wtorek, 24 stycznia 2017

"GENIUSZ ZBRODNI" - CHRIS CARTER | PRZEDPREMIEROWO

Karty na stół detektywie Hunter!

Zacznij od uruchomienia własnej wyobraźni. Kolejny katorżniczy dzień w pracy wprawił cię właśnie w nastrój widocznego przygnębienia więc dzwonisz do bliskiego przyjaciela, aby namówić go na wspólną eskapadę do pobliskiego klubu. Znasz go od dawna więc doskonale wiesz, że tylko on poprawi ci humor. Pijecie zatem po drinku i bawicie się na parkiecie, celowo żartując z własnych nieudolnych ruchów tanecznych. Uśmiech nie schodzi z twojej twarzy i już wiesz, że ten wieczór jest lekiem na wcześniejszą chandrę. W głowie torujesz sobie rychłe potwierdzenie pięknej przyjaźni, ale nie wiesz jednego… On właśnie na to czekał. Na ten drobny i jakże niewinny gest z twojej strony, który subtelnie ubrałaś w szczery uśmiech. Tak łatwo i nieświadomie wyzwoliłaś to, co siedziało w nim od lat. Ale ty nadal o tym nie wiesz, bo właśnie słodko śpisz na fotelu pasażera w jego aucie. Środek nasenny działa tak, jak to sobie zaplanował. W tym właśnie momencie rozpoczyna się jego rozkosz… 

Ta historia jest jedynie wytworem mojej wyobraźni, ale dokładnie taki ton przyświeca Geniuszowi zbrodni, który w swoich działaniach widzi coś więcej niż tylko zwykłą pociechę. Nietrudno zauważyć, że kreacje podobnych psychopatów wielokrotnie tworzone były rękami mniej lub bardziej pomysłowych pisarzy, ale nie każdy z nich mógł pozwolić sobie na korzystanie z własnego doświadczenia. Sprawca, którego kreacji śmiało podjął się Chris Carter, nie urodził się bowiem w wyobraźni pisarza. To nie jest jedynie parszywy twór, a wyjęty z prawdziwych kartotek zwyrodnialec, który ucieleśnia zło najczystszej klasy. To zło autentycznie wdziało kiedyś ludzką skórę i spacerowało po tym samym padole, po którym stąpa każdy z nas. Autor świadomie odświeża postać realnego psychopaty i ubiera go w wyjątkowo zaskakującą otoczkę fabularną.

W małym miasteczku w stanie Wyoming dochodzi do niegroźnego wypadku. Siła zderzenia jest jednak na tyle duża, że w potrąconym przypadkowo samochodzie otwiera się klapa bagażnika. Jego zawartość wprawia świadków wydarzenia w stan totalnego szoku. Dwie zamrożone ludzkie głowy nie są bowiem powszechnie przewożonym bagażem. Właściciel auta zostaje aresztowany, ale krótkie śledztwo przynosi nowe okrycia i szybko okazuje się, że sprawę musi przejąć FBI. Ujęty sprawca nie zamierza jednak prowadzić rozmów z agentami federalnymi, a jedyną osobą, z którą chce podjąć dyskusję, jest detektyw Robert Hunter, zajmujący się brutalnymi przestępcami w Los Angeles. Udział Huntera otwiera agentom oczy na nieznaną dotąd skalę socjopatii, a sam detektyw mierzy się nie tylko z chorymi wyczynami psychopaty, ale przede wszystkim z trudem własnej przeszłości… 

Szczegółowe i do bólu realne opisy sadystycznych morderstw, do jakich przyzwyczaił czytelników autor, właśnie zamykają się w kartach wspomnień. Chris Carter nieoczekiwanie przełamuje utrwalony w głowie odbiorcy schemat i zaprasza do całkiem odmienionej fabuły, której fundamenty zbudowała realna historia. Znaczna część zaproponowanej opowieści jest bowiem żywcem wyjęta z autentycznych wydarzeń, w których uczestniczył sam autor. Chociaż miejsca i nazwiska są celowo zmienione, to świadomość historycznej egzystencji opisanego degenerata szybko wprawia odbiorcę w nastrój wyczuwalnego niepokoju. Carter dba jednak nie tylko o wszechobecną aurę tajemniczości, ale także o właściwe rozłożenie emocji, czym finalnie sprawia, że serce czytelnika kołata się na równi z przeżyciami głównego bohatera. 

Początkowo nieśpieszne tempo zaskakuje i zauważalnie usypia czujność, ale właśnie tym niepozornym zabiegiem autor prezentuje podłoże perfekcyjnie przygotowanej zbrodni. Chris Carter każe bowiem odbiorcy czekać na pierwsze opisy morderstw, podobnie jak wykreowany socjopata musi wychwycić impuls, który poprowadzi go w sam środek morderczej rozkoszy. Łagodna otoczka kryminalna zdaje się godzić w czytelnicze oczekiwania, ale gdy jej obraz zmienia się w scenę czystego sadyzmu, staje się nie tyle potwierdzeniem kunsztu literackiego, co nieszablonowym przykładem na to, że nawet czytelnika cechuje szczypta podobnej niecierpliwości, jaka bezsprzecznie spowija umysł psychopaty. Pomiędzy kartami tej historii przemyka bowiem sugestywna myśl, że w każdym człowieku siedzi poskromione wyuczoną moralnością i siłami sumienia ziarenko, które pod wpływem zbiegu konkretnych okoliczności, może okazać się zwykłym morderczym instynktem. 

Zmiana wcześniejszego schematu zaskakuje, ale Carter brnie dalej i świadomie łamie konsekwencję, z jaką dotychczas budował głównego bohatera. Życie osobiste detektywa od początku było niemałą zagadką dla miłośników prozy pisarza, ale ten sumiennie unikał lustrowania życiorysu Roberta Huntera. Teraz bohater nie ma już wyjścia i musi uchylić furtkę do własnych wspomnień. Przeszłość Huntera otwiera się zatem szeroko i nie pozostawia złudzeń o jego młodzieńczej postawie. Czytelnik ma zatem niepowtarzalną okazję, aby zmodyfikować wytworzony wcześniej, nieco surowy, obraz głównego bohatera. 

Zaproponowane zmiany mogą początkowo szokować, ale decyzja Cartera zdaje się nadzwyczaj słuszna. Kontynuacja dotychczasowego schematu prawdopodobnie wykreowałaby szlak do nieuchronnej przewidywalności i tę ewentualność autor właśnie zamyka. Fabuła staje się zatem bardziej nieoczekiwana i rozkłada myśli czytelnika na rozbieżne fronty, co potwierdza, że jest to odpowiedni moment na odświeżenie serii i wprowadzenie do jej kręgów nowej jakości. Małe rozczarowanie może natomiast spotkać sympatyków detektywa Garcii, któremu reżyser tego spektaklu nie zapewnia nawet drugoplanowej roli. 

Doszczętnie odświeżony, zaskakujący i do bólu autentyczny – taki jest nowy Carter. Autor celowo ucieka od utartego schematu i wysyła czytelnika do walki z przebiegłością sprawcy, którego całkiem nieprzypadkowo nazywa Geniuszem zbrodni. Ta książka zmienia dotychczasowe oblicze serii, otwiera oczy i stawia Roberta Huntera w świetle jego własnej historii. Tym razem to nie są jedynie brutalne opisy i rosnące napięcie, ale też gorycz i cierpienie ludzkiego serca. Koniecznie przeczytacie. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.
http://www.soniadraga.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP