poniedziałek, 25 kwietnia 2016

„EKSPOZYCJA” – REMIGIUSZ MRÓZ | Gdzie diabeł nie może, tam Forsta wyśle

Każdy autor poszukuje dla swojego dzieła niszy, która okaże się wyjątkowa i przyciągnie uwagę odbiorcy. Remigiusz Mróz nie rozdrabnia się i już na pierwszych stronach „Ekspozycji” każe wspinać się wyobraźni czytelnika na sam Giewont. Powiew górskiego klimatu jest jednak tylko rozgrzewką przed maratonem zabójczych atrakcji, jakie zorganizował autor. Tak emocjonalny i tajemniczy bieg pamięta się długo, a dotarcie na metę chwyta niejedno serce. 

Giewont jest górą bardzo symboliczną, którą wielu kojarzy z sylwetką śpiącego rycerza, ale po lekturze „Ekspozycji” nabiera ona nowego sensu. Choć odnalezione na jej szczycie ciało mężczyzny nie przypomina jakkolwiek rycerza, a jego sen jest tym ostatecznym, to jednak mgiełka symbolicznego skojarzenia przenika nozdrza skupionego czytelnika. Na miejscu makabrycznej zbrodni pojawia się szybko komisarz Wiktor Forst, którego nietypowe poczynania śledzi czytelnik z zapartym tchem. Początkowo oficjalnie, po chwili już mniej, komisarz rozpoczyna śledztwo, włączając do niego znaną dziennikarkę Olgę Szrebską. Działając wspólnie, pociągają za sznurki mrocznej sprawy i szukają rozsądnego wyjaśnienia kolejnych mordów. Niepewny rozwój wydarzeń kieruje dwójkę bohaterów za wschodnią granicę, gdzie otoczenie nie jest już tak przyjemne, a następny kolejny krok wiąże się z dużym niebezpieczeństwem.

Jeżeli ktoś oczekuje spokojnego i kobiecego kryminału, niech szybko zamknie egzemplarz tej książki. To kawałek męskiej i brutalnej lektury, w której trupem wyścielona jest ziemia. Remigiusz Mróz bez najmniejszego wahania zadaje kolejne rany i zsyła bohaterów w czeluścia największego zła. Za wschodnią granicą nie ma pięknych widoków, a górę biorą drastyczne obrazy znęcania się, bicia i więzienia. Z jednej strony Mróz nadaje akcji błyskawiczną prędkość, ale gdy trzeba, każe przyglądać się nieludzkiemu cierpieniu dosłownie w zwolnionym tempie. Nie ma tu czasu na obyczajowe pogawędki, autor bezbłędnie wprowadza czytelnika w szczegółową intrygę i nakazuje mu szukać rozwiązania. Przedstawiony świat jest pełen konspiracji i politycznych zagrywek. Każda kolejna strona przynosi nowe wątpliwości i poszerza krąg domysłów. Fabuła szybko skręca ze ścieżki zwykłego morderstwa w las porośnięty historyczno-religijnym mchem, którego odsłonięcie prowadzi do korzeni mrocznej sprawy. Horyzont zdarzeń nie jest jednak prosty i spada na niego deszcz niewyobrażalnych trudności, które sprawiają, że zagadka zamiast dążyć do rozwiązania, popycha dwójkę bohaterów w jeszcze większe bagno. 

Pisarz kieruje się niesamowitą odwagą i wzbogaca ją ciekawymi wątkami merytorycznymi, które zaciekawią niejednego pasjonata. Kto zna twórczość Dana Browna, ten szybko skojarzy fabułę właśnie z tym pisarzem. Remigiusz Mróz wchodzi na tor pełen symboli i odkrywa ich kolejne znaczenia. Nie ma też obaw przed wejściem z butami wprost w ramiona teorii powstania religii, którą wyznają miliony. Szczegółowość i zastosowanie pełnych brawury chwytów są niewątpliwie potwierdzeniem pracy, jaką autor włożył w przygotowanie tej historii. Jej urok wzmocniony jest przez kreację postaci, wśród których nie brakuje zadziorności i naturalnego wigoru.

Komisarz Forst jest postacią, którą polubi prawie każdy czytelnik, choć jest to cudak jakich mało. Koszula w czerwono-czarną kratę i cynamonowe gumy Big Red to jego znaki charakterystyczne, ale to nie one świadczą o jego odmienności. Jest to bowiem bohater, po którym można oczekiwać wszystkiego poza normalnym tokiem postępowania. Komisarz wdeptuje buciorami w każde tarapaty, jakie znajduje dla niego Mróz i w każdej z tych sytuacji, broni się najpierw humorem. Gdy humor nie pomaga, Forst wchodzi na pokład własnej, często nieokrzesanej inteligencji i dryfuje za jej pomocą do przodu, aż kłopoty miną. Nierzadko z posiniaczoną twarzą, ale zawsze z nieodłącznym czarnym humorem, wykaraska się z każdej niecodziennej sytuacji. Nie jest to jednak przykład grzecznego chłopczyka, komisarz potrafi walczyć o swoje, nawet jeżeli będzie to ścieżka po trupach. Bohaterowi wtóruje Olga Szrebska, której dziennikarskie doświadczenie, ironiczne teksty i częsta zadziorność, są idealnym dopełnieniem cech Forsta. Autor zadbał, aby ten duet zgrał się niemal perfekcyjnie i chociaż czasami pomiędzy bohaterami zgrzyta, całokształt tej relacji jest kompozycją miłą dla czytelniczego oka.

W pozytywnym odbiorze powieści może nieco przeszkadzać skłonność autora do nadmiernego wykorzystania możliwości fizycznych głównego bohatera, co wzmaga uczucie nierealności. Forst niejednokrotnie zgrywa Jamesa Bonda w latach jego świetności, a jego chamskie i bestialskie zachowania przypominają niekiedy postępowania najgorszych degeneratów. Charakter bohatera wpływa jednak na jego skuteczność więc bardziej wrażliwi czytelnicy muszą wybaczyć mu brak zdyscyplinowania, nadmierny tupet i mrożące krew w żyłach sceny.

„Ekspozycja” bez wątpienia potwierdza fach pisarski Remigiusza Mroza. Odwaga, jaką kieruje się autor w poprowadzeniu szczegółowej fabuły, połączona z kreacją rezolutnych bohaterów, jest sztuką samą w sobie. Jeżeli ma ktoś pierwszy tom przed sobą niech jednak pamięta o lekach nasercowych, bo autor steruje czytelnikiem jak zwykłą marionetką i każe oglądać to, czego oczy widzieć nie chcą. Z tej lektury kipi świat niegrzecznych chłopców, a czy to właśnie nie oni pociągają najbardziej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP