środa, 13 kwietnia 2016

„RACHUNEK” – JONAS KARLSSON | Ile warte jest Twoje szczęście?

„Ze szczęściem cza­sami by­wa tak jak z oku­lara­mi, szu­ka się ich, a one siedzą na nosie. Tak blisko!”. Słowa Phila Bosmansa zdają się bardzo wymowne w obliczu powieści „Rachunek”, jaką zaoferował czytelnikom Jonas Karlsson. Szwedzki aktor, dramaturg i pisarz zabawił się w wycenę tego, co gołym okiem niedostrzegalne, a co znacząco wpływa na jakość naszego życia. Jak myślisz, na jaką kwotę opiewałaby faktura za Twoje szczęście?

Poznajcie zwykłego szarego obywatela, którego autor mianował do roli głównego bohatera. To właśnie on znajduje w swojej skrzynce rachunek z niebagatelną kwotą ponad pięciu milionów koron do zapłaty. Początkowo uznaje list za zwykłą pomyłkę i nie zaprząta sobie nim głowy, ale kolejna podobna przesyłka wzbudza w nim potrzebę wyjaśnienia sytuacji. Bohater rozpoczyna serię telefonów do instytucji, która wystawiła olbrzymi rachunek, jednocześnie uruchamiając proces analizy dotychczasowego życia. Wysoka faktura okazuje się wynikiem bardzo szczegółowych badań, dotyczących przeżytych przez obywatela wrażeń i emocji. Pozornie przeciętny człowiek staje oko w oko z własnym życiorysem i mozolnie odkrywa, że jego przeszłość była bardziej różowa niż podpowiadała mu to jego wyobraźnia.

Prosta forma i jakże błaha historia początkowo nie wskazują na unikatowość powieści. Wystarczy jednak kilkanaście pierwszych stron, aby wykryć meritum, do którego dąży Karlsson. Absurdalny zamysł okazuje się jednym z tym z najwyższej półki. Poprzez liczne wspomnienia bohatera, szwedzki autor uświadamia czytelnikowi, jak wiele przyjemności kryje się w codziennych obowiązkach i relacjach z innymi ludźmi. Pokazuje też, że szczęście nie jest dzielone równo na wszystkich obywateli, nie zależy też od ich statusu majątkowego, czy więzi rodzinnych. Istotą odczuwania przyjemności jest bowiem sam człowiek i jego postrzeganie otaczającego go świata. To, że każdy jest inny, Jonas Karlsson potwierdza niczym najlepszy wirtuoz, wykorzystując przy tym perfekcyjne, aczkolwiek niesamowicie proste, przykłady. Bohater przywołuje myślami scenę z ulubionego filmu, którą odbiera z poczuciem ogromnej wrażliwości, a która w oczach jego rozmówczyni okazuje się nic nieznaczącym frazesem. Podobne porównania piętrzą się w powieści autora i podkreślają indywidualizm jednostki ludzkiej.

Dysproporcje w postrzeganiu świata okazują się ogromnym zaskoczeniem dla głównego bohatera, któremu trudno zrozumieć, że ktoś tak przeciętny jak on, ustawił własny poziom szczęścia wyżej niż niejeden bogacz. Fakt, on nie potrzebuje samochodu, czy dużego telewizora, aby czerpać radość z tego, co uknuł dla niego los. W każdym własnym kroku dostrzega piękno, które inni omijają lub wyrzucają do kosza. Robiąc niejako rachunek własnego sumienia, uświadamia sobie własną wartość, a z punktu widzenia czytelnika, staje się prekursorem człowieka szczęśliwego. Jest to bohater życia, który powinien być wzorem dla każdego człowieka.

To nie jest pierwsza książka w historii, która potwierdza, że objętość jest mało ważna. Przesłanie, o które pokusił się Jonas Karlsson, jest namacalne i przekazane w sposób wręcz ujmujący. Autor potwierdza przytoczone przeze mnie słowa Phila Bosmansa niemal stuprocentowo i nie oszukuje czytelnika. Każe otworzyć oczy, spojrzeć na własne poczynania bardziej kolorowo i podkreślić to, co na co dzień zdaje się bezemocjonalną rutyną. Poprzez nieskazitelnie prostą formę, udowadnia czytelnikowi, jak łatwo wywalczyć odrobinę szczęścia. Przedstawiona idea okazuje się niemałą perełką, której mogę autorowi śmiało pogratulować.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.pl
Sztukater.pl


KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:
POCZYTANIA 2016 - Tytuł, który polecam innym, bo wbił mnie w fotel w 2016 roku (3/6 zadania)

REALIZACJA WYZWAŃ - LINK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP