środa, 13 lipca 2016

"DZIECIOODPORNA" - EMILY GIFFIN | TYDZIEŃ Z EMILY GIFFIN - DZIEŃ 3

Wiedzę o tym, że prawdziwa miłość jest trwała i wszystko przetrzyma zapisano już w biblijnym „Hymnie o miłości”. Realia często okazują się inne i pokazują, jak bardzo słaby jest człowiek w obliczu podstawowych zasad. Nawet najpiękniejsze uczucie podlega dyskusji w obliczu ludzkiego egoizmu. Bohaterowie powieści „Dziecioodporna” w imię własnych zasad rezygnują z luksusu pięknej miłości, jaka niewątpliwie ich łączy. 

Po kilku mniej trafnych związkach Claudia trafia wreszcie na ideał mężczyzny. Ben zgadza się z jej poglądami, świetnie się z nią dogaduje, łączy ich też wspólna niechęć do posiadania dzieci. Małżeństwo zdaje się być niemal idealne, ale błogi związek poddany zostaje próbie, gdy Ben oświadcza, że zależy mu jednak na dziecku. Claudia nie dopuszcza takiej myśli i wierzy, że jest to chwilowy kaprys mężczyzny, ale ten wytrwale obstaje przy swojej decyzji. Kobiecie trudno zrozumieć stanowczość w nowej postawie męża, sama nadal nie wyobraża sobie życia z dziećmi u boku. Małżonkowie dzielnie bronią własnych przekonań, co niechybnie prowadzi ich do rozwodu. Czy rozstanie rzeczywiście jest właściwą decyzją?

Emily Giffin sumiennie opisuje losy kolejnej kobiety, która stanęła nad emocjonalną przepaścią własnego życia. Pierwszoosobowa narracja pozwala dogłębnie analizować każdą myśl bohaterki i zastanawiać się nad sensem podejmowanych przez nią decyzji. Dziecioodporna to synonim kobiety, która z pełną świadomością rezygnuje z życiowej posady, jaką jest macierzyństwo. Claudia nie waha się argumentować swojej decyzji, ale czytelnik stale odbiera to jako skrajny egoizm i nie daje się ponieść złudzeniom. Bohaterka kieruje się własnym dobrem i usilnie wierzy w to, że dziecko zrujnuje porządek w jej poukładanym życiu. Próba zrozumienia nieszablonowej postawy kobiety spełza na niczym, gdyż jej upór okazuje się większy niż można przypuszczać. Kobieta z dużą stanowczością rezygnuje z życia u boku własnej miłości, aby utwierdzić wszystkich wokół, że brak dzieci jest jej świadomą decyzją. Czytelnik czujnie przygląda się jej działaniom i zauważa, że początkowo rozsądna argumentacja z czasem rozpływa się jak we mgle. 

Sposób przedstawienia fabuły zachęca do zadawania pytań i stawiania się na miejscu Claudii, a nachodzące czytelnika refleksje zdają się być nieodłączną częścią lektury. Autorka skupia się na przemyśleniach bohaterki, mniejszą wagę przykłada do samej fabuły. Odbiorca przygląda się dość stereotypowym scenom, w których rozwód rozpoczyna serię charakterystycznych wydarzeń. Nie brakuje zatem ognistego romansu i ciągłego rozpamiętywania dawnych czasów, a te jedynie pogłębiają wątpliwości Claudii. Niezwykła lekkość stylu sprawia, że utarte szlaki przemierza się szybko, a to pozwala skategoryzować książkę w powieściach idealnych na wakacyjne wieczory. 

Lekka proza nie przeszkadza autorce w poruszaniu trudnych tematów, a te wychodzą na pierwszy plan historii. Siostra głównej bohaterki boryka się ze zdradą męża, a jej najbliższa przyjaciółka bez większych efektów poszukuje miłości życia. Największą uwagę Emily Giffin przykłada jednak do roli macierzyństwa współczesnych kobiet. Niemożność zajścia w ciążę dotyczy coraz większej liczby związków i staje się przedmiotem wielu społecznych dyskusji. Osoby zdecydowane na dziecko starają się o nie niemal desperacko, zamieniając dotychczas figlarną przyjemność w rutynowy obowiązek, a ten niejednokrotnie okazuje się syzyfową pracą. Właśnie taki problem dotyczy drugiej siostry głównej bohaterki, która wraz z mężem oczekuje cudu w postaci maleństwa. Claudia stanowi mentalne przeciwieństwo siostry i bezwzględnie trzyma się własnego postanowienia. Traktuje dzieci jako pewne zagrożenie w harmonii związku i nie wyobraża sobie tak dużej zmiany w poukładanym małżeństwie. Autorka celowo przywołuje problemy innych bohaterów, chce bowiem dać do rozumienia, że człowiek rzadko otrzymuje to, na czym mu naprawdę zależy. Życie potrafi zaskakiwać, a planowanie kolejnych etapów często wiąże się ze zwykłą porażką. Pewnym zwyczajem Emily Giffin stało się też umieszczanie w książkach akcentów znanych z innych jej powieści i tu również autorka nie próżnuje. Wprowadza bowiem postać Ethana, którego czytelnicy znają z serii „Coś pożyczonego”. Epizod związany z dobrodusznym pisarzem okazuje się decydujący dla finału całej opowieści, a to jedynie potwierdza, że ludzkie działania stymulowane są często przez drobne okoliczności. 

Nie każdy czytelnik polubi się z główną bohaterką, jej rozważania często pozbawione są logiki i przysłania je nutka egoizmu. Claudia obnosi się dumą, a to może okazać się ogniskiem zapalnym w utożsamieniu się z jej trudnym charakterem. Niezaprzeczalnie utarta fabuła również może zniechęcać, nie ma tu bowiem morza zaskoczeń. Autorka stawia na mieszankę trudnych tematów, które przysparzają bohaterom wielu problemów. Jej podejście do opisywanych wydarzeń jest nad wyraz trafne, często także autentyczne, a to doceni wielu czytelników. 

Bez dwóch zdań „Dziecioodporna” jest powieścią dla kobiet, które stoją u progu ważnych życiowych decyzji. Postawa głównej bohaterki może razić wrażliwe dusze i nie spotka się z poparciem większości czytelniczek, ale poruszane przez Emily Giffin kwestie macierzyństwa zasługują na dużą pochwałę. Osoby, które borykają się z trudem bezdzietności lub te, które kwestionują prawidła tradycyjnej rodziny, z pewnością znajdą w tej książce choć cząstkę siebie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP