sobota, 26 listopada 2016

"ZABRANIA SIĘ MIŁOSNYCH EKSCESÓW NA PROGU STANCJI" - MAMEN SÀNCHEZ | BOOK TOUR

Laury życiowego sukcesu kokietują wygodą i niejednokrotnie sprawiają, że człowiek beztrosko na nich spoczywa. Dobrze płatna praca, udane małżeństwo i luksus mieszkania w pięknym apartamencie stanowią materialną rozkosz, ale układanka pozornie szczęśliwego życia potrafi rozpaść się w oka mgnieniu. Gdy mąż zaczyna przyprawiać rogi i zamiast perspektywy wspólnego pożycia nadaje rozgłos przyszłej samotności, wszelkie smutki tracą rezon i bezwiednie wypływają na wierzch. Rozpacz nad rozlanym mlekiem zdaje się być nieunikniona, ale można wyjść problemom naprzeciw i założyć uroczą stancję, której regulamin stanowczo zabrania rozpamiętywania... 

Świeżo rozwiedziona Cecilia Dueñas rozpoczyna nietypową walkę z awariami własnego życia. Sprzedaje miejski apartament i wprowadza się do domu zmarłych dziadków, aby rozpocząć nowe życie. Wizja nieuchronnej samotności sprawia, że w głowie kobiety rodzi się idea założenia urokliwej stancji dla wyselekcjonowanych studentek. Od pomysłu do realizacji droga wydaje się długa, ale z niespodziewaną odsieczą przybywa utykający Andreas Léal z firmy remontowej Michel Angelo Buonarotti. Dom zamienia się w piękną stancję, pokoje wynajmują trzy młode studentki, a zbłąkany emigrant z Afryki z radością przejmuje ogrodową altanę. Aby interes kwitł zgodnie z prawidłami sztuki Cecilia zatrudnia jeszcze tajemniczą gosposię i ustala nietypowe zasady zespołowej egzystencji. Wspólne pożycie szybko ujawnia dawne sekrety i rozpyla wokół bohaterów nader podejrzliwe myśli, a osobliwy regulamin stancji zaczyna tętnić własnym życiem…

Mamen Sànchez już na początku uzbraja czytelnika w zapasy dobrego humoru i zaprasza pod dach wyjątkowej stancji, której niezwykłość sprzyja niewinnym grzeszkom. Każdy rozdział obarcza lokatorki nowym zakazem, a czytelnik z nieprzerwanym uśmiechem obserwuje, jak przyjemnie jest czasami złamać ustalone zasady. Małe kłamstewka toczą tu stałą batalię z dawnymi sekretami, tworząc niezwykle tajemnicze i jednocześnie barwne tło całej historii. Gdy przypadkowe znalezisko trafia na cel złodziejskiego czynu, dodatkowo budzi się uśpiona czujność, a zauważalne detektywistyczne zmysły wzmacniają poczucie skrajnej zagadkowości. Nuta figlarnego kryminału spowija piękne domostwo, idealnie wtapiając się w groteskowy obraz ludzkich obyczajów. Plastyczne opisy uwalniają żądze skrywane głęboko przez bohaterów, a odbiorca mimowolnie wyczuwa w tym piękno ludzkich słabości. Chociaż każdej scenie towarzyszy niezwykła kokieteria, zdaje się być ona jedynie przykrywką do odkrycia prawdziwej natury człowieka. Lekka i powabna opowieść ma bowiem drugie dno, w którym hiszpańska autorka trafnie analizuje parszywe smutki współczesnego społeczeństwa. 

Zauważalnie płynna fabuła sprytnie oplata umysł czytelnika, ale spoiwem tej historii są finezyjne kreacje bohaterów. Cecilia ewidentnie chce utrzeć nosa rodzinnym niedowiarkom i z niemałym wigorem angażuje własną łatwowierność w nowy rozdział życia. Chociaż serce pierwotnie pragnie wylewać rozwodowe żale, zdrowy rozsądek każe jej walczyć i dzielnie trzymać kobiecy fason. Założenie stancji jest subtelną odpowiedzią na wyczuwalną samotność kobiety, ale jej naiwność zapomina, że wysublimowane zasady są po to, aby je subtelnie łamać. Młode i niewątpliwie sprytne lokatorki łatwo wtapiają się w pozornie uregulowany porządek, ale czas pokazuje, jak bardzo kruche jest sumienie każdej z nich. Pod jednym dachem spotykają się bowiem: pełna kurtuazji i okrzesania Noel, żywiołowa i podejrzliwa Catalina, znienawidzona już na progu, zmysłowa Rosjanka Ivana, a także gosposia, której obecność wydaje się najbardziej zagadkowa. Całości dopieszczają panowie, z których jeden tworzy utykające wsparcie o żeglarskiej duszy, a drugi znika w tajemniczych okolicznościach. Mamen Sànchez poświęca czas wszystkim postaciom, ale kolejne porcje informacji dawkuje z należytą starannością. Niemal każda kreacja owiana jest pewną tajemnicą, którą upływający czas powoli rozbiera na czynniki pierwsze. Jest to celowy zabieg, który odpowiednio buduje fundamenty fabuły i jednocześnie świadomie wprowadza, tak potrzebny tej historii, chaos.

Niesamowita lekkość stale towarzyszy lekturze, ale bardziej wymagający czytelnik może odczuć typowy dla tej opowieści nadmiar szczęśliwych zbiegów okoliczności. Bohaterowie o pożądanych przez Cecilię kwalifikacjach dosłownie podchodzą pod płot jej pięknego domostwa lub bezceremonialnie pukają do jego drzwi. Takie zagrania podwyższają stopień trywialności, ale jednocześnie nie burzą całej koncepcji.

Mamen Sànchez zabiera czytelnika w ciepłe ramy zagadkowej opowieści, w której skrywana głęboko miłość zalotnie kokietuje i spaja kolejne pokolenia. Dobry humor kwateruje się w nastrojowym tle, pozwalając bohaterom odkrywać wzajemne tajemnice, a dominująca lekkość stylu sprawia, że odbiorca z przyjemnością kreuje w głowie zakaz negatywnego myślenia o tej uroczej stancji. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Stworkowi z bloga Rozmaite Poczytania Gagatki. Regulamin akcji Book Tour znajdziecie tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP