sobota, 27 sierpnia 2016

CHWILA Z POEZJĄ | Victoria Brauner

Poezja zawsze szuka swojego odbiorcy. Wiersze są bowiem pewną zagadką, której rozwiązanie tkwi w ludzkiej wrażliwości i chęci do zadumy. Dziś chcę przekonać Was do odkrycia poetyckiego talentu, który ukrywa się pod pseudonimem Victoria Brauner. Otwórzcie szeroko drzwi własnego umysłu i delektujcie się smakiem polskiej poezji.

Victor Brauner – to nazwisko nie brzmi obco wielbicielom sztuki. Brauner był rumuńskim malarzem surrealistycznym, a jego obrazy pełne symboli okultystycznych, które rozszyfrować potrafią nieliczni. Wierzył, że sztuka to rodzaj magii, a dzieło malarza może stać się rzeczywistością, co w jego przypadku okazało się trafnym stwierdzeniem. Właśnie ta postać okazała się fundamentem powstania pseudonimu polskiej poetki, o której twórczości przeczytacie poniżej. 


Kim jest Victoria Brauner?

Jej prawdziwe nazwisko to Irena Bieniusa. Z wykształcenia jest archeologiem ze specjalizacją Bliski Wschód, a na co dzień, instruktorką yogi. W wolnej chwili pisze wiersze, opowiadania i sztuki teatralne. Tworzy od dawna, choć nie wydała jeszcze własnego tomiku poezji. Jej wiersze publikowane były m.in. w Kalendarzu Opolskim, Akancie, BregArt i angielskiej Coolturze. Fascynuje się ludźmi i tym, co mają do powiedzenia. Lubi słuchać historii, bo każda jest jedyna w swoim rodzaju. Każdy człowiek ma swoją historię i dużo możemy się z niej nauczyć, jeśli tylko uważnie jej posłuchamy. Pisanie to dla niej sposób opowiedzenia tych historii innym ludziom, ale też rodzaj terapii i swego rodzaju magii. Chciałaby, aby ludzie z podobnym bagażem doświadczeń po przeczytaniu jej wierszy poczuli, że nie są sami. Słowo pisane ma bowiem dla niej bardzo specyficzną moc.



       en kapitana        

UPADŁE NEONY, Paweł Kordaczka
Kapitan śni o ogrodach. 
Okręty zgubiły drogę. 
Niech wszystko połknie ocean,
a resztę pochłonie ogień.

Lecz przecież coś tam zostało. 
Coś jeszcze jest do zdobycia.
Rum co odurza jak opium. 
Czerwona tarcza księżyca. 

Zielony aksamit krzeseł. 
Miłość co trwa aż do rana. 
Ktoś krzyknął: człowiek za burtą! 
I skończył się sen kapitana. 

Z rumu zostały wspomnienia. 
Aksamit łopocze na wietrze. 
O miłość lepiej nie pytać. 
A księżyc jest coraz bledszy. 

Już czas zakończyć opowieść. 
Wybrzmiała ostatnia nuta. 
Ave Imperator! 
Morituri te salutant!


KOMENTARZ*
Z wiersza wychyla się ponura rzeczywistość, jaką jest fakt przemijania. Niełatwo jest człowiekowi kroczyć ścieżką własnych marzeń, czas zabija piękne sny i zostawia jedynie namiastkę nadziei. Ostatnie wersy świadczą jednak o pogodzeniu się z własnym losem i świadomej gotowości do odejścia.


Śmierć Mistrza 
(W drodze do Rzymu 18 dzień lipca )

Nie warto czekać na cud. 
Twarze to tylko maski.
Ja wiem co mówię, wierzcie -
Obłęd jest stanem łaski.

Światło z ciemności pochodzi. 
Życie znaczoną jest kartą. 
Święci i Bóg są śmiertelni 
Nikomu ufać nie warto. 

Miłość? Jest drogą naiwnych. 
Nie warto kochać nikogo. 
Zbrudzone stopy aniołów 
Do raju was nie zawiodą. 

W proch rozsypują się dusze. 
Niebytu zgarnia je fala. 
Możecie kłamać, zabijać 
Nie spotka was za to kara. 

Ma twarz? Już nie jest mą twarzą 
Jej rysy obce dla świata. 
Mą twarz ze sobą zabrała 
Odcięta głowa Goliata. 

Te słowa dla was niemiłe? 
Czemu patrzycie z wyrzutem? 
Ach ciągle jeszcze nie wiecie 
Niebo i piekło są tutaj. 

Ranne słońce na niebie 
Zimne światła zapala. 
Pokuta Magdaleny 
Po morskich błąka się falach. 
Na Jana zmęczonej twarzy 
Meduzy się gromadzą. 

Na pryczy w chacie rybaka 
Umiera Caravaggio.

KOMENTARZ*
Jest to swoiste odniesienie do życiorysu włoskiego malarza Caravaggio, działającego w latach 1593–1610 w Rzymie, Neapolu, na Malcie i na Sycylii. Awanturniczy tryb życia Caravaggio sprowadził go na kilkuletnie wygnanie, gdzie malarz popadł w zauważalny obłęd. Wspomniany w wierszu brak zaufania dotyczy właśnie tego okresu, podobnie jak obcy wygląd twarzy, który jest skutkiem dotkliwego pobicia, jakiego doświadczył Caravaggio. Cały utwór zdaje się być synonimem niedoli, a nawet ostrzeżeniem. Odcięta głowa Goliata jest trafnym nawiązaniem do obrazu „Dawid z głową Goliata”, w roli Goliata malarz przedstawił samego siebie.


MAKYO, Urszula Kaprawy
Spotkanie 

Jezioro nabrzmiało od deszczu. 
Płomienie przysypał śnieg. 
W pokoju obitym gąbką 
myśli zmieniły swój bieg. 

Błękit stał się szkarłatem. 
Harmonia prysła w kawałki. 
Ucieczka jest niemożliwa, 
bo drzwi nie mają klamki. 

Jezioro stało się morzem. 
Strażnicy pilnują bram. 
W pokoju obitym gąbką
obłęd się snuje wśród ścian.

Anioły spadły na ziemię. 
Skrzydła się toczą po zboczu. 
W oddali rozbłyska na niebie 
zdziwiona szarość twych oczu.






KOMENTARZ*
Już od pierwszych wersów wyczuwalne jest napięcie i nastrój oczekiwania na coś, co zdaje się być nieuchronne. Ostatni wers potwierdza tytułowe spotkanie i tylko od interpretacji czytelnika zależy, jak zdefiniować osobę, do której należą zdziwione szare oczy. 


Modlitwa za Babilon 

Drzewa są dziś niespokojne. 
Chociaż noc taka pogodna. 
Wiem, że cud się nie stanie. 
Jutro Babilon się podda. 

Kapłani wróżą z wątroby. 
Tłumy szeptają o znakach. 
Zielone cienie ogrodów 
jak widma się snują po dachach. 

W sali pachnącej kadzidłem 
król z gośćmi do uczty zasiada. 
Wśród dźwięku pijanych lutni 
w pałacu trwa maskarada. 

Brokat migocze we włosach. 
Szeleszczą stroje paradne. 
Czasu zostało niewiele. 
O świcie Babilon padnie. 
.................
Czemu ogrody i lutnie 
chcesz skazać na potępienie? 
Umarłym daj spokój wieczny. 
A żywym zostaw złudzenie.


KOMENTARZ*
„Modlitwa za Babilon” jest ulubionym wierszem samej autorki. Jest to dla niej bardzo osobisty utwór. Można go bowiem odczytać jako zwykłe Babilon to Babilon, ale właściwe spojrzenie pozwoli zobaczyć więcej - Babilon to człowiek. Tym człowiekiem może być każdy, kto czuje się właśnie w ten sposób. Tak interpretuje swój wiersz sama Victoria Brauner.


YOU WILL BE MINE. IN THIS YELLOW DRESS.,
Agnieszka Handzel-Kordaczka
Smocze chryzantemy

Cienie na zegarze. 
Niepokój ogrodu. 
Smocze chryzantemy 
Żółte kwiaty Wschodu.

Zwodniczość pamięci. 
Niedorzeczność rzeczy. 

Magiczne zaklęcia. 
Żółty płomień świecy. 

Szepty w głębi lustra. 
I kroki w sypialni.
Smocze chryzantemy 
Kwiaty niewidzialnych. 

Nerwowość kanapy. 
Drżenie fortepianu. 
Smocze chryzantemy 
Kwiaty szarlatanów. 

Podmuch zza firanek. 
Światła samochodu. 
Smocze chryzantemy 
Żółte kwiaty Wschodu.



KOMENTARZ*
Złociste chryzantemy symbolizują w kulturze japońskiej słońce i życie. Autorka przypomina ich dalekowschodnie korzenie, wspomina także o ich znaczeniu w ostatecznym pożegnaniu. Utwór można również skojarzyć z tekstem tanga argentyńskiego „Chryzantemy złociste” autorstwa Zbigniewa Maciejowskiego, w którego refrenie chryzantemy symbolizują ukojenie smutku po odejściu bliskiej osoby.

*Komentarz własny autorki bloga Mozaika Literacka. 


Do wpisu wykorzystano obrazy znajomych Ireny Bieniusy, które zdaniem autorki świetnie komponują się z treścią jej wierszy:


Kołujące myśli, setki interpretacji i piękno słowa pisanego są esencją utworów poetyckich, stanowią też dowód szerokich horyzontów, jakie drzemią w ludzkiej wyobraźni. Victoria Brauner zamyka w słowach piękne historie, dając im cień szansy na wieloletnie upamiętnienie. Miałam okazję poznać ją osobiście, jest bowiem bliską znajomą mojej siostry i nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest kobietą wielu talentów, w której drzemie ogromny, nie tylko poetycki, potencjał.


PRZECZYTAJ CHOĆ JEDEN WIERSZ...
  • Który utwór Victorii Brauner najbardziej do Ciebie przemawia?
  • Za co najbardziej cenisz poezję? - Czekam na Twój komentarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP