga Rudnicka niezawodnie łączy komedię sceniczną z gatunkowym kryminałem – ta szalona fuzja to przecież idealny pomysł dla kogoś, kto z jednej strony uwielbia intrygi kryminalne, a z drugiej nie do końca dobrze czuje się w poważnym tonie rasowego kryminału. Tu komfort czytania jest zapewniony, a zabawa w detektywa okazuje się naprawdę wyborna! Polecam Dwie lewe ręce, nawet jeżeli nie znacie poprzednich części cyklu!
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka.

„KAŻDE TWOJE SŁOWO” – MARTA REICH | To słowa budują smak tej historii

„KAŻDE TWOJE SŁOWO” – MARTA REICH | To słowa budują smak tej historii

Marta Reich – autorka, która kilka lat temu zauroczyła mnie szalenie inteligentnym debiutem kryminalnym (Morderstwo i cała reszta) oraz jego równie emocjonującą kontynuacją (Sztuki i sztuczki), właśnie wykonała odważny krok w stronę znacznie delikatniejszej literatury obyczajowej. Ten krok z pewnością zaskakuje, ale jednocześnie okazuje się nadzwyczaj przyjemny w odbiorze. Każde Twoje słowo to niezwykle poruszająca historia trzydziestoparolatków, którzy niesieni korporacyjną codziennością, nieoczekiwanie zaczynają mierzyć się z własnymi wspomnieniami. Tym samym, wracają do bolesnych emocji, które doszczętnie zmieniły ich ówczesne, jeszcze studenckie życie.

Ta opowieść fabularnie zawiera wszystko, czego potrzebuje kompletna powieść obyczajowa. Tajemnicza historia zamknięta w skrzynce przeszłości, intensywne słodko-gorzkie przeżycia, sentymentalny przekrój Warszawy ostatniego dwudziestolecia i wreszcie wiarygodni współcześni bohaterowie, z którymi tak łatwo można się utożsamić. I jeszcze Londyn oraz szalone życie na emigracji, któremu tak łatwo dać się pochłonąć. Trudne decyzje, niefortunnie sformułowane myśli, dawne tajemnice i liczne niedopowiedzenia – to właśnie słowa, te wypowiedziane na głos, te ledwo wyszeptane i te celowo przemilczane – budują historię Karoliny, trzydziestoparolatki, wyraźnie pochłoniętej przez korporacyjną rzeczywistość. Gdy w pracy nieoczekiwanie pojawia się dawny ukochany Nelson, świat tej dwójki zaczyna lawirować wokół pozornie uśpionych wspomnień. Wracają piękne uczucia, wraca szczypta artystycznej duszy i wreszcie wraca ból rozbitego serca, które zdaje się wciąż tak bardzo krwawić.

Chociaż bieg wydarzeń jest raczej stonowany, z pewnością nieśpieszny, to jednak buzujące w bohaterach emocje sprawiają, że historia ta zdaje się nieprzerwanie żyć w umyśle czytelnika. Trudno przerwać lekturę choć na chwilę, trudno o niej nie myśleć – tak bardzo człowiek chce być częścią tego pięknego scenariusza. Warto też wspomnieć o niemal artystycznej scenografii, bo mimo zmiany gatunku literackiego, Marta Reich pozostała wierna jednemu – sztuce, która podobnie jak tworzyła osobliwe tło cyklu kryminalnego, tak i tutaj tworzy wyjątkową przestrzeń w życiu głównej bohaterki. To niesamowite, jak bardzo trafnie zgrał się ten motyw z kształtem całej fabuły. Podobnie trafiły do mnie retrospekcje, które prezentowane naprzemiennie z bieżącą akcją, sukcesywnie odkrywały kolejne rąbki tajemnicy.

Niezwykle piękna, intrygująca, mocno sentymentalna i przede wszystkim absolutnie wciągająca! Każde Twoje słowo to dla mnie esencja literackiej przyjemności – w stworzonym przez Martę Reich świecie jest bowiem wszystko, czego potrzebuje kompletna powieść obyczajowa. Świetna fabuła, intensywne ludzkie emocje i wreszcie dawne tajemnice – przyznaję, że jestem doszczętnie zachwycona tym tytułem!
"CO KRYJĄ JEJ OCZY" - SARAH PINBOROUGH | Gdy otwierają się drzwi...

"CO KRYJĄ JEJ OCZY" - SARAH PINBOROUGH | Gdy otwierają się drzwi...

Człowiekowi często wydaje się, że doskonale zna ludzi z bliskiego otoczenia. Nawet pojedyncza myśl o ukochanym mężczyźnie, serdecznej przyjaciółce, czy długoletniej sąsiadce potrafi przywołać wyraźny uśmiech na twarzy, pozwala też odetchnąć od trudów codzienności. Wzajemne rozmowy są niejednokrotnie budulcem pięknej harmonii dusz, ale wystarczy odpowiednia dawka przebiegłości, aby ukryć nawet najgorsze intencje. Sarah Pinborough swoim thrillerem Co kryją jej oczy otwiera nieokiełznane wnętrze ludzkiego umysłu i pokazuje, jak trudno przewidzieć jest manewry, na jakie gotowy jest człowiek w drodze do zamierzonego celu… 

"MADONNY Z ULICY POLANKI" - JOANNA MARAT | Srogie muśnięcia przeznaczenia

"MADONNY Z ULICY POLANKI" - JOANNA MARAT | Srogie muśnięcia przeznaczenia

Ukończyć dobre studia, rozpocząć pracę w prestiżowej firmie, znaleźć prawdziwą miłość i urodzić zdrowe maluchy, a następnie korzystać z luksusów życia, jednocześnie rozwijając własne zainteresowania. Dla wielu kobiet są to elementy układanki o nazwie szczęście, ale tylko niektóre z damskich życiorysów cechuje tak błogi sukces. Los nierzadko bowiem drwi z ambitnych planów, upychając je w kręgu niedoścignionych marzeń. Tak też rodzi się poczucie czystej porażki, które niejednokrotnie przybiera postać zwykłej zazdrości. Właśnie tak zdemolowane życiem bohaterki trafiają do powieści Madonny z ulicy Polanki, którą Joanna Marat pokazuje, jak bardzo poharatane potrafi być ludzkie przeznaczenie. 

"MOTYLEK" - KATARZYNA PUZYŃSKA | Motylem jestem...

"MOTYLEK" - KATARZYNA PUZYŃSKA | Motylem jestem...

Motyle mają absolutny dar wabienia ludzkiego oka swym unikatowym wyglądem. Wyraziste barwy skrzydeł potrafią omamić i stanowią niewątpliwy atut motylego gatunku. Jak zatem tak zjawiskowy owad znalazł się na okładce powieści kryminalnej? Odpowiedź czai się w pozornie spokojnej wsi Lipowo, którą dla potrzeb książki Kasia Puzyńska umiejscowiła na polskich Mazurach. Barwny motyl idealnie komponuje się z kryminalną treścią, chociaż jego powieściowy wizerunek nabiera zupełnie nowego znaczenia. 

"NIE PATRZ W TAMTĄ STRONĘ" - MARCIN GRYGIER | Twoja młodość może Cię zabić…

"NIE PATRZ W TAMTĄ STRONĘ" - MARCIN GRYGIER | Twoja młodość może Cię zabić…

Myślicie, że debiutujący autor boi się ostrego wejścia na arenę polskiego kryminału? Nic bardziej mylnego. Marcin Grygier w debiutanckiej powieści „Nie patrz w tamtą stronę” bezceremonialnie rzuca krwią i od pierwszej strony karmi czytelnika zawiłą fabułą. Przyzwyczajcie zatem oczy do brutalnych scen i podziwiajcie lekkość, z jaką mknie się przez całą historię. 

"ZATAŃCZ Z MORDERCĄ" - MARY HIGGINS CLARK | „Kocha muzykę, kocha taniec"

"ZATAŃCZ Z MORDERCĄ" - MARY HIGGINS CLARK | „Kocha muzykę, kocha taniec"

Czy korzystaliście kiedyś z portali randkowych lub ogłoszeń towarzyskich? 

Może mieliście okazję przekonać się, jak bardzo opis z ogłoszenia może różnić się od rzeczywistości. Pan, którego profil wskazuje na 185 cm wzrostu, okazuje się wręcz kurduplem, a ten, który wskazał siebie jako duszę towarzystwa, boi się odezwać na pierwszym spotkaniu. Takie sytuacje mają miejsce praktycznie codziennie i mogą być powodem do zabawnych randkowych wspomnień po latach. Czy da się jednak przewidzieć, że osoba, której ogłoszenie pasuje do naszych preferencji, czyha na nasze życie?

"ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO" - LAUREN FRANKEL | Jak uciec przed okrucieństwem w szkole?

"ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO" - LAUREN FRANKEL | Jak uciec przed okrucieństwem w szkole?

Słyszeliście już o pojęciu Bullyingu? Chętnie przybliżę ten termin w odniesieniu do szkoły, gdzie możemy mieć do czynienia z tym zjawiskiem często. Jest on niejako odpowiednikiem mobbingu w pracy. Polega na prześladowaniu i znęcaniu się nad jednym dzieckiem lub nastolatkiem, przez inne dzieci z klasy lub szkoły. Bullying może przybrać różne formy, od niemiłych, anonimowych liścików, poprzez wulgarne smsy, posty na portalach społecznościowych, ale także znęcanie się fizyczne, bicie i upokarzanie, chociażby poprzez publiczne publikowanie wstydliwych filmów z dręczoną osobą. To właśnie to zjawisko jest fundamentem dla debiutanckiej powieści Lauren Frankel „Zanim będzie za późno”.

"MISERY" - STEPHEN KING | Skrajny przypadek kompleksu Szeherezady

"MISERY" - STEPHEN KING | Skrajny przypadek kompleksu Szeherezady

Po średnio udanym spotkaniu z „Panem Mercedesem”, obiecałam nie tylko sobie, że zmierzę się jeszcze z Kingiem. Nie chciałam, aby moja opinia o autorze opierała się na jednym, może gorszym, utworze. To była świetna decyzja i jakże duża zmiana w moich odczuciach odnośnie amerykańskiego pisarza. Na warsztat poszła kultowa powieść „Misery”. Stwierdziłam, że muszę sięgnąć do jednej z tych pozycji, które zawładnęły nie tylko czytelnikami, ale miały okazję także zadowolić kinomaniaków. Mój wybór był w pełni trafiony, właśnie przekonałam się, że thriller nie musi być wielowątkowy, nie musi mieć kilkudziesięciu bohaterów, a akcja nie musi dziać się w wielu miejscach. To nie te elementy cechują dobry dreszczowiec. Najważniejsze jest właściwe stopniowanie napięcia i wzbudzenie w czytelniku dużej dawki niepewności. „Misery” spełnia te wymogi niemal stuprocentowo i zapewnia wręcz namacalny poziom strachu.

"DIABLI NADALI" - OLGA RUDNICKA | Czy diabeł jest taki straszny jak go malują?

"DIABLI NADALI" - OLGA RUDNICKA | Czy diabeł jest taki straszny jak go malują?

Diabli wzięliby tę pustkę, jaką czuję po zakończeniu najnowszej książki Olgi Rudnickiej. Zdumiewająca i zagadkowa komedia kryminalna, w której wsiąkamy w czeluścia pokręconych korytarzy dużej korporacji, właśnie zdobyła moje serce i szybko mi go nie odda. Tyle rozbrajających opinii i pochlebstw już dawno nie widziałam o żadnej pozycji, w końcu zawsze jest jakieś maleńkie „ale…”, stopniujące emocje czytelnika. Otóż tej pozycji nie można zarzucić wiele. Jeżeli jadąc autobusem lub metrem, śmieję się głośno i nie czuję jakiegokolwiek zawstydzenia, że patrzą na mnie zdziwione obce twarze, to utwierdzam się w przekonaniu, że Rudnicka stworzyła polepszacz humoru godny każdego polecenia i stała się lekiem na jesienny depresyjny nastrój.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger