czwartek, 12 maja 2016

SPOTKANIE AUTORSKIE Z MARTĄ REICH | FOTORELACJA

Czy autor kryminału może żałować, że uśmiercił w nim jakiegoś bohatera? Jak wybrać dla sprawcy właściwą formę morderstwa tak, aby czytelnik nie rozwiązał zagadki zbyt szybko? Na te i inne pytania odpowiedziała Marta Reich podczas spotkania autorskiego, które odbyło się w środę 11 maja w księgarni Dom Książki MDM przy ul. Koszykowej w Warszawie. Zapraszam na relację z tego spotkania.

Do kameralnej sali w księgarni Dom Książki MDM dotarłam kilkanaście minut przed planowanym rozpoczęciem spotkania i już na wstępie czekało mnie miłe zaskoczenie. Marta Reich, której debiutancka powieść „Morderstwo i cała reszta” wywarła na mnie ogromne wrażenie na początku roku, rozpoznała mnie i przedstawiła kilku znajomym, którzy również pojawili się wcześniej. Po chwili zaczęli schodzić się kolejni uczestnicy i nadszedł czas na rozpoczęcie spotkania.

Na wstępie prowadzący poprosił Martę o krótkie streszczenie swojego literackiego debiutu, co przy tak obszernej pozycji, nie należy do najłatwiejszych czynności. Autorka wybrnęła jednak z tego zadania bez zadraśnięcia, odpowiadając, że jest to „kryminał plus”, gdyż poza typową sferą kryminalną jest także dość obszerne tło obyczajowe głównej bohaterki. Wspomniała też, a ja to potwierdzam, że książka prawdopodobnie bardziej spodoba się kobietom. Myśląc o kryminale kobiecym, Marta wkłada bowiem do historii dużo kobiecej intuicji oraz mniej sensacyjne wątki, które razem zapętlają całą historię.

Główna bohaterka powieści jest dla autorki postacią bardzo bliską i czasami trudno funkcjonować, nie myśląc o niej. Polę Białohorską Marta celowo wykreowała na osobę, którą chciałaby znać jako własną koleżankę. Jest to kobieta wyjątkowo otwarta, dzielna i lojalna, ale ma też dużo za sobą. Czy w Poli jest coś z Marty Reich? W niewielkiej części na pewno, szczególnie w doświadczeniu życiowym, ale nie jest to bohaterka stworzona na jej wzór. Cała historia oraz postaci są zmyślone i to autorka powtórzyła kilkakrotnie.

„Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie.” – Agatha Christie 

Tymi słowami królowej kryminału prowadzący zrobił wstęp do następnego pytania o to, co inspiruje Martę Reich w tworzeniu historii. Tu bez wahania żartobliwie wspomniała o odkurzaniu, ale tak naprawdę, najwięcej czerpie z otoczenia, z mijanych na ulicy ludzi, z rozmów ze znajomymi, czy telewizji. Inspiracje są wszędzie!

Czy Marta od początku wiedziała, jak zakończy się jej debiutancka powieść? Tak, wiedziała, jak ma przebiec historia, ale tylko w obszarze kryminalnym. Całą intrygę rozrysowała na drzewku, a później powstawały kolejne sekcje. Od razu jednak wiedziała kto zabił i kto zginie! Jak autorka znajdowała czas na pisanie? Marta rozbawiła uczestników spotkania, gdy poinformowała, że odwlekała pisanie, bo… bała się kogoś uśmiercić na łamach powieści. Myślała, że zaraz ją ktoś aresztuje. Mroźny sobotni wieczór, Paryż, miasto zamarło i wtedy właśnie Marcie zrobiło się przykro, że siedząc w tak wielkim mieście, nie robi nic wielkiego. Zaczęła pisać i od razu powstało pierwsze siedem stron, w kolejne dni powstały kolejne strony i taką wstępną pisaninę autorka wysłała do mamy, która szybko wróciła z odpowiedzią: "Nigdy bym się nie spodziewała, że coś takiego możesz napisać". Później wciągnęła się w tę historię bardzo, lecz nie chciała się nikomu przyznać do tego, że pisze, co generowało niemałe problemy. Musiała wymigiwać się bowiem z „wolnych” weekendów i majówki, tak aby nikt się nie zorientował.

Co poczuła, gdy dowiedziała się, że książka zostanie wydana? Tu Marta zatrzymała się na dłużej i szczerze odpowiedziała, że droga debiutującego autora jest długa i niełatwa, a pula wydań książek debiutantów jest niestety bardzo mała. Po kilku miesiącach i wysłaniu egzemplarzy do wielu wydawnictw odpisało wydawnictwo Oficynka z prośbą o danie dodatkowego czasu dwóch tygodni na przeczytanie i wydanie opinii. Potwierdzenie, że książka się spodobała i będzie wydana było chwilą euforii, ale także niedowierzania. Najprzyjemniejsze było to, że będzie mogła się tym podzielić z innymi, dać coś od siebie.

Czy autorka żałuje, że uśmierca bohaterów i jak wybiera dla nich formę morderstwa? Tym Marta mnie mocno zdziwiła, bowiem strasznie przeżyła śmierć bohaterki Wojnowicz! To był trudny moment i właśnie z tego strachu morderstwo nie pojawia się w książce od razu. Z pewnością bardziej żałuje tych postaci, które niejako wzbudziły jej sympatię. A forma morderstwa? Stara się dobrać formę morderstwa do sprawcy, tak żeby jemu nie sprawiało to trudności, ale jednocześnie, żeby nie rzucić na niego podejrzeń. Na wtrącone pytanie z publiczności, czy istnieje zbrodnia doskonała, Marta szybko odpowiedziała, że nie, bo często sami nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele śladów człowiek po sobie zostawia w każdym miejscu. Siła morderstwa tkwi jednak w prostocie, bo proste pomysły trudniej zepsuć.

Marta ma już zamysł na kilka kolejnych intryg z udziałem Poli, ma też pomysły na rozwinięcie jej życia osobistego. Autorka marzy także o napisaniu książek, których akcja działaby się w Wielkiej Brytanii, ale to byłby już inny cykl. A jakie kryminały sama lubi? Takie, w których intryga jest logiczna i mocno umotywowana. Nie lubi kryminałów o seryjnych mordercach, preferuje takie, w których musi pomyśleć nad tym, kto i jak zabił. Nie przemawiają też do niej krwawe kryminały, uwielbia rosyjskie powieści kryminalne oraz te, w których spotykają się różne światy, przenikając się wzajemnie.

Tu nastąpiła chwilowa przerwa w pytaniach, a Marta przeczytała fragment "Morderstwa i całej reszty", czym z pewnością zainteresowała niejednego uczestnika spotkania. Prowadzący od razu przeszedł do zadania trudnego pytania, czy Marta chciałaby zapytać o coś osoby, które książkę już przeczytały. Po przemyśleniu, zapytała o to, który bohater najbardziej zwrócił naszą uwagę. Szybko odpowiedziałam, że Bartek, bo przyznaję, że ta postać ma duży potencjał. Sama autorka przyznała, że jej najbliższa jest Pola, ale Alex również nie jest jej obojętny.

To było ostatnie pytanie prowadzącego, ale uczestnicy spotkania chcieli wiedzieć więcej. Pierwsze pytanie z publiczności dotyczyło tego, co jest literackim marzeniem autorki? Marta odpowiedziała, że marzeniem byłoby móc się z tego utrzymać tak, aby nie mieć konieczności fragmentaryzować własnego czasu na pisanie i pracę zawodową. Chciałaby też, aby jej książki były kiedyś wydane w innym języku.

Moje pytanie był krótkie i rzeczowe. Czy druga część też będzie tak długa? Marta z uśmiechem powiedziała, że nie aż tak, będzie to około 600 stron, gdyż ma już deadline na oddanie całości. Jak długą podróż planuje z Polą? Z pewnością autorka ma pomysły na około 4 książki, ale liczy na więcej, chyba, że… Pola ją zirytuje. A czy myślała o uśmierceniu Poli? Nie, byłoby to chyba zbyt smutne...

Bardzo ciekawe pytanie zadał pan z przodu sali. Kiedyś był na spotkaniu z pewną malarka, aby dowiedzieć się, co oznaczają jej obrazy. Malarka była niepewna w interpretacji, co było lekkim zaskoczeniem. Czy Marta Reich ma tak samo? Inaczej patrzy na swoje dzieło teraz niż na początku pisania? Tak, z pewnością ewoluuje jako autorka, dużo zmienia się też w stylu pisania. Nie wie jednak, jak będzie patrzeć na ten cykl przykładowo za dziesięć lat.

Jeszcze kilka pytań na koniec. Czy są plany aby książka była wydana w formie audio? Marta chciałaby, aby taka wersja powstała, lecz na razie wie tylko, że będzie e-book. Data wydania drugiej części? Autorka ma nadzieję, że jeszcze w tym roku. Ostatnie pytanie z publiczności dotyczyło powstawania książki. Na ile Marta trzyma się planu i z czego wynikają ewentualne zmiany? Autorka stwierdziła, że lubi plany więc prędzej zmienia sam plan niż już napisane fragmenty historii. Nie trzyma się jednak tego niewolniczo i w przypadku potrzeby, niechętnie, ale jednak dokonuje zmian. Czasami okazuje się, że plastyczne zmiany dają przynoszą ogromną poprawę jakości. 

Na koniec Marta Reich zadała pytanie sobie oraz autorom obecnym także na sali. Czy czytają własne recenzje? Otóż raczej nie, chyba, że z góry wiadomo, iż jest ona dobra. Jest bowiem pewien strach przed tym, co tam się może znaleźć. Dla autora trudno jest zmierzyć się z tym, co niekoniecznie jest dla niego przyjemne. Ja myślę, że to bardzo ludzkie podejście, mało kto lubi krytykę :)

Pamiętacie mój zachwyt nad misternie i detalicznie przygotowaną intrygą? Kieruję Was prosto do mojej recenzji debiutanckiej powieści kryminalnej Marty Reich „Morderstwo i cała reszta”. Pamiętajcie, macie przed sobą ponad 800 stron wyjątkowo dopracowanego i inteligentnego kryminału, w którym nie brakuje fałszywych tropów i zagadek, a wszystko w lekkim klimacie warszawskiej sfery wyższej.

Marta – raz jeszcze dziękuję za możliwość poznania oraz za bardzo owocne i wartościowe spotkanie. Oby było takich jak najwięcej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP