wtorek, 9 sierpnia 2016

"GAŁĘZISTE" - ARTUR URBANOWICZ | "To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem."

Był sobie czarny czarny las.
A w tym czarnym czarnym lesie…stał czarny czarny dom.
A w tym czarnym czarnym domu…był czarny czarny pokój.
A w tym czarnym czarnym pokoju…stał czarny czarny stół.
A na tym czarnym czarnym stole…leżała czarna czarna trumna.
A w tej czarnej czarnej trumnie…leżał czarny czarny TRUP…

Niektórzy z Was z pewnością pamiętają przytoczoną starą historyjkę, dawniej opowiadaną późnymi wieczorami, nierzadko w blasku nocnego ogniska. Wyraźny niepokój towarzyszył słuchaczom, a przecież były to jedynie wymyślone słowa. Wyobraźcie sobie mroczny klimat, jaki niewątpliwie przyświecał podobnym opowieściom i dajcie się porwać czarnym chaszczom suwalskich lasów, w których największe lęki nie opuszczą Was do ostatniej strony. Tak mroczną przygodę serwuje nam Artur Urbanowicz w swojej debiutanckiej powieści „Gałęziste”.

Mocny prolog wdziera się szybko w zaciemnione szeregi ludzkiego umysłu, stając się obietnicą mizantropijnej historii. Karolina i Tomek podążają w głąb odległej Suwalszczyzny, aby podczas świąt wielkanocnych odbudować kruchy związek. Studentka psychologii i student matematyki zdają się przechodzić niemały kryzys uczuciowy, tym bardziej, że ich ścieżki usłane są różnymi kwiatami. Zbiegiem kilku okoliczności nieświadoma niczego dwójka trafia do starego domku w podsuwalskich Białodębach, gdzie pod jednym dachem przebywa świeży nieboszczyk. Pierwsza noc szybko daje się we znaki młodym turystom. Dziwne dźwięki, cienie poruszające się pod drzwiami i wyraźnie realistyczne sny każą sądzić, że miejsce to owiane jest jakąś tajemnicą. Każde z nich odczuwa podejrzane znaki zgoła odmienne, lecz wstyd bierze górę i nie pozwala pochwalić się swoimi wrażeniami z drugą połówką. Wynikła z tego samotność pogłębia poczucie niepokoju, a ten wzrasta z każdym miejscem, które odwiedzają młodzi ludzie. Bohaterowie przemierzają gąszcze gęstych lasów Suwalszczyzny, nieświadomie krocząc w przepaść własnego życia. Każde miejsce i każdy napotkany człowiek nie jest dziełem przypadku, stanowi bowiem element planu, który nakreślił tej dwójce czarny las. Czy para turystów wykaże się wystarczającym sprytem, aby pokonać nadnaturalne zjawiska? 

Finał zadziwi każdego i nie pozostawi złudzeń co do magicznego charakteru powieści. Artur Urbanowicz wykazał się nie lada precyzją przy kreśleniu bogatej w nadludzkie atrakcje fabuły. Pozornie zwykły wypad dwójki młodych studentów zmienia się w diametralnie przerażającą przygodę, w której w równym stopniu udział bierze sam czytelnik. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że napięcie w tej książce rośnie z każdą stroną i chociaż początkowo jest mocno uśpione, w odpowiednich momentach budzi się ze snu i łapie w swe szpony wrażliwy umysł odbiorcy. Pewna czułostkowość możliwa jest dzięki niesamowicie plastycznym opisom, jakie Artur Urbanowicz wplątał dosłownie w każdy fragment powieści. Emocje zostały idealnie wtopione w zachowania bohaterów i szybko stają się częścią misternego planu, jaki dla czytelników przygotował autor. Niepokój i metodyczna płochliwość to bez dwóch zdań emocjonalne ogniwo, ale pożywkę mają też ci, którzy poszukują ostrych scen na łonie natury. Krzta bezgranicznego pożądania wkracza bowiem na leśne stoły Suwalszczyzny i karmi łaknące oczy czytelników wyuzdaną i pozbawioną fałszu sceną gorącego seksu. Jedną akcją autor potwierdza, że nie boi się mocnych obrazów erotycznych i potrafi uargumentować sens ich wkroczenia na łamy tego debiutu. 

Powieść nie byłaby jednak sobą, gdyby odjąć jej świetne kreacje postaci. Autor nieco generalizuje głównych bohaterów i przedstawia ich w różnych blaskach reflektorów. Karolina zdaje się być uosobieniem dobra i bezgranicznie powierza swą dolę modlitwom do Boga. Jako przyszła pani psycholog, stara się też dokładnie analizować otoczenie i prawidłowo interpretować ludzkie zachowania. Jej wrażliwa natura nie zawsze umożliwia trafne wnioski, ale nie ma najmniejszej wątpliwości, że studentka ma ogromne serce i można na nią liczyć niemal w każdej sytuacji. Portret Tomka jest zgoła odmienny i na pierwszy rzut brakuje mu zwykłej ogłady. Odporny na ludzką niedolę i pozbawiony skrupułów chłopak, sprawia wrażenie zbyt pewnego siebie, jest też nad wyraz świadomy własnej inteligencji. Jego postawa na łamach powieści zmienia się kolosalnie, fragmentarycznie czytelnik ma zatem okazję obserwować bardziej subtelną odsłonę chłopaka. 

Charakterystyka postaci jest wyjątkowo detaliczna, podobna szczegółowość cechuje też opisy miejsc. Można nieśmiało rzec, że debiut Artura Urbanowicza to realistyczny przewodnik po okolicach Suwałk, z którego korzystać powinni tylko najbardziej odważni. Autor detalicznie opisuje miejsca, sprytnie wiążąc faktyczne ciekawostki z osobliwym klimatem powieści. Po tej lekturze nie ma szans na spokojne i rekreacyjne zwiedzanie suwalskich lasów, gdyż opisane miejsce łatwo skojarzyć z paranormalnym obrazem, jaki za pomocą dawnych legend wykreował Artur Urbanowicz. Jeżeli jednak znajdą się chętni do przemierzania magicznych terenów Suwalszczyzny szlakiem opisanej historii, bezsprzecznie zafundują sobie szaloną i hardą przygodę. 

Mniejszą przyjemność z lektury odczują osoby, które niekoniecznie lubią zaprzątać sobie głowę rozważaniami na temat sensu wiary w Boga. Chociaż argumenty padają w obie strony, jest to nad wyraz częsty temat dyskusji i niektórym może wydać się delikatnie nużący. Pewien dystans w tym zakresie jest zatem wskazany i pozwala nieuchronnie delektować się mroczną atmosferą książki. 

Thriller „Gałęziste” nie jest portretem leśnych umarlaków, a raczej powieścią grozy w dawnym dobrym stylu. Autor bezsprzecznie potwierdza, że strach jest częścią umysłu, której wystarczy jedynie namiastka wyobraźni, aby dojrzeć pełne trwogi obrazy i pobudzić własny lęk do działania. Dopracowane pod kątem plastyki opisy konkretyzują się w głowie czytelnika i dają poczucie obrazowej autentyczności dawnych lokalnych wierzeń. Debiutancką powieść Artura Urbanowicza polecam szczególnie tym, którzy wśród dawnych legend i historii o nieumarłych czują się choć w małym stopniu swobodnie. Suwalskie lasy czekają na Wasze przybycie. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi oraz wydawnictwu Novae Res.
http://novaeres.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP