sobota, 30 grudnia 2017

"PRZECZYWISTOŚĆ" - MAREK ZYCHLA | "zło (...) przegrywa tylko w bajkach"

Niektórzy odruchowo ją zakłamują, inni celowo ubarwiają, a jeszcze inni zwyczajnie jej zaprzeczają. Rzeczywistość, bo o niej mowa, często obnaża przywary człowieka, pokazuje jego słabości i nierzadko też stawia go w przykrej sytuacji. Nieprzyjemne realia potrafią boleśnie zakłuć w serce więc użycie własnej wyobraźni do ich zredefiniowania, zdaje się być całkiem sensownym posunięciem. Właśnie tak czyni autor zbioru Przeczywistość, lecz jego propozycja to nie tylko kreacja mało realnych zdarzeń, ale też sugestywna zachęta do refleksji nad samym sobą. Marek Zychla świadomie bowiem uderza w suchą rzeczywistość i na oczach zapatrzonego odbiorcy, nadaje kształt rozmaitym wizjom jej sprzeczności.
Tak skomponowane teksty niełatwo osadzić w ramach konkretnego gatunku, ale można odnieść wrażenie, że to absurd oraz groteska wyrywają się na pierwszy plan Przeczywistości. Chwila wzmożonej uwagi pozwala też dostrzec, że pod pozorami mocno przerysowanych opowiastek, znajduje się odpowiednio zakamuflowane i jakże potrzebne czytelnikowi drugie dno. Autor z przyjemnością bawi się słowem i sumiennie buduje metafory w taki sposób, aby ich brzmienie było dla odbiorcy wyzwaniem, a finalne znaczenie budziło chęć do życiowych dyskusji. Propozycję Zychli można zatem określić mianem nietypowego impulsu do refleksji, który zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po zakończeniu lektury. Chociaż każde z zaproponowanych opowiadań różni się pod względem fabularnym, to jednocześnie każde zabiera czytelnika w zaułki szerokiej wyobraźni autora. 

W trakcie lektury nagminnie rodzą się nowe pytania, trudno też ocenić, jak potoczą się losy kolejnych bohaterów. Marek Zychla prezentuje bowiem zjawiska dalece wybiegające poza utarty realizm, czym zaskakuje i podwyższa poziom zaciekawienia, ale też niejako definiuje właściwego odbiorcę swojej twórczości. Z pewnością nie każdy odnajdzie się w tak głęboko przeinaczonych sceneriach, pozornie wśród ludzi i z dużą nawiązką dobrze znanego ironicznego humoru, a jednak w nieznanych przestworzach czyichś myśli. Tych opowiadań nie wystarczy przeczytać, trzeba je także zrozumieć i docenić. Proza Marka Zychli zaskakuje fabularną rozpiętością, ale w gąszczu różnorodnych opowieści można wychwycić takie elementy, które spajają Przeczywistość w jedną całość. Niech przykładem będą tu wielokrotne nawiązania do zielonej Irlandii, a także miasto Żary, w którym toczy się akcja niejednej historii. Nie można też zapominać o samej strukturze, gdyż każde opowiadanie otwiera swoista notka autorska, będąca nie tylko słowem wstępu do danej fabuły, ale też spoidłem całego zbioru.
To wręcz niebywałe, gdyż tak jak nie lubię motywu zombie na wskroś, tak właśnie opowiadanie z ich udziałem, zrobiło na mnie największe wrażenie. Autor wykorzystuje bowiem obecność żywych trupów w sposób mało szablonowy, nie daje im szansy na okiełznanie całej fabuły, a jedynie robi użytek z ich naturalnej zachłanności. Wi@rus to historia nad wyraz osobliwa, w której Marek Zychla wkrada się na teren pewnego szarego blokowiska, aby uświadomić jego mieszkańcom, jak bardzo zatracili się we własnej samotności. Poprzez groteskową kreację rzeczywistości, autor pokazuje, że w obliczu ogólnego zagrożenia, pojęcie introwersji oddaje się mimowolnie w ręce ludzkiej solidarności. Równie emocjonującym opowiadaniem okazało się dla mnie T’estimo, Senior Garcia, w którym kumple spod monopolowego, ośmieleni wizją przyszłego bogactwa, zaczynają skupować ludzkie dusze. Mogłoby się wydawać, że taki interes nie ma szans powodzenia, a jednak ludzka naiwność daje pazernym pijaczkom błogie chwile finansowego uniesienia. Ten pokrętny biznes to ostrzeżenie przed własną wybujałą wyobraźnią – człowiek w jej obliczu potrafi być bowiem naprawdę ślepy. Zupełnie inną, aczkolwiek wyjątkowo pomysłową fabułą, może poszczycić się krótkie opowiadanie Farfadety i Nibywróżka, stanowiące pierwszoosobową narrację mężczyzny, który mając pod opieką swoje dzieci, gubi je we własnym domu. Poprawię się, nie gubi, a w sposób czysto ojcowski odkrywa ich nieobecność. To właśnie ta opowieść, poza dość jawnym obrazem zawalającego się świata, wyraźnie pokazuje, że autor ma jeszcze czytelnikowi dużo do powiedzenia. 
Przeczywistość to zbiór fabularnie różnych opowieści, które bez najmniejszego wahania można zdefiniować jako wyborną i skrajnie zaskakującą wycieczkę w nieznane. Marek Zychla potwierdza, że ma w zanadrzu magazyn pełen pomysłów, a jego myśli wciąż wykraczają poza ramy utartej normalności. Autor jest bowiem budowniczym, który rzeźbi słowem własną wyobraźnię, aby obdarować czytelnika intrygującym tekstem. To od niego zależy, w którą stronę potoczy się każda z pieczołowicie zarysowanych historii. Prozę pana Zychli polecam przede wszystkim tym, którzy lubią czytać między wierszami.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi oraz wydawnictwu Gmork.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP