piątek, 28 października 2016

"TAJEMNICA DOMU HELCLÓW" - JACEK DEHNEL, PIOTR TARCZYŃSKI [MARYLA SZYMICZKOWA]

Miłośnicy powieści kryminalnych niejednokrotnie angażują się w lekturę w stopniu przekraczającym zwykłą obserwację. Mimowolna chęć wyprzedzenia śledczego w rozwikłaniu misternej zagadki angażuje myśli i zachęca do poszukiwania rozwiązania, ale fikcyjne uczestnictwo w sprawie nie zawsze zaspokaja potrzeby prawdziwego badacza. Właśnie tak nienasycona bohaterka wita czytelnika w kryminale „Tajemnica Domu Helclów” i z niemałą zajadłością docieka prawdy o tytułowej niewiadomej. 

Maryla Szymiczkowa (pseudonim duetu autorskiego: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego) przenosi odbiorcę w sam środek krakowskich realiów z końca XIX wieku, gdzie w kamienicy Sub Pavone, przy ulicy Świętego Jana, żywot swój prowadzi profesorstwo Szczupaczyńskich. Głęboko zakorzenione poczucie kurtuazji sprawia, że profesorowa z dużą dbałością rządzi zarówno własnym domostwem, jak i karierą pozbawionego wszelkich ambicji małżonka. Jej dzień wypełniają więc codzienne zakupy na miejscowym rynku, stała obserwacja zatrudnionej służby i rozwijanie wszelkich kontaktów, które zapewniają jej status prawdziwej mieszczanki. Życie kobiety zmienia się radykalnie, gdy podczas wizyty w słynnym Domu Helclów dowiaduje się o zaginięciu jednej z pensjonariuszek. Wrodzona ciekawość przejmuje władzę nad profesorową i prowadzi ją wprost na tor własnego śledztwa. Oficjalnie sprawę prowadzi sędzia śledczy, doktor Rajmund Klossowitz z krakowskiej policji, ale kobieta szybko zauważa brak kompetencji w jego działaniach. Podniosłość intrygi wzrasta, gdy dom opieki staje się miejscem kolejnej zbrodni…

Śledztwo profesorowej buduje fundamenty retro kryminału, ale spoiwem całej historii okazuje się satyra na dawne mieszczaństwo. Pozbawiona typowej konwencji fabuła pozwala czytelnikowi poczuć klimat dawno minionej epoki i na dłużej zabawić na krakowskich salonach, a kulturalną otoczkę zamykają nierzadkie wtręty historyczne. Odbiorca z zainteresowaniem przyjmuje literackie zaproszenie na otwarcie Teatru Miejskiego, uczestniczy w pogrzebie mistrza Jana Matejki i odwiedza słynny Dom Helclów, pełniący do dziś funkcję domu opieki społecznej. Historyczna aranżacja wpływa na autentyczność wybranych scen i tworzy jakościową zachętę dla poszukiwaczy nastrojowych powieści. Zgodne z duchem epoki słownictwo i odpowiednio dobrana stylistyka potwierdzają ogrom pracy, jaki panowie Dehnel i Tarczyński włożyli w przygotowanie fabuły, a jednocześnie nie stanowią dużego ciężaru dla współczesnego odbiorcy. Satyryczny posmak nadaje bowiem pewnej lekkości, a sprytnie prowadzone śledztwo regularnie rodzi czytelnicze wątpliwości. 

Klimat napawa szerokim optymizmem, ale to kreacja Zofii Szczupaczyńskiej zasługuje na miano największego dobrodziejstwa. Profesorowa, pod pretekstem loterii na rzecz dzieci skrofulicznych, wchodzi z butami w policyjne śledztwo, automatycznie nasuwając podobieństwo do panny Marple, jaką wykreowała Christie. Zofia działa z niezwykłą wprawą i sumiennością, można spokojnie napisać, że dosłownie tworzy tę powieść. Ta kobieta nie potrafi siedzieć w miejscu, ma cechy prawdziwego przywódcy i wykorzystuje je zarówno w prowadzonej sprawie kryminalnej, jak i w czterech ścianach własnego domu. Z dużą śmiałością dba o rozwój kariery małżonka, nie zapominając o wszelkich wygodach wynikających z wyrobionego przez lata statusu społecznego, a teatralność jej gestów jedynie podkreśla pragnienie mieszczańskiego życia. Przez niewątpliwie żelazne zasady przepływa jednak zwykła zazdrość, która tworzy konieczność posiadania więcej od innych. Wystarczy zwykła rozmowa Zofii Szczupaczyńskiej z napotkaną przypadkiem kuzynką Dutkiewiczową, a czytelnik już staje się świadkiem słownego starcia na miarę społecznego życia lub śmierci. Wygrana zawsze należy do tej, która wykaże się największą dumą i elokwencją.

„W Krakowie „przebaczenie” było wyłącznie terminem teologicznym, bez praktycznego zastosowania w życiu codziennym.” 

Wielu czytelników doceni detaliczność nastrojowego opisu, ale znajdą się też tacy, którym ten element przeszkodzi w uczcie kryminalnej. Autorzy skupiają się na ówczesnym życiu kulturalnym i bawią się pięknem dawnego języka, ale zapominają o prawidłach dobrego kryminału. Działania śledcze giną bowiem w tłumie innych atrakcji i nie wyróżniają się niczym, co wpłynęłoby na wyrazistość ich charakteru. Sama intryga zbudowana jest dobrze, lecz słowa pochlebstwa kończą się na zwykłej poprawności. 

Chociaż intryga kryminalna gubi się w wybornych opisach dawnego mieszczaństwa, całokształt wyróżnia się swoją osobliwością. „Tajemnica Domu Helclów” zachęca nadzwyczajną scenerią, absolutnie dopracowaną postacią profesorowej Szczupaczyńskiej i szczegółami historycznymi, które nadają fabule iście ożywczego charakteru. Urok powieści z pewnością docenią wielbiciele powieści historycznych, ale też miłośnicy klasyki, gdyż jej ogniwo bezsprzecznie wyczuwa się między wierszami.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova.
http://www.znak.com.pl/wydawnictwo-Znak-Literanova

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP