piątek, 31 marca 2017

"GRÓB MOJEJ SIOSTRY" - ROBERT DUGONI | A może lepiej nie wiedzieć?

Każdego dnia ktoś wychodzi z domu i nie wraca. Tak zwyczajnie, bezszelestnie i bez pożegnania. Może być to nieszczęśliwy wypadek, zaplanowana ucieczka lub porwanie, a w skrajnych przypadkach nawet zabójstwo. Przyczyny zaginięcia mogą być różne, ale nie zawsze los przychyla się do ich poznania. Czasami najbliższa rodzina zostaje jedynie z niepewnością, tak bolesną i wyżerającą codzienny optymizm. Chociaż śmierć wydaje się najgorszym z rozwiązań, to wieloletni brak informacji zdaje się wyjadać człowieka od wewnątrz. Czy można bowiem spokojnie żyć, nie wiedząc, co tak naprawdę stało się z bliską nam osobą? Właśnie tak brutalna cisza staje się wiernym towarzyszem bohaterki, o której niełatwą kreację pokusił się Robert Dugoni w thrillerze o mrocznym tytule Grób mojej siostry. Czy Tracy pozna okrutną prawdę? 

Śledcza Tracy Crosswhite, należąca do sekcji ciężkich przestępstw kryminalnych w Saettle, wraca do rodzinnego Cedar Grove, aby sprostać demonom brutalnej przeszłości. Dwadzieścia lat wcześniej w nieznanych okolicznościach zaginęła jej siostra Sara i chociaż podczas długich poszukiwań nie odnaleziono jej ciała, sąd wydał wyrok właśnie za zabójstwo. Edmund House, przestępca seksualny z więziennym stażem, był bowiem w oczach mieszkańców jedynym podejrzanym. Tracy nie wierzy w słuszność tak poszlakowego wyroku i niemal od samego procesu prowadzi prywatne śledztwo w sprawie młodszej siostry. Otrzymana wiadomość o odnalezieniu ciała zaginionej sprawia, że ponure miasteczko ponownie staje się pożywką dla żądnych wrażeń dziennikarzy. Zawzięta śledcza, w ścisłej współpracy z dawnym przyjacielem i jednocześnie błyskotliwym adwokatem, Danielem O'Leary, zaczyna drążyć przysypane przez upływ czasu tunele i dociera do tajemnic, które nie tylko poddają w wątpliwość stary wyrok, ale też otwierają drogę całkiem nowym zagrożeniom…

Propozycja pana Dugoni zaskakuje nietypową formą. Autor ucieka bowiem od standardowej kategoryzacji gatunkowej i śmiało przenosi ciężar powieści ze stricte kryminalnej na fachowy thriller prawniczy, który dodatkowo ubarwia nutą prawdziwej sensacji. Tak wyraźny podział nie pojawia się w literaturze często, gdyż nie lada trudnością jest właściwe wtopienie go w treść, ale w tym przypadku narrator nie zawodzi i umiejętnie balansuje między opisem intensywnego śledztwa a późniejszymi scenami na sali sądowej. Zastosowany zabieg automatycznie staje się generatorem dobrze wyważonych dawek napięcia, co czytelnik docenia niemal na każdym kroku. Początek bowiem przynosi możliwość spokojnego wczytania się w meritum dawnej zbrodni, a opisana w drugiej części rozprawa sądowa toczy się już w zauważalnie przyśpieszonym tempie, co odpowiednio akcentuje te sceny, które dla fabuły mają największe znaczenie. Dość popularny wątek zaginięcia zostaje tu wykorzystany w sposób niezwykle intrygujący, dając do zrozumienia, że autor dobrze czuje się poza utartymi schematami. Warto też podkreślić, że Robert Dugoni zachęcająco i wyjątkowo swobodnie operuje językiem, proponuje też bogatą stylistykę, a to niewątpliwie podnosi wartość literacką powieści. Sprawnie poprowadzone opisy nadzwyczaj zgrabnie zazębiają wątki fabularne, dzięki czemu odbiorca non stop angażuje się w sprawę, nieustannie poszukując w głowie własnych pomysłów na jej rozwiązanie. 

Brakujący element kryminalnej układanki, choć dla wielu okaże się niespodziewany, w mojej wyobraźni pojawił się szybko i wielokrotnie do niej powracał w trakcie lektury. Autor oczywiście non stop próbuje zmylić odbiorcę, nierzadko podsuwa nowe idee, stara się też wypchnąć myśli czytelnika poza właściwy tor rozumowania, ale jego zabiegi okazują się zbyt mało nachalne, aby wystarczająco omamić dobrego obserwatora. Niemałym zaskoczeniem, a dla niektórych wręcz rozczarowaniem, okazuje się też nad wyraz szybkie ujawnienie większości faktów. Tak poprowadzony zabieg z pewnością świadczy o odwadze autora, ale jednocześnie wyrabia mimowolną nadzieję na coś więcej w samym finale. Tu natomiast łatwo jest o literacki zawód, gdyż autor traktuje zakończenie nadzwyczaj delikatnie, jedynie zarysem traktując bodźce i okoliczności dawnej sprawy. 

Jak na tle intrygującego śledztwa wypadają bohaterowie? Pierwszy plan w dużej mierze wypełnia Tracy Crosswhite, którą autor cechuje nie tylko kobiecą dociekliwością, ale też wewnętrzną siłą i ogromną determinacją. Kobieta od dwudziestu lat walczy o sprawiedliwy osąd nad oskarżonym, bez przerwy zbierając kolejne dowody na błędy starego procesu. Trudno nie docenić w tym miejscu wsparcia, jakim niewątpliwie jest stary przyjaciel, Daniel O'Leary. Mężczyzna, obecnie spełniający się w roli miejscowego adwokata, niemal całkowicie angażuje się w sprawę, argumentując tym samym, jak ważna dla niego jest sama Tracy. Duet ten idealnie się uzupełnia, tworząc zgrany zespół zarówno na stopie prowadzonego dochodzenia, jak i w życiu prywatnym, które kwitnie na równi z upływającą fabułą. Robert Dugoni precyzyjnie buduje poszczególne postaci, dając odbiorcy szansę na ich prawidłowe rozpoznanie, ale nie zapomina o strzępach tajemniczości, dzięki którym wybrane charaktery do końca wspierane są przez cień niepewności. Na słowa pochwały zasługuje też opis zamkniętej społeczności małego Cedar Grove, który autor traktuje z niebywałą rzetelnością. 

Intrygująca i bezsprzecznie tajemnicza fabuła pozwala czytelnikowi wspólnie z bohaterami grzebać w sprawie, którą wielu już dawno uznało za wyjaśnioną. Chociaż zaproponowane zakończenie wydaje się być nieco wybrakowane, całokształt okazuje się mocną i definitywnie wciągającą mieszanką gatunkową. Równomiernie wrastający poziom napięcia i bogata stylistyka sprawiają, że Grób mojej siostry jest lekturą, którą naprawdę warto przeczytać.

Recenzja opublikowana także na portalu KobiecePorady.pl
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP