sobota, 15 października 2016

"ZACISZE 13" - OLGA RUDNICKA | Jak pozbyć się trupa?

Już w starożytności trzynastka uznawana była za liczbę złowróżbną i ten pechowy osąd nadal uważa się za przyczynę wielu nieprzychylnych zdarzeń. Fatum nie omija również spokojnej ulicy Zacisze, gdzie właśnie pod numerem trzynaście mają miejsce istnie mordercze sceny. Olga Rudnicka zmienia idylliczny klimat w przestępczą gonitwę myśli i sprawia, że powiedzenie „po trupach do celu” zaczyna nabierać całkiem innego znaczenia. 

Nauczycielka historii, Marta Żywek, zamyka za sobą niespokojną przeszłość i przeprowadza się do Śremu, gdzie pod adresem Zacisze 13 od początku formułuje własne życie. Pierwszą przeszkodę w realizacji planów znajduje we własnym ogrodzie, a jest nią zwykły, pospolity trup. Z racji wyroku, który od kilku lat ciąży na kobiecie, nauczycielka decyduje się zakopać nieżywy problem. Niestety, żadna łopata nie przebije przymarzniętej ziemi, a czas nagli, gdyż do domu tymczasowo wprowadza się przyjaciółka Aneta. Schowany w piwnicy trup czeka na odpowiedni moment, ale nowa lokatorka, pod wpływem kobiecej paniki, zabija innego intruza, który nieoczekiwanie pojawia się w domu. Przy próbie schowania ciała trafia na „ofiarę” Marty i tak obie kobiety zostają z dwoma męskimi trupami w piwnicy. Dramat dopiero się zaczyna, gdyż ciał trzeba się skrycie pozbyć, ale działaniom nie sprzyjają kolejni podglądacze, którzy drzwiami i oknami, ewentualnie przy pomocy lornetki, utrudniają mordercze plany. Czy kobiety pozbędą się niechcianych ciał?

Trupie problemy zaprzątają głowy bohaterek i sprawiają, że czytelnik szybko łapie przestępczego bakcyla, mimowolnie podchwytując towarzyszący wydarzeniom wisielczy humor. Potoczne słownictwo i żywe dialogi sprawiają, że strony upływają nadzwyczaj szybko, a pochłonięty historią odbiorca nieśmiało kibicuje bohaterkom w ich niecnych planach. Odpowiednio zaplanowana intryga zmusza do poszukiwania nowych rozwiązań, lecz zamiast przybliżać czytelnika do rozwiązania zagadki, utrzymuje go wytrwale w stanie kryminalnej niepewności. Celowo wprowadzony chaos wiernie towarzyszy bohaterom, a odbiorcy utrudnia sprawne dotarcie do śledczej mety. 

Pomiędzy trupią robotą i goszczącym na twarzy czytelnika uśmiechem Olga Rudnicka wkrada w fabułę bardziej stonowane i niejednokrotnie ważne tematy. Odbiorca poznaje zatem bardziej traumatyczną odsłonę bohaterów, zaczynając od utraty dziecka, przemocy domowej i wyroku za próbę morderstwa, jakich doświadczyła Marta, poprzez rozwód Anety, aż po utratę rodziców i całego rodzinnego dobytku przez Damiana i jego siostrę. Początkowo ciężar wymienionych historii zdaje się niewielki, ale z czasem waga poszczególnych spraw przybiera na sile i wpływa na emocjonalny odbiór lektury. Powrót demonów przeszłości wprawia bohaterów w niemałe zakłopotanie, ale czytelnik widzi w tym szansę na wzmocnienie społecznego przekazu i delikatne przytemperowanie pierwotnej lekkości. 

Trudna przeszłość powraca i niespodziewanie ogranicza swobodę, jaką zdążyła otoczyć się Marta. Ogrodowy trup wprawia życie bohaterki w stan głębokich turbulencji i negatywnie wpływa na wykreowany wcześniej spokój. Zaskakujące wydarzenia sprawiają, że Marta ulega stałemu roztrzepaniu i tylko błyskotliwe chwile pomagają utrzymać jej ochłapy rozsądku. Gra, którą podejmuje wraz z przyjaciółką, kreuje w jej głowie nowe pokłady nerwów, a te coraz trudniej utrzymać na wodzy. Mentalnym wsparciem okazuje się Aneta, którą z kolei cechuje nieposkromione gadulstwo. Trupi temat wychodzi jej oczami i uszami, ale trzeba oddać tej kobiecie hołd, gdyż robi wszystko, aby utrzymać język za zębami. Morderczy czyn, jakiego się dopuściła, każe mieć się przy niej na baczności i przy okazji potwierdza, że nauczycielka biologii łatwo popada w panikę. Dodatkiem w babskim składzie okazuje się Damian, którego odbiorca poznaje jako podglądacza i bezwarunkowego natręta. Jego nachalność wspierana przez umiejętną grę aktorską sterowane są przez niepohamowane plany siostry, a obserwujący tę dwójkę czytelnik cierpliwie oczekuje wyjaśnienia sensu ich działań. 

Trupie problemy angażują umysł odbiorcy, ale dość oczywisty brak ich autentyczności delikatnie studzi powstałe emocje. Nawet człowiek z przeszłością kryminalną wezwałby prawdopodobnie policję zamiast bawić się w osobiste ukrywanie zwłok. O niechęć ocierają się także mozolne podchody Damiana, który biega do domu Marty, często całując klamkę lub odbijając się o reakcję kobiety niczym piłeczka do ping-ponga. Ciągłe joggingi mężczyzny sprawiają zatem wrażenie monotonności i czytelnik nieświadomie czeka, aż między tą dwójką wykreuje się bardziej osobliwa relacja. 

Mimo niewielkich mankamentów całokształt powieści prezentuje się godnie i nierzadko błyszczy prawowitym czarnym humorem. Odpowiednio skrojony klimat, delikatny chaos w kreacji bohaterów i wymijająca intryga kryminalna sprawiają, że czytelnik z bojowym i jednocześnie optymistycznym nastawieniem oczekuje powrotu pod adres Zacisze 13. 

KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH:
KIEDYŚ PRZECZYTAM - 10/12 w STOSIE 1
MINI BOOK CHALLENGE 2016 -  Komedia kryminalna
POCZYTANIA 2016 - Taniocha, czyli upolowana w promocji


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP