niedziela, 15 maja 2016

„SMAŻONE ZIELONE POMIDORY” – FANNIE FLAGG | JAK ODKRYĆ PRAWDZIWY SMAK ŻYCIA?

Przez żołądek prosto do serca czytelnika trafia kultowa powieść „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg. Amerykańska pisarka i aktorka dołożyła własną perełkę do sentymentalnych rozważań o kwintesencji życia. Pokazała, że mimo ulotności życia, można je złapać na wiele różnych sposobów i wycisnąć z niego wszelkie wartości. Nie jest to jednak opowieść o radości, a raczej o wachlarzu możliwości, jakie daje nam ludzka egzystencja.

Evelyn Couch, przed którą życie postawiło wiele znaków zapytania, regularnie odwiedza swoją teściową w domu spokojnej starości, gdzie poznaje sędziwą Ninny Threadgoode. Starsza kobieta snuje opowiadania o latach swojej młodości, które spędziła w Alabamie. Lata 30, 40, 50 i 60-te XX wieku na zmianę przewijają się w tej historii i przenikają wyobraźnię czytelnika. Bliskie przyjaciółki Ruth Jamison i Idgie Threadgoode otwierają kameralną kawiarnię Whistle Stop Cafe, która szybko wkupia się w łaski mieszkańców i stanowi miejsce ich spotkań. Pyszna pieczeń, której zapach niesie się po okolicach, ciasto z kremem kokosowym, którego smak pamięta się przez lata, a także tytułowe smażone zielone pomidory, których w menu nie mogłoby zabraknąć, są niejako znakiem firmowym, ale kryje się za nimi także pozornie zwykła, a jakże prawdziwa historia pewnej rodziny oraz jej przyjaciół, którą Ninny opowiada z niezaprzeczalnym sentymentem.

Zaskakująco przyjemna lektura okazuje się magazynem pełnym wartości, z których na pierwszy plan wysuwa się nieprzeciętna przyjaźń oraz poczucie przynależności do lokalnej społeczności. Autorka chwyta się każdego szczegółu codziennego życia i rozbiera go na jeszcze mniejsze, aczkolwiek niezastąpione, fragmenty. To piękna opowieść o miłości, szczęściu i tolerancji, ale również o szczerości w codziennym postępowaniu. Nie brakuje tu egzystencjonalnych rozważań, tęsknoty za tym, co już minęło, a także zwykłej i nierzadko smutnej szarości dnia. Melancholijny nastrój miesza się z barwnymi wypowiedziami, często wzbogaconymi ironią, a nawet czarnym humorem.

Fannie Flagg zabawiła się prostotą i to właśnie w niej poszukuje prawdziwych emocji i różnorodności, które rozdziela pomiędzy zaciekawionych czytelników. To nie jest brutalna opowieść o trudach życia, choć w sposób wyraźny autorka akcentuje słabości ludzkiego żywota. Za pozornie błahą rodzinną historyjką kryje się prawdziwa nauka i chęć odkrywania tego, co zdaje się być najważniejsze. Amerykańska pisarka stworzyła szkołę, która naucza życia i wyboru właściwego postępowania, choć nie można dać się zwieźć temu określeniu. Właściwe bowiem nie zawsze oznacza moralnie dobre lub zgodne z przyjętymi zasadami. Jest to określenie pewnego rzemiosła, jakim trzeba się kierować w codziennych sytuacjach, aby późniejszy żal i tęsknota były jak najmniejsze.

Kreacje stworzone przez Fannie Flagg są niezwykle prawdziwe i bogato opisane, a największe wyróżnienie należy się Idgie Threadgoode, której cyniczne wypowiedzi bawią do łez, a prowokacyjne zachowania niejednokrotnie przypominają satyrę. Idgie bawi się każdą minutą życia, broni zasad kobiecej solidarności, nie unika też otwartości w walce o tolerancję. To ona wskazuje meritum życia, a przekaz ten, choć wymagający refleksji, niepozbawiony jest realności.

Autorka nie daje czytelnikowi poczucia stabilności i każe mu szybko wertować kartki starego kalendarza. Opowieści nie są bowiem chronologiczne i stanowią istny nieład czasowy, czym zmuszają do zwiększenia nakładów skupienia. Jedno pozostaje niezmienne – Alabama, której klimat przyświeca całej historii. Mimo bieganiny po różnych wydarzeniach, stałe tło przynosi niemałe ukojenie i pozwala poczuć atmosferę kolejnych opowieści. 

Życie nietrudno porównać do drzewa, z którego spadają dojrzałe owoce. Niektóre są słodkie, soczyste i kolorowe, niczym najpiękniejsze wspomnienia, ale zdarzają się też te zgniłe, robaczywe lub chore, które przypominają o ułomnościach i zwykłych słabościach. Tylko ten, kto odczuwa już starość na własnej skórze, bądź przeżył ogromną stratę, wie, czym grozi ulotność życia. W ten właśnie sposób Fannie Flagg przekonuje czytelników, że warto rozejrzeć się wokół i dostrzec to, co niedostrzegalne: smak codziennego życia, którego jutro może już nie być...

KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU:
POCZYTANIA 2016 - Pierwsza książka, której tytuł zobaczę w treści innej książki

REALIZACJA WYZWAŃ - LINK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP