czwartek, 14 lipca 2016

"STO DNI PO ŚLUBIE" - EMILY GIFFIN | TYDZIEŃ Z EMILY GIFFIN - DZIEŃ 4

Uroczysty ślub zazwyczaj zwiastuje finał pięknej historii miłosnej. Błysk w oczach zakochanych i do bólu realne emocje są tylko potwierdzeniem magii prawdziwego uczucia. Emily Giffin wychodzi poza utarte standardy i powieścią „Sto dni po ślubie” przekonuje czytelnika, że formalny związek nie jest pieczęcią na ludzkich doznaniach, a nawet mała iskierka niepewności może wywołać lawinę wątpliwości. 

Dokładnie sto dni po ślubie Ellen niespodziewanie spotyka Leo, swoją wielką miłość sprzed lat. Momentalnie powraca pamięcią do wspólnie przeżytych chwil, tak bardzo namiętnych i magnetycznych, że zdają się istnieć jedynie w jej wyobraźni. Nieustające poczucie nostalgii wzmaga kolejne pytania, a te mimowolnie tworzą się w głowie bohaterki. Przypadkowe spotkanie dawnego partnera staje się źródłem wielu rozterek. Czy obecny mąż Ellen, stateczny i rozsądny Andy, jest na pewno tym jedynym? A może szybkie rozstanie ze spontanicznym Leo było zbyt pochopną decyzją? Wątpliwości piętrzą się i zasypują Ellen niemal doszczętnie, kotłując jej myśli i wywracając poukładane życie do góry nogami.

Czytelnik spokojnie podąża za akcją i przygląda się życiu głównej bohaterki, a to nie odbiega od nowojorskich standardów znanych z innych książek. Już sama treść fabuły potwierdza, że w powieści Emily Giffin króluje jednostajny rytm i nieśpieszne tempo. Nie ma tu wielkich emocji, rozpaczliwych kłótni, a nawet długotrwałych dyskusji. Jest codzienna monotonia, która z łatwością pozwala odbiorcy wczuć się w rolę głównej bohaterki i poznać jej historię dosłownie od podszewki. Autorka nie stroni od wspomnień i to właśnie one dominują w przemyśleniach Ellen. Czytelnik powraca do wcześniejszych wydarzeń i razem z bohaterką ponownie przeżywa kipiący pożądaniem związek z Leo, przechodzi przez chaotyczny trud rozstania, a następnie towarzyszy zalążkom miłości, jaka niewątpliwie łączy Ellen z obecnym mężem. Bieżąca akcja delikatnie przyśpiesza w drugiej połowie, lecz również skupia uwagę na moralnych rozważaniach kobiety. Niezaprzeczalnie autorka wytyka ludzkie słabości i pokazuje, jak trudna jest wewnętrzna walka z samym sobą. Można wręcz odnieść wrażenie, że to myśli bohaterki dyktują warunki tej powieści. 

Fabuła jest prosta, wręcz monotematyczna i z pewnością brakuje jej pewnego animuszu, który charakteryzuje inne książki Emily Giffin. Czytelnik non stop oczekuje wydarzenia, które wywróci dotychczasowy pogląd na działania bohaterki. Lekkość i płynność stylu sprawiają bowiem mylne wrażenie o ciszy przed burzą, ale front okazuje się zbyt słaby, aby spiorunować umysł odbiorcy. Osoby poszukujące elektryzujących emocji mogą odczuć duży zawód i będzie on w pełni uzasadniony. Lekturze brakuje też pewnej zadziorności, która pojawia się często w twórczości autorki. 

Mieszane odczucie potęgują także bezosobowe kreacje bohaterów. Ellen od początku sprawia wrażenie niezdecydowanej, a jej umiarkowana wyrazistość znika z każdą przytoczoną przez nią myślą. Pierwszoosobowa narracja nakazuje towarzyszyć jej rozważaniom, ale większą przyjemność czytelnik odczułby, poznając historię także z perspektywy pozostałych bohaterów. Nieco bardziej treściwą postacią jest Andy, małżonek Ellen, który w swojej snobistycznej postawie charakteryzuje się stanowczością i racjonalnością. Autorka niezbyt wnikliwie podeszła natomiast do sylwetki Leo, którego mocniejsza kreacja mogłaby dodać fabule nutki pikanterii. Świadomość, że ognisty kochanek stanowił kiedyś część życia głównej bohaterki, pozwala uruchomić wodze fantazji, lecz skromne opisy nie pozwalają odbiorcy nacieszyć tym odczuciem własnych zmysłów. 

Powieść „Sto dni po ślubie” z pewnością potrzebuje odpowiedniego odbiorcy. Stonowane dywagacje głównej bohaterki mogą nużyć, ale całościowo przedstawiają miałkość ludzkiej natury, której nierzadko daleko jest do prawdziwej dojrzałości. Niewątpliwie Emily Giffin trafi do kobiet poszukujących łagodnej i odprężającej lektury na letni wieczór. Osobom poszukującym bardziej wyszukanej fabuły i nieco większej gamy emocji, radzę skierować się w stronę pozostałych książek autorki. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP