"PIONEK" - MAŁGORZATA I MICHAŁ KUŹMIŃSCY | "... ludzie mają prawo się bać."

Często znikał z domu i samotnie koczował w lesie. Leszek Pękalski – polski gwałciciel i zabójca, znany jako Wampir z Bytowa. Człowiek, który przyznał się do siedemdziesięciu, a według niektórych źródeł nawet dziewięćdziesięciu morderstw, w trakcie trwania procesu odwołał wcześniejsze zeznania i ostatecznie został skazany za zabójstwo jednej kobiety. Skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności, miał wyjść na wolność w grudniu 2017 roku, ale szczęśliwie został umieszczony w zamkniętym ośrodku w Gostyninie. To autentyczna historia, która mrozi krew w żyłach, ale równie przerażająca okazuje się kreacja seryjnego mordercy w śląskim kryminale Pionek. Tytułowy bohater to jednak tylko część kryminalnego przedstawienia, jakie świetnie reżyserują Małgorzata i Michał Kuźmińscy.
Czytelnik przenosi się na Górny Śląsk, gdzie w gliwickim parku zostaje brutalnie zamordowana młoda dziewczyna. Okoliczności zbrodni przywodzą na myśl działania seryjnego mordercy, który przed laty zabijał kobiety w Bytomiu, Gliwicach i Zabrzu. Skazany wówczas Wampir z Szombierek niedługo ma opuścić więzienne mury, a to zdaje się być świetnym materiałem na głośny artykuł. Niezależny dziennikarz, Sebastian Strzygoń, oczami wyobraźni widzi już rosnące statystyki prowadzonego przez siebie bloga, a żeby uskutecznić swoją wymarzoną wizję, prosi o pomoc znajomą antropolożkę, Annę Serafin. Kobieta decyduje się przeprowadzić wywiad z wampirem, zupełnie nie przeczuwając, że właśnie ożywia demony śląskiej przeszłości. Komuś wyraźnie zależy na tym, aby dawna sprawa pozostała nienaruszona… 

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że państwo Małgorzata i Michał Kuźmińscy znaleźli swoją niszę na polskim rynku wydawniczym. Rozpoczynająca cykl Śleboda – tak barwnie udekorowana podhalańską gwarą – okazała się mocnym, klimatycznym i niewątpliwie zajmującym wstępem, ale to wieloaspektowa fabuła Pionka potwierdza, jak bardzo solidny warsztat prezentuje dwójka autorów. Geneza bieżącej akcji kryminalnej z pewnością intryguje, lecz nietrudno dostrzec, że to bolesne wydarzenia sprzed lat mają stanowić priorytet fabularny. W sumiennie dawkowanych retrospekcjach czytelnik bowiem obserwuje, jak naturalnie i bezszelestnie może narodzić się najgorsza z wewnętrznych pokus – chęć pozbawienia kogoś życia. 
Historia tytułowego Normana Pionka owiana jest aurą tajemnicy i tak naprawdę do końca nie ma pewności, jak jego nietypowe dzieciństwo – tak surowe, niekompletne i do bólu toksyczne – wpłynie na obecnie prowadzone dochodzenie. Autorzy przeplatają ze sobą różne warstwy kryminalne, każdej z nich dobierając na tyle bogate tło, aby odbiorca miał wystarczający materiał do tworzenia wielu scenariuszy, ale ostatecznie decydują się na takie rozwiązanie, które trudno przewidzieć nawet przy wyjątkowo bujnej wyobraźni. Całość dopieszczona jest intensywnie wtopioną gwarą śląską, która, podobnie jak miało to miejsce w Ślebodzie, okazuje się nie tyle akcentem, co raczej wiążącym i konsekwentnie prowadzonym zabiegiem, zauważalnie wyróżniającym prozę państwa Kuźmińskich na tle reprezentowanego gatunku. Krótkie posłowie dodatkowo uświadamia, jak dużo pracy wykonali polscy autorzy, aby ich kryminał był tworem angażującym, kompleksowym i wyjątkowym.
Nawet najbardziej przerażający spektakl nie byłby jednak pełny bez zaangażowania odpowiednich aktorów. Trzeba przyznać, że w tym obszarze autorzy również radzą sobie świetnie, gdyż obsada Pionka zarysowana jest wyborowo. Sebastian Strzygoń realizuje się w roli niezależnego blogera, który wciąż poszukuje chwytliwych materiałów na własną stronę. Mężczyzna zdecydowanie nie próżnuje, znów wtyka nos w nieswoje sprawy i celowo wierci dziury w całym po to, aby wreszcie poczuć smak dziennikarskiej sławy. Morderca, który już niedługo ma wyjść na wolność, jest dla tego bohatera szansą na opuszczenie zawodowego bagna, ale scenariusz Pionka przewiduje dla Bastiana także bardziej rozczulające sceny. Anna Serafin decyduje się wspomóc znajomego dziennikarza i chociaż mentalnie nadal walczy z demonami podhalańskiej przeszłości, to sprawa osadzonego Wampira z Szombierek, zauważalnie pochłania jej uwagę. Antropolożka równolegle wspiera projekt grupy studentów, którzy również angażują się w temat dawnych zbrodni na Śląsku. Pozostaje jeszcze postać tytułowego Normana Pionka, którego poharatane dzieciństwo może stanowić bogaty materiał do ważnych społecznych dyskusji. Każda z opisanych kreacji prowadzona jest z dużą szczegółowością, konsekwentnie i naprawdę pomysłowo, dzięki czemu czytelnik zaczyna mimowolnie utożsamiać się z nimi, a nierzadko także usprawiedliwiać podejmowane przez nich decyzje. 

Pionek to w mojej opinii kompleksowo przemyślany kryminał, którego mocno rozgałęziona fabuła pozwala odbiorcy spojrzeć na mroczną stronę ludzkiej natury. Brutalne morderstwo, seryjne zbrodnie sprzed lat, wywiad z osadzonym zbrodniarzem i wreszcie projekt grupy studentów – Małgorzata i Michał Kuźmińscy łączą ze sobą rozmaite wątki, a jednak każdy z nich okazuje się częścią jednego przedstawienia, sprytnie ulokowanego w tajemniczej scenerii Górnego Śląska. Ten tytuł niewątpliwie uzależnia i podobnie jak poprzedzająca go Śleboda, zdaje się być pozycją obowiązkową dla miłośników gatunku.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Publicat.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger