czwartek, 27 kwietnia 2017

"NAJMROCZNIEJSZY SEKRET" - ALEX MARWOOD | PRZEDPREMIEROWO

Jeden z czołowych przedstawicieli francuskiego klasycyzmu, Jean de La Fontaine, napisał kiedyś, że „Nic tak nie ciąży, jak sekret.”. Autor ten zasłynął we Francji z prostych bajek, które nadzwyczaj trafnie obrazowały ludzką naturę, a ich żywa w odczuciu treść do dziś nie straciła na aktualności. Świetnym przykładem jest chociażby wspomniany cytat, który dla wielu okazuje się zmorą codzienności. Tajemnice bowiem towarzyszą nam od dawna i chociaż większość z nich jest błaha, to są też takie, których ujawnienie mogłoby nieprzyjemnie zmienić bieg ludzkiego życia. Brudny sekret sprzed wielu lat staje się też podłożem dla powieści Najmroczniejszy sekret, w której Alex Marwood proponuje nadzwyczaj okrutną grę pozorów.

Prowadzona dwutorowo fabuła pozwala obserwować akcję w dwóch płaszczyznach czasowych. Początek przenosi uwagę czytelnika do roku 2004, gdzie podczas snobistycznej imprezy urodzinowej Seana Jacksona w nieznanych okolicznościach ginie jego trzyletnia córeczka Coco. Zeznania wszystkich świadków nie wyjaśniają sprawy, nikt bowiem nie wie, co stało się z małą dziewczynką. Autorka odsłania kolejne wydarzenia krok po kroku, jednocześnie przeplatając je bieżącą, pierwszoosobową relacją córki Seana, 27-letniej Milly Jackson, która otrzymuje wiadomość o śmierci ojca, a następnie także prośbę od dawnej macochy, aby zabrać na jego pogrzeb przyrodnią siostrę Ruby, będącą jednocześnie bliźniaczką zaginionej Coco. Po dwunastu latach dawne wspomnienia wracają, a na wierzch zaczynają wypływać nieznane dotąd fakty. Czy któryś z uczestników zakrapianej imprezy wie więcej niż zeznał wówczas na policji? 

Alex Marwood nie bawi się w długie wstępy i chociaż splot narracyjny na początku wymaga większego skupienia, to wprowadzenie naładowane jest tak dużą dawką zagadkowości, że czytelnik z łatwością przekracza fabularny próg. Dobrze wkomponowane retrospekcje, przystępny styl, a także żwawe tempo bez dwóch zdań wpływają na przyjemny odbiór lektury, a stale rosnące napięcie dodatkowo wzmacnia emocjonalny przekaz powieści. Historia ta zbudowana jest bowiem na prawdziwej ludzkiej boleści, którą niezwykle trudno odseparować jest od burzliwych emocji. Nie dajcie się jednak zwieźć tajemniczemu zaginięciu małej dziewczynki, gdyż generuje ono jedynie fragmenty wspomnianej tragedii. Znacznie większym dramatyzmem Alex Marwood obarcza ludzką osobowość, która pod przykrywką prawej i wręcz nieskazitelnej potrafi skrywać tę nieszczerą, mroczną, a nierzadko pozbawioną także najmniejszych skrupułów. 

Autorka dosłownie miażdży moralną postawę bohaterów i pokazuje łatwość, z jaką człowiek potrafi zabrudzić własne sumienie, aby tylko oczyścić oficjalny wizerunek ze skazy. Tu niemal każdy bohater udaje lepszego niż jest w rzeczywistości lub nieświadomie kala opinię o samym sobie. Sean, dla przykładu, kieruje się w życiu prestiżem, zmienia żony jak rękawiczki, a własne dzieci traktuje przedmiotowo. Tak snobistyczny i lisi charakter aż bije po oczach, ale pozostali uczestnicy tragicznej imprezy zdają się towarzyszyć mężczyźnie w egoistycznej postawie. Każdy w tym przedstawieniu ma sprytnie przypisaną rolę i trzyma się jej zgodnie z przewidzianym scenariuszem. 

Tragiczna noc wciąż pozostaje w pamięci jej uczestników, stale też kreuje nowe pytania. Najbardziej dociekliwa okazuje się główna bohaterka, której zmysł obserwacyjny w trakcie przygotowań do pogrzebu Seana pozwala budować wyjątkowo czytelne i jednocześnie brutalne scenariusze. Milly nie wierzy bowiem w oficjalną wersję wydarzeń i to ona docieka okrutnej prawdy. Czytelnik ma nad główną bohaterką niemałą przewagę, gdyż sukcesywnie poznaje przebieg traumatycznych wydarzeń sprzed lat. Owiany tajemnicą finał z pewnością zaskakuje, ale niekoniecznie samą treścią, a raczej faktem, że tylko odbiorca tak naprawdę ma do niego dostęp. Autorka decyduje się bowiem na wyjątkowo perfidne zakończenie, czym zdecydowanie wprawia w osłupienie.

Mocne wejście i intrygująco poprowadzona fabuła zauważalnie chłoną uwagę, ale żądny wrażeń czytelnik z pewnością dostrzeże, że w kilku scenach drzemie niewykorzystany optymalnie potencjał. Najlepszym przykładem są chociażby okoliczności śmierci Seana, jak również jego trzeciej żony, Lindy. Początkowo można bowiem odnieść wrażenie, że autorka rozgałęzi te wątki, a jednak zostawia je mało wykorzystane. Świetna kreacja zadurzonej w Seanie młodej Simone z jednej strony zasługuje na duże pochwały, z drugiej natomiast jej wyraźnie chorobliwy stan pod koniec wydaje się bardziej męczący niż intrygujący. Wielka szkoda, pani Marwood z pewnością mogła uzbroić tę postać nie tylko w zawistne myśli i słowa, ale także w bardziej wyraźne czyny, które dodatkowo zaogniłyby bieżącą akcję. Nie wszystkim spodoba się także mizerny wizerunek polskich robotników na Wyspach Brytyjskich, jakim niespodziewanie raczy czytelnika autorka, ale trzeba też jasno przyznać, że jest to smutne odzwierciedlenie rzeczywistości.

Szczerość na łamach tej historii właściwie nie istnieje, pozostają jedynie sztuczne pozory oraz paskudne kłamstwo, które towarzyszą sobie wzajemnie przez długie lata. W tej mrocznej historii nie ma też miejsca na moralną i odpowiedzialną postawę, pozostaje jedynie parszywa i jakże zajadła dbałość o czubek własnego nosa. Jeżeli zatem poszukujecie intrygującej zagadki sprzed lat, to trafiliście pod wystarczająco mroczny adres. Pamiętajcie jednak, że Najmroczniejszy sekret zostanie ujawniony tylko Wam... 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP