wtorek, 19 lipca 2016

AUTORSKIE ABC | TWÓRCZOŚĆ EMILY GIFFIN

Nie trzeba być alfą i omegą, aby dostrzec charakterystyczne cechy wybranej prozy i mimowolnie wychwycić pewną powtarzalność w kolejnych powieściach. Zorganizowany przeze mnie Tydzień z Emily Giffin pozwolił mi dokładnie prześledzić twórczość amerykańskiej pisarki i wysnuć wnioski, które automatycznie nasuwają się po lekturze jej powieści. Poniższy wpis ma nieco humorystyczne ubarwienie, ale przede wszystkim, zawiera krótką analizę twórczości Emily Giffin. Gotowi na porcję prawdy? 


Jakie atrybuty przeważają w prozie Emily Giffin? 


MĘŻCZYZNOM WSTĘP WZBRONIONY 
Jeżeli jesteś mężczyzną, ale nie jesteś akurat ojcem, mężem lub bratem pani Giffin, to wchodzisz w ten świat na własną odpowiedzialność. To nie jest bowiem literatura dla panów! Ba… Nawet nie każda kobieta okaże się na tyle wrażliwa, aby cierpliwie doczekać finału poszczególnych historii. Przed rozpoczęciem lektury warto zatem przyjąć odpowiednią dawkę subtelności i kobiecej delikatności, aby ze spokojem delektować się każdą starannie opisaną myślą bohaterek. 

ZA MŁODE ZA STARE 
Kobieta kobietą, ale i wiek czytelniczki gra swoją rolę. Optymalny wiek na prozę Emily Giffin oscyluje w przedziale 29 – 36 lat, akceptowane są jedynie drobne odchylenia. Zbyt młode kobiety mogą bowiem nie docenić szerokiej gamy rozważań i uznają je za oznakę zwykłej monotonii. Starsze panie będą natomiast wytykać bohaterkom zwykłą niedojrzałość i utwierdzą się w przekonaniu, że same nigdy by tak nie postąpiły. 

„JAKI TU SPOKÓJ, NA NA NA…”
Miłośniczki amerykańskich filmów akcji powinni ograniczyć dostęp do twórczości Emily Giffin niemal natychmiast. To nie jest bowiem proza naszpikowana wątkami sensacyjnymi, a najważniejsze akcje toczą się w głowach pierwszoplanowych bohaterek. Autorka przeszła samą siebie w powieści „Sto dni później”, w której najbardziej emocjonalną sceną okazuje się splecenie dłoni byłych kochanków podczas wspólnego lotu samolotem. Rozważania i próby podjęcia właściwej decyzji głównych bohaterek wiodą prym we wszystkich książkach, a to każdorazowo tworzy piękną i bezsprzecznie subtelną literaturę kobiecą. 

PRZYSTOJNIAK I NOWY JORK 
Romantycznych uniesień w książkach Emily Giffin nie brakuje, ale to nie podbój łóżka dominuje w jej literaturze. Każdej powieści towarzyszy bowiem niezwykła historia miłosna, rzec nawet można, że jest to uczucie z krwi i kości, które rozczuli każdą romantyczkę i wierną miłośniczkę literatury kobiecej. Przystojny wybranek (a jakże!) z honorem przyjmuje rolę księcia z bajki, a nowojorski klimat powieści wyczuwalny jest nawet w Polsce. 

WIETRZĘ PROBLEMY
Poruszajcie dobrze szczęką, bo właśnie trafiliście do świata dyskusji o trójkątach miłosnych, zdradach, niechcianych ciążach, chorobach, śmierciach, agresji domowej, adopcji dziecka, a także związkach partnerów z dużą różnicą wieku! Pozornie lekkostrawne historie mogą zatem zmylić mniej ckliwych czytelników. Emily Giffin sprytnie porusza niebo i ziemię, aby do poszczególnych historii dołożyć społecznie istotną wartość. Każda powieść to inny problem, lecz każdy jest w stanie poruszyć miliony kobiecych serc. 

WYŻ EMOCJONALNY
Płacze i głośne lamenty czytelniczkom nie grożą, ale małe łezki zdają się być nieuniknione. Oczywiście można udawać twardziela i nieubłaganie twierdzić, że bohaterki same są sobie winne, lecz będzie to emocjonalnie ślepy zaułek. Przygotujcie zatem choć małą paczuszkę chusteczek, tak na wszelki wypadek. Książki Emily Giffin po prostu warto przeżywać razem z głównymi bohaterkami, wspierając ich na każdym roku i przy okazji także podnosząc na duchu. Przedstawiam panie: Rachel, Darcy, Claudia, Ellen, Tessa, Valerie, Marianne, Kirby i Shea. Wszystkie bohaterki są naprawdę świetnymi kompankami i czekają na nasze babskie wsparcie! 

PRZYJACIÓŁKA PO GRÓB
Niezależnie od powieści główna bohaterka prawie zawsze ma wierną przyjaciółkę, czasami dwie, ewentualnie trzy. Relacje między kobietami zmieniają się niczym rękawiczki, czasami jedna odbiera partnera drugiej, po czym staje się wrogiem numer jeden tej pierwszej. Koniec końców, wszystkie się jednak godzą i każda znajduje swoje szczęście w życiu. Niby proste, ale co się człowiek naprzeżywa po drodze, to jego… 

PRZEWIDYWALNOŚĆ TO NIE GRZECH
Miłośnicy Happy Endów witajcie we własnym świecie! Co by się w trakcie nie wydarzyło, każda postać finalnie będzie żyła długo i szczęśliwie. Wszystko jest zatem pięknie, ale tylko do czasu, gdy czytelnik nie wychwyci, że nadal wielu rzeczy nie wie. Szeroko otwarte zakończenie to kolejny myk pani Giffin, która tym zabiegiem tworzy sobie pole do popisu opisane w następnym punkcie. 

POWIEŚĆ „PEWNEGO DNIA” PORUSZA NAJBARDZIEJ ALE…
Poza dwutomową serią „Coś pożyczonego”, książki Emily Giffin są samodzielnymi powieściami i pojedyncze tytuły pozornie kuszą czytelniczki. Którą książkę wybrać zatem na dobry początek? Niewątpliwie najbardziej dopracowaną fabułą pochwalić może się książka „Pewnego dnia”, ale właśnie w tym jest pies pogrzebany, że nie ma zmiłuj – książki Emily Giffin trzeba czytać po kolei. Dlaczego? W niektórych powieściach autorka raczy czytelników ciekawostkami z życia bohaterów poznanych w innych jej powieściach. I tak, w książce „Ten jedyny” dowiadujemy się nowinek o ojcu małego Charliego z książki „Siedem lat później”, w książce „Pewnego dnia” poznajemy dalsze losy Claudii, znanej jako niejaka „Dziecioodporna”, która swoją drogą we własnej historii ma kontakt z Ethanem, znanym z serii „Coś pożyczonego”. Takich gratisów jest więcej, a zatem chronologiczna precyzja w czytaniu jest nie tyle koniecznością, co ogromną wartością. 

Proponuję zatem celebrować pracę autorki i kosztować książek w następującej kolejności: 

Jestem ciekawa, jak w Waszych oczach wypadł cały Tydzień z Emily Giffin i które atrybuty twórczości amerykańskiej pisarki najbardziej przekonują Was do lektury jej powieści. Czekam na Wasze komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP