Feeria Young
Feeria Young
„IT’S ONLY BUSINESS” – VERONICA ELSEN | Uszyta z nici brutalnie wrzynających się w duszę.

„IT’S ONLY BUSINESS” – VERONICA ELSEN | Uszyta z nici brutalnie wrzynających się w duszę.

Życie nieustannie chełpi się gestami własnej brutalności. Nierzadko tej dosadnej, boleśnie wgniatającej się w przestrzeń ludzkiej cielesności, innym razem tej bardziej uczuciowej, bezwzględnie naruszającej szczeliny skruszonej wrażliwości. Veronica Elsen świadomie korzysta z tego potencjału – tym samym buduje powieść nie tylko poruszającą najczulsze struny, ale też pełną niebezpiecznych scen. It’s Only Business to rozczulający romans z motywem aranżowanego małżeństwa – fabularnie naznaczony rodzącą się namiętnością i jednocześnie prowadzony zatrważającą w swym kształcie intrygą.

A wszystko zaczyna się od drastycznego wspomnienia, tak nachalnego i agresywnego, przywołującego największy koszmar głównej bohaterki. Rose zdaje się być krucha i bezbronna, ewidentnie mocno wycofana i wyraźnie zamknięta w granicach własnej intymności, nasączona niewypowiedzianą pochopnie traumą. Każdy dotyk to dla niej nieuchronny powrót do tego parszywego zdarzenia – wyrażony paniką, dusznością serca, przeszywającym strachem. Czytelnik nie potrafi i nie chce przetrawić tych scen bezemocjonalnie, eksploruje zatem kobiecą bezsilność z dużym zaangażowaniem, czując ten wyczerpujący stan niemal namacalnie. A przecież najważniejsze wydarzenie dopiero ma nadejść – zainaugurowane nieczułością oraz szyderczymi skłonnościami bliskich. To rodzice aranżują medialne w swym wizerunku małżeństwo – to ich potrzeby biznesowe mają zniszczyć poharatane już serce córki.

James także ma swoje przeżycia – przystojny i bogaty, zdaje się jednak dziwnie pogodzony z losem narzuconym przez własnego ojca. Jego postawę niewątpliwie można uznać za wyidealizowaną, w odczuciu bardzo subtelną, przyjacielską i dojrzałą – tego nie da się ukryć, a jednak jego empatyczna dusza, zdaje się być potrzebnym dopełnieniem tej wzruszającej historii. Odbiorca łapczywie wdziera się w przemyślenia obu zaangażowanych kreacji, niejednokrotnie doceniając zastosowaną tu narrację naprzemienną – niezwykle osobistą i nieco przygaszoną, fotograficznie wdzierającą się w otchłań przemyconej zmyślnie wyobraźni. Relacja tych dwojga musi się scenicznie dogryźć i zaakceptować – tu pragnienia zdają się być czytelne, jedyną blokadę stanowi zabrudzona przeszłość. Przeszłość, która wraca regularnie i nie pozwala o sobie zapomnieć. I świat, który wymusza nieustanną grę – świat eleganckich przyjęć i luksusowych apartamentów na szczycie wieżowców. To jedna z tych książek, w których wszystko pozornie się już pięknie układa, a zostaje jeszcze ponad sto stron treści – niespodziewanej i przerażającej zarazem.

Absolutnie wstrząsająca, niebezpieczna i zmysłowa – uszyta z nici brutalnie wrzynających się w duszę. It’s Only Business to nie tylko romans osnuty w mocno kontrowersyjnym motywie aranżowanego małżeństwa, to przede wszystkim historia nasączona niewyobrażalną traumą – brzemieniem wyszarpanym z regularnie podsuwanych wspomnień, bolesnym i przygniatającym, znamiennie trującym otchłań kobiecej wrażliwości. Tu namiętność domaga się fabularnego czasu – musi się dogryźć i udźwignąć zaburzoną przeszłość, musi odnaleźć się w świecie blichtru i medialnej sławy, musi wreszcie przedrzeć się przez szaleństwo ludzkiej nienawiści.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria Young

„UWIĘZIONE” – NATASHA PRESTON | Przekonująco wżerający się w otchłań uprowadzonej wyobraźni.

„UWIĘZIONE” – NATASHA PRESTON | Przekonująco wżerający się w otchłań uprowadzonej wyobraźni.

Kwiaty często przywodzą na myśl słodkie, wręcz rozkoszne skojarzenia. Bo przecież pachną nieziemską świeżością, przywołując promienne spojrzenie budzącej się wiosny lub radość w oczach słonecznego letniego dnia. Nie zawsze jednak oznaczają same piękne fotografie, czasami okazują się wręcz wizytówką prawdziwego piekła. Natasha Preston nadaje im właśnie takiego, odczuwalnie mroczniejszego wizerunku – Uwięzione to bowiem jeden z najbardziej przerażających thrillerów młodzieżowych.

Tu wszystko zaczyna się niewinnie, może nawet imprezowo, a jednak nasączona ciemnością nocy aura, szybko podpowiada, aby uzbroić się w potrzebną wrażeniowo czujność. Ktoś czai się na skraju ogromnego parku, ktoś ewidentnie czyha na nastoletnią naiwność, ktoś usilnie chce, aby stała się ona członkiem jego wymarzonej rodziny. Właśnie tak zaczyna się makabryczny spektakl – w odczuciu tym bardziej niepokojący, gdyż opisany emocjami porwanej nastolatki. Narracja pierwszoosobowa okazuje się tu strzałem w dziesiątkę – to dzięki niej wyobraźnia podstawia tak przejmujące i tak mocno realistyczne kadry. A przecież Summer nie jest w tym szalonym akcie sama – zostaje jedynie kolejną marionetką, zamkniętą w szponach nasyconego obłędem zła. W oczach tych dziewcząt nie ma już nadziei, wyziewa jedynie bezradność oraz pusta rezygnacja. Piękne niczym kwiaty, obdarowane świeżymi imionami, muszą grać tak, jak gra muzyka w jego chorej wizji. Autorka pozwala bohaterce wkraść się także do zaułków niedawnej przeszłości, szczególnie do początków bliskości z chłopakiem, któremu równolegle oddaje głos. W gestach Lewisa z łatwością można doszukać się przeszywającego smutku i boleśnie wrzynającej się tęsknoty, ale nie tylko... Równie intensywnie wyziera z nich powiew szczerej determinacji, nieustępliwość oraz niespodziewana intuicja. Nieoczekiwanie dla odbiorcy, zarysowana zostaje tu także perspektywa samego porywacza – tak spokojna i harmonijna w przytaczanych myślach, a jednak rozdzierająca i złowieszcza w każdym zaplecionym słowie.

Fenomenalny thriller młodzieżowy – mocny, przerażający i tak przekonująco wżerający się w otchłań uprowadzonej wyobraźni. Tu od pierwszych naruszonych stron wyczuwa się atmosferę obezwładniającego zła – nieobliczalną, duszną, niebezpieczną... Uwięzione dziewczęta zdają się być bezbronne i zgaszone, jakby dziwnie pogodzone z nieuchronnym obliczem nowego dnia, a przecież w zgiełku JEGO chorej utopijnej wizji, zaszyta zostaje bezwzględność wymagająca nieprzerwanej ostrożności. Natasha Preston zamyka to szaleństwo w głosie nastoletniej bezradności, umyślnie budując nieprzewidywalny charakter zdarzeń. I pomyśleć, że jest to debiut autorski...
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria Stories

„WYSPA” – NATASHA PRESTON | Jeden weekend. Jedna wyspa. Jeden park rozrywki.

„WYSPA” – NATASHA PRESTON | Jeden weekend. Jedna wyspa. Jeden park rozrywki.

Fascynacja zbrodnią nie jest niczym nowym – od lat intryguje swoim mglistym i z pewnością mocno enigmatycznym charakterem. Bo przecież za każdym nagannym instynktem, skrywa się człowiek – zazwyczaj zwykły i niczym niewyróżniający się, a jednak skażony najgorszymi skłonnościami. Natasha Preston wielokrotnie już pokazała, jak niewinnie może wyglądać twarz mordercy. Nawet jeżeli ten, rozpoczyna właśnie stricte makabryczny spektakl. Wyspa to niewątpliwie thriller nieobliczalny – spisany myślami nastoletniej dziewczyny, jednocześnie osadzony z dala od cywilizacji. Tu niebezpieczeństwo czai się zatem w prawdziwym mroku...

Autorka intencjonalnie oddaje głos głównej bohaterce, pozwalając tym samym na przeżycie autentycznego przerażenia. Narracja pierwszoosobowa sprawdza się tu idealnie, obrazowo bowiem działa na wyobraźnię, daje też możliwość wejścia w świat przemyśleń osobliwej młodej duszy – szesnastolatki publikującej w swoich social mediach reportaże na temat tragicznych morderstw. A przecież zafascynowana zbrodnią Paisley, nie jest tu jedyną kreacją – to niecodzienne zaproszenie na ekskluzywną wyspę dotyka szponami aż sześciu młodych influencerów. Dla właściciela Jagged Island to świetna okazja na reklamę luksusowego parku rozrywki, dla zaangażowanych nastolatków to niezaprzeczalnie przygoda życia. A trzeba przyznać, że ośrodek robi fotograficzne wrażenie – otulony licznymi gargulcami, wyraźnie nakreślony gotycką estetyką, do tego muśnięty szykowną unikalnością. Tak naszykowana sceneria wyśmienicie łączy się z panującymi tu zasadami, szczególnie z brakiem swobody w przemieszczaniu się po terenie parku. Zakazany owoc smakuje wybornie, dodaje też adrenaliny, która nieuchronnie staje się nośnikiem żywej ekscytacji. Właśnie tak kształtuje się klimat tej powieści – nadzwyczaj mętny, groźny i złowieszczy. Tu nie ma miejsca na motywy wysublimowanych wrażeń, śmierć zdaje się niebezpiecznie deptać po piętach, napięcie rośnie nieubłaganie, a nasączone strachem serce, drga coraz donośniej...

Jeden weekend. Jedna wyspa. Jeden park rozrywki. Natasha Preston ponownie konsternuje otchłań wyobraźni, zakorzeniając w niej fenomenalny thriller młodzieżowy – zawieszony gdzieś w odmętach nocnej ciszy, osadzony zmyślnie w gestach nastolatki zafascynowanej zbrodnią, odczuwalnie mroczny, zawiesisty i niepokojący. Tu do końca nie ma pewności, komu można przydzielić zaufanie, nieustannie wyczuwa się także zapach fermentującej grozy. Narzucona gotykiem ekscytacja momentalnie zamienia się w makabryczną walkę o życie, nurzając influencerów w fetorze hermetycznego zła.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria Young

„ZŁE WYCHOWANIE CAMERON POST” – EMILY M. DANFORTH | Nastoletnia intymność zamknięta w sekwencji boleśnie konserwatywnych zdarzeń.

„ZŁE WYCHOWANIE CAMERON POST” – EMILY M. DANFORTH | Nastoletnia intymność zamknięta w sekwencji boleśnie konserwatywnych zdarzeń.

Nastoletnia młodość to niewątpliwie najbardziej odkrywczy czas w życiu człowieka. Ciekawość nabiera doświadczalnego kształtu, hormony buzują, a serce nieoczekiwanie domaga się pierwszych uczuciowych wrażeń. Ciało również podejmuje inicjatywę – zaczyna dostrzegać nieznane wcześniej pragnienia fizyczne, nieuchronnie zatem wkrada się w zmysły i za ich sukcesywną namową, pozwala zidentyfikować smak własnej seksualności. Złe wychowanie Cameron Post to fabularnie nakreślony bieg tego procesu – wizualnie obarczony okolicznościami trudnymi i zaściankowymi, jawnie bowiem narzucającymi jedyny słuszny kierunek intymnego życia.

Emily M. Danforth aranżuje swą powieść na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, w przestrzeni optycznie zamkniętej, wręcz początkowo małomiasteczkowej, społecznie natomiast bardzo konserwatywnej, radykalnie zakorzenionej w tradycjach kościelnych i osądzanej obrazowo przez brutalne sąsiedzkie spojrzenia. Jakby niewspółczesnej, a jednak współcześnie nadal boleśnie aktualnej. Nasączonej naganą i odczuwalną niechęcią, może nawet obrzydzeniem do osób przyłapanych na scenach bliskości z partnerem tej samej płci. Autorka robi tu konstrukcyjnie coś fenomenalnego i mocno treściwego zarazem – oddaje głos swej nastoletniej bohaterce, aby to właśnie w jej szczegółowej interpretacji, zasiedlić najważniejsze epizody. Bo chociaż Cameron zdaje się być dziewczyną przeciętną i niewyróżniającą się, to w oczach poruszonego czytelnika, okazuje się kreacją nadzwyczaj ważną i potrzebną. Naznaczona tragedią niewyobrażalną, w sercu młodego człowieka niezaprzeczalnie traumatyczną – śmiercią rodziców. I jednocześnie świeżo zapoznana z homoseksualną naturą własnej intymności.

Odbiorca przedziera się w jej myślach nie tylko przez okres zaraz po wypadku, ale też przez lata liceum oraz czas wymuszonego zesłania do ośrodka wychowawczego Boża Obietnica. I razem z nią, w czeluściach subtelnie odkrywanych doznań, dosłownie warstwa po warstwie, odkrywa wizerunek jej własnej seksualności. I chociaż od początku doskonale wie, że Cameron jest lesbijką, dopiero z czasem uświadamia sobie, jak bardzo zdominowaną przez wymuszone, intencjonalnie pozorowane okoliczności „właściwego” życia. Spostrzega też ogromną zmianę w jej uczuciowym nastawieniu, szczególnie w integralnym przeżywaniu nowych przyjaźni, także spotkań z innymi osobami tej samej orientacji. I dopatruje się czegoś jeszcze – ironicznego humoru, który w nieuchronnym starciu z szeroko ilustrowanym dramatem, staje się nie tylko próbą łapania dystansu przez samą Cameron, ale też zaskakująco przyjemnym elementem lektury.

Nastoletnia intymność zamknięta w sekwencji boleśnie konserwatywnych zdarzeń – opowieść zanurzona świadomie w oparach rodzinnej traumy oraz radykalnych tradycjach religijnych, spisana nieśpiesznie i eksperymentalnie, odczuwalnie skupiona na pragnieniach i doznaniach dojrzewającego naocznie ciała. Złe wychowanie Cameron Post to sfabularyzowany proces stadialnego definiowania tożsamości seksualnej, historia naznaczona dojmującą samotnością i hermetycznym poczuciem bezradności, eksplorowana esencjonalną wrażliwością, jednocześnie szlifowana umiejętnie akcentowanym humorem. Niesamowicie przejmująca, ważna i zwyczajnie potrzebna.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Feeria Young

„POCAŁUNKI W RZYMIE” – CATHERINE RIDER | Naznaczona niepowtarzalną scenerią oprószonego śniegiem miasta miłości!

„POCAŁUNKI W RZYMIE” – CATHERINE RIDER | Naznaczona niepowtarzalną scenerią oprószonego śniegiem miasta miłości!

Ten jeden wyjątkowy dzień – absolutnie romantyczny, fascynujący, wyraźnie inaugurujący nowy status niepowtarzalnego uczucia. Dzień magicznych zaręczyn. Bez wątpienia upragniony i jedyny w swoim rodzaju, wcześniej nagminnie powtarzany w świecie przyszłych wyobrażeń. A jednak nie każde kobiece serce pragnie sformalizowania związku, szczególnie bardzo młode i jawnie opatrzone piętrzącymi się wewnątrz wątpliwościami. I właśnie taką bohaterkę przedstawia Catherine Rider w niezwykle uczuciowej powieści Pocałunki w Rzymie.

Anna swym zapałem niewątpliwie odzwierciedla postawę wielu autentycznych dziewczyn, szczególnie tych świeżo zanurzonych w oficjalnej dorosłości. Czytelnik zatem z czystą akceptacją przenika zrozumiały tok jej angażującej narracji – doskonale bowiem wie, że ślub w wieku dziewiętnastu lat, to niekoniecznie szczyt życiowych ambicji, założenie rodziny często zdaje się być wręcz wtedy iście przerażającą wizją, drastycznie przytłaczającą zawodowe aspiracje, rażąco niszczącą także potencjał kwitnących nieustannie marzeń. Jednocześnie docenia utrwalaną naprzemiennie relację przystojnego Matteo – młodego piłkarza, wyraźnie pogrążonego w medialnie zafundowanym wstydzie. Ten chłopak doszczętnie wyzuty jest z poczucia własnej wartości, tonie wręcz w zniechęceniu i bolesnym rozczarowaniu, a jednak przypadkowe spotkanie z chłonną włoskiej kuchni Amerykanką, pozwala mu dostrzec pozytywne aspekty pechowo przygaszonej codzienności. Tak właśnie nawiązuje się uczuciowa zależność – relacja zupełnie niespodziewana i tym samym zaskakująco nieśmiała, a przy tym uroczo naznaczona walorami smakowymi, otulona zimową powłoką rzymskich uliczek, kompleksowo skąpana w baśniowej atmosferze świąt. Tu emocje rozchodzą się naturalnie, osnuwając swym wymownym wdziękiem także zachłanną wyobraźnię odbiorcy.

Fascynująca, smakowita, naznaczona niepowtarzalną scenerią oprószonego śniegiem miasta miłości – ta historia nasyca wyśmienitą słodyczą włoskich wypieków, zniewala magiczną świąteczną aurą, zachwyca także kameralnym kształtem ekscytujących doznań, które nieśmiało wkradają się w młode serca wyraźnie zatroskanych bohaterów. Pocałunki w Rzymie to opowieść niesamowicie uczuciowa, piękna i sensoryczna, świadomie napełniona wrażliwością romantycznych uniesień. Catherine Rider zaprasza na zjawiskowe spacery po rozkosznych zakątkach Rzymu, których ujmująca przestrzeń, bezsprzecznie intensyfikuje nastrojową euforię zakochania.
_____ 
Współpraca płatna z wydawnictwem Feeria Young.

„JAKIEJ ŚMIERCI NAJBARDZIEJ SIĘ BOISZ” – NATASHA PRESTON | Ten scenariusz odważnie wskrzesza siłę ludzkiego zła.

„JAKIEJ ŚMIERCI NAJBARDZIEJ SIĘ BOISZ” – NATASHA PRESTON | Ten scenariusz odważnie wskrzesza siłę ludzkiego zła.

Nie od dziś wiadomo, że internet to rasowe źródło ważnych informacji. Szczególnie media społecznościowe – tak łatwo dostępne i jednocześnie stale nienasycone, wręcz pokazowo owładnięte żądzą pozyskiwania kolejnych prywatnych danych. Masowo publikowane zdjęcia, obecna lokalizacja, a nawet mocno osobiste treści, w tym także autentyczne obawy. Bohaterowie powieści Jakiej śmierci najbardziej się boisz robią coś jeszcze bardziej szokującego – dzielą się ze światem swoimi najgorszymi wizjami. I tym samym, oficjalnie wpisują się na listę ofiar seryjnego mordercy. Natasha Preston kolejny raz utwierdza w przekonaniu, że potrafi realnie zmrozić krew w żyłach.

Ten spektakl przeraża już samym tytułem – jak podpowiada fabuła, dobranym nieprzypadkowo. To właśnie zamieszczony w sieci mem ze stricte złowieszczym pytaniem, niespodziewanie staje się zalążkiem makabrycznych zbrodni – lawinowo publikowane odpowiedzi okazują się bezspornie drastycznym repertuarem, którego brutalnym wykonawcą okazuje się upiornie pewny siebie sprawca. Niewątpliwie tajemniczy i mocno zdyscyplinowany, z wypisaną w myślach śmiałością, wdrażający w życie swój iście dantejski plan. Dzięki zastosowanej tu naprzemiennej narracji pierwszoosobowej, czytelnik ma niesamowitą możliwość wejścia w głowę psychopaty i towarzyszenia mu w szaleństwie jego własnych morderstw, zarówno w ich koszmarnym przebiegu, jak i w dobieraniu kolejnych nieświadomych ofiar. I trzeba przyznać, że sceny te zarysowane są naprawdę wiarygodnie, napawają wręcz panicznym strachem.

Nie każdy wyjdzie z tego przedstawienia żywy – odbiorca jest o tym przekonany. I dlatego nie waha się podążać śladem siedemnastoletniej Izzy, aby w jej zaskakująco bohaterskim towarzystwie, powstrzymać sceniczną spiralę morderczego zła. Odwaga nastolatki konsternuje i poraża naocznym lękiem, ale też intensyfikuje poziom doznań samego czytelnika. Z pewnością obrazowo działa na panujący tu klimat – z każdym epizodem coraz bardziej alarmujący, posępny i zwodniczy, plastycznie otulony powłoką mroźnej nocy i nieprzestającym sypać śniegiem. A wszystko w małej społeczności, szczelnie zamykającej w sobie trwogę i niepokój lokalnych mieszkańców – idealnie dopełniającej całokształt kryminalnej układanki. Tu nie ma przestrzeni na oczywistość zdarzeń, nawet najbardziej rzeczowe odpowiedzi zmieniają się notorycznie – dopiero zakończenie ilustruje, jak mściwa i elastyczna może okazać się ludzka psychika, zwłaszcza w obliczu wspomnień pełnych bolesnej przemocy.

Ten scenariusz odważnie wskrzesza siłę ludzkiego zła – otwiera odbiorcę na serię niepokojących zbrodni, ukorzenionych jawnie w pokłosiu traumatycznego dzieciństwa. Historia bezsprzecznie fascynująca, mroczna i nieprzewidywalna, efektownie dążąca do finału miażdżącego wszelkie wizualne przypuszczenia. A wszystko w zawiesistej zimowej aurze, w odmętach siarczystej białej zawieruchy, w domysłach hermetycznie zamkniętej społeczności... Natasha Preston ponownie drażni czytelnika, nieustannie podsuwając mu mylne podpowiedzi. I ewidentnie chce, aby ten samodzielnie zdefiniował najważniejszą przestrogę – tym samym uczy ostrożności w mediach społecznościowych. To rasowy thriller dla miłośników mocnych wrażeń, niezależnie od wieku.
_____ 
Współpraca płatna z Wydawnictwem Feeria Young.

„MROCZNE JEZIORO” –  NATASHA PRESTON | Jezioro nie zapomina…

„MROCZNE JEZIORO” – NATASHA PRESTON | Jezioro nie zapomina…

Na początku wszystko wydaje się takie łagodne, beztroskie, wręcz dziecięco niewinne. Jedynie kruche fragmenty wspomnień każą zachować czujność i podpowiadają, że ten delikatny wakacyjny wstęp, to jedynie świetnie przemyślane wprowadzenie do zaskakująco mrocznej historii. Historii wypełnionej niewymownym skwarem, otulonej ciemnym złowróżbnym lasem i wreszcie namaszczonej tajemnicą, która miała na zawsze pozostać nietknięta… A jednak Mroczne jezioro nie zapomina takich chwil…

Natasha Preston idealnie wprowadza czytelnika w klimat. Zaprasza go na wakacyjny obóz, gdzie poza nauką pływania w jeziorze i budowaniem leśnych szałasów, pałaszuje się hot-dogi, zapiekany makaron z serem oraz najlepsze – krakersy z piankami marshmallow. Ta sielankowa atmosfera trwa jednak tylko do czasu. Już pierwsze grupowe zadanie w lesie okazuje się przepowiednią tego, co czyha na główne bohaterki. Dwie młode kursantki, które po latach wracają na obóz w roli szkolących się opiekunek, szybko nabierają świadomości, że ktoś celowo próbuje przywrócić ich traumatyczne wspomnienia. Właśnie wtedy napięcie zaczyna rosnąć i jego poziom wzmacnia się nieprzerwanie aż do końca. Autorka świetnie manipuluje odbiorcą, co i rusz podrzuca mu szereg mylnych tropów, każąc mu czujnie obserwować dosłownie każdego. Bo każdy może okazać się tym, który w ten jakże obłąkańczy sposób, próbuje dosięgnąć ramion sprawiedliwości.

I jeszcze ta zatrważająco duszna atmosfera! Złowrogi las otula tu nie tylko spowite mrocznym tytułem jezioro, ale też wymownie odgradza pozornie bezpieczne obozowisko od pobliskiej miejscowości, skazując je tym samym na przerażające wydarzenia, które namacalnie wgryzają się w jego beztroski rytm. Tworząc tę wymowną aurę odosobnienia, autorka idealnie buduje napięcie i sprawia, że ta niepokojąco groźna nuta klaustrofobii, bardzo realistycznie dogania także samego czytelnika. I chociaż thriller ten skierowany jest do młodszego odbiorcy, to nie ma żadnych przeciwskazań, aby dobrali się do niego także dorośli miłośnicy gatunku. Tym bardziej, że pod powłoką paraliżującej duchoty, skrywa się naprawdę trudna i mocno rozpaczliwa historia. Historia, której finał każe zbierać przysłowiową szczękę z podłogi.

Tego tytułu po prostu nie da się zapomnieć! Niepokojąco duszna atmosfera staje się podłożem dla iście przerażających zdarzeń – przed czytelnikiem otwiera się zaskakująco mroczna historia, wypełniona niewymownym skwarem i namaszczona dawną tajemnicą, która miała na zawsze pozostać nietknięta. Początkowa beztroska okazuje się tu jedynie wstępem do przerażającej i w gruncie rzeczy smutnej historii. Historii, którą Natasha Preston kończy w sposób porażający. Finał Mrocznego jeziora to niemal definicja fabularnego obłędu – ten thriller warto poznać, niezależnie od wieku.
_____
Recenzja we współpracy z wydawnictwem Feeria.

"CZY WSPOMINAŁAM, ŻE ZA TOBĄ TĘSKNIĘ?" - ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

"CZY WSPOMINAŁAM, ŻE ZA TOBĄ TĘSKNIĘ?" - ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

Zaskakujący finał drugiej części serii Dimily zwiastował mocne i pomysłowe zakończenie całej trylogii. Estelle Maskame z zauważalnym wigorem podeszła do przedstawienia pięknej, aczkolwiek niesamowicie trudnej, opowieści o dwójce młodych ludzi, których miłość zostaje wystawiona na szereg prób. Brak akceptacji ze strony najbliższych stale tworzy koleiny na drodze do wzajemnego uczucia, a długa rozłąka z łatwością może pogrzebać to, co wcześniej zdawało się zwykłym przeznaczeniem. Czy przyrodnie rodzeństwo zdejmie ze swej skomplikowanej relacji łatkę przegranej? 

„CZY WSPOMINAŁEM, ŻE CIĘ POTRZEBUJĘ?” – ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

„CZY WSPOMINAŁEM, ŻE CIĘ POTRZEBUJĘ?” – ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

Rozłąka niejednokrotnie potrafi ukoić ból i pomóc zapomnieć. Może też potwierdzić, że uczucie, które łączy dwójkę młodych ludzi nie jest chwilowym zachwytem i wybrykiem młodości, a prawdziwym i dotychczas im nieznanym ukojeniem potrzeby serca. Czy przyrodnie rodzeństwo ma możliwość zaspokoić odgłosy bijącego głośno serca, czy może w tej grzej powinien wygrać rozsądek i zapobiec szaleńczemu uczuciu?

„CZY WSPOMINAŁAM, ŻE CIĘ KOCHAM?” – ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

„CZY WSPOMINAŁAM, ŻE CIĘ KOCHAM?” – ESTELLE MASKAME | BOOK TOUR

Tydzień temu napisałabym, że literatura z gatunku New Adult nie jest dla mnie, jestem na nią za stara i musiałabym cofnąć się w czasie, aby poczuć to, co czują młodsze czytelniczki. Bałam się tej lektury, sądziłam, że nie zrozumiem rozchwianych emocji bohaterów, a fabułę uznam za zbyt banalną. Otóż nie, powrót w czasie o nieco ponad dziesięć lat, okazał się miłą przygodą, która zasiała we mnie pozytywne uczucia i zapewniła mi dużą dawkę prawdziwego wzruszenia.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger