"POLICJA" - JO NESBØ | Czas na wewnętrzny odsiew…

Stróże prawa. Odziani w służbowe mundury mają dbać o bezpieczeństwo obywateli i przeciwdziałać powstawaniu kolejnych zbrodni. Praca policjantów nie zawsze jednak przynosi oczekiwane efekty, przestępcy bowiem ewoluują we własnej przebiegłości i zamierzonym sprytem ucierają nosa nawet najlepszym śledczym. Działania tak inteligentnych sprawców można obserwować w powieściach Jo Nesbø, który bez wahania wypuszcza kolejnych psychopatów na ulice surowego Oslo. Jak zareagują norwescy policjanci, gdy sami staną się morderczym celem? 

Jeden z oficerów policji zostaje znaleziony martwy w pobliżu miejsca, w którym dziesięć lat wcześniej dokonano morderstwa. Policjant brał wówczas udział w śledztwie, lecz nie zostało ono wyjaśnione. Gdy po pewnym czasie kolejny śledczy traci życie w miejscu dawnej zbrodni, norwescy policjanci od razu przystępują do działania. Ktoś ewidentnie urządza polowanie na norweskich stróżów prawa, ale znalezienie winnego okazuje się nie lada wyzwaniem. Policjanci precyzyjnie analizują dotychczasowe morderstwa, lecz brak Harry’ego Hole zauważalnie obniża ich możliwości. Śledztwo stoi w martwym punkcie, a wyrachowany morderca nie zamierza próżnować. Równomiernie z prowadzoną sprawą akcja odbywa się w szpitalu, gdzie w śpiączce leży tajemniczy mężczyzna. Szanse na wybudzenie pacjenta są nikłe, a jednak drzwi do jego sali chronione są stale przez sztab policjantów. Postać tego mężczyzny długo pozostaje zagadką, ale to jego zeznania mogą wpłynąć na bieg ważnej sprawy…

Norweski pisarz nie pozostawia na pięknym Oslo nawet jednej suchej nitki i z premedytacją zmiata z jego powierzchni kolejnych oficerów śledczych. Fabularny szturm na policję potwierdza, że Jo Nesbø prężnie rozwija kryminalne tory i nie czuje obaw przed wsadzeniem kija prosto w mrowisko. Autor od początku odziera fabułę z jakiejkolwiek sztampowości, celowo wodzi za nos i sumiennie podsuwa odbiorcy błędne scenariusze. Każda scena zdaje się być doszczętnie zmanipulowana i kieruje zbłąkane myśli w stronę czystego niepokoju. Nesbø zdaje się kontrolować umysł czytelnika i nieprzerwanie podstawia błędne tropy, jednak nie ułatwia sobie zadania poprzez zwykłe zacieranie śladów. W zamian wydeptuje ich coraz więcej, czym równomiernie zagłusza świadomość odbiorcy i pokazuje, jak bardzo w tyle jest on z własną wyobraźnią. Tendencyjne zagęszczanie śladów nie jest jednak jedynym narzędziem literackiego geniuszu. Autor prowadzi bowiem ściśle opracowaną grę, której szczegółowe zasady wyznacza ludzki pesymizm. Zwiedziony czytelnik bez ustanku kreuje zatem w głowie czarne scenariusze, jednocześnie wpadając w kryminalną pułapkę, jaką zastawia na niego norweski pisarz. 

Brutalne morderstwa wprawiają czytelnika w niemrawy nastrój, ale Nesbø wieńczy emocjami dosłownie każdą scenę. Ciągła niepewność miesza się tu z ogromnym smutkiem, ale autor zostawia przestrzeń także na inne uczucia. W cieniu okrutnych morderstw pojawiają się bowiem wątki typowo romantyczne, za którymi ukrywa się zarówno pożądanie, jak i prawdziwa miłość. Prywatne życie śledczych okazuje się transferem żywych emocji, na które patrzy się ze spokojem i nieukrywaną przyjemnością. 

Śmiałe zabiegi kryminalne sprawiają, że odbiorca stale jest zdezorientowany i wyczuwa wspomnianą wcześniej niepewność, a ta z czasem zmienia się w zwykły strach o ulubionych bohaterów. Brak wsparcia ze strony Harry’ego Hole zauważalnie ogranicza działania policjantów, ukazuje ich braki, jest też dla nich ogromnym wyzwaniem. Nowa rzeczywistość pokazuje jednak, jak ważna w pracy oficerów śledczych jest współpraca, a ta w Policji rozwija się dosłownie na oczach czytelnika. W tym szeregu każdy ma swoje miejsce i wykonuje przydzielone zadania z najwyższą starannością. Jo Nesbø z niezwykłą starannością buduje bohaterów i dba o ich merytorykę, czym potwierdza konsekwencję w ich kreacji. 

Katrine jest doświadczonym researcherem. Dla tej kobiety nie ma haseł i zablokowanych źródeł informacji, jest jedynie sprytnie skonstruowany labirynt, który można pokonać nabytą wiedzą. Trudne śledztwo wspiera także niesamowita Beate, której talent okazuje się płachtą na przestępczego byka. W policjantce drzemie ogromny potencjał, ale Jo Nesbø szykuje swojej bohaterce niespodziankę, która okazuje się nie lada zaskoczeniem także dla samego czytelnika. Do kobiecej obsady autor wprowadza również natrętną studentkę, która zwodzi swego wykładowcę i z dużym impetem miesza w całej fabule. Młoda bohaterka nie pozwala o sobie zapomnieć, a jej spryt rośnie z każdą sceną i sprawia, że odbiorca czeka, aż ktoś wreszcie zdejmie z jej twarzy maskę pełną obłudy. Kobiecą ekipę silnie wzmacniają także panowie, ale ich udział owiany jest nutą większej tajemnicy i na większą skalę ujawnia się dopiero w dalszej części powieści. 

Norweski pisarz po raz kolejny stosuje zabiegi, które klarownie potwierdzają jakość jego twórczości. Jo Nesbø jest bowiem przebiegły, potrafi mamić i śmieje się w twarz nawet uważnym odbiorcom. To on jest tu twórcą i nie ma potrzeby o tym przypominać. Policja okazuje się wyrafinowanym kryminałem, przykuwającym wzrok nie tylko pomysłową linią fabularną i znanymi bohaterami, ale przede wszystkim mistrzowsko poprowadzoną intrygą i odważnymi posunięciami, o których nie sposób będzie zapomnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger