Media Rodzina
Media Rodzina
"THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI

"THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI

To niepodważalnie jedna z tych urzekających opowieści, które śmiało można nazwać unikalnym zjawiskiem literackim. Powieść nasycona ludzkim dobrem i emocjonalną dojrzałością, odczuwalnie budująca, piękna i poruszająca. Czytelnik wchodzi w tę wyjątkową fabułę nieświadomy jej uczuciowej wagi, nieśpiesznie zatem angażuje się w pełen czułości i tym samym bardzo intymny portret prowincjonalnej społeczności, do której pewnego sennego dnia zakrada się zagadkowy nieznajomy. 

Theo to postać przesiąknięta aurą wyczuwalnej tajemnicy, niezwykle spokojny, wyważony, starszy już mężczyzna, który w oczach odbiorcy, ale też w perspektywie swoich zdumionych rozmówców, staje się katalizatorem duchowej przemiany. Gest wykupienia i następnie oddania lokalnych portretów to znak bezinteresownej chęci zrozumienia każdej z uchwyconych twarzy, to niesamowity impuls do rozbicia duszącej samotności, braku zaufania oraz chronicznego wręcz zagubienia. Allen Levi wyraźnie rezygnuje tu z krzykliwych efektów oraz dynamiki, w zamian udowadnia, że mam nadzwyczajny zmysł obserwacji drugiego człowieka, tworzy bowiem swoje kreacje z wrażliwością i precyzją, obnażając lęki, zranione piękno, przenikliwy smutek i tęsknotę dotykającą duszy. Zamiast chłodnego współczesnego dystansu, triumfuje tu zatem naturalna empatia oraz czysta dobroć. 

To powieść porywająca każdym delikatnym i jakże przy tym mądrym, refleksyjnym i potrzebnym zdaniem, pozostawiająca po sobie niezacieralny ślad w postaci cichego zachwytu nad głębią ludzkiej egzystencji. Proza otulająca, niesamowita w swej prostocie, autentyczna i świadoma.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Media Rodzina

„ZDEJMIJ Z NIEBA KSIĘŻYC” – KRISTAN HIGGINS | Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności

„ZDEJMIJ Z NIEBA KSIĘŻYC” – KRISTAN HIGGINS | Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności

Tak trudno wpuścić chorobę do swojej barwnej codzienności... Z dnia na dzień otworzyć się na przenikliwy ból, na zmęczenie i zacieśniającą się w płucach duszność. Kristan Higgins ewidentnie nie szczędzi swojej bohaterki, każe jej skonfrontować się z najtrudniejszym pożegnaniem, każe pogodzić się z utratą wspólnej przyszłości, wreszcie każe przygotować miłość do łagodniejszego przejścia przez proces nieuniknionej żałoby. Zdejmij z nieba księżyc to powieść przejmująca w każdej dotkniętej niesprawiedliwością stronie, doszczętnie piękna, wartościowa i niepowtarzalna.

Jeden wzruszający list do zmarłego taty i czytelnik już wie, że nie ominie go lawina fabularnych wzruszeń. Bo przecież to nie jest zwykły list, to list ostatni w naruszonych brutalną chorobą latach, to podsumowanie minionego szczęścia i ważne wyznanie, ale przede wszystkim to narzucone umieraniem słowa, to absolutnie wymowny wpis do pamiętnika kończącego się zbyt szybko życia. Życia Lauren, która domyka swój krótki rozdział. Idiopatyczne włóknienie płuc – to właśnie ta diagnoza niszczy dalszą uśmiechniętą przyszłość, to w niej zakorzenione zostaje pragnienie afirmacji pozostałych chwil istnienia, to w niej zainaugurowana zostaje potrzeba listownego wsparcia męża w scenach zbliżającego się zderzenia z rozdzierającą pustką. Dla odbiorcy to doświadczenie skrajnie smutne, wręcz wstrząsające, z pewnością refleksyjne i boleśnie wrzynające się w wyobraźnię, ale też rozczulające i mocno romantyczne. Dla pogrążonego w rozpaczy Joshuy to swoista motywacja do przepracowania niewyobrażalnej traumy, do oswojenia boleści duszy, do przetrawienia kolejnych etapów trudnej żałoby, do pogodzenia się z niepodważalną stratą, wreszcie do akceptacji i otwarcia się na kolejne dni własnej przyszłości. W jego kreacji autorka zmyślnie zaszywa spektrum autyzmu, wielokrotnie utrwalając bezradność zanurzonego w tęsknocie mężczyzny. I chociaż ten na zewnątrz zdaje się być opanowany nawet w najbardziej gorzkich epizodach, wewnątrz naocznie trzęsie się z bezsilności. A czytelnik wtóruje mu w tym apatycznym żalu, nie potrafiąc opanować spływających nieprzerwanie łez.

Listy Lauren to niepowtarzalna forma pożegnania. To wdzięczność za słodkie i zmysłowe chwile razem. To szczere zakochanie. To kobieca troska i przezorność. To dobra znajomość potrzeb ukochanego męża. To swoiste przyzwolenie na nową miłość. Ten bezwzględny scenariusz życia staje się zatem nie tylko walką z dławiącym brakiem powietrza i nieodwracalną utratą kolejnych funkcji płuc, ale też sentymentalną podróżą po śladach najpiękniejszych wspomnień – tych wcześniejszych, pełnych czułości i rozczulających rozmów o wspólnych planach na rodzinną przyszłość. Ta jednostronna korespondencja to pokaz fundamentalnych wartości. Bo przecież najważniejsze chwile czekają w krótkich kadrach codzienności, w naturalnej chęci wspierania bliskich, czasami po prostu w samej obecności.

Ocierałam łzy wzruszenia, ale nie sądziłam, że będę chciała też krzyczeć z bezradności. To absolutnie wyjątkowa i rozczulająca powieść, w której przenikliwy smutek domyka rozdział najważniejszych wspomnień. Kristan Higgins eksponuje piękne chwile i daje nadzieję na uśmiechnięte jutro, ale przede wszystkim dotyka czułych strun i utrwala niepodważalną myśl – nikt nie jest gotowy na zbyt szybkie pożegnanie, nikt nie jest też gotowy na łamiącą tęsknotę za utraconą miłością. To życie niezaprzeczalnie ma zbyt krótką datę ważności. Ta niesprawiedliwość okrutnie boli, przygniata, nie pozwala zapomnieć. To jedna z tych historii, które na zawsze pozostaną w szczelinach mojego serca.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Media Rodzina (Gorzka Czekolada)

„DELILAH GREEN MA TO GDZIEŚ” – ASHLEY HERRING BLAKE | Absolutnie rozbrajający romans queerowy!

„DELILAH GREEN MA TO GDZIEŚ” – ASHLEY HERRING BLAKE | Absolutnie rozbrajający romans queerowy!

Życie pisze różnobarwne scenariusze. Czasami skłania w stronę naturalnej rodzinnej bliskości, innym razem wypycha w stronę wizualnie niezależnych działań, pozwalając samodzielnie mierzyć się z mniej lub bardziej przychylną potocznością. Tytułowa bohaterka powieści Ashley Herring Blake z pewnością należy do tej drugiej grupy – świadomie bowiem zamyka się w dniach szkicowanej aparatem codzienności, delektując się przy tym zbudowaną wokół siebie sarkastyczną autonomią. Wszystko do czasu, gdy fabuła każe jej otwarcie zmierzyć się z drzazgami tuszowanej umyślnie przeszłości.

Tu od początku wyczuwa się aurę przeszywających kobiecych zgrzytów. Bo przecież Delilah Green ewidentnie nie chce wracać do lat nasączonych dziecięcą samotnością, nie chce też przedzierać się przez towarzystwo przyrodniej siostry, nadal kojarzonej jedynie z nieoswajalną elitarnością. W oczach odbiorcy sprawia wrażenie smakującej nocnych przygód outsiderki, odczuwalnie zamkniętej w wyzywającym kształcie wieczornego życia, niewątpliwie skrzywdzonej i rozczarowanej wybrakowanym obrazem zapisanego w pamięci dzieciństwa. I tak nacechowana, odziana dodatkowo w szereg ironicznych złośliwości, podejmuje się zadania narzuconego macoszą interwencją – ma uwiecznić ślub znienawidzonej Astrid. To właśnie zbliżające się wydarzenie okazuje się impulsem najbardziej euforycznych wizualnie scen. Tak zaczyna się spektakl pełen niecodziennych i mocno eksplozywnych zwrotów akcji, tak inauguruje się jego uczuciowa droga. Tu spodziewać można się wszystkiego, a fabularnie dzieje się jeszcze więcej. Ta queerowa w swym fundamencie historia niesie się bowiem równolegle drugą kobiecą perspektywą – bardziej dojrzałą, już matczyną, a jednak fizycznie nadal nienasyconą, dostrzegalnie spragnioną szalonej namiętności. Spotkanie tych pozornie nieznajomych twarzy, dla czytelnika okazuje się bodźcem dla najważniejszych aktów – zanurzonych głęboko w kobiecych sercach, niepozbawionych ran i uszczypliwości, a jednak pięknych, wyjątkowych i nieokiełznanych w swym intymnym kształcie. Tu nawet sceny fizykalnej bliskości, naszkicowane zostają zmysłową barwą.

Absolutnie rozbrajający romans queerowy – przezabawny, namiętny i charyzmatyczny! Ashley Herring Blake umyślnie zamyka uczucia w kadrach nasączonych kobiecą wrażliwością, inicjuje tym samym powieść pełną nieobliczalnych zdarzeń i ociekającą w inscenizacyjny sarkazm, jednocześnie wartościową, odważną i poruszającą. Delilah Green ma to gdzieś to scenicznie szalona konfrontacja dwóch wyraźnie zniechęconych do siebie przyrodnich sióstr, ale też mocno esencjonalny sapphic romcom – odczuwalnie soczysty, sensualny i rozczulający, z pewnością emocjonalnie dobrze wyważony. Ta historia to gwarancja odurzającej zabawy!
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Media Rodzina

„CZARCI OGRÓD” – MAGDA SKUBISZ | Imponująca wyprawa w głąb szlacheckiej impertynencji!

„CZARCI OGRÓD” – MAGDA SKUBISZ | Imponująca wyprawa w głąb szlacheckiej impertynencji!

Ten, kto zaznał już spotkania z najlepszą zielarką w całej Galicji, ten doskonale zna jej buńczuczny charakterek. Harda z tej ludowej dziewki sztuka, z pewnością zawadiacka i śmiało używająca zasobów własnej zadziorności. Katja taka już jest – waleczna i nieco czepliwa, ale w głębi serca dobroduszna, urocza i bezwarunkowo mądrze dysponująca własną wiedzą. Magda Skubisz pozwala spojrzeć na dalsze losy biednej Aptekarki, ale świadomie zmienia perspektywę – tym razem towarzyszy szalenie aroganckiemu szlachcicowi, aby jeszcze lepiej zobrazować chwiejność jego własnych uczuć. Czarci ogród zaprasza do najbardziej zuchwałej podróży tego roku.

A jest tu dużo do eksplorowania! Autorka ponownie wkrada się na galicyjskie dwory, ochoczo zagląda też do podkarpackich chałup, aby barwnie i soczyście oddać awanturniczy smak dziewiętnastego wieku. I robi to z należytą przewrotnością! Wszystko za sprawą jaśnie pana Tyszkowskiego, który nonszalancją i poziomem szyderstwa zdaje się znacząco przekraczać ówczesne standardy. Zupełnie nieokrzesany typ, chełpliwy, gburowaty i zwyczajnie nieznośny, a przy tym agresywnie dręczący słabszych. Ten człowiek tonie w oparach własnej agresji. I doszczętnie pozbawiony jest umiejętnego czytania własnych uczuć – odbiorca patrzy na jego zachowania z politowaniem i ekscytacją zarazem. I właśnie o taki zestaw emocji się tu rozchodzi! Bo przecież gdzieś między parszywymi obelgami, w tej paskudnej wyniosłości, jawnie zaszyta zostaje naturalna romantyczna nuta – oficjalnie niezdefiniowana, wręcz prześmiewczo odrzucana, a jednak coraz chętniej panosząca się w pomocnych gestach. Ten duet ewidentnie potrzebuje więcej tomów na rozpoznanie wzajemnej spójności.

Imponująca wyprawa w głąb szlacheckiej impertynencji! Historia dostrzegalnie brawurowa, wręcz rozdzierająca treścią zadzierzystych zdarzeń, z pewnością burzliwa, zadziorna i prowokacyjna. Czarci ogród to niesamowicie impulsywna kontynuacja Sagi rodu Tyszkowskich, spisana z perspektywy najbardziej opryskliwego narwańca całej dziewiętnastowiecznej Galicji, okazuje się przygodą mocno awanturniczą i niebezpieczną, niespodziewanie budzącą naturalne współczucie, jednocześnie intrygującą i zabawną, barwnie ocierającą się o jawną fascynację. Magda Skubisz intencjonalnie drażni kolażem najbardziej gwałtownych emocji!
_____ 
Współpraca płatna z Wydawnictwem Media Rodzina.
„APTEKARKA” – MAGDA SKUBISZ | Ta książka to gwarancja odurzających przeżyć!

„APTEKARKA” – MAGDA SKUBISZ | Ta książka to gwarancja odurzających przeżyć!

Zielarstwo towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Sztuka ta niegdyś zdawała się połączeniem ogromnej wiedzy z odrobiną magii, nierzadko wiązała się z dziwnymi rytuałami lub osobliwymi zachowaniami – regularnie natomiast budziła skrajne wątpliwości. I właśnie naturalnym ziołolecznictwem para się tytułowa bohaterka książki Magdy Skubisz – Aptekarka to powieść historyczno-przygodowa, zuchwale inaugurująca sagę rodu Tyszkowskich.

Ta historia to przede wszystkim mocno buńczuczny klimat XIX wieku. Czytelnik poznaje młodą Katję – prawdopodobnie najlepszą zielarkę w całej Galicji, od początku utwierdzając się w przekonaniu, że mimo ogromnych i niewątpliwie sprawdzonych umiejętności, bohaterka musi nieustannie mierzyć się z grubiaństwem osób postawionych wyżej w hierarchii społecznej. Zaczepne, wręcz wyzywające gesty, często parszywe kłamstwa lub też agresywne i odpychające zachowania panów, szczególnie tego jednego – autorce idealnie udaje się oddać arogancki, lekceważący i wyraźnie nieokrzesany styl ówczesnego życia. Szczęśliwie dziewczyna walecznie dorównuje im poziomem złośliwości, z pewnością jest charakterna i nie roztkliwia się nad swoim sierocym położeniem, potrafi też zaskoczyć ostrym językiem. W tej kreacji niewątpliwie czuje się humorystyczną nutę i szalony, jak na tamte czasy, pierwiastek feministycznej duszy – odbiorca zachłannie przypatruje się zatem jej działaniom.

Zadziorna postawa zielarki intryguje, ale warto wspomnieć, że Katja to dziewczyna o złotym sercu, wiernie dzieląca się wiedzą i doświadczeniem aptecznym. To dzięki niej czytelnik odkrywa fascynujący i jakże aromatyczny świat naturalnych ziół. Zachęcony zapachem, towarzyszy jej w poszukiwaniu składników i tworzeniu mikstur, następnie z zainteresowaniem przygląda się efektom kolejnych prób uzdrawiania. A trzeba przyznać, że towarzyszy temu ogromna presja, pojawiają się też silne emocje – te wielokrotnie sięgają nawet samego odbiorcy. W tej sensorycznej zielarskiej opowieści pojawiają się też inne uczucia, fabularnie autorka żongluje nimi tak, że trudno wyczuć, jaki będzie finał tej historii. Nieustannie nasuwają się pewne podejrzenia, ale jednocześnie trzeba zachować myśl, że jest to dopiero początek całej sagi.

Ta książka to gwarancja odurzających przeżyć! Awanturniczy i wyraźnie przygodowy charakter XIX wieku, szaleństwo społecznej niesprawiedliwości i ten jeden czupurny mężczyzna – tak bezwstydnie chełpiący się własną arogancją! Dużo tu burzliwych scen oraz niebezpiecznych uniesień, jeszcze więcej słownych czepliwości. Ale jest też ona – tytułowa Aptekarka, która zajadłą kąśliwością potrafi przebić wszelkie grubiańskie złośliwości. I jeszcze jej kojąca zielarska dusza – sprawiająca, że powieść Magdy Skubisz tworzy nie tylko intrygujący, ale też poruszający i esencjonalny prolog do pełnej przygód sagi historycznej.
_____ 
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina.

"CÓRKA KRÓLA MOCZARÓW" - KAREN DIONNE | To on nauczył ją żyć

"CÓRKA KRÓLA MOCZARÓW" - KAREN DIONNE | To on nauczył ją żyć

Człowiek codziennie dokonuje rozmaitych wyborów, zaczynając od zupełnie niewinnych, jak chociażby dobór odpowiedniego ubrania, aż po te znacznie ważniejsze, których przykładem może być wybór życiowego partnera. Niezależnie od wagi podejmowanej decyzji, trudno przewidzieć jej negatywne skutki, a jeszcze trudniej zrozumieć, jak gorzkie konsekwencje może przynieść decyzja podjęta spontanicznie, w afekcie lub za namową człowieka, któremu po prostu dobrze patrzy z oczu. To właśnie mało ostrożny wybór sprawił, że główna bohaterka książki Córka króla moczarów, nieświadomie stała się częścią prawdziwego koszmaru.

"SPÓJRZ MI W OCZY, AUDREY" - SOPHIE KINSELLA | BOOK TOUR

"SPÓJRZ MI W OCZY, AUDREY" - SOPHIE KINSELLA | BOOK TOUR

Każdy się czegoś obawia. Jeden trzęsie portkami na widok niewinnego pajączka, drugi tylko przez palce potrafi oglądać horrory, a jeszcze inny dygocze na samą myśl o wieczorze spędzonym w pustym domu. Człowiek bez ustanku mierzy się z własnymi lękami, ale ludzkie fobie to jedynie skromna niedoskonałość, wtapiająca się w tło codziennej normalności. Bardziej przejmujący zdaje się być natomiast strach o życie i zdrowie najbliższych, a także ten wywołany traumą bolesnej przeszłości. Właśnie tak niełatwy temat porusza Sophie Kinsella w pozornie humorystycznej powieści Spójrz mi w oczy, Audrey – książce nieprzypadkowo skierowanej do młodszego odbiorcy.

"PRZYJACIELE PO GRÓB" - NELE NEUHAUS | A Ty, jak dobrze znasz swoich przyjaciół?

"PRZYJACIELE PO GRÓB" - NELE NEUHAUS | A Ty, jak dobrze znasz swoich przyjaciół?

Nie pierwszy raz goszczę u siebie prozę niemiecką i mogę jawnie już przyznać, że twory literackie naszych zachodnich sąsiadów zachwycają mnie właściwie od pierwszej próby. Autorski duet Iny Lorentz oczarował mnie barwnymi opisami średniowiecznych intryg, Charlotte Link natomiast – niezwykle trafną analizą współczesnego społeczeństwa. Do grona ulubionych literatów zaliczam także Nele Neuhaus, która swoje kryminały dopieszcza wyjątkowo przekonującym tłem obyczajowym. To właśnie twórczość tej pani wróciła w ostatnim czasie na tapet mojego zainteresowania. Nadszedł bowiem czas, aby zweryfikować, jak bardzo słowna i dosadna może okazać się przyjaźń po przysłowiowy grób…

"GŁOSY" - URSULA POZNANSKI | Słyszysz, co mówią?

"GŁOSY" - URSULA POZNANSKI | Słyszysz, co mówią?

Głos ludzkiego sumienia lubi podpowiadać przemyślane rozwiązania i zdaje się pełnić rolę moralnej etykiety, ale to głos wewnętrznego kusiciela najczęściej okazuje się bardziej donośny. Granica między utartym schematem dobra a mniej lub bardziej świadomą definicją zła jest wyjątkowo krucha i z pewnością wymaga nie lada skupienia, aby prawidłowo sklasyfikować przyjęte zamiary. Gorzej jest jednak wtedy, gdy samodzielny osąd staje się niemożliwy, a kategoryczne w swym przekazie wewnętrzne głosy wciąż dają o sobie znać. Właśnie taką rzeczywistość buduje Ursula Poznanski i trzeba przyznać, że wychodzi jej to naprawdę dobrze. 

"POLOWANIE" - URSULA POZNANSKI | GPS włączony?

"POLOWANIE" - URSULA POZNANSKI | GPS włączony?

Słyszeliście już o Geocachingu? Mniej zorientowanym przybliżę ten termin. Jest to rodzaj gry terenowej, w której za pomocą odbiorników GPS poszukuje się skrytek, uprzednio ukrytych przez innych uczestników. Świetnie przemyślana, intrygująca i bez dwóch zdań przyjemna zabawa na świeżym powietrzu. Brzmi dobrze, prawda? Okazuje się jednak, że Geocaching może równie dobrze dostarczyć pomysłu na przerażającą zagadkę kryminalną. Tak jest w przypadku Ursuli Poznanski, która zaprasza czytelników do podjęcia się niezwykle przemyślanej i wyjątkowo makabrycznej gry z paskudnym sprawcą.
"ZABRANIA SIĘ MIŁOSNYCH EKSCESÓW NA PROGU STANCJI" - MAMEN SÀNCHEZ | BOOK TOUR

"ZABRANIA SIĘ MIŁOSNYCH EKSCESÓW NA PROGU STANCJI" - MAMEN SÀNCHEZ | BOOK TOUR

Laury życiowego sukcesu kokietują wygodą i niejednokrotnie sprawiają, że człowiek beztrosko na nich spoczywa. Dobrze płatna praca, udane małżeństwo i luksus mieszkania w pięknym apartamencie stanowią materialną rozkosz, ale układanka pozornie szczęśliwego życia potrafi rozpaść się w oka mgnieniu. Gdy mąż zaczyna przyprawiać rogi i zamiast perspektywy wspólnego pożycia nadaje rozgłos przyszłej samotności, wszelkie smutki tracą rezon i bezwiednie wypływają na wierzch. Rozpacz nad rozlanym mlekiem zdaje się być nieunikniona, ale można wyjść problemom naprzeciw i założyć uroczą stancję, której regulamin stanowczo zabrania rozpamiętywania... 

„NIELUBIANA” – NELE NEUHAUS | Rodzinne tajemnice i spiski na wysokim szczeblu

„NIELUBIANA” – NELE NEUHAUS | Rodzinne tajemnice i spiski na wysokim szczeblu

Kolejnym niemieckim kryminałem udowadniam, że zagościłam u naszych sąsiadów na dobre. Proza Nele Neuhaus, którą wcześniej poznałam dzięki lekturze pozycji „Śnieżka musi umrzeć”, błyszczy szczegółowością i barwnie opisanym tłem obyczajowym. Zachwycona poprzednią książką, szybko zabrałam się za lekturę pierwszego tomu serii. „Nielubiana”, choć utrzymana w zupełnie innym klimacie, potwierdza, że kreacje bohaterów są kartą przetargową autorki i to dzięki nim w powieści dominuje niezwykle tajemniczy nastrój.

„ŚNIEŻKA MUSI UMRZEĆ” – NELE NEUHAUS | Królewna Śnieżka i mroczna tajemnica

„ŚNIEŻKA MUSI UMRZEĆ” – NELE NEUHAUS | Królewna Śnieżka i mroczna tajemnica

Kto by pomyślał, że kryminał ze Śnieżką w tytule może zawojować literackim światem. Nele Neuhaus potwierdza, że nie tytuł książki zdobi pisarza, a jej dopracowana zawartość. Doskonałe tło społeczne i zawiła zagadka owiana tajemnicą sprzed lat okazały się trwałym fundamentem tej błyskotliwej historii. Dzięki lekturze powieści „Śnieżka musi umrzeć” odkryłam talent, o którym wcześniej nie słyszałam, a który zasługuje na głośne oklaski.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger