piątek, 12 stycznia 2018

"LIPCOWY DESZCZ" - INY LORENTZ | Kto rozwieje czarne chmury?

Twórczość duetu autorskiego Iny Lorentz uwiodła mnie już kilka lat temu, gdy z zapartym tchem przekładałam strony angażującej sagi Nierządnica. Awanturniczy klimat średniowiecza, wielowątkowe intrygi i wreszcie cała gama wyrazistych postaci okazały się na tyle przekonujące, że z wyraźnym utęsknieniem oczekiwałam kolejnej propozycji niemieckich pisarzy. Trzytomowa saga o Trettinie początkowo wzbudziła moją nieufność, w końcu dziewiętnasty wiek to nie te same emocje, co w barbarzyńskim średniowieczu, ale szczęśliwie szybko rozproszyłam wstępne wątpliwości. Grudniowy sztorm okazał się zalążkiem charakternej prozy, jego kontynuacja – Kwietniowa burza – także przyniosła żarliwe sceny, a kończący serię Lipcowy deszcz, jedynie potwierdził, że Trettin to pełnowartościowa saga historyczna. 
Akcja ostatniego tomu rozpoczyna się w sukcesywnie rozwijającym się Berlinie 1887 roku, gdzie Lora i jej ukochany mąż wraz dwójką dzieci cieszą się wzajemnym szczęściem. Mogłoby się wydawać, że nic nie zburzy tej rodzinnej sielanki, ale w życiu państwa von Trettin rozpoczyna się właśnie wyjątkowo parszywy rozdział. Pełniący funkcję bankiera Fridolin, aby uratować trudną sytuację swojego banku i przy okazji spełnić własne marzenie, decyduje się przejąć zaniedbany dwór, znajdujący się niedaleko bogatego majątku zaprzyjaźnionej Nathalii. Małżeństwo poświęca się pracom nad nową nieruchomością, nawet przez chwilę nie przeczuwając, że w tym samym czasie, ich krewni z Prus Wschodnich, obmyślają nadzwyczaj perfidny plan, aby zniszczyć ich pięknie poukładane życie. Czarne chmury wiszą jednak nie tylko nad finansami Lory i Fridolina, ale także nad ich społeczną reputacją…
Lipcowy deszcz dobiegł końca, a zatem najwyższy czas wyartykułować myśl, która do głowy przyszła mi już dawno temu. Autorski duet Iny Lorentz jest w pełni uzależniony od fabularnego spiskowania. To właśnie świetnie opracowana intryga oraz metodyczne rozproszenie jej kolejnych fragmentów sprawiają, że czytelnikowi tak trudno oderwać się od lektury. Saga historyczna Trettin, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Nierządnicy, okazuje się pełnowymiarową, logiczną i bez dwóch zdań przemyślaną opowieścią, do której scenerię tworzy niebanalne tło historyczne. Odpowiednio skomponowana akcja sprawia, że powieść jest nie tylko lekka, harmonijna i przyjemna w odbiorze, ale też pozwala poczuć łotrzykowski charakter dziewiętnastowiecznych Niemiec. Autorzy mocno wgryzają się w ówczesne realia, świadomie przerysowując wybrane opisy, ale nie ma najmniejszych wątpliwości, że kreatywnie posługują się słowem i właśnie za jego pomocą drobiazgowo odzwierciedlają dawną rzeczywistość. Berlin opisany ich wyobraźnią kusi naprawdę niepowtarzalnym klimatem.
Bogata sceneria to jedno, ale równie wiarygodne okazują się zarysy poszczególnych postaci. Najbardziej wyróżnia się Lora von Trettin, subtelna kobieta i jednocześnie ułożona dama, która potrafi zatrzymać zimną krew w najmniej sprzyjających warunkach. Chociaż jej wcześniejszy upór wypiera teraz wyraźna dojrzałość, to nie przeszkadza jej to rzucić w społeczny obieg własnej zadziorności. Niezaprzeczalnie męski i szarmancki, a do tego przedsiębiorczy, stanowczy i pewny siebie – Fridolin bezsprzecznie pełni rolę mężczyzny idealnego, któremu drobne błędy wybacza się z samego założenia. Główną obsadę dopełnia komtesa Nathalia, której wrodzona przekorność i podkreślana na każdym kroku kobieca niezależność pozwalają nie tylko uśmiechnąć się pod nosem, ale też stanowią zawzięty głos w sprawie emancypacji. Kilka słów należy się również właścicielce eleganckiego domu publicznego – Hedzie, bez której powieść z pewnością nie byłaby tak wyrazista. Działalność domu Le Plaisir powinna spotkać się z naturalnym oburzeniem, ale czytelnik – znając dramatyczny los przyjaciółki Fridolina – akceptuje i poniekąd także rozumie istnienie tegoż swawolnego miejsca dla panów z wyższych sfer.

Kończący trzytomową sagę o Trettinie Lipcowy deszcz można uznać za najważniejszy fragment tej niesamowitej historii. Niemiecki duet Iny Lorentz sprytnie domyka w nim większość wątków i literacko robi naprawdę dużo, aby fabuła jeszcze długo żyła w myślach czytelnika. To nadzwyczaj przekonująca historia, dzięki której odbiorca nie tylko przenosi się do dziewiętnastowiecznego Berlina, ale odkrywa też szereg życiowych mądrości. Sagę historyczną Trettin polecam przede wszystkim tym, którzy cenią sobie smak minionych czasów.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP