poniedziałek, 30 stycznia 2017

"BEZ SZANS" - MIA SHERIDAN | PRZEDPREMIEROWO

Demokracja, równość i wolność. Te trzy ideały od lat budują markę Stanów Zjednoczonych, ale rzeczywistość często odbiega od pustych sloganów. USA są bowiem krajem wielu skrajności, w którym medialna promocja bogactwa niejednokrotnie przykrywa nędzną i bezosobową codzienność. Mia Sheridan wyprowadza amerykańską biedotę z cienia i tworzy z niej wyjątkowo sugestywną scenerię dla powieści Bez szans. Rozpoczyna się zawzięta gra o lepszą przyszłość, ale jej uczestnicy nie są świadomi przeszkód, jakie na ich drodze postawi niespodziewana miłość. 

Pośród wodospadów i przepięknych widoków stanu Kentucky ukrywa się małe miasteczko Dennville, w którym garnki mieszkańców wypełnia pustka. Bezrobocie i bieda wyznaczają tu ludzką codzienność, a nadzieja nawet nie próbuje wychylić się na światło dzienne. Tak obskurna rzeczywistość przyświeca też młodym ludziom, którzy mimo braku perspektyw próbują walczyć o lepsze jutro. Tenleigh poświęca się chorobie matki i mimo wiernej pomocy siostry, ciężko jej zadbać o godne życie rodziny. Dziewczyna skrycie wierzy w zdobycie stypendium, które może okazać się jedyną odpowiedzią na okrutną biedę. Z nędzą boryka się jednak nie tylko ona. Dla mieszkającego w pobliżu Kylanda stypendium jest ostatnią deską ratunku, dzięki której chce zamknąć brutalną przeszłość za sobą. Dwoje młodych ludzi zaczyna walkę o jedyny bilet do lepszego jutra, ale na ich drodze pojawia się miłość, której żadne z nich nie było w stanie przewidzieć. Czy w obliczu nieznanego uczucia będą gotowi poświęcić własne marzenia?

Mia Sheridan proponuje historię niesłychanie emocjonalną, która widoczną goryczą doszczętnie zalewa myśli. Obraz górskiej społeczności pozbawiony jest tu powszechnie wychwalanego piękna, w zamian figuruje na nim bieda i ludzka bezradność. Autorka z niezwykłą wrażliwością traktuje opisy scenerii, celowo ubierając je w smutek i tęsknotę za godnym życiem. W głowie czytelnika powstaje zatem wizerunek podłej niesprawiedliwości, jaka nieustannie spotyka młodych i naprawdę ambitnych ludzi. Przez tę historię przepływa też potok pięknych wartości, które pozwalają bohaterom wierzyć, że życie ma do zaoferowania coś więcej niż puste frazesy. Chociaż młodzieńczy hart ducha zdaje się skalany brutalną codziennością, to silna wola i realna chęć przetrwania potwierdzają, że nadzieja zawsze umiera ostatnia. Autorka akcentuje wewnętrzne starania bohaterów, ale równie mocno docenia rolę małej społeczności, która w razie potrzeby zaczyna mówić jednym głosem i bez wahania podaje pomocną dłoń. 

Ciężar poruszonych tematów obuchem spada na odbiorcę, otwierając w nim chęć dyskusji z własnymi myślami, a pierwszoosobowa narracja dwójki bohaterów pozwala z łatwością poczuć trud ich codziennego życia. Chociaż Mia Sheridan przedstawia świat mocno niedoskonały, to ubiera go w tak plastyczne opisy, że odbiór całości zdaje się niebywale lekki. Przyjemność z lektury mogą nieco zepsuć nagminne błędy składniowe, ale nie zmienia to faktu, że fabułę pochłania się wyjątkowo szybko, śmiało dążąc do finału, który mimo swej przewidywalności, a nawet przerysowania, w oczach czytelnika utożsamia tak ważną w życiu nadzieję. 

Zaproponowany zbiór ludzkich wartości byłby niepełny, gdyby zabrakło w nim prawdziwej miłości. Mia Sheridan dokładnie wie, jak zagrać, aby miłosna muzyka rozniosła się echem po całej historii. Bohaterowie tego uczucia nie mają jednak szansy, aby szczęśliwie chłonąć żar, który między nimi kreuje autorka. Siedemnastoletnia Tenleigh pragnie wyrwać się szponom niesprawiedliwości, aby odkleić od siebie łatkę totalnej biedoty, ale na jej drodze staje Kyland, którego celem jest ucieczka od dotychczasowego życia. Tylko jedno z nich spełni swoje marzenia, lecz okupi to kosztem drugiego. Czy piękna miłość, która kwitnie w ich młodych sercach, jest gotowa na tak duże poświęcenia? 

W tej powieści nie znajdziecie spacerów brzegiem morza, uroczych kolacji przy świecach, a nawet zwykłych wypadów do kina. Nie jest to historia zwykłego młodzieńczego zauroczenia, które przeradza się w wielkie uczucie. Bez szans to transfer realnych wartości, których źródło mieści się w ludzkim sercu. Pięknie spisane przez Mię Sheridan emocje obrazują naturalne oblicze miłości i uświadamiają, jak ważne w życiu człowieka są szczere gesty. Obok tej powieści nie warto zatem przechodzić obojętnie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.
http://otwarte.eu/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP