czwartek, 5 stycznia 2017

"DZIEWCZYNA Z DALEKA" - MAGDALENA KNEDLER | PRZEDPREMIEROWO

Przedwojenna Wileńszczyzna niewątpliwie miała polski posmak, były to przecież tereny w większości zamieszkane przez naszych rodaków. Samo Wilno było przedmiotem długotrwałych sporów, ale nikt nie spodziewał się tego, co przynieść miały czasy zbliżającej się wojny. Pospolite gwałty i grabieże stały się niejako standardem podczas okupacji sowieckiej, ale to masowe aresztowania i wywózki na daleką Syberię okazały się koszmarnym znakiem ówczesnej codzienności. Tak brutalną rzeczywistość obiera na tło swej najnowszej powieści Magdalena Knedler, której Dziewczyna z daleka, choć sama w sobie fikcyjna, zdaje się upamiętniać głos niejednej autentycznej historii.

W mroźny styczniowy poranek w ogrodzie Nataszy Silsterwitz niespodziewanie pojawia się tajemniczy Artur Adams. Młody Anglik przywozi ze sobą stare fotografie oraz srebrną piersiówkę, która wprawia niespełna stuletnią kobietę w duże zakłopotanie. Mężczyzna zdaje się bowiem znać dramatyczną historię Nataszy, tak długo skrywaną przez nią w pamięci. Starsza kobieta wraca myślami do czasów własnej młodości i zaczyna snuć poruszającą opowieść, której w ciszy słucha nie tylko gość z urokliwego Brighton, ale też wnuczka Lena oraz przemiły policjant Wojtek. Sentymentalny powrót do przedwojennej Wileńszczyzny przywraca dramatyczne chwile, ale autorka przeplata tę emocjonalną podróż bieżącymi wydarzeniami, które kierują młodych bohaterów w sidła nieoczekiwanej namiętności.

Piękna stylowo opowieść od pierwszych stron rozpływa się po wyobraźni i zachęca do kosztowania trudnej przedwojennej rzeczywistości. Przystrojony emocjami język pozwala stale odczuwać satysfakcję z lektury i sprawia, że mimo niełatwej tematyki powieść czyta się z nadzwyczajną lekkością. Niezaprzeczalna subtelność słowa daje czytelnikowi poczucie literackiego ukojenia i zaczyna istnieć w jego głowie tak, jakby opowieść Nataszy żywcem była wyjęta z kart historii. Magdalena Knedler precyzyjnie buduje przedwojenną scenerię i opierając się na solidnej bibliografii, angażuje do swego przedstawienia kilka autentycznych postaci, które na łamach powieści zaczynają zwyczajnie egzystować i mimowolnie wzbudzają zachwyt swoją obecnością. Chociaż opisane wspomnienia są jedynie fikcją literacką, to umiejscowienie akcji w tak realistycznych warunkach uspójnia obrany przez autorkę nurt historyczny i sprawia, że lektura zyskuje na jakości. 

Ówczesne realia przedstawione są tu z niezwykłym wyczuciem i odbiorca z łatwością może dostrzec, z jaką stanowczością wojna wycierała ludzkie cechy i pozwalała stale oszukiwać własne sumienie. W czasach, w których losem człowieka nierzadko rządziły wojenne niuanse, nie zawsze było miejsce na wewnętrzną czystość, a bolesne rozpamiętywanie wyrządzonych szkód rozpoczynało się dopiero po wojnie i stale podgryzało obciążone sumienie. Magdalena Knedler niezwykle obrazowo opisuje okoliczności, jakie często towarzyszyły bohaterce przy podejmowaniu trudnych decyzji, a to sprawia, że opowieść nabiera rzadko spotykanej intymności i skłania do podjęcia własnych rozważań. 

Tę historię bezsprzecznie budują piękne słowa, ale ich wartość nabiera dwukrotnej mocy dzięki optymalnie wykreowanym postaciom. Sędziwy wiek Nataszy podsuwa wyobraźni obraz dogorywającej starszej pani, ale ta kobieta zaskakuje wyjątkowo końskim zdrowiem. Zamknięta w sobie i mało towarzyska na co dzień, od lat skrywa prawdę o własnej młodości. Mentalny powrót do przeszłości zdaje się być dla niej odkupieniem dawnych win i diametralnie zmienia wizerunek kobiety w oczach jej słuchaczy. Wnuczka Lena z trudem znosi oschły charakter babci, ale jej wrodzona dociekliwość każe z ciekawością wyczekiwać finału opowieści. Trudno natomiast wyczuć prawdziwe intencje Artura, którego niespodziewana i dziwna wizyta prowokuje Nataszę do zdarcia z własnego życiorysu długo skrywanych tajemnic. Męską obsadę wspomaga jeszcze Wojtek, który przypadkowo słucha rodzinnej opowieści i chociaż jego udział w całej fabule zdaje się jedynie dodatkiem, to nie można mu odmówić pomocnej dłoni, która z pewnością dopełnia całokształt historii. Każdy z bohaterów jest na swój sposób charakterny, ale autorka nadaje aktorom swego spektaklu nutę ironii, która nieco studzi ich zauważalny upór i pozwala dostrzec niewinne grzeszki, jakie sporadycznie chodzą im po głowie. 

Magdalena Knedler otwiera przed czytelnikami pamiętnik ludzkich wspomnień i zaprasza w przejmującą podróż po przedwojennej Wileńszczyźnie oraz spowitej lodem Syberii, w której słodycz pięknej miłości ściera się z okrutną goryczą zdrady, a kryzys sumienia wywołuje zbrodnie i potęguje kolejne tajemnice. Tą powieścią rządzą też liczne zbiegi okoliczności, które zdają się być nieprawdopodobne, a jednak historia niejednokrotnie pokazała, że nie ma rzeczy niemożliwych. Podobne i przede wszystkim autentyczne opowieści stale przewijają się przez dostępne media, ale jeszcze więcej tajemniczych życiorysów zostało pochowanych wraz ze śmiercią ich właścicieli. Ta historia, choć stworzona piórem i wyobraźnią współczesnej pisarki, ze śmiałością wychodzi na światło dzienne i skłania czytelników do prawdziwej, poważnej refleksji. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.
http://novaeres.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP